Nowy, rewolucyjny wymiar draftu NBA | Spurs pchnęli mistrzów pod ścianę

Witam serdecznie. Wczoraj wieczorem rada złożona z trzydziestu włodarzy NBA przegłosowała zmiany w przepisach draftu. Cel przyświecał im jeden, nadrzędny: ograniczyć tankowanie! Oto, co uradzili:
-> 16 drużyn w loterii draftu w miejsce dotychczasowych czternastu
-> trzy najgorsze drużyny po rundzie zasadniczej mają tylko 5.4% szans na top pick
-> miejsca 4-10 otrzymują aż 8.1% szans (to ma być ta premia, aby nie być najgorszymi)
-> miejsca 11-14 znów po 5.4% szans na „jedynkę”
-> miejsca 15-16 zaledwie 2.7% szans
-> i uwaga: wszystkie 16 wyborów jest losowanych!
No i właśnie, jeśli chodzi o losowanie to będą piłeczki z logo drużyny. Miejsca 1-3 otrzymają po dwie piłeczki, które będą wkładane do bębna maszyny. Miejsca 4-10 dostaną po trzy piłeczki. Miejsca 11-14 znów po dwie. Miejsca 15-16 po jednej piłce. Piłeczek będzie w sumie 6+21+8+2, czyli razem 37 piłek w maszynie. 1/37 = 2.7% szans, jak w rulecie. Sprytnie to sobie umyślili. To się zresztą roboczo ponoć nazywa „system 3-2-1”. To oczywiście nie koniec nowych reguł:
-> nie można wylosować pierwszego picku rok po roku, wylosowany klub spada o jedno miejsce niżej
-> nie można trzy lata z rzędu być w pierwszej piątce draftu (liczyć będą już od 2025 roku)
-> do 10 mln $ mając wynieść grzywny za tankowanie
-> zatwardziałym recydywistom mogą nawet zabrać wybór draftu
System ma wejść w życie począwszy od draftu 2027 roku i zostać poddany weryfikacji dopiero po drafcie 2029 roku. Najbardziej niepocieszeni są reprezentanci Memphis Grizzlies, którzy zresztą jako jedyni byli przeciwni wdrożeniu reformy. Kompensacją, za niedawne oddanie Jarena Jacksona Juniora do Utah był między innymi niechroniony pick I rundy draftu, a teraz się okazuje, że może on przypaść najwcześniej na miejscu szóstym, bo Jazz przed rokiem wybierali z piątką, w tym roku będą wybierać z dwójką, a trzy lata z rzędu w piątce być nie mogą i nawet jeśli w piątce piłeczka ich przypadnie, spadną na szóste.
Jak dla mnie system ma kilka „dziur”, których prawdopodobieństwo zaistnienia i konsekwencje trudno w tym momencie oszacować, ale może po kolei. Co na przykład z zespołami, które nie dysponują w danym roku wyborem draftu, a są na tyle słabe, że do play-in się nie przebiją? Domyślam się, że będą chciały zminimalizować swe szanse w loterii, by nie wpaść przypadkiem w top 5. To oznacza celowanie w najgorszy, możliwy bilans.
Co więcej, mocno wypłaszczone szanse w loterii z miejsca podnoszą notowania klubów, które w minionych latach skupowały picki draftu. Dajmy na to, że za dwa czy trzy lata się okaże, że OKC Thunder losują „jedynkę” będąc mistrzem NBA albo zmierzając do finałów konferencji. Przecież oni dysponują bodaj ośmioma wyborami I rundy w kolejnych pięciu draftach! Wtedy dopiero zacznie się lament. Wyobraźcie sobie, że Thunder albo Spurs mieliby teraz wybierać w drafcie jako pierwsi.
Idąc dalej, nikt o zdrowych zmysłach już wyborami draftu masowo handlować nie będzie, bo te staja się jeszcze bardziej cenne. To z kolei ogranicza istotnie ruch na rynku transferowym. Turniej play-in? Cały pomysł może stracić sens (!) bo z perspektywy organizacji korzystniej jest mieć swoją piłeczkę w bębnie loteryjnym (pamiętajmy, losowanych jest obecnie szesnaście miejsc!) niż zagrać te parę meczów w playoffs, prawda?
No, ale dobrze, zostawmy to, na pewno będzie „ciekawiej” w lidze i miejmy nadzieję, że na przestrzeni trzech najbliższych lat nie dojdzie do żadnych przewałów na tym polu. Tymczasem znamy już rozstrzygnięcia szóstego meczu…
OKC Thunder 91 SA Spurs 118 [3-3]
Kolejny blowout w serii, którą malowaliśmy jako najlepszą w tegorocznych playoffs. No cóż, poziom jest ultra wysoki, zaawansowanie taktyczne imponujące, tylko emocji jakby brakuje. Po fantastycznym pierwszym meczu, pozostałych pięć rozegranych zostało pod zdecydowane dyktando to jednej, to drugiej ekipy.
Oklahoma City naprzemienne, wyglądają jak najlepsza drużyna NBA, aby następnie jawić się jako zespół pozbawiony nadziei na obronę tytułu i tak właśnie było minionej nocy. San Antonio wygląda z kolei jak zespół, który został stworzony do tego, by życie zatruć panu Shai Gilgeous-Alexandrowi (15 punktów 4 asysty 6/18 z gry). Śmiało można powiedzieć, że żaden zespół nie ograniczył jeszcze dwukrotnego MVP do tego stopnia. Pomysł dał sztab JJ Redicka, ale Lakers nie mieli do tego odpowiednich wykonawców. Tymczasem panowie Stephon Castle czy Carter Bryant z trzymetrowym Wembanyamą za plecami, zwyczajnie nie dają chłopu żyć, na każdy niemal rzut SGA musi pracować w pocie czoła.
Jednak do rzeczy.
Jalen Williams wystąpił w szóstym meczu, spróbował powalczyć, przetestować moc naderwanej tylnej taśmy. Wyszedł z ławki, rozegrał dziesięć minut i szacunek dla niego za waleczną postawę, ale niestety prezentował się beznadziejnie. Brak dynamiki i pewności po obu stronach. Oddał jeden niecelny rzut, popełnił dwie straty, a zespół jego minuty przegrał różnicą aż osiemnastu punktów, bo Spurs bez ceregieli brali go na ruszt wiedząc o problemach z nogą. To był przykry widok i dlatego mówię, tkanki mięknie (w sensie ich uraz) na tym etapie sezonu to wyrok dla zawodnika, zwłaszcza tak dynamicznego jak J-Dub.
Dylan Harper ostatnim razem wypadł słabiutko do tego stopnia, że po Game 5. zadzwonić miał do niego sam Gregg Popovich. Minionej nocy byliśmy świadkami (kolejnego już w tym sezonie) przebudzenia młodej super gwiazdy NBA: 18 punktów 6 zbiórek 4 asysty 6/9 z gry. Niezwykłą ma kontrolę ciała i łatwość penetracji, potrafi zagrać na kontakcie lub wyjść w górę z odejścia, nieprawdopodobny talent, on może za dwa sezony być lepszy niż Cade Cunningham!
Victor Wembanyama na halę przybył w szlafroku, spotkanie otworzył od kolejnych tańców z piłką zwieńczonych celną trójką. W moment otworzył przestrzeń dla siebie i kolegów i nakręcił energetycznie trybuny. W takich warunkach gra się zawsze łatwiej. Zawody zakończył z dorobkiem 28 punktów 10 zbiórek 4 trójek i 3 bloków.
Desygnowani do tego celu koledzy Vassell i Champagnie także grzali tróje, więc się Thunder zgięli pod ciężarem gatunkowym ofensywy Spurs i w czwartej kwarcie mecz oddali. Mnie w dalszym ciągu nie podoba się, że Wemby dosyć daleko od obręczy umiejscowiony jest w ataku. Wczoraj w pewnym momencie, bił już w rywala, który opuścił gardę, ale uważam, że z jego przewagi zasięgu wciąż można wykrzesać więcej niż to robi sztab Mitcha Johnsona.
Thunder widzieli co się święci, w drugiej połowie zamiast przycisnąć, nadziewali się na kontry, ale to zrozumiałe. Jeśli trafiasz 4/22 zza łuku, będziesz atakowany na szybkości i życzę ci powodzenia. Mark Daigneault próbował na koniec jeszcze obrony strefowej, jednak wiele pożytku z tego nie było. Wkrótce wycofał starterów z placu, aby zbierali siły na sobotnie Game 7.
Nie było sensu ich trzymać w grze, bo niemocy nie dało się przełamać, pacjent nie reagował na kolejne bodźce, więc należało dać mu odpocząć. Tym bardziej, że w stronę kluczowych graczy co jakiś czas leciały pociski. Zobacz co robi rookie Carter Bryant i przestań proszę pierniczyć o braku „etyki koszykarskiej” po stronie OKC.
Albo tutaj, Wembanyama ciągnie za włosy Lu Dorta, ten udaje, że nic się nie stało. Nie wiem, nie jestem fanem „ugrzecznienia”, jakie zapanowało w obozie OKC, niepokoi mnie to. Tu się kroi lepsza awantura w meczu numer siedem, jak myślicie?
Thunder muszą trafiać rzuty w siódmym spotkaniu. Ich margines błędu skurczył się i to oni stoją pod ścianą, na pewno bardziej niż San Antonio. Oni jeszcze mają czas, oni dopiero zaczynają. Thunder obiektywnie ma usprawiedliwienie w kontuzjach, ale bez walki obrony tytułu nie zaprzestaną, prawda? Mam taką nadzieję. Muszą pokazać większy pazur, bo w ostatnim czasie to Spurs są agresorem jeśli chodzi o wydarzenia na parkiecie.
Zobaczcie blok Vassella, nie wiem ile razy na przestrzeni sześciu meczów Chet Holmgren (10 punktów 11 zbiórek) był już blokowany pod obręczą, ale to już zdaje się norma. Brakuje mi agresji, sportowej złości Cheta w takich sytuacjach, toć ma obok siebie gracza o głowę niższego, ale taki to już jest charakter i usposobienie.
Chciałbym w pierwszej piątce w piątym spotkaniu zobaczyć Casona Wallace’a, bo to najpewniejszy obok SGA punkt obwodu, jaki pozostał do dyspozycji trenera. McCain zdecydowanie lepiej wygląda wchodząc z ławki, on ma zbyt elektryczne manewry, za szybko chce grać, a pewne wejście w mecz przy tak wyrównanej serii jest niezwykle istotne.
Inne kluczowe czynniki G7
- agresywny ofensywnie i od pierwszych minut Wembanyama, rolujący po zasłonie, szukający punktów
- skuteczność SGA, bo jeśli odebrali mu obręcz, kontra do tego to step-back jumpers, które musi trafiać
- powrót Foxa uwolnił Castle’a od obowiązków ofensywnych, jest jeszcze bardziej zadziorny defensywnie
- gracze Spurs atakują bezkarnie Holmgrena, tu musi zostać zaznaczona bariera, mocny blok albo faul
Z pozostałych informacji:
-> Asystent Spurs nazwiskiem Seean Sweeney (ten rudy, od obrony) został nowym szkoleniowcem Orlando Magic i to jest bardzo dobra informacja dla wszystkich fanów zespołu z Florydy. Śmieję się, bo dwa dni temu przy Q&A tę właśnie kandydaturę proponowałem, hehe.
-> Mitchell Robinson ma złamany mały palec prawej ręki i w NBA Finals najpewniej go nie zobaczymy. To może się okazać poważny problem dla Knicks, ale nie uprzedzajmy wydarzeń. Jutro siódmy mecz finałów na Zachodzie, potem parę dni przerwy, więc będzie czas na analizę serii. Taktyka, matchupy, styl gry i warunki fizyczne są ważne, ale na tym etapie numerem jeden jest właśnie zdrowie. Knicks po raz trzeci zagrają z rywalem, który rozegrał siedem meczów w poprzedniej serii. Pod względem wypoczęcia i energetycznie na pewno będą mieli przewagę.
Patronami odcinka są… Bartek Mierzwicki, Tomek Serafinowicz, Prokurent oraz Tomek Borowski – moje uszanowanie dla Was, dziękuję. B










Jaki finał wolałbyś Bartku zobaczyć? NYK vs ?
Paluszek i główka to szkolna wymówka…
Jezeli MR nie zagra z tego powodu to kiedy? To jest najbliższy czas gdy NY moze powąchać tytuł. W przyszłym roku będzie trudniej.
Pytanie do BG
Czy mógłbys przypomnieć gdy zawodnicy wznosili sie ponad urazy i grali o wszysto?
Patrick EWing z Knicks. Chciał w 1999 nawet wrócić na finał ze… Spurs.
Ale wtedy pierwszy small ball jaki pamiętam, w wykonaniu Knicks działal tak dobrze, że bali się czy powrót wolnego ewinga cokolwiek poprawi.
Swoją drogą Knicks nieśmiało grali wtedy 5 out i stosowali wymienność krycia na wszystkich pozycjach. Z 8 miejsca dotarli do finału. Działało.
Że też nikt wtedy się na tym nie zafiksował tak jak teraz.
O tak, z chęcią przeczytam. A może to temat do Q&A?
Toni Schumacher w Meksyku w ’86 złamał pacel, bodajże serdeczny. Adidas po cichu uszył mu rękawice łączące dwa palce, z usztywnieniem i w takich okolicznościach został wicemistrzem świata. Kawał łobuza, ale i kawał twardziela.
Tak na fali porównywania Cheta z Viktorem, jak sądzisz co by było, gdyby Viktor poszedł w drafcie do OKC, a Chet do Spurs?
Etyka poszla sie walic, SA graja zadziorniej chociaz to, co patyczak zrobil z tym chwytem za wlosy to slabe bylo, swoją drogą moze sie chlopaczyna jescze doigrac bo Lu to jest taki zapaśnik z trójką
Zasady draftu szacun za znajdowanie w tym wszystkim luk, bo zwykły, poczciwy człowiek niemający do czynienia z hazardem i matematyką to niewiele z tego kmini ;p
ja tam widzę jak Dort wbiega mu pod nogi i blokuje możliwość dobiegnięcia do akcji 😀 Spurs zaczęli oddawać, ale rozumiem, że niektórym może się to nie podobać.
Wbieganie pod nogi i blokowanie dobiegnięcia do akcji to normalne, cwane zachowanie, nie jest to zabronione. Alien się odgryzł brzydko, to jest zabronione i byłoby ukarane gdyby sędziowie widzieli/chcieli widzieć if u know what I mean.
Ciągnięcie za włosy za normalną zasłonę, słabe. Ale to nie ta zasłona była powodem, tylko wszystko co się zadziało wcześniej w tym czy poprzednich meczach. Nadal słabe. Tak samo jak ćwiczenia ciosów łokciem w szyje.
Wemby nie pociągnął go za włosy chyba, przez kąt kamery tak wyszło, ale on go złapał za ramię po prostu.
Też mi się tak wydaje. Potwierdzeniem tego może być zachowanie Dorta, który nic sobie z tej akcji nie robił, bo najprawdopodobniej nie było o co kręcić awantury. Gdyby Wemby go pociągnął za włosy, najpewniej mielibyśmy teatralny upadek na glebę i nominację do Oscara…
Ale ludzie wymagacie obiektywizmu, podczas gdy z adminem szerzycie subiektywną narrację, że SAS TEŻ grają brudno. Z nakreśleniem na TEŻ, bo nie zapominajmy kto tu jest prowodyrem. No szanujmy się, obejrzyjcie sobie materiał ESPN nt. flopowania OKC. Widać ładnie w tym parominutowym wideo jak Dort na zasłonie wali w ryj Castle’a. Takie rzeczy dzieją się CAŁY czas i co tera? SAS mają zdupić serię? Nie oddawać?
Wina leży po stronie sędziów, albo poprzez ich nieudolność, albo przez to że na rękę całej lidze 7 meczów tej serii. Nie może tak być że za flopowanie, faulowanie karze się jedną ekipę. Mieliśmy super G1, a potem już SAS nie miało pary na G2, ale poza tym i piękną grą OKC, sędziowie zrobili swoje i wypaczyli tą serię. Wiem, że mało kto się ze mną zgodzi, ale gwizdki w tym pojedynku, albo ich brak mnie brzydzi.
Wraz z wiekiem coraz bardziej doceniam nasze podwórko i Euroligę.
Gdzie dwóch się bije tam NYK korzysta
Ale nie ciągnięciem za włosy. To flagrant. Zaś poleci jak nerwów nie utrzyma. Można np.w takiej sytuacji lekko zahaczyć o nogi Dorta. Rzecz jasna niechcący. 3
Mitch ma zagrać w ochraniaczu, wolnych i tak nie trafia, a gracz to bardzo istotny jakby KAT połapał szybkie faule.
Hmmm… Kontuzja Robinsona… Czyżby to szansa dla Sochana?
😅
Taste your own medicine. Jak widziałem pierwsze mecze, kiedy trzymali Victora za dłonie przy zbiórce albo deptali stopę żeby nie mógł wyskoczyć to zastanawiałem się czy Spurs odpowiedzą i teraz widać, że to zrobili. Nie jestem fanem brudnych zagrywek ani flopowania, ale akurat Thunder są w tym mistrzami, a zasada bij mistrza obowiązuje zawsze.
Robinson będzie grał ze złamanym ( najmniejszym) palcem… i tak z niego żadem shooter …niby taki twardziel z niego… Bad Boys, zagraliby i ze złamaną ręką.
Oczywiście, Bad Boys i bez ręki, bez nogi, i bez głowy by zagrali. A jakby zęby stracili to i tak by gryźli parkiet, tylko jeszcze nie wiem czym.
Chodź dziadku, zaprowadzimy cię do łóżka.
Wyluzuj wnuczko. Dziadek sam trafi.
Moim zdaniem jeśli OKC siądzie trójka na początku to wygrają. Niestety mam też obawy co do sędziowania, oby nie wypaczyli wyniku i niech wygra lepszy.
Mitchell Robinson na pewno będzie gotów na Game 1 wg NBA.com
Ja pierdziu hahahaha biurokracja jak w UE
Drużyny grające w play-off wybierają po 2 picki w 2 rundzie
Drużyny które nie awansowały dostają wybory wg wzoru: 9 drużyna 1szy Pick. 10 drużyna 2 gi Pick itd
JEDYNA OPCJA
Takie cudenka jak teraz wprowadzili to dobre żeby se z AI popisać.
Masz cos do UE? Tylko spróbuj..
Istny kochłoz, tylko tłuszcza inaczej otumaniona
Tak jak mówiłem: to jest czas San Antonio, czas na Wembego! To jest absolutnie ten moment! Go Spurs!
No I się potwierdziło brawo!
Zawsze to mówiłem! Nie ma co czekać, mistrz bierze wszystko bez zbędnego czekania. Jak się da to się bierze.
Ja tam generalnie w du#ie już mam to jak się jedni czy drudzy traktują, byle by sędziowie umieli ukrócić niektóre sytuacje zanim eskalują a tak, jak jedni i drudzy grają nieczysto to niech sobie grają, tylko bez skamlenia i niech gwizdek będzie równy w obie strony 😉 PLAYOFFS BABY
Dokładnie tak. Sutki skręt, mokry willie, kciuk w dupala jak nikt nie patrzy. Mietka gra skończyła się po 82 meczu. Ważne żeby było gwizdane po równo.
Robinson już zapowiedział że będzie gotów na mecz nr 1. Pytanie czy go sztab dopuści.
Rudy trener Orlando jest od obrony, a tam trzeba usprawnić atak, bo byli beznadziejni.
Jak Wemby znów zaśpi w 1 połowie to przejdą Thunder. Grają u siebie, tam będzie im wpadać na wysokim procencie i jak ich Spurs nie stłamszą od startu to w finale będzie OKC.
Moim zdaniem OKC ofensywnie ostatnio gra fatalnie. Czterech wyjściowych graczy oprócz SGA nie zdobywa punktów, a i ten nie zawsze trafia. Hartenstein nie rzuca to wiemy, tylko coś tam w okolicy obręczy, nawet nie próbuje dwutaktem na kosz atakować. Dort nic nie wnosi, bo trójka nie siedzi, McCain dużo pudeł, choć się stara i jest niebezpieczny, ruchliwy z pewnym kozłem, ale nie punktuje. Holmgren psychicznie klęknął, poddał się. Faktycznie Wemby wszedł mu do głowy, Chet nie istnieje w tej serii. Chyba nigdy nie grał przeciwko tak silnym i trudnym rywalom. Snajperzy z ławki jak Joe nie trafiają. Po prostu dramat. Czterech non- shooterów w pierwszej piętce, tak to widzę. A po stronie SAS rzucają wszyscy…
występ punktowy Cheta w game 7 to jest hit
Czy członkowie szanownej GWBA Familia wybierają się może na Mistrzostwa Świata w koszykówce 3×3 (FIBA3x3 WorldCup 2026), które zostaną rozegrane 1-7 czerwca w Warszawie?
Warto rozważyć 🙂
Skoro jest tak źle to dlaczego jest 3 – 3 zamiast 4 1 i po serii?
Twoje pytanie to zarazem odpowiedź, dlatego właśnie jest 3-3, a nie wiemy jak potoczy się game 7. Pisząc to nie znam jeszcze wyniku tego meczu. Życie to jednak sinusoida….Do poprzedniego komentarza dodam, że po kontuzjowanym Ajaj Mitchell’u też było widać, że nie grał w życiu meczu o takim ciężarze gatunkowym i psychicznie ledwie dawał radę, no i nie zdążył się rozkręcić….
Jest dobra wiadomość dla fanów OKC ławka w całej serii była wyraźnie lepsza od tej Spurs.
Jest na czym budować.
Przypominam, że w tym sezonie Holmgren i JWilliams grali na rookie kontraktach, od sezonu każdy po $40 mln. Oni już na payrollu mają więcej niż w tym a jeszcze nie wykorzystali team option za Hartensteina ($28 milionów) i Dorta ($18 milionów) – strzelam, że nie wykorzystają, będą szukać oszczędności
To się finansowo nie spina, a przypominam, że od 2027 SGA zaczyna supermax $63-78 milionów w kolejnych latach
Trzeba przyznać, że Spurs uczą się błyskawicznie i w brudnej grze stali się lepsi od OCT. W sumie przypomina się rywalizacja Bostony z LA czy Byków z Tłokami. Dla mnie bomba.
Od przyszłego sezonu kontrakty J-Duba i Holmgrena skoczą odpowiednio tak : $6,580,997 –> $41,500,000
i $13,731,369 –> $41,500,000 Just sayin
Q&A: który z czołowych rookies tego draftu wydaje ci się najpewniejszy ?