NBA: Tyrese Maxey zrobił z Lakers ser szwajcarski | Sacramento handlują De’Aaronem Foxem!

Patronami dzisiejszego odcinka są, a w zasadzie jest… wróć…. Patronem dzisiejszego odcinka zostaje Valmont, dziękuję uprzejmie. B
Cztery mecze NBA odbyły się dzisiejszej nocy, w tym jeden zaległy, przełożony z 11 stycznia, bo zdaje się Hawks mieli wówczas problemy z transportem. Śnieżyca uziemiła samolot, nie wiem, nie pamiętam.
Lakers 104 Sixers 118
No widzicie, kiedy to było, wczoraj pochwaliłem Anthony’ego Davisa, pisałem że tylko trzy mecze jak dotąd opuścił w sezonie. No i masz babo placek, pierwsze minuty, a ten schodzi trzymając się za żołądek, jakby zjadł coś nieświeżego albo ogórki kiszone czarną kawą popił. Okazuje się: uraz mięśni brzucha. Kurde bele, tak się naciągał z Charlotte, że dzień po dniu coś się zepsuło.
Jak zszedł to się zrobiła autostrada pod obręcz, gospodarze w drugiej kwarcie nawrzucali 48 punktów (!!!) bliskie perfekcji zawody grał Guerschon Yabusele (14 punktów 5 zbiórek 3 asysty 4 przechwyty 6/9 z gry) czyli inteligentny koszykarsko misiek w zastępstwie kolegów biegający na centrze, a przodownikiem ataku był ja zwykle Tyrese Maxey (43 punkty). Ten jak się uprze to nie zatrzymasz. Dowolnie przedziera się w pole trzech sekund naprzemiennie trójki jakieś z odejścia bijąc.
Napisałem, że Yabu „w zastępstwie” bo wiadomo, że Joel Embiid to może sobie na rękach na treningu stawać, ale w meczach nie gra. Jak donosi nasz człowiek na Discordzie, kameruński środkowy w swej karierze NBA opuścił już 400 meczów (446 rozegrał) zarabiając w tym czasie 270 milionów… netto. No to powiedzcie jakąż on ma mieć motywację do pracy skoro kasa płynie wartkim strumieniem niezależnie od starań?
Joel jest jak Connor McGregor po pokazowej walce bokserskiej z Floydem Mayweatherem wartej ponad 100 milionów dolarów. Jak on ma się pchnąć do treningu, który by mu pozwolił na rywalizację z najlepszymi, największymi zwierzakami UFC? Polecam Wam pierwsze 50 sekund wywiadu z Daną Whitem, cokolwiek o nim myślicie.
Myślę, że z podobnym problemem, teraz bardziej niż kiedykolwiek, mierzy się staruszka NBA. Tłuste koty, niezdolne do dalszego grindu, który pozwoliłby im utrzymać się na topie. Na palcach czterech rąk można wymienić zawodników, którzy nie posiadając zdecydowanego bodźca finansowego, noc w noc lecą na poziomie bliskim 100%. Pierwsze z brzegu nazwiska:
- Russell Westbrook
- Josh Hart
- Domantas Sabonis
- Jeremy Sochan
- Daniel Gafford
- Isaiah Stewart
- Austin Reaves
- Collin Sexton
- Jalen Williams
- Jalen Brunson
Nic dziwnego, że panowie dosłownie uwielbiani są przez kibiców, jakiekolwiek drobne niedostatki charakteru czy przewinienia mieliby na koncie, mam rację? Dla kontrastu weźmy bumelantów, u których zdobyte fortuny wyzwoliły słabości charakteru, w czego efekcie stracili pazur, pracują w wąskim zakresie, od i do:
- DeAndre Ayton
- Joel Embiid
- Kyle Kuzma
- Bradley Beal
- Zion Williamson
- Ben Simmons
- Jayson Tatum
- Michael Porter Junior
- Anthony Davis
- Jimmy Butler?
No i dobrze, wracając do meczu. LeBron James (31 punktów 8 zbiórek 9 asyst) wiedział, że bez dostępności Davisa, na dodatek dzień po dniu nie stać go na zryw, w związku z czym do końca spotkania trwała co najwyżej wymiana ciosów. Wynik końcowy i tak nie oddaje przewagi miejscowych, którzy czwartą kwartę odpuścili z w uwagi na występ dzisiaj, przeciwko Sacramento.
Tym razem będzie ciężej, czy wystąpi Embiid? W raporcie stoi, że na pewno nie. Czy kolejny mecz, przeciwko Jokerowi (!) rozegra? Ha ha, obawiam się, że ten także opuści, bo po co mają ludzie gadać? Jeden triple-double do przerwy zrobi, a drugi będzie się motał z sędziami i na faule naciągał, więc po co mu to? Sęk w tym, że kolejno lecą Boston, Dallas i Miami, a bilans trzeba zacząć reperować zanim będzie za późno. Zobaczymy, obyśmy zaraz znów nie usłyszeli, że poślizgnął się w wannie albo że od stawania na rękach ma uszkodzony bark.
Rockets 100 Hawks 96
Czwarta z rzędu porażka ATL, którzy mocno lecieli w pierwszej części sezonu, ale obecnie zjeżdżają poniżej kreski 50%, gdzie ich miejsce. Trae Young umęczony, warunków nie oszuka, więc jak nie bronił, tak nie broni. Jalen Johnson znów kłopoty zdrowotne, więc jest problem z jednowymiarowością ataku. Daniels wciąż świetny na piłce, ale już się rywale nauczyli przeciwko niemu grać, zostaje na zasłonie albo zmuszany jest do przejęć i szlus.
Risacher trafił na ścianę przewidzianą dla rookies. Hunter zaczyna forsować, tak się poczuł mocny. Capela i Okongwu losów meczu nie odmienią, a przede wszystkim, nie ma w zespole opcji low post, więc jak rywal staje strefą to się wszyscy drapią po czuprynach. Rockets grają na patencie, zmieniają zasłony 1-4, zostawiają środkowego w środku. Są mocni fizycznie, żywiołowi i jak się od drugiej kwarty uruchomił Jalen Green, to objęli prowadzenie, którego bronili do końca. Sengun pewny plecami do obręczy, parę trójek znów wrzucił Dillon Brooks, a jak nie Eason (kontuzja) to Jae’Sean Tate wniósł na parkiet żywiołowość.
Jazz 103 Warriors 114
Utah znów w eksperymentalnym składzie, z wyjętą całą rotacją podkoszową. Dubs bez Stepha i Draymonda, pod przewodnictwem Dennisa Schrodera (23 punkty 4 asysty 5 trójek) któremu wreszcie pozwolono grać swoje na piłce. Nie siedziało koledze Hieldowi, więc brakującą ofensywę wziął na siebie, jak powinien to był zrobić klasowy rozgrywający. Dodajmy także piękny występ Brandina Podziemskiego z ławki: 20 punktów 7 zbiórek 6 asyst 4/11 zza łuku +19 wskaźnika plus/minus.
W innym zespole miałby pewnie łatwiej o ekspozycję, ale nauki wyniesione ze współpracy z Currym zaprocentują w przeszłości, nie ma innej opcji. Wszystko co najlepsze u Podziemskiego zobaczymy, ale za 2-3 lata, mówię Wam. To zdolny gracz, ale potrzebuje rytmu i stałych minut, o które trudno u Kerra psychopaty, hehe.
Bucks 112 Blazers 125
Niespodzianka na północnym zachodzie mapy NBA. Giannis na stałym, bardzo wysokim poziomie, ale już Dame mocno kryty (Camara!) a za ich plecami zero wkładu, trójka na poziomie dochodzącym w porywach do 30%. Brook Lopez rzucający jak kulą w płot, brak Bobby’ego Portisa, a zakopany na ławie Khris Middleton 0/2 z gry w czasie piętnastu minut! Tymczasem gospodarze wybiegani, atletyczni, 52-36 na tablicach, siedemnaście ofensywnych zbiórek i prowadzenie dochodzące do dwudziestu oczek.
Ozdobą spotkania to zagranie po stronie arbitra Scotta Fostera:
Piłka meczowa zdecydowanie dla Deni’ego Avdiji (30 punktów 9 zbiórek 10/18 z gry) za wszechstronność i energię, czyli klejenie talentu kolegów i pchanie gry do przodu.
Pozostaje zapytać co powinno zrobić Milwaukee by się liczyć w stawce? Przemodelować finanse: Lopez, Portis, Middleton i Connaughton zarabiają 81 milionów dolarów rocznie oferując coraz mniej w odwrocie. Łatwo napisać. Nie podobają mi się też opcje, jakimi dysponuje Dame w meczach, gdy rywal odcina go od piłki. Mało kreatywny Doc Rivers jest w tym zakresie by Lillardowi grę, wyjście do podania ułatwić. Inna rzecz, że chłop nigdy się do pracy bez piłki nie garnął.
Other NBA news
Kings handlować chcą Foxem, bo ten nie chce podpisać przedłużenia i boją się, że za rok odejdzie za frajer. Mądrze, choć moim zdaniem zostaną z ręką w nocniku tak czy inaczej. Zdarta płyta: Fox po sezonie do Denver! Tymczasem media łączą rozgrywającego z Victorem Wembanyamą w San Antonio! To także byłoby ciekawe, na pewno, na pewno, czas pokaże…

Dobrego dnia wszystkim, dzięki za odwiedziny, do jutra. b










No w końcu ktoś gwizdka użył, jak należy. Ayrton jest tak żądny, że nawet porządnie prostej piłki nie potrafi złapać bez błędu kroków.
pierwszy, pozdrawiam serdecznie
zawsze będziesz drugi
A jednak drugi…
chyba w ilości strat lol
Bartku, chwile przed pochwaleniem AD za brak kontuzji, napisałeś że Clippers stają się czarnym koniem w walce o tytuł ( tej samej nocy przegrali z Suns ) Tak, że ten… Uwaga na pochwały 😉
Czarnym koniem to mogą być Rockets, a nie jakieś śmieszne Clippers!
Jeszcze Caruso do tych pierwszych, koniecznie!
No i obowiązkowo do tego grona nasz rodak Lampe!
„u których zdobyte fortuny wyzwoliły słabości charakteru” – podoba mi się to spojrzenie. Pieniądze nie zmieniają charakteru, tylko pokazują jaki jest na prawdę.
Pzdr!
Alkohol też to robi.
Fox do Denver za Murraya? A gdzie pogonić MPJa który również nie dowozi?
Do brooklynu za cama johnsona
Bumelantami Davis i Tatum?Już prędzej widziałbym tu Paula George’a czy Load Managera
Kawhi to możliwe, że ma większe problemy natury mentalnej i na pewno komunikacji międzyludzkiej. Niewykluczone, że gdzieś po drodze nie mogą go skutecznie wyprowadzić na prostą z kontuzjami. „Lekarze” kiedyś Grantowi Hillowi skutecznie, by kariery nie zakończyli przedwcześnie. W życiu nie odmówiłbym Leonardowi zaangażowania.
No i Mr. JULIUS RANDLE!
Co się będzie wysilał jak zrobili z niego Amerykanina a jeszcze chwilę wcześniej….w gorącym Kamerunie zbierał banany bez drabiny😄jak uzbierał kopę to też stawał na rękach 👍
Admin zapomniał opis pietnestominutowego występu Bronnego 🙂 Pierwsze rotacyjne minuty. Mogło być lepiej…. Wygląda trochę lepiej niż w preseason, ale droga wciąż długa przed nim. Pamiętam jeden z pierwszych meczy Zamojskiego w Asseco, jak go Kijewski wpuścił w przegranym meczu z Anwilem we Włocławku. Srogi łomot wtedy dostał od swojego alter ego Bartka Wołoszyna. Wyglądał jak totalne drewno i w życiu bym nie powiedział, że ten sam Zamoj za 2 lata będzie starterem w zespole top8 euroligi. W ćwierćfinale z Olympiakosem w Gdyni grał znakomicie.
Fajnie, że Bronny dostał szansę. Zasłużył dobrą grą w g-league.
Tak, cieplej się robi na sercu, że chłopak mający zapewnioną spokojną przyszłość już w chwili poczęcia zaczyna sobie jako-tako radzić w pracy, na którą nie miałby żadnych szans, gdyby był kimkolwiek innym xD
Nie docenianie Bronnego. Jako jedyny rookie wywalczył ciężką pracą gwarantowany rookie kontrakt czteroletni. Nawet najwyżej wybrani w drafcie, narazie mają gwarancję wypłat na dwa lata. Mistrz!!
pozwolę sobie zatem do tej słodyczy łyżkę dziegciu dodać
krul razem z tym rookie co to „earned not given” łącznie 11 strat, rookie regularnie spóźniony w obronie więc w sumie mimo, że stał plecami do bronionego kosza to i tak przeciwnicy rzucali swoje.
Natomiast krul, jak to krul. Nawet jak sam spowodował stratę, to i tak fochy i dąsy do całego świata jakby to reszta drużyny była za to odpowiedzialna. No ale staty się zgadzają
Meczów
Koza meczy
Bartek czy będą bluzy?
Skąd Tatum na liście bumelantow?
26 lat, aktualny mistrz, w zasadzie co sezon jest lepszy. Mega doświadczenie w PO jak na swój wiek.
W tym sezonie opuścił 3 mecze, w poprzednich dwóch sezonach łącznie 16 meczów.
Siódmy najlepszy w punktach, dwudziesty w zbiórkach. Lider teamu z 3-cim najlepszym bilansem w tym sezonie.
Po prostu Bartek go nie lubi. Jak i całych Celtics 🙂
A Davisa IMO sponiewierały kontuzje.
dokładnie tak, komuś się coś odkleiło
Tyś 99% meczów nie widzial przeca. Bywalo tak, ze jt nie wchodził wewnątrz pola trzech sekund przez cala kwartę. Jeden powie ze nie musiał, ja mowie że robił od do, jak stoi w artykule .
Może taka taktyka,akurat ciężko mu zarzucić brak zaangażowania.
Ale to jest lista bumelantow, czy lista graczy, który mało czasu spędzają w pomalowanym?
Może chodzi o liczbę wejść pod kosz? Tylko ze to też się nie zgadza, bo JT ma ponad dwa razy więcej drives per game niż np. Josh Hart.
Nie no ale z tym Tatumem to chyba bait pod to żeby był ruch w komentarzach, albo zwyczajne hejterstwo.