fbpx

New York Knicks robią show | Boston Celtics to zespół klasy mistrzowskiej

20

WTMW.

NBA wciąż żyje ciosem Draymonda Greena na szczękę Jordana Poole’a. Nie wiedzielibyśmy o całej sytuacji, ale skoro już temat został sprzedany do mediów i rozbuchany, przypomnę. W 2017 roku Bobby Portis został zawieszony na osiem spotkań po tym jak uderzył kolegę z zespołu Nikola Mirotica. W sprawę zapewne włączy się komisarz, chodzi o wizerunek ligi. Chcąc nie chcąc Green zostanie ukarany. Jak dotkliwie, przekonamy się na dniach. A Wy co proponujecie? Tymczasem pre-season:

Celtics 112 Hornets 103

LaMelo Ball (23 punkty 4 zbiórki 9 asyst 3 przechwyty 22 oddane rzuty) będzie brał na siebie jeszcze więcej w tym sezonie wobec absencji Milesa Bridgesa i niechybnego transferu Terry’ego Roziera. Tego ostatniego lubię ponad prezentowany poziom. Czasami łapie taki flow, że go poziom rywala nie obchodzi:

Charlotte generalnie powinno się zastanowić nad solidnym zatankowaniem, bo w obecnym kształcie wschodniej konferencji wątpię aby ugrali choćby play-in. Boston, Philadelphia, Miami, Brooklyn, Atlanta, Milwaukee, Toronto, Cleveland, Knicks, Chicago – całą dziesiątkę widzę wyżej niż Szerszenie. Co nie zmienia faktu, że LaMelo się rozwija w roli alfy i omegi. Coraz lepiej wygląda jego praca nóg.

Boston nawet bez Tatuma, Horforda, Smarta, Brogdona, z nowym szkoleniowcem – to jest inny poziom. Grant Williams pracował nad grą kozłem. Derrick White w otoczeniu strzelców imponuje zdolnością penetracji. Wyglądają jak zespół klasy mistrzowskiej, formą od wejścia błyszczy w szczególności Jaylen Brown. Wszyscy gracze zadaniowi C’s również są na głodzie koszykówki, jest energia!

Pacers 114 Knicks 131

Tu także emocje, uwielbiam patrzeć na Knicks pod wodzą Jalena Brunsona! Rasowego playmakera nie mieli od czasów… dogorywającego Jasona Kidda, czyli gdzieś w okolicach 2013 roku. Grali wtedy w półfinałach konferencji, także stare dzieje. Brunson jest niewysoki i nieprzesadnie szybki, ale za to odporny mentalnie, twardy i doskonały technicznie. Wie kiedy przeć do przodu, a kiedy stanąć. Robi małe, chytre kroczki, rzuca lewą ręką, bardzo niewygodny jest do krycia. Co najważniejsze, uruchamia kolegów wobec czego np. RJ Barrett realizuje się bardziej jako strzelec, a nie kreator. I tak właśnie powinno to wyglądać!

Reszta pryncypiów się nie zmieniła, NYK grają aktywny defense, nacierają na obręcz, cztery pozycje kozłują po zbiórce. Tom Thibodeau ma najlepszy materiał ludzki od dawna, zobaczymy co z tego wykrzesze. Z jego zespołami jest tak, że runda zasadnicza czy playoffs – intensywność jest zbliżona, nie ma wyższego biegu. Grają twardo od pierwszej kolejki i to należy doceniać nawet jeśli mistrzowskich pierścieni z tego nie będzie.

Obi

Przeciwnik słaby i defensywnie niepoukładany. Indiana prezentuje wiadomo, partyzancki basket spod znaku Tyrese’a Haliburtona (20 punktów 7 asyst) i jego rozstrzelanych kompanów. Warunki były sprzyjające by grać pełną rotacją co w stu procentach wykorzystał m.in. Obi Toppin, autor 24 punktów przy 10/14 z gry. Ofensywnie to wielki, niewykorzystany talent. W obliczu ewentualnej pauzy Juliusa Randle z całą pewnością stać go na 15 punktów w meczu. Defensywnie jednak chyba nigdy nie będzie spełniał standardów Thibsa. Z jednej strony obserwujemy jak wsadza piłkę pod nogą, z drugiej widzimy jak stoi na prostych nogach, obserwuje grę, nie zastawia tablicy albo goni za strzelcami bez pomyślunku. To dlatego gra średnio po piętnaście minut w meczu. Klasyczny gracz jednej strony parkietu, może chociaż procent zza łuku poprawi, zobaczymy.

Nuggets 113 Bulls 131

W sparingowym luźnym klimacie, bez Jokera, z krótko grającym Jamalem Murrayem (13 minut, 5 asyst) Nuggets oparli się na pracach wykończeniowych Portera Juniora (20 punktów 7 zbiórek) i prowadzącym piłkę nazwiskiem Bones Hyland (24 punkty 50% z gry). Cały drugi skład wygląda niezwykle atletycznie, takiej puli talentu w Colorado kibice jeszcze nie widzieli. Dziś z DeAndre Jordanem w środku nie kontrolowali tempa.

No i właśnie, Chicago w ogniu (15/28 zza łuku) w sumie 60% z gry! Co więcej, DeRozan nadal wygląda doskonale w izolacjach (22 punkty w 24 minuty) profesor gry 1-na-1! Prócz tego masa efektów specjalnych po stronie LaVine’a, Caruso, Drummonda, skuteczna gra przydała chłopakom energii. Vucevic 2/4 zza łuku. Miejscowi kibice ryczeli z zachwytu.

Raptors 100 Rockets 116

Toronto bez VanVleeta nie panują nad tempem meczu. Pozwolili dynamicznym rywalom biegać po otwartej przestrzeni. Nie dysponują siłą ogniową (6/34 zza łuku!!) więc wszelkie przewagi warunków fizycznych są niwelowane gdy Rockets stoją kolektywem w polu trzech sekund. Mało tego, ponieważ w obronie Raptors wciąż przejmują zasłony i naciskają piłkę na wariata, pozwolili sobie zebrać 15 piłek z własnej tablicy.

Dość powiedzieć, że siedemnasty pick draftu Tari Eason (24 punkty 8 zbiórek) i Kevin Porter Junior skradli show!

Miło też widzieć skutecznego, kipiącego energią Jalena Greena (23 punkty 4/9 zza łuku) powiem uczciwie, trudno mi się do młodego przekonać, a cały zespół Rakiet mimo zebranego talentu to wciąż doły tabeli i wyścig po Wembanyamę. A propos wielkoludów, Boban Marjanovic wszedł na ostatnią minutę, zebrał owację na stojąco. Bez urazy dla fanów zawodnika, Boban potrafi grać w ataku, ale umówmy się: za bycie “maskotką NBA” facet zbiera niemałą pensję.

Heat 111 Grizzlies 108

Ja Morant jest atletycznym świrem, którego efekty specjalne podrywają ludzi z krzeseł. Przy czym nie jest to gra na pałę, byle było efektowniej, ale skuteczna gra zgodnie z założeniami trenera. Po zasłonie Stevena Adamsa czy po zbiórce, nie sposób się nie podniecić.

Koniec końców Miami oparte na strzelcach obwodowych, ograło drugi skład gospodarzy. Duncan Robinson przypomina o sobie (29 punktów 5/7 zza łuku, 10/10 FT) i to właśnie gra pod kosz jest nowością w repertuarze młodego. Każdy wchodzący na plac zawodnik trafiał z dystansu, łącznie zasadzili Grizzlies 18 trójek. Jedną z ciekawszych postaci w ekipie Erika Spoelstry jest 27. pick draftu Nikola Jovic (13 punktów 8 zbiórek 3 asysty) który gdy ostatecznie zda testy maturalne, zapewne zostanie nowym ulubieńcem South Beach. Myślący, 208 centymetrowy chłopak potrafiący zgrabnie podać kozłem albo strzelić trójkę przez ręce – jestem fanem!

Pistons 101 Pelicans 107

Detroit zatrudnia fajne nazwiska, ale nie broni. Dokładnie odwrotnie niż mistrzowska drużyna Pistons z 2004 roku. Bądźmy uczciwi:

  • Bagley i Bogdanovic to najsłabszy defensywnie duet skrzydeł w lidze
  • obwodowym (Cade, Ivey) brakuje ogrania
  • Stewart ma naturalne ograniczenia (mobilność, gabaryty) jest twardy zaangażowany, ale różnicy nie stanowi

Zion Williamson (13 punktów przy 3/12 FT w 20 minut) nie potrzebuje rozpędu. Ze stacjonarnej pozycji wchodzi w kozioł, opuszcza bark i zwyczajnie spycha obrońców z drogi. Kiedy zaś dostanie piłkę w tempo albo się już rozpędzi to nawet największy w zespole Stewart leci jak kukła na treningu zapaśniczym. Innymi słowy, albo przeskoczy, albo ominie albo przebije się przez zaporę.

Pels nie wystawili czołowych postaci (CJ, Ingram, Jones) kluczowe momenty meczu należało do zadziornego Jose Alvarado (28 punktów 12/18 z gry). Temu pewności siebie nigdy nie zabraknie.

Magic 110 Mavericks 105

Dallas w przetrzebionym składzie, przyglądają się swej obozowej kadrze. Luka 16 punktów i 5 asyst w 18 minut. Christian Wood po raz kolejny kozak z ławki: 23 punkty 8/12 z gry. Ciekaw jestem co będzie jak się czas gry obu panów mocniej zazębi. Luka potrzebuje obrony wokół siebie. Wood ma w obronie decyzyjność na poziomie tankowca, ale jego możliwości “rim protection” są myślę niedoceniane. Zobaczymy jak to wszystko poukładają.

Orlando też ciekawe. Paolo Banchero (19 punktów 5 zbiórek) przyzwyczaja się do tempa NBA, ma zielone światło na rzuty i klepanie piłki. Liczę na więcej w kwestii rozegrania, piłować rzuty i grać pod siebie to potrafi większość ludzi wybranych w czołówce draftu.

Jalen Suggs kontuzja, popchnięty źle stanął i przeprostował kolano. Miejmy nadzieję, że nic poważnego mu się nie stało. Suggs jest elitarnym obrońcą na piłce, ale jako strzelec czy kreator gry wygląda dramatycznie. Magicy usilnie próbowali zrobić zeń rozgrywającego, ale to równie przestrzelony pomysł, co rzuty zawodnika (21% zza łuku, 36% z gry w rookie sezonie).

Dobrego dnia wszystkim. b

Ostatnie Wpisy

20 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    LEBRON JAMES GOAT, przykro mi, że muszę to przypominać na każdym kroku, a nadal dostaję więcej minusów niż plusów, bo 40 latkowie nie potrafią się pogodzić, że ich idol z dzieciństwa w rzeczywistości nie miałby szans z LBJ.

    (-20)
    • Array ( )

      Taki jesteś tego pewien? Po czym wnosisz że tak by było? Dwie dekady dzieli MJ i LJ. To szmat czasu. To inna suplementacja, sposoby regeneracji istota treningu. Przygotowanie atletyczne Jordana z czasów gdy był na topie w zupełności wystarczyło by do gry współcześnie. Rzuty za 3 chyba nie byłoby problemu, Trzeba by było więcej rzucać na treningach. Pasja, mentalność zwycięzcy jaką posiadał Jordan była wyjątkowa a tego nie da się wytrenować.

      (43)
    • Array ( )

      Lebron jest silniejszy, wyższy, może grać na każdej pozycji zarówno w ataku jak i obronie (czasy Miami), basketball IQ o wiele, wiele wyższe od MJ, lepiej rzuca za 3.

      (-21)
    • Array ( )

      Kiedyś gra nie opierała się na rzutach za 3 pkt więc Jordan nie kładł nacisku na rzuty 3 punktowe. Piszesz o AJKIU ok, Jordan bez tego w ciężkich fizycznych czasach zdobyłby 6 tytułów. Wątpię. Jordan grał w bykach i z nimi zdobył tytuł od zera. A James stworzył dream team w Miami , jak zaczęło się sypać wrócił do Cavs bo był Irving, Love i kilku zdolnych zadaniawcow. Można deliberowac w nieskończoność i nigdy prawdy się nie dowiemy.

      (13)
    • Array ( )

      Omg ted pet kiedy ty zrozumiesz ze za zbudowanie bulls od zera odpowiada nie mj tylko krause? Pewnie nigdy. A ze Lebron to LeGM to juz sprawa zarządu klubów ze mu na to pozwalają. Tego ze zostalby w cavs gdyby mu zbudowali dobry skład nigdy pewnie nie dopuscisz do siebie. A nie latwo tam zbudowac sklad bo kto by chcial grac w cavs. Krause wyprzedzil swoja epoke o jakies 10 lat lekko. Nie zapominajmy o trenerze ktory idealnie pasowal do ludzi takich jak jordan(bo byl jeszcze kobe i shaq). Ile razy lebron trafil na trenera ktory by go poukładał psychicznie? Jesli sie z tym kłócisz to oklamujesz sam siebie. Gompka tez czasem przesadzasz w tym co piszesz ale no lbj>=mj dla ludzi co maja otwarta glowe a mj>>>everyoneelse dla ludzi co nie mogą sie pogodzic z tym ze ich młodość minęła i boli ich to jak widzą ze koszykowka dzisiaj jest o galaktyke lepsza i trudniejsza niz byla jak gral jordan w bulls. Wciaz ma wiele wad jak np mecze minimum 3h, czasem gwizdki z kosmosu, faworyzowanie(to bylo zawsze i rownie mocno widoczne w karierze mj’a) ale jest trudniej, gra sie szerzej przez co jest rowniez latwiej w pewien sposób. Na pewno sie o wiele lepiej oglada mecze dzisiaj niz te z lat 90 których jest masa w internecie wiec nie mow ze nie widzialem. Widzialem i czesto boli głowa i oczy krwawią od tego co tam sie dzieje. 10 graczy siedzi w trumnie i na jej granicach a od trojki w strone kosza 3 metry wolnego miejsca. Dramat

      (-10)
    • Array ( )

      Gompka może LBJ jest najlepszym graczem wszechczasów ale chodzi mi głownie o to że ty na siłę próbujesz przekonać innych że tak jest a to już się robi mocno męczące. W moim przekonaniu każdy z nich (MJ, LBJ) jest najlepszy jeśli chodzi o lata w jakich grali lub grają. Dla mnie np. Śp. Kobe był najlepszy ale nie pisze o tym w kółko jak jakiś psychofan. Pozdro.

      (2)
    • Array ( )

      @Gompka

      “Lebron jest silniejszy, wyższy, może grać na każdej pozycji zarówno w ataku jak i obronie (czasy Miami), basketball IQ o wiele, wiele wyższe od MJ, lepiej rzuca za 3.”

      To dlaczego nie przekłada się to na sukcesy indywidualne i zespołowe?

      (0)
    • Array ( )

      Moze troszeczke ale raczej nie za bardzo albo wcale. Timmy pokaze co potrafi i jest jeszcze wood. Mogą wcale nie odczuć jego straty. Chociaz ja chcialem zeby zostal ale widac po nim bylo ze mu nie lezy gra z luką, ze on chce byc tym nr1 rozgrywającym. No cóż na pewno oklep od luki w playoffach mu nie grozi dopóki jest na wschodzie

      (1)
    • Array ( )
      Lebron #1 all Time pts leader 8 października, 2022 at 22:41

      Nie liczy sie ale zaraz jakis jordanhead przywoła jego bycie królem strzelców mowiac jaki to wspalnialy byl jordan. Ale regular season jesy dla dzieci, nie liczy sie

      (-2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobra tam… Ględzenie kretynow. Król strzelców i najlepszy defensor ligi równocześnie. Mało.. Sześć tytułów na sześć strzałów. Mało… Flu gamę. Mało… Napie&$¦[nie się na śmierć i życie z banda bandziorów, żeby dostać się do finałów. Mało??? Zbudowanie legendy od zera(bez szwadronu dziennikarzy). Mało? Fakt, że tu siedzimy i gadamy o tym kto lepszy to też dzieciaki jego zasługa, tak dla przypomnienia..

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo jestem ciekaw jaka decyzje podejmie liga wobec Greena i liga i klub. Klub dla dobra sprawy najprawdopodobniej rozdmucha ukaranie pracownika klubu, żeby się mniej mówiło bezpośrednio o zawodnikach. Ciekaw jestem tez proporcji kar. Warto wziąć pod uwagę, ze to nie pierwszy incydent Greena i pewnie nie ostatni. Na szali jest to co dobrego zrobił Green i może zrobić i na drugiej to co zrobił złego i to co jeszcze zrobi.
    Green przeprosił i wygłasza, ze kocha wszystkich dookoła, a jednak uderzył w twarz kolegę z drużyny i wszyscy to widzieli.
    Moim zdaniem klub nie przedłuży z nim kontraktu, bo nie będzie musiał wymienia go w połowie sezonu na kogoś tańszego. Drużyny mistrzowskiej się diametralnie nie zmienia, ale tutaj atmosfera się mocno zagęściła rowniez pomiędzy samymi zawodnikami. Gdyby nie ten incydent klub by miał dylemat, a teraz Green sam sobie podpisał wyrok.

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu