NBA: ważą się losy Jeremy’ego Sochana | kim naprawdę jest DeAndre Ayton

18

Nazywam się Bartek, Bartek Gajewski, dziś dziewiąty lipca, czyli Dzień Niepodległości w Argentynie (zadeklarowany w 1816 roku) która wcześniej przez trzysta lat była hiszpańską kolonią. Patronami odcinka są Mateusz Kruk oraz Jan Tattoo, a to są GWBA, czyli gwiazdy basketu. Witam serdecznie w kolejnym dniu NBA free-agency. Co nam przyniosła noc, kto tym razem zmienił barwy klubowe? Zapraszam do lektury. 

Waszyngton Wizards cały czas zagęszczają pulę młodego talentu w piętnastoosobowej kadrze. Na mocy porozumienia z San Antonio, właśnie oddali do Spurs weterana Kelly Olynyka, w zamian pozyskując Malaki Branhama, Blake’a Wesleya oraz pick II rundy przyszłorocznego draftu.

Olynyk to gracz z dwunastoletnim stażem w NBA. Słynie przede wszystkim z koszykarskiej inteligencji. W zależności od układu boiskowego zagra na obu pozycjach podkoszowych, potrafi rzucać za trzy oraz ma imponujący przegląd pola ze środka parkietu. To ostatni rok obowiązywania jego aktualnej umowy (13.4 mln $) więc motywacji zabraknąć nie powinno.  Im dłużej się przyglądam nowym nabytkom San Antonio, tym większa narasta ekscytacja. Popatrzcie: 

  • Guards: De’Aaron Fox / Stephon Castle / Dylan Harper (R)  
  • Wings: Devin Vassell / Keldon Johnson / Carter Bryant (R)
  • Forwards: Harrison Barnes / Jeremy Sochan / Julian Champagnie
  • Bigs: Victor Wembanyma / Luke Kornet / Kelly Olynyk

Roster naszpikowany jest różnorodnym talentem. Mógłbym wiele dobrego napisać o zasięgach, motoryce, indywidualnych przewagach, ale to wszystko już wiecie. Powiedzmy sobie raczej z jakimi wyzwaniami będzie się mierzył trener Mitch Johnson wraz ze współpracownikami oraz doglądającym wszystkiego Greggiem Popovichem. 

Przede wszystkim obawiałbym się tarć o pozycję w hierarchii zespołu. Na chłopski rozum, wszystko w San Antonio kręcić się powinno wokół Wemby’ego, ale to jeszcze dzieciak, który nie będzie wychodził przed szereg i nikogo ustawiał. Poza tym to podkoszowy, na boisku w pierwszej kolejności rządzi playmaker. 

No i właśnie, komu oddajesz piłkę do zawiadywania? De’Aaron Fox to uznana w lidze marka, osiem lat stażu w zawodzie, prime fizyczny, średnie kariery na poziomie 21 punktów, 6 asyst oraz dwudziestu oddawanych rzutów. Facet przyzwyczajony jest do kreowania akcji. Średnia liczba posiadań piłki w meczu na poziomie 80-85, czyli szesnaste miejsce w całej NBA w zeszłym sezonie. Pytanie brzmi czy to optymalne rozwiązanie? Oczywiście, że nie. Fox musi nieco zmienić styl tylko, że wiecie jak jest z dominującymi graczami. Oni stylu zmieniać nie lubią albo nie potrafią.

Pytam, bo oto za jego plecami pojawia się 19-letni Dylan Harper, chłopak wybrany z drugim numerem draftu, bliźniaczo przypominający Cade’a Cunninghama. Jego największym walorem jest gra piłką, pick and rolle, kreowanie przewag, penetracja. Bliżej mu do franchise-playera niż gracza zadaniowego. Mało tego, po kilku miesiącach może (choć wcale nie musi) okazać się, że on Foxa zjada odwłokiem. Ma lepsze papiery na rozgrywającego nowoczesnej NBA, już teraz potrafi grać na kontakcie, naturalnie czyta grę oraz jest wyższy o 8-10 centymetrów przez co ma znacząco większy potencjał w obronie. 

Patrzmy także na horyzont czasowy. Wembanyama ma 21 lat i jeszcze co najmniej pięć będzie fizycznie dojrzewał do gry na pozycji centra. On swojego maksimum nie osiągnie jeszcze przez kilka sezonów. Do tego czasu Fox będzie gościem grającym z ławki, w najlepszym razie sixth-manem jak Jordan Clarkson. Jeśli więc wszystko dobrze pójdzie, Fox albo leci w transferze albo akceptuje swą ścieżkę kariery, z czym może pojawić się problem.

Jeśli wyjdą tarcia, jakakolwiek dynamika mająca ograniczać rozwój Harpera jako point-guarda, trzeba będzie czym prędzej działać. Na razie Spurs nie mają pojęcia na czym stoją i jak będzie wyglądać współpraca chłopaków, ale pewne trudne decyzje kadrowe będzie należało podjąć szybciej niż się wszystkim wydaje, bo uwaga: Fox za rok o tej porze będzie niezastrzeżonym free-agentem.  

Kolejne nazwisko to ledwie 20-letni Stephon Castle. Czyli co, tak po prostu oddelegowujemy go do roli Andrew Nembharda w Indianie? Bandyty, stopera na piłce, kryjącego na całym boisku, chwilami tylko wybierającymi dziury w ataku, służącemu jako dalekie ogniwo kreacji, zastępczego playmakera. Tak, to chyba naturalna kolej rzeczy. Castle będzie grał poniżej potencjału, ale jeśli zaakceptuje i rozwinie się w roli, będzie kozackim elementem układanki. Przez rozwinięcie w roli rozumiem przede wszystkim poprawę rzutu. 

Patrzę na Nembharda czy bliźniaków Thompson i zastanawiam, czy można grać mistrzowski basket będąc plastrem o doskonałej kondycji i motoryce, ale bez rzutu? Pewnie można, ale taki może być na boisku tylko jeden. Dodam, że polscy kibice chętniej widzieliby w tej roli Jeremy’ego Sochana, tak myślę. 22-letni Sochan nie może być w tej chwili pewien niczego, wkracza w ostatni rok rookie kontraktu, a przez trzy sezony nie dokonały się u niego wielce zauważalne postępy. Eksperyment z point-forwardem był ciekawy, ale teraz nie ma na to miejsca, trójka wciąż kuleje, wszechstronna obrona to wielki atut, rozumienie gry weszło na wyższy poziom, ale czy to wystarczy? Jakie będą oczekiwania finansowe Polaka i czy Spurs je spełnią? 

Jak mówiłem w przyszłym roku umowy kończą również Fox, Olynyk oraz rywal na pozycji Harrison Barnes (w sumie panowie zarabiają 69.5 mln $) ale biorąc pod uwagę niechybnie nadchodzący super kontrakt dla Wembanyamy, nie wiadomo czy starczy dla wszystkich. No cóż, cieszy fakt, że Sochan wydaje się nie opuszczać sali treningowej. On sobie zdaje sprawę ze stawki, o którą gra. Fotka z wczoraj:

Żeby nie było tak, że rookie Carter Bryant (siedemnasty wybór draftu) jako rasowy 3&D zaraz przesunie się w rotacji ponad Sochana. Jeśli tak, stanie się to za sprawą lepszych kompetencji rzutowych, nic więcej. 

Patrząc całościowo na Spurs, gdzieniegdzie może zabraknąć chłopakom czystej siły fizycznej. Pamiętajmy też, że to nie jest zespół obliczony na maksymalizację czegokolwiek w nadchodzącym sezonie. Zagrają na krwiożerczym zachodzie (Thunder, Rockets, Wolves, Nuggets, Mavs, Warriors, Lakers, Clippers) jednak przy zdrowiu i dostępności Wembanyamy, celem minimum winien być sezon na poziomie 50% zwycięstw, czego im serdecznie życzę. 

Other NBA news

-> Nikola Jokic za pośrednictwem agenta zapowiedział, że tego lata nie przedłuży kontraktu z Denver. Zaczeka rok, zobaczy jak wygląda roster i jakie są przyszłe rokowania Nuggets, wówczas zadecyduje. Ryzyko? Nawet gdyby pijany skoczył na główkę do nienapełnionego basenu  i istniało ryzyko całkowitego paraliżu (tfu!) połowa NBA ustawi się by zaoferować mu maksymalny kontrakt. Taki jest dobry.

-> DeAndre Ayton dotarł do Los Angeles, odebrał koszulkę z numerem, pozował do zdjęć, odpowiadał na pytania reporterów. Sprawiał wrażenie dzieciaka, którego marzenie o zostaniu koszykarzem dopiero się spełnia. Dziennikarzom tłumaczył, że od czterech lat nie widzieli go w tej formie, co w NBA Finals ponieważ: „kluby, w których grałem skupiały się na rozwoju, a nie wygrywaniu meczów”. 

Serio? Co za [xxx] kapuściany. 

Suns w NBA Finals 2021 roku wygrywali 2-0 i polegli. W kolejnym sezonie osiągnęli bilans (64-18) zespół reprezentowali CP3, Book, Crowder, Cam Johnson, Bridges, no i Ayton. Ostatecznie ubił ich Luka w drugiej rundzie. Wygrywali 3-2. Następnie przegrali dwa mecze i odpadli. Zresztą przegrali do za mało powiedziane, to był degradujący wpie%dol. 

  • 86:113  
  • 90:123

W obu spotkaniach Luka dosłownie bawił się z Aytonem jeden na jeden. W siódmym spotkaniu zdesperowany Monty Williams uznał, że zespół będzie wyglądał lepiej z Bismackiem Biyombo na środku. DeAndre rozegrał w sumie siedemnaście minut. W tym czasie jego wskaźnik plus/minus wyniósł… -23!!!

Wyobrażacie sobie? Masz dwie szanse by zdobyć tytuł. Dwa mecze, ten ostatni na własnym parkiecie. Masz boskie warunki, być może najlepszą koordynację ze wszystkich centrów NBA, a mimo to każda akcja rywali zaczyna się od pick and rolla, po którym Luka bądź Jalen Brunson wyłuskują ciebie na zasłonie. Nie faulujesz, nie wchodzisz w kontakt, nic nie mówisz. Wkrótce zaczynają robić sobie z ciebie jaja. Pozwalasz sobie wejść na głowę, nie wytrzymujesz emocjonalnie. Przed siódmym meczu spinasz się z trenerem. W meczu o wszystko rywale osiągają przeciwko tobie (jako najbliższemu obrońcy) skuteczność 5/8 z gry, po czym zostajesz posadzony na ławce. 

Niedługo potem zostajesz posłany do Portland, gdzie faktycznie nikt nawet nie pomyśli, aby wokół ciebie budować mistrzowski zespół. Spóźniasz się na treningi, sesje fizjo. Dochodzi do tego, że zespól z dołów tabeli woli zwolnić cię z obowiązku pracy dla ratowania kultury organizacyjnej, byś nie deprawował młodych chłopaków. Tyle. Dobrego dnia wszystkim. b

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    A to będzie z tym Aytonem…. LAL cyrk na kółkach z LBJ w roli głównej, ale po jego odejściu, trzeba będzie zrobić drużynę i zacząć wygrywać.

    (15)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Eeeee, w tych finałach, to akurat obwodowe miękiszony bez pierścieni, zawiniły bardziej niż Ayton. On nie przychodzi do LAL w charakterze zbawcy, tylko bardzo taniej zapchajdziury na 5. Biorąc pod uwagę impact/koszt, to jeziorakom spadł z nieba. Swoją drogą, uwielbiam to słodkie pi#@$&$#e gwiazd pokroju Joka, Brona, Gianisa (tego można przeżyć). Podpisują i zjadają 35% budżetu i zaczynają „monitorować” ruchy transferowe” przyglądać się i wywierać niecierpliwą presję itd. Na dzień dobry daj produkcję na poziomie kontraktu (Jok, Grek, SGA i Luka dadzą) potem monitoruj do woli, ale z zamkniętymi ustami.
    Dla Sochana w SAS nie ma miejsca i minut, lepiej byłoby zmienić otoczenie.

    (34)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jokic nic takiego nie powiedział, prostu za rok będzie mógł podpisać przedłużenie o rok dłuższe i 80mln $ wyższe, więc pewnie dlatego odrzucił tę ofertę. Inna sprawa, że Jokic akurat miał prawo narzekać na roster Denver, bo porozdawali maksymalne kontrakty MPJom i innym Murrayom i nie było środków na uzupełnienie składu, a Jokic nic nie mówił w przeciwieństwie do reszty gwiazdek i robił swoje na boisku. Sam uważam te supermaxy za franchise killery, ale w przypadku Jokicia, SGA, Giannisa to akurat jest do przeżycia, bo na boisku robią robotę za dwóch. Z Luką jest ciekawa sprawa (trochę pomijana w ocenie transferu z Dallas do Lakers), a mianowicie chwilowa utrata możliwości uzyskania supermaxa przez Lukę, co pozwoli Lakers zaoszczędzić ~15 milionów za sezon, czyli pensję przyzwoitego startera i za samo to Mavericks powinni dostać przynajmniej ten dodatkowy pick 1 rundy od Lakers, bo z automatu będzie to spora przewaga LAL w nadchodzących latach, również w rywalizacji z Mavericks, więc Nico pokpił sprawę na każdym polu i poza scenariuszem, który się ziścił z fartownym wylosowaniem Flagga nie było opcji, żeby Dallas lepiej wyszli na tej transakcji, a teraz to kto wie. Jeszcze tylko brakuje, żeby Luka nie przedłużył kontraktu z LAL i wrócił do Dallas, a się okaże, że Nico grał w szachy 5D 😀

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Zobaczymy jak będzie z Aytonem czy nowymi koszykarzami z draftu nie ma co oceniać przed sezonem jak to będzie czy pompować baloników. Na spokojnie przyjdzie czas i pokażą lub nie swoją wartość.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie podzielam tej niezrozumiałej dla mnie krytyki Aytona. DeAndre Aytona na piątce w LA to wielki atut. I nie chodzi mi wyłącznie o ewentualną grę dwójkową. Także o usprawnienie obrony i więcej okazji do ataku na wolnej przestrzeni, w czym bryluja głównie Luka oraz Austin. Co ważne ma jak dotąd końskie zdrowie, przejmuje wszystkie zasłony w obronie, z promienia 3-5 metrów od obręczy trafia 55% rzutów, a do tego wciąż można go ulepić na swoją modłę. Jednym słowem znaczne i wymierne wzmocnienie LA. Jaram się!

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Obstawiam świetny sezon Aytona. Kontrakt year i chęć udowodnienia przeważą. To będzie fajny zespół do oglądania w sezonie regularnym. Minimum 50 zwycięstw i wysokie miejsce przed play off, a w nich druga runda max 🙂

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    A jak zdrowie Victora? Zakrzepica to straszna cholera – Bosh skończył karierę, a Lillardowi rozrzedzili krew tak, że grał jakby hala była w Himalajach, a potem urwał Achillesa.
    Wiadomo, czy zdrów?

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Poczytaj pudelek to może się dowiesz! Tutaj masz surowe dane a nie jakies zbędne dywagacje których oczekujesz!

      (-5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozumiem dyskusji o szansach Lakers na tytuł. Pierwsza runda i wakacje.
    Mam mieszane uczucia co do Mike’a Browna w NYK. Myślałem, że jednak skuszą się na Jenkinsa.

    (12)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Większym problemem Sochana na tą chwilę jest chyba brak zdrowia a nie brak rzutu. Tam trzeba pełnego sezonu, bo na tą chwilę to niestety jest mocno w kratkę z formą plus regularne przerwy z powodu urazów. Myślę, że w pełni sił sportowo się obroni.

    (7)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja jeżeli mam być szczery to uważam że San Antonio nie ma żadnego pomysłu jak ma wyglądać ich skład który rzeczywiście ma o coś walczyć.
    Keldon Johnson już od 2 lat się nie rozwija, Vassel to samo, na Sochana nie mają żadnego pomysłu, porzucali go po wszystkich pozycjach a teraz to najlepiej nadaje się do wymiany xd, tylko problem jest taki że żaden z tej trójki nie przedstawia obecnie jakieś sporej wartości.
    Castle niby jest fajnym graczem ale moim zdaniem pewnego poziomu nie przeskoczy bo jest trochę jednowymiarowym graczem (zresztą podobnie jak Fox), do tego teraz wybrali Harpera który też w sumie jest podobny do tych zawodników tylko z wyższym sufitem, tylko nie ma pewnością że ten sufit będzie mu dane osiągnąć bo ciężko mu będzie grać duże minuty i być liderem przy Foxie i Castlu.
    Wanbanyama już jest gotowy żeby walczyć o mistrzostwo co pokazał w ostatnim sezonie, a takie gadanie że za 3,5,7 lat to jest dopiero ich okienko mistrzowskie jest strasznie złudne bo już pomijając że Wemby jak każdy może się polamać to ich talenty grające obecnie na niskich kontraktach co daje im duża elastyczność finansową za 3 lata już nie będą grać za grosze tylko za grube miliony a to znacząco ogranicza ruchy dookoła Wanbanyamy.
    Wszyscy wiedzą że Wanbanyame trzeba otoczyć jednym klasowym kreatorem gry i graczami którzy tworzą Spacing w drużynie, a Spurs ma teraz 3 graczy którzy najlepiej czują się w atakowaniu kosza, a nie kreowaniu gry(Fox, castle, Harper) do tego Sochana, Johnsona o których można powiedzieć wiele dobrego ale nie to że są dobrze rzucającymi zawodnikami i Vassela który jako strzelec też nie wyróżnia się na tle całej ligi.

    (12)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wyciąganie wniosków, po sezonach mniejszego, lub większego tankowania nie ma najmniejszego sensu. Wielu marudzi na zeszły sezon nie zwracając uwagę, na to, że SAS byli całkiem blisko play in w sytuacji, kiedy grali niemal połowę sezony bez dwóch najważniejszych zawodników zespołu. W tym roku praktycznie będzie pierwszy sezon testowy, ile wart jest zebrany materiał, oczywiście, o ile będzie zdrowie zawodników podstawowej piątki. W zeszłym już było całkiem ok do około połowy sezonu. Zespół w tym roku teoretycznie wygląda lepiej na każdej pozycji. Skład jest taki, że będą chcieli grać szeroko i mieć w rotacji meczowej minimum 10ciu zawodników. Jak będzie zobaczymy. Najważniejsze dla nich, to zagrać sezon bez większych problemów zdrowotnych.

      (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyczuwam ciągle u Ciebie jakąś kontrę wobec hypeowania Sochana w Polsce. No jest zbyt wychwalany, ale Ty przesadzasz w drugą stronę. Ty już w pierwszoroczniakach widzisz ludzi przeskakujących podstawowych graczy. Na razie nie wiadomo, czy Harper osiągnie w tym roku choć poziom Castle’a, a Ty już chcesz robić z niego pierwszego PG. Na razie Bryant nie zachwyca w SL a Ty już robisz z niego rasowego 3&D. Wyluzuj. Oni mają się uczyć a nie być gwiazdami w tym sezonie. Nie u Popowicza (nawet z tylnego siedzenia). U niego nawet Wemby był oszczędzany i ustawiany…
    Jestem spokojny o to, że Sochan będzie pierwszym rezerwowym w tym sezonie i z ponad 20min na mecz i nie wypadnie z rotacji, a większość statystyk per 36min poprawi…

    (8)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Carter Bryant niestety wygląda jak lepsza wersja Sochana, Polak jak nie poprawi 3 i nie zacznie być bardziej …. egoistyczny w ataku, to niestety poleci. Ma wszystko co trzeba, obronę, inteligencję, skupienie na wyniku, tylko to nie chwyci w tej drużynie, on powinien grać w drużynie co gra o wyższe cele. Tam docenią, że nie napala się na swoje statystyki, gra dla drużyny, broni, nie forsuje akcji, kiedy nie idzie. Czytaj – nie ma cech 75% pseudo gwiazdorów z Ameryki, którzy myślą, że są lepsi niż są w rzeczywistości.
    Boję się, że z nowym trenerem, przepadnie w tym chaosie, ale wtedy to będzie problem SAS, a nie Sochana, który zapewne znajdzie zatrudnienie w każdej drużynie, która będzie chciała wygrywać.

    (11)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do Sochana to jak dla mnie nie widzą dla niego miejsca. W ostatnim sezonie był odstawiamy w końcówkach kiedy wynik się ważył, a przecież był rzekomo ich najlepszym broniącym. Jak dla mnie świadczy to o tym, że nie chcieli go rozwijać i nie liczą na niego.
    Spurs powinni puścić Foxa za kilka picków mając jego zastępców, młodzi się ograją, zapełnią salary i wtedy zawodnicy z picków by im się przydali.

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      SAS w ostatnim sezonie nie chcieli zbyt wiele wygrywać po odstawieniu Wemby i Fox’a. Zauważ, że po każdym meczu, gdy dostał więcej czasu na parkiecie i grał bardzo dobrze, w następnym większość czasu siedział na lawie;)

      (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu