NBA: powrót Stephena Curry | Los Angeles Lakers skazani na pożarcie

Dzień dobry w środę, a może to już będzie 'dobry wieczór’, a bo to wiadomo ile czasu pisanie zajmie, ani o której się tu, na łamach GWBA, spotkamy?
Patronami odcinka są starzy i dobrzy Czytelnicy: Igibal 72, T Serafinowicz, Rafał Sosiński, CWCienista oraz Parzych. Dziękuję bardzo, co ja bym bez Was Panowie zrobił? Zachęcam do brania przykładu, to znaczy jeśli przyszłość portalu jest bliska Waszemu sercu, hehe.
Ja w zamian postaram się objaśnić, jak się Boston bronił przed 'wyswobodzicielem strzelców’ Moussą Diabate wychodzącym do podań na łuk oraz dlaczego C’s tak wysoko stoją w ewentualnej walce o tegoroczne, mistrzowskie trofeum. Wierzę, że nie dostaniecie tego nigdzie indziej i oto jest mój wkład, wartość dodana, ukłon dla Was.
Zanim jednak o pojedynku Charlotte z Bostonem, poruszyć powinniśmy parę innych tematów, które od świąt Wielkanocnych przewinęły się przez ligę. Pierwszy to taki, że organizacja Chicago Bulls pożegnała, zwolniła pion kadrowy, szefa Arturasa Karnisovasa oraz generalnego menedżera Marca Eversleya.
Panowie, mimo najlepszych chęci, nie potrafili stworzyć w Windy City podwalin wielkiej koszykówki. Poniżej kilka istotniejszych ruchów, którym sprzyjał Karnisovas:
- marzec 2021 – sprowadzenie Nikoli Vucevica
To miał być hit. Zakładano, że lineup złożony z Vuca, Markkanena, LaVine’a, White’a i Satoranskye’go (wszyscy słabi w obronie) pchnie zespół wyżej. W tym celu poświęcono, oddano w zamian: młodego Wendella Cartera Juniora, Otto Portera, pick I rundy draftu 2021 (Magicy wybrali Franza Wagnera), pick I rundy draftu 2023 oraz trade exception. No cóż, od początku można było mieć wątpliwość do tak złożonego składu, ale któż mógł przewidzieć przyszłość?
- sierpień 2021 – sprowadzenie Lonzo Balla, dwa dni później podpisanie umowy z Alexem Caruso, dzień później sprowadzenie DeMara DeRozana
Pal sześć oddane w zamian zasoby czy wybory draftu. Zamysł kierownictwa widoczny był gołym okiem. Dwaj zadziorni gracze na szpicy obrony mieli dodać energii, zbilansować tę, hiper utalentowaną ofensywnie ekipę. Trzeba od razu powiedzieć, że bardzo ciekawie to z początku wyglądało.
Ball, Caruso, Derrick Jones Junior, Ayo Dosunmu, Javonte Green grali napastliwy, agresywny defense. White, LaVine, DeRozan i Vuvevic błyszczeli ofensywnie. Było prędko, rósł entuzjazm, panowie wygrali nawet dziewięć meczów z rzędu! I to był właśnie najlepszy moment kadencji Karnisovasa, przełom grudnia i stycznia 2021-2022. Kompetencyjnie zespół miał sens i było czemu kibicować.
Niestety wkrótce Lonzo zepsuł kolano, przez co opuścił kolejne 2.5 roku (!!) a jego koszykarska kariera legła w gruzach. Alex Caruso także miał problem ze zdrowiem, najpierw skręcił kostkę, potem niesportowym zagraniem wykończył go Grayson Allen (zwichnął nadgarstek salwując się przed upadkiem, zobacz poniżej) przez co stracił w sumie 41 meczów. A i to nie wszystko, u Derricka Jonesa zdiagnozowano problem z kolanem i także grać nie mógł przez prawie dwa miesiące. W jednym momencie posypała się obrona, a Bulls z poważnego zespołu stali się nabijaczami punktów, którymi pozostali na kolejne lata.
Wspomniałem kolegę Derricka Jonesa Juniora, którego bardzo cenię jako gracza zadaniowego po dziś dzień. Gdy był dostępny w Chicago, były widoki na zwycięstwo niemal w każdym meczu. Jako gracz Mavericks był starterem w zespole grającym w NBA Finals. Odkąd występuje w Clippers, na plus odmieniły się losy tej zbolałej organizacji. Przykładem niech będzie bieżący sezon, odkąd DJJ ozdrowiał, pojawiły się zwycięstwa.
Co nie zmienia faktu, że transferową „zbrodnią” było oddawać za niego (oraz daleki pick I rundy draftu) Lauri Markkannena! Jak mówię, był zamysł, ruchy obliczone na wygrywanie tu i teraz. Nie wkopano filarów pod przyszłe sukcesy, przeciągnięto kadencję Zacha, DeMara, a przede wszystkim Vuca. Aktualnie Bulls nie mają na kim oprzeć przyszłych losów.
Matas Buzelis jest „fajny” i względnie perspektywiczny, Josh Giddey także, ale umówmy się, że to nie są talenty, które moglibyśmy określić mianem „franchise players”. W nadchodzącym drafcie klub dysponuje wyborem własnym, który zapewne przypadnie w okolicach dziesiątego miejsca, a także wyborem Portland, jeśli ten przypadnie dalej niż miejsce czternaste, co wydaje się bardzo mało prawdopodobne.
Anfernee Simons, Zach Collins, Collin Sexton. Guerschon Yabusele i Nick Richards, kończą umowy, stają się niezastrzeżonymi free-agentami. Bulls mają więc w kasie masę zgromadzonych środków i bardzo chcieliby pozyskać super gwiazdę z wolnego rynku. Rzecz w tym, że „do wzięcia” nie ma w tym sezonie nikogo, kto zmieniłby warunki gry. Być może transfer Giannisa Antetokounmpo, którego kadencja w Milwaukee nieuchronnie zmierza do końca? A ty byś budował nowy zespół w oparciu o 32-letniego super atletę, który coraz częściej zdradza problemy zdrowotne? No właśnie… Może free-agent Austin Reaves? Giddey, Reaves, Buzelis. Stwórzmy super tercet białasów, hej! I to by było na tyle, jeśli chodzi o podsumowanie kadencji Karnisovasa.
Lakers, Lakers i po Lakers
Wspomniałem pana koszykarza Austina Reavesa (którego rynek wycenia na przeszło 30-35 milionów dolarów za sezon). Lakers lecieli aż miło. Lecieli do tego stopnia, że niektórym się zaczęło odklejać i stawiali ich w rzędzie zespołów realnie walczących o tytuł. Niestety organizmy nie wytrzymały. I nie, nie mówię wcale o 42-letnim w tym roku organizmie LeBrona Jamesa, ale postaciach Luki Doncica i Austina Reavesa właśnie.
Pierwszy uszkodził ścięgno udowe, wrócił do Europy. Aktulanie przebywać ma w Madrycie, gdzie przechodzi ultra nowoczesne zabiegi prozdrowotne. Rzecz zająć ma 4-6 tygodni, a więc mówimy o wielce prawdopodobnym zakończeniu sezonu Słoweńca. Kolejno zespół JJ Redicka stracił Reavesa, u którego zdiagnozowano naciągnięcie mięśni tułowia (oblique strain). Tutaj także mowa jest o 4-6 tygodniach przerwy od aktywności sportowych.
Dziś w nocy panowie grali z OKC Thunder. Nie było sensu targać, na ruszt wystawiać LeBrona, więc ten zasłonił się urazem stopy i mecz oglądał z trybun. Panowie zastępcy: Drew Timme (11 punktów) Luke Kennard (9 asyst) oraz Nick Smith Jr (11 punktów) robili, co w ich mocy, ale od nieuchronnego się nie uratowali. Obrońcy tytułu wyjechali z Crypto.com Areana po zwycięstwie 123:87.
Wszelkie występy zespołu w playoffs są więc formalnością. Do końca rundy zasadniczej zostały trzy spotkania. Niezależnie od tego, na kogo trafią LAL, niechybnie odpadną choć na miejscu marketingowców grzałbym teraz narrację: King James ponownie musi TO zrobić, wygrać „w pojedynkę”, pociągnąć zespół itp. Zresztą to już zdaje się mieć miejsce. Niestety, czym innym jest kończyć akcje, ciąć przestrzeń w oczekiwaniu na podanie od „generała parkietu”, a czym innym przez całe spotkanie kreować grę, na dodatek w tym wieku oraz przy intensywności w playoffs.
Other NBA news
Obiecałem opowiedzieć o Charlotte vs Boston. To trzeci pojedynek obu drużyn, jaki śledzę w tym sezonie i cieszę się, że Hornets powrócili do tego, co działało w pierwszym spotkaniu.
- 4 marca: Charlotte zwycięża 118:89
- 29 marca: Boston odpowiada 114:99
- 7 kwietnia (wczoraj): Boston znów zwycięski 113:102
Pierwszy mecz: Moussa Diabate chodzi na łuk, zostawia centra rywali za sobą, w polu trzech sekund. Wychodzi do podań, pozwala się obiegać, rozładowuje napięcie, presję na piłkę, wyswobadza ball-handlerów. Zalicza aż sześć asyst (trzykrotnie więcej niż jego średnia), a panowie White, LaMelo, Miller i Knueppel kręcą się wokoł dwudziestopunktowych zdobyczy każdy! Mało tego, Charlotte popełnia zaledwie pięć strat, gra niemalże perfekcyjne zawody i wygrywa zasłużenie.
Drugi mecz: Moussa siedzi pod obręczą w ataku pozycyjnym. Szerszenie próbują grać zasłony między sobą, które są łatwo przejmowane, kurczy się przestrzeń, czas akcji, egzekucja staje. Diabate ma zero asyst na koncie, sam LaMelo popełnia pięć strat. Boston biega, Tatumowi siedzi trójka. Wygrywają zasłużenie.
Wczorajszy mecz: Moussa znów jest angażowany do akcji dribble-handoffs, zaraz po przerwie notuje piątą asystę. W obronie gra bardzo wysoko, jak niedawno z Miami, gdzie wyciął całkowicie Jaime Jaqueza, przejmuje wysokie zasłony, opanowuje środek. LaMelo Ball znów widzi przed sobą przestrzeń, a ponieważ ma całkowity luz na bani, pruje siatę rzutami (36 punktów 12/24 z gry) a Hornets cały czas są z przodu, pięcioma, siedmioma oczkami.
Co zrobił Boston?
Przestali kryć celowanych ludzi na łuku. Sion James w szczególności 0/5 z gry w drugiej połowie. Wykorzystali brak Coby’ego White’a, który zwyczajowo zapewnia dynamikę gry w drugim składzie. Grali niejako pięciu na czterech w obronie.
Wykorzystali fakt, że Moussa przestał w tym meczu całkowicie patrzeć na obręcz. Gdy ten zajęty był obsługą strzelców bądź zasłonami, za jego plecami był mały gracz albo nie było nikogo. Niestety nasz przyjaciel nie ma takiej świadomości koszykarskiej co powiedzmy Jokić, który tego rodzaju sytuację pokarałby w dziesięciu przypadkach na dziewięć.
LaMelo zgasł po części z uwagi na wzmożone krycie, a po części dlatego, że brakowało mu energii, zmiennika, grał blisko 40 minut, co przy jego karkołomnym momentami stylu jest przesadą. Kon Knueppel (13 punktów 5/16 z gry) ma duży szacunek u rywala, kleją się do niego strasznie, na granicy faulu. Jednak wydaje mi się, że od paru gier ten chłopak ma problem z plecami, wydaje się sztywny. Mam nadzieję, że tzw. rookie wall nie przyszło w najgorszym możliwym momencie, bowiem droga Charlotte do playoffs nieuchronnie wiedzie przez turniej play-in.
Graczem spotkania Jaylen Brown (35 punktów 13/29 z gry) ale cała drużyna pięknie zapracowała na to zwycięstwo w czwartej kwarcie.
Inny, ciekawy mecz to Knicks vs Atlanta (108:105) rozegrany noc wcześniej.
Hawks otworzyli spotkanie obroną indywidualną, z Okongwu kryjącym KAT-a. Knicks odpowiedzieli, co nie zdarza im się znowu aż tak często, PICK AND ROLLEM dwóch najlepszych graczy, czyli Brunsona i Townsa. Urodziło się podwojenie Jalena na piłce, podanie w środek do Townsa, oraz następujące po tym odegranie piłki w sytuacji, którą określamy jako short-roll. Pokazać? No dobra, zauważcie serię podsłon, czyli skoordynowanego działania całej piątki graczy Knicks. Takim akcjom należy kibicować:
Hawks, nie w ciemię bici, odpowiedzieli zmianą krycia. Townsa pilnował Dyson Daniels, co umożliwiłoby w sytuacji PNR (pożądaną wręcz) zamianę krycia. Idącą za tym ideą Nowojorczyków było więc umiejętne doprowadzenie do pojedynku Brunson vs Okongwu. Raz, że przewaga szybkościowa. Dwa, że wyciągamy wysokiego spod tablicy, pola trzech sekund.
Pokusiłbym się o stwierdzenie, że w sytuacji przewagi fizycznej, Knicks bardzo nieźle potrafią sobie radzić z zespołami przejmującymi zasłony. Obserwowałem cały szereg ruchów dywersyjnych, zasłon bez piłki, backscreenów, slip screenów (najlepszy w tym elemencie jest zdecydowanie Bridges) grę przez wychodzącego wysoko do podań Townsa, któremu ruch ciał wokół zapewniał opcje / rozwiązania akcji. Tu przykłady:
Ta prosta akcja podoba mi się w szczególności i będą ją chciał pokazać chłopakom / zaimplementować na campie.
ATL vs NYK to generalnie rzecz biorąc, byłaby fantastyczna seria playoffs. Z jednej strony można, a wręcz należy ich fizycznie atakować pozycyjnie. Z drugiej oni są fenomenalni wręcz na otwartej przestrzeni, super dynamiczni, a Nickeil Alexander Walker ostatnio przechodzi samego siebie (36 punktów 7/11 zza łuku). Myślałem, że może Jalen Duren, ale nie. NAW to zdecydowanie mój tegoroczny kandydat do statuetki Most Improved Player.
Podobał mi się Mitchell Robinson stawiający wysokie, bardzo wysokie zasłony Brunsonowi. Takie tuż za linią połowy. Rodziło to sytuacje 2 na 1, przy dwójce graczy mających przed sobą parę metrów przestrzeni. Brunson ich katował (30 punktów 13 asyst). Koniec końców obrona musiała żywiej reagować, kończyło się odpuszczaniem rogów parkietu. Jak mówię, fantastyczny, trzymający w napięciu do końca, mecz. Polecam uwadze jeśli macie chęć i sposobność.
Doceniam przemyślność, taktyczny sznyt Knicks, skupienie na grze PNR, większe zaangażowanie ofensywne Townsa, z czym był problem w Nowym Jorku. Jednak szans na tytuł im nie daję. Nie da się wygrać mistrzowskiego pierścienia z Townsem jako obrońcą. Każdy świadomy ofensywnie zespół atakuje Karla i Jalen naprzemiennie. Brunson jest twardy, wymusza szarże, zdarza mu się trzymać z powodzeniem wyższego rywala na te 2-3 sekundy, jak Stephenowi Curry’emu w mistrzowskich latach, ale w dalszym ciągu mówimy o deficycie warunków fizycznych.
Nowy Jork w serii z mocnym rywalem potrzebowałby absolutnej koncentracji, skupieniu na silnych stronach, o co ich nie podejrzewam. Słaby moment, niedokładności, strat, niefortunnych decyzji, a schodzi na nich lawina, czy to Hawks, czy Hornets czy OKC. Rozumiecie, co Wam staram się wyjawić?
I to chyba byłoby na tyle, a nie, jeszcze, przepraszam. Dwa dni temu na parkiet NBA wrócił Stephen Curry. Przegrali z Houston, dziś w nocy zmęczyli tankujące Sacramento (110:105) przerywając serię czterech z rzędu porażek. Golden State Warriors przy wszystkich nieszczęściach, jakie spotkały ich w tym sezonie, balansują na granicy ligowego niebytu. Są na ostatnim, premiowanym awansem do turnieju play-in, dziesiątym miejscy w tabeli. Z punktu widzenia organizacji, najgorsze to chyba miejsce z możliwych. Loteria draftu ich omija, aby zagrać w playoffs, musieliby wygrać dwa mecze „o wszystko”, a następnie trafiają na OKC bądź San Antonio. Niejeden w tym momencie rzuciłby wszystko w diabły i wyjechał w Bieszczady czy tam do innego Cancun.
Jak wyglądał Curry? W obu przypadkach wyszedł z ławki, rozegrał dwa razy po dwie kwarty. Przeciwko Rakietom w końcówce był członkiem grupy, która szarżowała 15:3 w czwartej kwarcie. Steph (29 punktów 5/10 zza łuku w 26 minut) trafił tróję, która przywiodła Dubs na jeden punkt przy niespełna minucie do końca. Niestety tematu nie dowieźli.
Dziś przeciwko Sacramento, tenże sam Curry zaliczył 17 punktów 4/11 zza łuku. Energii chłopakom nie brakowało, ale egzekucja stała na kiepskim poziomie. Oparli się na defensywie, świetne zawody grał De’Anthony Melton i nareszcie kliknęło. Steph w tym czasie zaliczył dwie akcje 3+1 (!) ku wielkiej uciesze miejscowej publiczności, jak możecie się domyślać. Ni z tego, ni z owego przewaga osiągnęła bodaj 16 punktów. Potem znów było nieco „nonszalancko”, wkradła nerwowość, bowiem Kings zrównali się z gospodarzami, aby poddać zawody w końcówce. Przerywali grę celowo faulując Setha Curry’ego, który ma blisko 90% w karierze FT.
Kluczowy moment to spudłowana trójka Stepha, zbiórka sam po sobie i asysta na łuk do Podziemskiego. Na wyróżnienie zasługuje także Charles Bassey (14 punktów 12 zbiórek) ściągnięty na pomoc GSW, którzy nie mogli skorzystać z trójki środkowych: Horforda, Porzingisa czy Posta.
I to chyba wszystko, jutro planuję sesję Q&A, zbiorę pytania z komentarzy pod artykułami w ostatnim tygodniu. Jeśli więc macie pytania, zapraszam do ich zadawania. W tak zwanym międzyczasie zapraszam na sklep GWBA. Tylko do piątku zbieram zamówienia na pre-orderowy, jubileuszowy merch. Dzięki za odwiedziny i Wasze zamówienia, kłaniam się. BG
https://sklep.gwiazdybasketu.pl/












Co byś zrobił z Miami,niby fajny team ale z nikim poważnym nie wygrywają. Szczerze mam nadzieję że nie awansują do playoff bo to będzie podsumowanie rządów Pata.
Ja bym chciał odejścia Bama, Wigginsa i Herro, Powell na lawe i więcej minut dla Kaspara i Ware a także młode talenty .
Ja ci przedstawię swoją perspektywę bo gdzieś zawsze śledziłem Miami i mam do nich jakiś sentyment.
Pytanie podstawowe jest takie co realnie mogą dostać za graczy których wymieniłeś? Adebayo oprócz tych 83 punktów ten sezon ma średni, w obronie taki gracz jak on zawsze będzie dobry ale jego atak średnio się rozwija pod względem efektywności, co oni mogą za niego dostać, 2 picki 1 rundy? Nie wiem jaka realnie jest jego wartość. Wiggins z swoim kontraktem, brakiem pewności, średnim rzutem jest raczej graczem którego można wymienić 1 do 1 z podobnej klasy zawodnikiem albo dorzucić do większego transferu ale picków draftu za niego się raczej nie wyciągnie. Herro to fajny gracz ale znowu jaka on ma wartość skoro jak nie gra to Heat nic albo prawie nic na jakości nie tracą. Powell to idealny 6 Man w poważnej drużynie chcącej o coś walczyć.
Ware świetnie się zapowiadał ale chyba ma jakiś konflikt z trenerem bo często gra niskie minuty i trochę nie ma na niego pomysłu.
Ja gdybym był GM Heat zrobiłbym jakiś mocny ruch i dał szansę niektórym z tej drużyny. Pójść w przebudowę można zawsze ale nie każdy ma w niej tyle szczęścia co Spurs i nie każdy jak Okc na start przebuowy dostaje worek picków od clippers (heat nie mają za bardzo zawodników za których dostaliby mocne picki).
Ja co może jest kontrowersyjne zaryzykowałbym z Morantem bo można go dostać tanio np. herro i pick I zrobić jakiś kolejny ruch.
Po tym ruchu spróbowałbym ściągnąć Portera Jr z Brooklynu albo najlepiej Treya Murphiego z Pelicans ale o to mogłobybyć trudne. Podsumowując zarys rotacji wyglądałby tak:
Morant/młody litwin/ Mitchell
X / Powell
Porter jr lub Murphy/ Jaquez
Adebayo
Ware
Pozbywamy się Herro, Wigginsa, Larsona i reszty mało grających, bierzemy jakiegoś solidnego SG na wolnej agenturze (nie chodzi tu o gwiazdę) i wtedy tak.
Liczymy na odbudowanie Moranta do poziomu z przed 3 lat, może to jeszcze możliwe, shooting zapewnia Porter Jr, Adebayo przestawiany na 4 żeby trzymał obronę, stawiany na poważnie na Ware w pierwszym składzie bo chłop ma potencjał defensywny ale i w ofensywie możliwe żeby ogarniał. Na ławce strzelec Powell i agresywne psy Mitchell i Jaquez.
Uważam że nie jest to skład marzeń ale na wschodzie można spokojnie powalczyć nawet o zwycięstwo, próbujemy to przez 3 sezony bo skład wciąż jest młody a i pewnie trzeba by picki na 3 lata do przodu oddać za tych zawodników, jeżeli to nie wypali dopiero wtedy wchodzimy w przebudowę.
Super, dzięki za odpowiedź, powiem Ci że Morant to dla mnie zbyt duża niewiadomą a oni potrzebują pewnej pierwszej opcji bo reszte drużyny to oni sobie zlepia.
Dla mnie Bam to gość lepszy niż Gordon w Denver, każda drużyna walcząca o mistrzostwo będzie go chciała ale on musi być właśnie taką 2-3 opcja a nie pierwsza bo się nie nadaje.
Wiggins to też bardzo dobry obrońca więc coś ciekawego noga dostać tylko ten Herro nie ma żadnej wartości i pewnie skończy jak Dam Thomas.
Ja liczę na duet Ware-Kasparas bo to oni mogą wiele grać ze sobą w pick on roll które teraz Miami mało gra i dlatego tak Ware traci choć ofensywie i defensywnie to może być potwór ale musi go Spo lepiej prowadzić.
Wg mnie Gordon przeważa Bama prędkością procesora, bo jako widać nadarza cały mecz za gra Jokicia, a Bam często zwalnia w decyzyjnych momentach. Gordon chyba jest też bardziej wytrzymały, dużo zdrowia poświęca dla wyników drużyny.
Morant i Porter Jr raczej są zawodnikami niezdolnymi do podjęcia wysiłku i poświęceń indywidualnych wymaganych w obecnym układzie Miami. Proponuje Harford i Steph do Miami albo Charlotte
Hej, Bartek tych San Antonio dla GSW w ew. play-off to chyba wrzucasz tylko z szacunku dla matematyki. 🙂
OKS z 3 ostatnich, to 1 mecz na pewno wygrają.
😉
Siemka @admin
Tak wracając do Denver z poprzedniego artykułu, nie sądzisz że potrzebują jakiejś opcji z ławki która zmienia im totalnie styl grania? Może takiej armaty która wchodziła by kiedy Jokic i Murray siadają i gwarantowała by punkty, może jakiś PG z dobrą tróją i rozegraniem ale nie koniecznie nadający się do grania w s5 miałbyś na to jakiś pomysł?
Lebrą ?
Nie mają kasy.Niestety Bruce Brown zaliczył duży zjazd w porównaniu z jego poprzednia obecnością w Denver, a miał być takim właśnie enegizerem z ławki. Wlasciwie brakuje im zdrowego Paytona Watson, który zrobił mega postep. Do tego Dąb z Litwy, Strawther na pare minut. Mają czym grać, Cam zaczyna trafiać po tragicznej 1 połowie sezonu. Niestety dużo tracą z mobilnym zespołami gdy Joker musi usiąść. Sam Gordon to za mało, reszta nie da przewagi fizycznej mega potrzebnej przy twardszych playoffowych gwizdkach.
ale taki cheat, Lebron za min. idzie do drużyn pokroju Denver, OKC, Spurs, Celtics
Możesz rozwinąć temat Bostonu, czemu stawiasz ich tak wysoko w walce o tytuł? I jak byś obstawił wynik ewentualnej serii BOS-NYK lub BOS-DET przy pełnych składach, bez kontuzji?
Jeśli można, to wrzucę swoje typy odnośnie powyższych (bardzo możliwych) par:
BOS – NYK 4:3 (gdyby wciąż był Thibs, to byłoby na odwrót)
BOS – DET 2:4
Pewnie właśnie wjeżdżam na mydle do szufladki lizusów ale uważam że trzeba to napisać. Czytam też sporo artykułów u konkurencji tej najbardziej mainstreamowej i różnej innej. Słabe to. Miałkie i banalne. Nie wspominając błędów merytorycznych. Pewnie czytają panowie więc niech ciumkają mój gruby paluch. Tak to jest eufemizm. GWBA po prostu się fajnie czyta. Keep it up!
Pozdrawiam.
Tak…Ball z Bridgesem za dużo grają pod siebie i do siebie, to przez gwiazdorski styl który wrócił LMBallowi dają porażki. Odstawili Kona i mniej ważny stał się znowu Miller i wraca stare złe Charlotte !! Diabate kompletnie pomijany. Marzy mi się transfer za kogoś konkretnego – Ball,w obronie troszkę lepiej ale znowu się zaczyna KING i podwórkowa gra. Chciał bym zobaczyć w pierwszej piątce na 35 minut Kobego Whitea. Atlanta nie korzysta ze swoich strzelców albo sporadycznie. Kispert i Hield zasługują na te kilka rzutów na rozszerzenie obrony. Daniels nie rzuca,co komplikuje czasem grę Hawks. Dlaczego piszę o tych ekipach? Bo to najfajniejsze drużyny wg. mnie do oglądania w tym roku 2026. Życzę im jak najlepiej i kilka rzeczy bym zmienił. Boston? Ale mi oni imponują! Nie wyobrażam sobie finału bez nich, nigdy nie lubiłem i trudno mi to powiedzieć ale kurka zaczynam podziwiać. Nowy Jork? Mordęga bez polotu ale chyba będą pchani do finału konferencji minimum. Zbyt małą ruchliwość. Moi Wojownicy to już G Liga, skałd na boisku..Green, Payton, Curry, Curry, Podziemski to jest to co zostało z Kerra. jego umiłowanie do niższych graczy na każdej pozycji jest okropne. Sacramnto wyglądało przy nich jak giganci.
Jeśli się nie mylę to Charlotte w tym sezonie przegrało wszystkie mecze kiedy Ball zaczynał z ławki, piszesz, że ”wraca stare złe Charlotte”, a przecież na ostatnie 10 spotkań wygrali 7, porażka z Bostonem to żaden wstyd, to drugi zespół w tabeli.
Zapomniałem że oni mają Buddiego:D chyba nic nie gra
Siema!
Coraz częściej do głowy wpada mi wizja Stepha w Hornets, co prawda wszystko to grubymi nićmi szyte, ale jednak. W jakiej roli byś go tam widział? Osobiście uważam, że rola 6thMana była by wyborna w roli takiego SG na 25 minut w meczu. Kwestia LaMelo jest dość intrygująca, bo nie do końca sam styl sportowy gra tu pierwsze skrzypce. Chłopak to influencer który sprzedaje bilety i zapewnia wyświetlenia w social media. Stąd taki transfer to mógłby okazać się strzałem w kolano.
Pozdrawiam
jako wolny agent, nie mieszając w rotacji finansowo…. 6th man może za 2 lata… nie wiem czy kojarzysz, że do kontuzji miał top 3 statystycznie najlepszy indywidualnie sezon w karierze, w niektórych cyfrach top5, grając z ogórami, bez zasłon, podwajany, bo nikt nie odciąga obrońców, długie minuty jak na niego, bez sensownych picknrolli, picknpopów, czy typowego dunkera atakującego jak Gordon co solidnie wykończy….. nawet Lebron jak na niego to 6th man (a staty % i cyfry miałby wyższe), tylko te „słabe” cyferki Brona są na poziomie…. Magica Johnsona (nie licząc asyst), koleś do kontuzji blisko triple double 24-8-8… tak oboje grając na przecie drugim garniturom obrońców -zyskaliby, jednak musieliby mieć w swoich rotacjach sensownych grajków (patrz komu podać, że złapie w ogóle i trafi, że siedzi za 3 i jest rozproszenie obrony, że ktoś broni, zbiera, stawia zasłony)
Mały błąd się wkradł – jeśli zespół wejdzie do turnieju play-in, ale przegra mecze i nie awansuje do fazy play-off, to bierze udział w loterii draftu NBA. GSW mogą więc wziąć udział w loterii, jeśli przegrają w play-in, z szansami na niezły pick.
Ile razy mam zwracać uwagę, że w słowniku polskim nie ma slowa „merch” tylko „mech”, czyli warstwa ściółki zazwyczaj w lesie.
Takie pytanko do Bartka: co sądzisz o szansach Suns w Play-In? Ogólnie sezon w porównaniu do poprzedniego na plus, ale mam wrażenie, że ostatnio ich gra wygląda nieco chaotycznie – w porównaniu do początku i nawet środka sezonu? Jak sądzisz? Dzięki
Mógłbyś powiedzieć coś więcej o Sixers? Myślisz że zdrowi mogliby w tym sezonie spokojnie powalczyć z każdym na wschodzie? Jeśli nie, napisz proszę z kim nie mieliby szans w serii i dlaczego. Z góry dziękuję!
Czy Minnesota ma szansę wygrać w serii z Denver czy będzie podobna seria jak sprzed dwóch lat ?
Czy moga być podobne mecze z spora różnica punktowa czyminimalne różnice ?
Anthony Edwards da radę pociągnąć Minnesote w decydujących momentach i udowodnić że jest już w gronie najlepszych graczy nba