NBA: Victor Wembanyama istota pozaziemska | Jusuf Nurkic świętym Mikołajem 🎅🏼

Bartku może coś poćwiczysz palcami po klawiaturze? Boston przegrał, Lakers wygrali, nic Cię nie rusza hmm…
Dziękuję to bardzo miłe, takie przywoływanie do pisania. Znaczy, że jeszcze komu zależy, że nie tylko odmóżdżająca forma video jest konsumowana w dzisiejszych czasach. Jak święta moi Drodzy? Ja tam wychodzę z założenia, że czas rodzinny jest święty, zwłaszcza w święta! Ale już wracam, jestem, zaraz sprawdzimy co się wydarzyło za oceanem przez ostatnich parę dni, to znaczy od Wigilii. Patronami dzisiejszego odcinka są: Martyna Pietrzak, Glenn Doc Rivers, a także Adrian 366, dziękuję! B
Król kosza – opowieść wigilijna
NBA jak wiadomo umiera, więc dla podniesienia ratingów oglądalności ekipa Adama Silvera postanowiła pójść na całość. Nie dość, że pierwszego dnia świąt wpuścili do Madison Square Garden istotę pozaziemską, to jeszcze wszystkich grających w czasie rzeczywistym animowali do postaci Walta Disneya i tak dla przykładu Karl Anthony Towns zamienił się w Goofy’ego, a Mikal Bridges w Kaczora Donalda.
O co mi chodzi z tą istotą pozaziemską? Mam oczywiście na myśli postać Victora Wembanyamy, który tej nocy zaliczył 42 punkty 18 zbiórek 4 bloki oraz 6 celnych rzutów zza łuku. Jak podali amerykańscy naukowcy, to pierwszy przypadek w dziejach, aby gracz zaliczał 4 trójki i 4 bloki w kolejnych meczach. No więc, dla Wemby’ego był to już czwarty taki mecz z rzędu!
Wielu się będzie zżymać dlaczego taki dryblas sadzi tróje zamiast bliżej obręczy zejść. Otóż moi Kochani, dzieciak ma dwadzieścia lat i jeszcze mu trochę pancerza brakuje. Ponadto układ drużynowy WYMAGA albo wręcz zmusza go, aby szedł na łuk, aby zachować odpowiednie przestrzenie (spacing) między zawodnikami, a wszystkim członkom Spurs pracowało się łatwiej.
Po trzecie, regularnie rozwijany warsztat strzelecki (osiąga solidne 85/238 za trzy) i zaznaczenie się jako gracza, którego nie wolno pozostawiać samego na obwodzie sprawia, że pozostałe elementy przychodzą łatwiej. Niech się dalej rozwija, bo takich przewag nie miał w NBA nikt wcześniej. Zapewne tak czuli się kibice gdy w 1969 roku do NBA wchodzi Lew Alcindor, czyli Kareem Abdul-Jabbar.
Dlaczego trener Tom Thibodeau dopiero w czwartej kwarcie skierował przeciw niemu OG Anunoby? Nie wiem, pisałem o tym w analizie meczowej na Discordzie. Dopiero siłowy rywal siedzący Victorowi na biodrze nieco spowolnił Spurs, bo gotowi byli gospodarzy powieźć.
Największą, pozytywną niespodzianką, czy też prezentem świątecznych dla fanów nowojorskich, było przełamanie Mikala Bridgesa (41 punktów 17/25 z gry) na które czekali od miesięcy. Zresztą facet grał po obydwu stronach boiska i co tu wiele pisać, to był jego najlepszy występ w barwach NYK. Cała reszta bandy wypadła niemrawo/ nieskutecznie.
Karl Towns (21 punktów 9 zbiórek) znów zmagał się z przewinieniami, a Jalen Brunson ni punktu w czwartej kwarcie nie dołożył (!) co nie zdarzyło mu się chyba od trzech sezonów (nie licząc meczów zakończonych blowoutem). Koniec końców Knicks przeważyli minimalnie (117:114) na szczupłych barkach swego Iron Mana, którego zdjęcie profilowe możecie podziwiać poniżej, po prawej stronie.
Pat Riley wydał oświadczenie
Zazwyczaj nie komentujemy pogłosek krążących w internecie, ale spekulacje stały się czynnikiem rozpraszającym dla zespołu, co jest nie w porządku w kierunku zawodników i sztabu szkoleniowego. A zatem, aby było jasne, nie zamierzamy transferować Jimmy’ego Butlera [Miami Heat]
Rozproszenie to jedno, najważniejsza rzecz jest taka, że Miami to zespół oparty na ciągłości i zgraniu elementów. Transferowanie być może najważniejszego zawodnika, a z pewnością lidera szatni na rzecz dowolnego innego nazwiska, bądź nazwisk, to po prostu nie jest sposób działania Miami Heat. Jeśli cokolwiek ma się wydarzyć, zdarzy się w offseason.
Gwoli przypomnienia, Butler ma obowiązującą umowę na przyszły sezon, opiewającą na kwotę 52.5 mln dolarów. Opcja zawodnika umożliwia mu jej rozwiązanie, ale wiecie albo przynajmniej wyczuwacie, że żaden inny zespół nie zaoferuje mu większych pieniędzy ani bardziej prominentnej roli w zespole. Żaden klub nie ściągnie do zespołu 35-letniego zawodnika aby wokół niego budować swą przyszłość, a jako gracz zadaniowy, wspierający obecny układ, Jimmy ceni się zbyt wysoko. Osobiście podejrzewam, że Butler pozostanie w Miami.

Wolves 105 Mavericks 99
Kolejny świąteczny pojedynek. Niestety zakończony smutno, bo w drugiej kwarcie okazało się, że Luka Doncic poważniej uszkodził mięsień łydki i tym razem czeka go co najmniej kilkutygodniowy rozbrat z koszykówką. Wstrząśnięci na tę wieść Mavs wpadli w spory dołek, w końcówce trzeciej odsłony przegrywali już 28 punktami (!) ale potem swój recital rozpoczął Kyrie Irving, a w obozie Wolves dały znać o sobie, powolność decyzyjna i braki strzeleckie. OK, nikt nie oczekuje że Rudy Gobert będzie śmigał zza łuku jak jego rodak z San Antonio. Liczymy się z tym, że Julius Randle raz jest gorący, a raz zimny. Jeśli jednak dodatkowo niskie skrzydło (Jaden McDaniels) przez cały sezon oferuje zaledwie 35/108 za trzy, to robi się problem.
Ciekawostką jest, że McDaniels powszechnie uważany za topowego obrońcę na piłce w NBA, zalicza fatalne zaawansowane statystyki. Dla przykładu, defensywny rating Minnesoty bez niego na parkiecie jest aż o 7 punktów lepszy! Wiecie jak to jest, najlepszą obroną jest atak. Jeśli rywal zbiera i przechodzi do kontry znacznie trudniej go zatrzymać niż wówczas, gdy musi samemu wyciągnąć piłkę z siatki, a obrona zdąży się ustawić.
Pocieszeniem jest rosnąca forma Donte DiVincenzo, który od paru gier nie schodzi poniżej 40% zza łuku i wzorem minionego sezonu staje się coraz odważniejszy. Anthony Edwards jako lider kadry mającej problemy ze spacingiem nie przekonuje mnie wcale. Zbyt wiele forsowanych akcji. Co mówicie, że zwycięzców się nie ocenia? Wolves zmarnowali 28 oczek prowadzenia, dość powiedzieć, że w ostatniej minucie celny rzut Irvinga (26 punktów w drugiej połowie) dałby gospodarzom prowadzenie… a zatem kolejny trzymający w napięciu Christmas Game. No kurcze, nie dajmy tej NBA umrzeć!
Celtics 114 Sixers 118
Który to już raz kolega Caleb Martin (23 punkty 7/9 zza łuku) zamienia się w kata Celtics? W poprzednich latach jako zawodnik Miami, tym razem w barwach Sixers, chłop zepsuł Bostończykom święta! Jak policzono, w całej swej karierze tylko osiemnaście razy przekraczał granicę dwudziestu punktów, w tym pięć razy vs Celtics, hehe. Ci założyli sobie, że zostawią go samopas na łuku, aby podwajać, przestrzeń zacieśniać wokół Joela Embiida (27 punktów) no i się przejechali.
Z Kameruńczykiem też ciekawe, bo niedługo przed meczem, na rozgrzewce potknął się i kostkę podkręcił. Jak tak dalej pójdzie, będzie trzeba zabezpieczać wszystkie pomieszczenia w domu zawodnika, bo szklany jest niesamowicie. Ostatecznie jednak wyszedł, nogę miał otaśmowaną ekstra mocno więc oczy mu się lekko wybałuszyły. Zagrał nieźle, 4/5 zza łuku było kluczem. Pozwoliło prędkiemu Maxeyowi atakować obręcz (33 punkty 12 asyst). Żaden obrońca nie mógł przeciwko niemu ustać (Jrue Holiday nie grał). Wpadł w taki trans, że w czwartej odsłonie po każdym trafieniu obracał się w stronę ławki Bostonu i mruczał coś pod nosem.
Paul George dla odmiany wyglądał dramatycznie (0/7 zza łuku) i kolejny raz potwierdził rzecz, którą powtarzam od dziesięciu lat. On się nie nadaje na pierwszą opcję. Smutne wieści dla kibiców mistrzów: Kristaps Porzingis znów się wysypał. Chciał rzucić z odchylenia, ale mu się noga wywinęła i musiał przerwać zawody. Próbował grać, ale po przerwie już na plac nie wyszedł. To ta sama kostka, która w lipcu była operowana, niestety.
Payton Pritchard po kosmicznym starcie sezonu, ostatnie trzy mecze zalicza na poziomie 3/19 zza łuku. Nie szkodzi, to nie ofensywa była problemem Bostonu w tym meczu, ale fakt że nie potrafili spowolnić rywala, który wcale nie atakował ich z biegu. Czyli co, Sixers wracając do walki o tytuł? Bilans 11-17 to na tę chwilę dwunaste miejsce w tabeli, ale Heat na szóstym mają tylko cztery porażki mniej.
Austin Reaves ratuje święta!
26 punktów 10 zbiórek 10 asyst oraz atletyczny layup na zwycięstwo. Kiedy głowy wszystkich był zwrócone w kierunku LeBrona (31 punktów 10 asyst) i Stephena (38 punktów 6 asyst) to pan opaska, czyli Austin Reaves skradł show w końcówce. Kolejny świąteczny thriller i emocje do końca. Anthony Davis musiał plac opuścić szybciej, bo źle stanął. Draymond Green szarpał wszystkich i wył jak dziki zwierz, Steph cyngiel ma tak prędki, że nie dał szans Lakers siebie sfaulować, po prostu wyrównał wynik zza łuku przy prowadzeniu Lakers trzema.
Siedemnaście oczek bodaj zamontował w czwartej kwarcie. Ciekawostką jest strata miejsca w rotacji Jonathana Kumingi. Po raz kolejny szanse otrzymali Draymond oraz TJD, czyli Trayce Jackson Davis. Temat jest prosty, Kuminga ma problemy przede wszystkim na tablicach, co na pozycji cztery jest u Kerra niedopuszczalne. Gorsza sprawa, że Kuminga w roli rezerwowego, wchodzący na plac nierozgrzany i bez rytmu, popełnia jeszcze więcej błędów, a jego decyzyjność i koszykarskie IQ pozostawiają do życzenia. Ostatnie czternaście meczów przyniosło jedenaście porażek więc nie dziwię się, że Kerr szuka odpowiedzi. Wynik końcowy 115:113.
Król Jusuf
Obie strony mierzyły się dwa dni wcześniej, a Denver nie zostawiło na Phoenix suchej nitki. Tym razem było na odwrót. Piszę to z przykrością, ale Jamal Murray naprawdę kosztuje Denver sporo i nie mówię tutaj o jego bajońskiej gaży, ale nieskuteczności i słabościach defensywnych. Wygląda jak kontuzjowany, mobilność osłabła znacznie, rzutów nie dociąga, innym razem stoi pasywnie. Trener dał mu aż 39 minut, a jego wskaźnik plus/minus wyniósł -16, czyli najniżej w zespole. Dla mnie on w tym meczu wyglądał jak kula u nogi.
Ciężko bronić, Jokic (25 punktów 15 zbiórek) nie ma chwili oddechu. Co gorsza, Christian Braun wpadł w dołek, ostatnie dziesięć meczów to 3/22 zza łuku w jego wykonaniu. MPJ na koniec od%ebał głupią trójkę, czym się Jokerowi naraził (ramiona rzucone w górę) a Aaron Gordon opuścił plac gry wcześniej z powodu problemów z łydką, która prześladuje go nie od wczoraj.
PHX występują bez Bookera, ale oto na obroty strzelecko wchodzi Bradley Beal (27 punktów 4 asysty 4 przechwyty) który skupia na sobie uwagę i ciągnie wynik, gdy KD potrzebuje chwili spokoju. Może inaczej, bez Bookera on wchodzi z powrotem na swą naturalną pozycję? Trenerowi zapewne da to materiał do analizy przed playoffs.
Dla nas wszystkich zgromadzonych na Discordzie, najważniejszą postacią w tym meczu był jednak Jusuf „Nurek” Nurkic: 8 punktów 13 zbiórek i aż SZEŚĆ asyst, z czego wszystkie w drugiej połowie. Nieźle nas przytrzymał w niepewności, bo łączna kwota na jego asysty poszła spora.
what a nice Christmas gift 🔥✅ +5,87 u on this play pic.twitter.com/pYwtHbcCfP
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) December 26, 2024
Suns przemogli Denver wynikiem 110:100 i jeśli mnie pytacie była to najlepsza świąteczna kolejka NBA od paru ładnych lat. Oglądalność względem zeszłego roku: +84%. Dobrego wieczoru! B











Long time no see. Welcome back B.
Choroba mnie rozłożyła, oglądałem jednym okiem, ale czy to czasem nie Dżeremi nie przysporzył w obronie takich problemów Brunsonowi? NYK, oby stanęli na wysokości zadania i powalczyli, chociaż do finału konfy.
Oczywiście, że Dżeremi, kilka wjazdów Brunsona nawet nie otarło się o obręcz.
Nie no pewnie oczywiste, ale mi się te 3 mecze zlały w jeden
KAT tak się zmagał z przewinieniami, że paradoksalnie jego faul na CP3 w czwartej kwarcie skasował trafioną trójkę Wembanyamy i z matematycznego punktu widzenia tym faulem wygrał Knicksom mecz. 🙂
Stephen jakoś nieobecny duchem się wydawał, nawet po udanych akcjach, do tego ostatnio dwa totalnie położone mecze. Morale u Wojowników chyba ostatnio słabe… 🙁
Niby fajnie, że Wemby strzela za 3. Jednak na takim wolumenie?! 16 na 31 rzutów. Mnie to wygląda przesadzone. Liczę, że drugiego, przenudnego Bostonu nie będą w SA robili.
Jednak brak OKC w świątecznej kolejce razi okrutnie
Minnesota zrobiła swoją przewagę dzięki asystom – w chwili prowadzenia 20+ pkt mieli chyba dwukrotną przewagę w asystach (późniejsza zapaść i run Dallas to konsekwencja paniki w MIN i źle rozumiane „branie odpowiedzialności” czyli hero ball) a ja skakałem na kanapie widząc, jak Juliusz i Antoniusz wreszcie podają do Rudego! Sic! Na palcach jednej ręki można policzyć ich podania duży – duży albo jakąkolwiek współpracę Anta z Gobertem. Ten ostatni nie wykreuje sobie sam akcji, nie pogra 1×1, ale jego największy walor jest bezlitośnie przycinany przez samolubnych grajków. Conley go widzi, gra z nim i na niego. KAT potrzebował pełnego sezonu zanim zaczął dostrzegać efekt synergii z gry na dwie wieże. Randle IMHO tego raczej nie przeskoczy.
Ergo: z transferu MIN – NYK najbardziej cieszył mnie DvD 😉 bo z samoluba JR mąki nie będzie.
Nareszcie!!! Dzięki za podsumowanie 😎 co by nie mówić ze zdrowym Embidem, Sixers będą groźni dla każdego. Szkoda Luki ale przynajmniej odpocznie po świątecznym obżarstwie
Szkoda/Dobrze że chociaż jeden dzień z ostatnich dni w NBA wiem co się działo, bo poza sprawdzeniem na szybkości wyników nie mam o niczym pojęcia. NBA trochę umiera, trochę jeszcze jest w moim sercu. Admin ratuj mój związek! Hahah 😛
Piękna kolejka, gorzej z wynikami
Mój ostatni komentarz na szczycie u admina 👍jednak podziałało xd nie ma to jak przeczytać z sensem,ciekawością szczyptą humoru podlanym sosem Currym xd dzx.
Jak ja nie mogę jak Cie piecze te NBA umiera, nie kumam w ogóle jak tak można to osobiście odebrać. To że christmas day miał lepsza oglądalność nic nie zmienia. Jak się zajmujesz typowaniem i prawdopodobieństwem to przecież wiesz, że long term/w totalu jest inaczej, po kiego takie wtrącenia z tym +84%? Wygląda jakąś dziwna walka o poczucie pt. „jestem ekspertem”. Jesteś i nic tego nie zmieni, ale ego strasznie kruche i to tylko pozycje eksperta osłabia.
Wyglada na to,że raczej Ciebie piecze..! 😉
Piecze Adminka, który jak dzieciak usuwa komentarze. Słaby psychicznie ten koleżka. 😆
To prawai. Kolejka super. Sam sobie zrobiłem trzyneczowy maraton , skończony w Bostonie. Już chciałem mecz Mavd wyłączać ale zacisnąłem żeby i wtedy Kyrie rozpoczął swój taniec. Mikal w czwartej kwarcie wyglądał jak Michael Jordan, jechał z temat równo. Sixers też ładnie zagrali. Fajny koszykarki wieczór!