NBA: triple-double LeBrona, profesor Jokić, Chet Holmgren złamał biodro!

Sponsorami dzisiejszego odcinka są: Arkadiusz Myszka, Rafał Wójciak oraz Maciek Kom, pozdrawiam świątecznie. B
106 lat temu Polska odzyskała niepodległość. W moim mieście urządzono z tej okazji bieg uliczny, paradę, wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych, uroczyste złożenie wieńców pod pomnikiem Piłsudskiego, a do muzeum gdyńskiego można wejść za darmo jak się o tym odpowiednio wcześniej pomyślało. Co u Was w programie? Macie flagi?!!
Rockets 101 Pistons 99
Jaden Ivey jeszcze za wcześnie i nierówno (8 punktów 4/15 z gry). Tobias Harris doświadczenie ma, ale co z tego, skoro nie trzyma ciśnienia (dwa spudłowane wolne, które mogły dać remis). Po zaciętej walce z obu stron, wymianie ciosów ze strony Cade’a Cunninghama (26/8/9) i Alperena Senguna (27/10) ekipa Houston bierze to spotkanie. Najbardziej efektowne zagranie meczu? Proszę bardzo:
Celtics 113 Bucks 107
Ostatnim razem nigeryjski Grek z Milwaukee odgrażał się, że jak ktoś nie chce walczyć to niech od razu zawija mandżur i szatnię klubową opuszcza. Dziś przyszła pora na niesienie przykładu: 43 punkty 13 zbiórek 5 asyst, tylko szkoda że drużyna za tym nie poszła (Lillard 4/15 z gry) a po znaczącym prowadzeniu na starcie została strata. Bilans ekipy Doca Riversa w tym momencie wynosi 2-8 i doskonale wiemy, że zmian na poziomie taktyczno-organizacyjnym tutaj nie będzie. Jeszcze tydzień degrengolady i można będzie poddać sezon.
Knicks 121 Pacers 132
Tyrese Haliburton odpalił: 35 punktów 14 asyst, ale wszystko to na własne życzenie Nowojorczyków. Na naszej grupie discordowej przeczytałem ciekawy komentarz dotyczący stanu obecnych Knicks i chociaż można z pewnymi tezami polemizować, wklejam, bo wiele w tym prawdy:
Archaiczny basket Knicks i Karl Towns a.k.a. Miękka Klucha. Bridges z bumelanckimi nawykami. Siedem trafionych trójek w meczu, 7/25 zza łuku, a miało być granie „5-Out”. Stoją pod koszem jak Portland, a ci robią co chcą zza łuku, zero presji, żenada. Nikt nikogo nie atakuje w obronie.
Rozbili super działający skład zamiast poczekać na Randle’a i dać kasę Hartensteinowi. Teraz mają małpkę cyrkową Bridgesa, który jest zawodnikiem do grania w tankowcu, a nie zespole na playoffs. Dysfunkcyjnego Townsa nabijającego statystyki, co rusza się jak ulany wnuczek po świątecznym cieście z rabarbarem u babci. Nawet Thibs przestał się denerwować więc chyba jest pogodzony z tym jaki skład mu zafundował zarząd. Śmiechy chichy z Chicago a wyglądają trzy razy lepiej niż obecne Knicks z mitycznymi obrońcami typu Bridges i OG.👏
Bezkompromisowo jak widzicie, ale jakże prawdziwie. Będę się czasem podpierał cytatami z grupy typera, bo mnie już chyba pewnych rzeczy na otwartym forum pisać nie wypada. Uwielbiam tę grupę, sporo wiedzy zebranej, wczoraj kolega z Zielonej Góry trafił nawet kupon meczowy o kursie 287!
Wizards 94 Magic 121
Struktura i ogranie versus brak struktury i ogrania. To się musiało tak skończyć tym bardziej, że Magicy są w niekorzystnej sytuacji kadrowej (kontuzje Banchero, Cartera Juniora) i dla ratowania sezonu muszą takie mecze wygrywać bezdyskusyjnie. Ciekawostką jest brain fart (ach te wtrącenia) po stronie Jalen Suggsa, który w niecałe dziesięć minut gry miał na koncie cztery przewinienia. Chłopak nie umie grać na zaciągniętym hamulcu, to świetny, ultra waleczny zawodnik, ale dziś mu głowa chyba stanęła. Najważniejszą postacią na placu ponownie Franz Wagner, autor 23 punktów i 7 asyst. Proste akcje „horns” w wydaniu Suggsa, Bitadze i Franza wprawiły rywali w niemały kłopot. To naprawdę jest kiepsko zorganizowana grupa, bardzo motorycznie sprawna, ale bez IQ i doświadczenia.
Hornets 105 Sixers 107
Dobra, na wstępie powiem, że trener Charles Lee zrobił z Szerszeni fajny zespół, zwłaszcza zważywszy warunki kadrowe oraz brak zwycięskich nawyków. Ci młodzi trenerzy są dla NBA jak haust świeżego powietrza po przebudzeniu nad ranem. Pomysłowy, reagujący, energetyczny coach! Końcówka czwartej kwarty dosłownie piękna w wydaniu jego zespołu. Rozrysowana akcja, łatwe punkty, przechwyt, jeszcze jeden time-out i niesamowite trafienie LaMelo Balla na dogrywkę.
Nick Nurse wreszcie (!!!) poszedł po rozum do głowy (potrzeba było bilansu 1-7, teraz już 2-7) i zawija Andre Drummonda z placu gry. Przeciwko młodym wilkom pick and rolla (Ball, Miller, Mann) wystawiać bambaryłę Andre, to naprawdę urąga standardom. Dopiero śmiałe wprowadzenie Guerschona Yabusele odwróciło losy meczu przy czym chodzi już nawet nie tyle o trójki, spacing, skuteczną grę low-post, ale przede wszystkim sprawne, inteligentne poruszanie się w obronie.
Sixers są górą, bo jednak mimo kontuzji warunki mają lepsze i wiedzcie proszę, że bez Maxeya czy Embiida to wcale nie Paul George (15 punktów 6/18 z gry) decydował o sile zespołu, nie on nadawał ton i prowadził grę, o nie! Najważniejszą postacią na placu był rookie Jaren McCain (27 punktów 10/18 z gry) pewniak na piłce, świetnie rzucający po koźle. On, wspomniany Yabusele oraz inny młodziak Jeff Downtin Jr. To była struktura gry, przy wsparciu pożytecznych role-players jak Kyle Lowry czy Caleb Martin.
Heat 95 Wolves 94
Bez Butlera, wykorzystując wszelkie braki rywala. Mecz został wygrany przez trenera Erika Spoelstrę obroną strefową, a także poniższym, stałym fragmentem. Dziwi mnie, że coach Finch zdjął w ostatniej akcji z parkietu Rudy’ego Goberta, bo co jak co, ale defensywnie on sobie doskonale radzi. Mike Conley w jego miejsce? Nie rozumiem. Tak samo w ostatniej akcji, Edwards wybija piłkę z autu? Najniższy i najstarszy na placu (dodam że także bardzo „niepewny” tego dnia) Conley ma rzucać? Wolves prowadzili ośmioma w czwartej kwarcie, ale ich ofensywa stanęła. Nie umieli pokonać strefy. ANT próbował wygrać mecz samemu, forsował maksymalnie nawet widząc przy sobie 2-3 obrońców, czym sprawie nie dopomógł. DiVincenzo grał piętnaście minut ciągiem, aż nie dociągnął.
Warriors 127 Thunder 116
Niedobrze się stało, bo okazuje się, że Chet Holmgren wypada z gry na 2 albo i 3 miesiące. Przy próbie bloku zderzył się w powietrzu z szarżującym Andre Wigginsem, po czym gruchnął bokiem o parkiet. Chłopak ma pękniętą kość biodra, tę najszerszą, najbardziej wystającą.
Tym samym Thunder stają się chyba najuboższym zespołem jeśli chodzi o siłę podkoszową w historii NBA! Nie gra Hartenstein, Jaylin Williams, teraz wypadł Chet. Do składu przyciągnięto „protezy” Ousmane Dieng (waga 99 kg) Malevy Leons (96 kg) ale całość od teraz będzie odbywać się na zasadzie kolektywnego zapychania pola trzech sekund, co dodatkowo kosztuje energię i naraża na szwank cały mistrzowski eksperyment. Przecież kolega Alex Caruso tu w praktyce w roli silnego skrzydła występuje! Także określenie small-ball Thunder posuwają do ekstremum. Jak bronić się w środku i przestrzeń zacieśniać, a jednocześnie latać za Stephem Currym (36 punktów 7/13 zza łuku)? No właśnie!
Czwarta kwarta za sprawą wielkiej sprawności i talentu wyglądała rewelacyjnie po stronie OKC, to wciąż jest zespół, który będzie wygrywał, ale zbiórkę przegrali i po strzale w gębę od losu, będą musieli się otrząsnąć.
Mavericks 120 Nuggets 122
Za wcześnie skreślaliście zespół z Denver. Nikola Jokic gra absolutnie najlepszą koszykówkę w życiu (37/18/15) przepięknie podaje, zbiera, punktuje, kolegów ustawia w we właściwych miejscach i porządek zaprowadza w obronie nierzadko przewidując wydarzenia i zamiary rywala. Najlepsze, że dosłownie kwitną przy nim Peyton Watson (16 punktów 4/4 zza łuku) Christian Braun (14 punktów 6 zbiórek) oraz Julian Strawther (12 punktów 2/5 zza łuku).
Ciekawostką jest to, że Watson znów blokuje rywala w końcówce, poprzednio SGA, teraz końcówką palców skrócił kluczową próbę Kyrie Irvinga. Świetny chłopak, nie gra prawie kozłem, ale jako 3&D sprawdza się rewelacyjnie. Całość uzupełniają dobrze znani Jamal Murray i Michael Porter Junior. Russ Westbrook bywa mało inteligentny, ale jego energia momentami jest zaraźliwa i koniec końców Denver wychodzą na plus z jego obecnością na parkiecie. Na zmęczeniu chłop, który umie się przebić na kosz to skarb. Kolejny gość, na którego obrona przeciwnika musi uważać.
Po drugiej zaś stronie: pięknie dysponowany strzelecko Kyrie Irving (43 punkty 17/22 z gry) bardzo sprawny po zasłonie i rolowaniu Gafford (16 punktów 7 zbiórek) który zasięg rażenia może mieć najkrótszy spośród wszystkich wyjściowych centrów NBA, ale obsługiwany jest przepięknie i atletycznie kończy temat, bez bojaźni. Luka (24/9/9) bardzo mądry, świetne reakcje, zachowania sytuacyjne, spokój i równie efektowne podania co Joker, więc jeśli chcecie obejrzeń naprawdę dobry mecz, to polecam powtórkę.
Kings 127 Suns 118 [OT]
Kevin Durant kontuzjowany. Zapeszyłem, pisałem, że gra za długo i oby nie było z tego problemów. PHX wciąż w natarciu, ale to bez stabilizującego czynnika KD, to już nie ta sama siła rażenia. Suns kończyli mecz w wybitnie niskim ustawieniu, z Roycem O’Neale jako środkowym. Z okazji skorzystał De’Aaron Fox (21 punktów 11 zbiórek 8 asyst) który cztery akcje z rzędu wlazł kozłem w środek obrony i cztery razy trafił:
Grizzlies 134 Blazers 89
Dajcie spokój! Temat podobny do Orlando vs Waszyngton przy czym trener Billups to naprawdę jest przeżytek. Materiał ludzki zebrano w Oregonie bardzo intrygujący, ale panowie ciula grają za przeproszeniem. Bez pomysłu, w obronie idiotycznie cofają się pod kosz. Ozdobą spotkania popisy 172-centymetrowego Yuki Kawamura, jumper po obrocie wokół własnej osi czy podanie za plecami, haha, świetna historia z tym małym Japończykiem, który bez wątpienia potrafi grać!
Raptors 103 Lakers 123
Anthony Davis ciągnął grę dopóki nie dostał w oko od Kuby Poeltla, przy tym imponującym bloku:
Raptors grający dzień po dniu nie dociągnęli energetycznie w czwartej kwarcie. Lakers bez Davisa zamknęli im pole trzech sekund, a ci w odpowiedzi zaliczyli 0/7 zza łuku. Mecz dociągnął czterdziestoletni (za miesiąc) LeBron James, który zalicza drugie triple-double z rzędu (19 punktów 10 zbiórek 16 asyst) pytania? D’Angelo Russell w tym momencie gra jako sixthman i może ta rola jest mu faktycznie pisana. Mniej lub bardziej otwarcie LAL wystawiają go na handel tylko chętnych jakoś nie ma. Starterem mianowany został obecnie swingman wagabunda Cam Reddish, który może nie słynie z inteligencji koszykarskiej, ale z racji warunków gra po obu stronach parkietu, jest bardziej wszechstronny, a przy dobrym dniu dołoży kilkanaście punktów, easy. Lakers nie przegrali jeszcze we własnej hali (5-0) i dobrze.
Na koniec jeszcze, bo może niektórym umknęło: Zion Williamson naderwał ścięgno udowe i wypada z gry na czas nieokreślony. Jego 130-140 kilogramowe ciało (w zależności od pory roku) po raz kolejny odmawia posłuszeństwa. Bardzo chciałbym oglądać go w akcji, bo nie tylko efektowny, ale niezwykle efektywny być potrafi, ale jako filar mistrzowskiej drużyny to chyba nie jest (i nigdy nie był?) dobry pomysł. No cóż, szkoda. Dobrego święta wszystkim, dzięki, że wpadliście! Co? Tabela? Tabela!












Oglądałem na 'żywo’ w tv sat (pro7maxx austriackie na Astrze) bucks Celtic…. Gianni ciągnął, oglądało się to strasznie, a Dame zagrał jak 0….
Dame grał jak Zbigniew Ziobro? Kurde, musiało być naprawdę źle.
No cóż. Giannis sam najpierw zwolnił Griffina, a później wymusił ściągnięcie Lillarda jako wsparcie. Ciekaw czy jest zadowolony ze swoich wyborów.
Ciekawe kiedy skończy się gwiazdorstwo i zespoły zaczną budować drużyny tak jak im pasuje, a nie tak aby zadowalać rozkapryszone dzieci.
Dużo kontuzji na początku sezonu, ale to wszystko bierze się ze zbyt małej liczby godzin treningowych . Zamiast zasuwać na treningach po 10-12 godzin dziennie (gdy trenowałem piłkę ręczną, miedzy sezonami dzień w dzień robiłem 10-12 godzin treningu, niestety pijany kierowca zmusił mnie do zakończenia kariery tuż przed debiutem w lidze) to całe lato wrzucają zdjęcia z panienkami, jachtami, imprezami. Potem są takie skutki, że co chwilę któryś leser ląduje w gipsie. Holmgren powinien mieć 20 kg mięśni więcej. Obecnie jest patykiem i będzie łamany co jakiś czas. Każda godzina treningu więcej to mniejsza szansa na kontuzję. Nie powinno pobierać wynagrodzenia za czas spędzony na leczeniu kontuzji.
@Wiślak
Akurat badania pokazują co innego – do końca lat 90. zawodnicy rzadko jeśli w ogóle brali piłkę tudzież hantle do rąk między końcem sezonu a obozem przygotowawczym, obecnie trenują cały czas aby nie wypaść z obiegu i efektem jest bunt organizmu
Pokaż te „badania”. I wytłumacz mi kiedy niby zawodnicy w latach 80/90s budowali mięśnie bo chyba nie chcesz mi wmówić, że w sezonie zasadniczym w międzyczasie gdy lecieli do innego miasta na kolejny mecz. Mam wręcz wrażenie, że kiedyś zawodnicy byli lepiej przygotowani siłowo na 82 mecze i nikt tam nie jojczył, że to za dużo.
Jak zwykle, kolejna opinia o „wielkich” latach 90tych oparta na jakże solidnych podstawach – mam wrażenie.
10-12godzin treningu dziennie?
Yyyyyyyyy… No to w ciągu doby musiało Ci naprawdę mało czasu pozostawać na cokolwiek innego poza treningiem.
lol
farmazon jak opowieści Hołka…
ale dzieciaki, które w życiu nie trenowały pewnie łykną jak uśmiechnięci konkrety xd
4-6 rano bieganie
7-9 siłownia
14-17 trening piłki ręcznej
18-21 siłownia, gimnastyka, rzucanie piłką iyp
22-23 rolowanie
23.30 do spania
Indywidualny tok nauki pomagał w liceum
Gdy nie było szkoły dokładałem basen i rower i miałem więcej czasu na sen.
Jak chcesz coś zrobić porządnie to nie ma półśrodków.
A gdzie czas na sen? 4:30 snu to jest dobry trening, a gdzie regeneracja. Bujda na resorach…
A ja jak byłem młody to mieszkałem w lepiance na dnie jeziora, pracowałem 26 godzin na dobę za 2,50 na miesiąc i jadłem tylko herbatę co drugi dzień.
Dzięki Bartek czyta się wyśmienicie
Jankins to kolejny rok najlepszy trener w lidze. Taki ma średni skład, bez Moranta i takie wyniki. Wyciąga ciekawostki które grają! Cieszę się z Wojowników, uwielbiam ich oglądać. Joker bedzie ponownie MVP i choć pewno nie chętnie dla Amerykanów , nie będą mieli wyjścia. Giannis ? Co za buractwo wobec Browna.
Knicksow bym nie skreślał za szybko. Dopiero 9 meczy za nimi. Grunt, że wszyscy zdrowi. Bardziej ciekawi mnie czy jednak te gre będzie układał Thibodeau. Mam jakieś przeczucie, że nie bawem poleci jego głowa.
Philadelphia dramat. Nie rozumiem GM ów opierających drużyny na kontuzjogennych zawodnikach. Embid znów będzie paplał że gdyby nie kontuzje to jego Philly byłaby najlepsza. Milwaukee do zakopania. Powinni wyrwać jak najwięcej bogactw za GA i isc w przebudowę.
Niektóre tankowce lepiej j ladniej graja od 76 i Bucks
Wschód to jest taka padaka, że aż boli.
Boston to wiadomo ekipa ponad wszystkie plus Cavs, którzy grają na razie koncertowo, ale reszta na dziś na zachodzie co najwyżej walczy o play in.
Zachód to potęga. Ekipy z 9-10 miejsca walczyłyby o 2-3 miejsce na wchodzie.
Dallas bilans 5-5 na wschodzie byliby ekipą nr 3 biorąc pod uwagę stricte bilans, ale ponieważ grali by częściej ze szrotem ze wchodu wiec bilans mieli by pewnie 7-3 lub 8-2.
Giannis zrobił zwałę w stylu włosy ważniejsze i już głaby sie oburzają. Wydymał sztywniaka Browna pięknie. A ten ze spiętym pośladkami komentuje jakby Grek mu wioskę najechał i wszystkich w pień wyrżnął. Co za ciota.
Basket to zabawa, sport to radość, a nie walka o życie.
tylko dwie drużyny na wschodzie z dodatnim bilansem.. powoli to się zaczyna robić kabaret
B. Hield w GSW robi na razie 18p 4,3r 2,1a i 48,8%3pt przy 8,2 próbach w ciągu 25 min. Klay w Dallas 13,8p 3,7r 2a i 35,4%3pt przy 8,2 próbach w 30 minut. We wczorajszym skrócie meczu z Denver ruch na boisku i mowa ciała Klaya były tragiczne. Po 10 meczach zdecydowany upgrade GSW na pozycji drugiego snajpera obok Stefana.
Ja to się dziwię, że Holmgren wcześniej się nie połamał. Chłop wygląda jak niedozywione dziecko z Albanii. Ps. SGA = MJ ?