fbpx

NPAW 447: tajemnica Dennisa Rodmana, 37-letniego zbereźnika LA Lakers

19

Siema świrusy! Niezbadane są ścieżki algorytmów youtube’a. Znacie to z pewnością. Odpalacie stronkę, żeby zobaczyć jakiś recap czy highlighty, a tam na głównej, jak gdyby nigdy nic, jakiś filmik sprzed dziesięciu lat, jeszcze w 360 p najlepiej. Ja w takich sytuacjach zamieniam się w Ferdynanda Kiepskiego, stwierdzając obcesowo:

Panie, nie pokazuj mi pan tego g*wna, bo ja żem już to widział!

I dokładnie tak samo zareagowałem ostatnio, gdy ente okrążenie w mediach zaczęły robić wspomnienia Dennisa Rodmana z jego czasów w Lakers. Sam Dennis, żeby użyć modnego ostatnio terminu, odczuł na własnej skórze czym jest “kultura unieważnienia” odkąd bratać się zaczął z Kim Dzong Unem, ale wciąż jeszcze żywię do niego pewien sentyment, dlatego zwykle klikam, gdy widzę w necie jego nazwisko. Tak było i tym razem.

Podobnie jak dla innych zawodników mistrzowskich Bulls, tak i dla Rodmana, czasy post-Chicago nie były już takie słodkie jak gra u boku MJ’a (w zasadzie chyba tylko Steve’a Kerra można tu wyjąć poza nawias). Sezon 1998/1999 spędził w Lakers (zagrał dla nich 23 mecze). Z tamtych czasów pamiętam, że to był kwas na kwasie. Nie dotarł na trening, bo nie mógł znaleźć skarpetek. Tak się tłumaczył. W jednym z artykułów, jaki pojawił się o nim w Pro Basket, który wówczas wertowałem pod ławką w szkole (tak jak i niektórzy z Was), napisano

“krótko nosił koszulkę Lakers, ze szkodą dla wszystkich” (cytat z pamięci)

W LA otrzymał możliwość gry u boku Kobe i Shaqa, o których dzisiaj sam mówi, że nie mogli go wówczas zdzierżyć. Nic dziwnego. Skoncentrowani na sukcesie Kobe i Shaq, cały czas ścierający się o bycie liderem zespołu, musieli znosić 37-letniego zbereźnika, który choć dalej potrafił zbierać jak nikt w zespole (11.2 zbiórek) to nie był już tym samym zawodnikiem, co wcześniej. Pardon, uściślijmy. Poza boiskiem Rodman był cały czas ten sam. Niestety na parkiecie nogi już trochę nie nadążały, przez co znoszenie całej tej jego łajdackiej natury przychodziło współtowarzyszom z Lakers dużo trudniej niż Jordanowi i świcie w Chicago. Z czym na przykład musieli się mierzyć? Voilà:

Jeanie Buss do mnie zadzwoniła. Zapytała “Dennis, chcesz wyskoczyć na obiad?” Odparłem “Czemu nie?” Znałem Jeanie odkąd była w Playboyu. Wylądowaliśmy w penthousie Ritz Carlton, a ona zapytała czy mam ochotę na drinka. Dalej się domyślcie. Zacząłem, prawdziwa historia, zacząłem umawiać się z Jeanie Buss. Randkowaliśmy przez pół roku. [Rodman]

Randkowali sześć miesięcy. Nadmienię tylko, że boiskowa aktywność Rodmana w Lakers rozciąga się na niespełna dwa. Przyznacie, że jak na Miasto Aniołów przystało, koledzy z drużyny musieli mieć anielską cierpliwość. A Rodman? Do dziś uważa, że gdyby w 2004 roku szansę dostał on, a nie Karl Malone, Lakers mieliby o jeden pierścień więcej. Kurtyna.

Jak już jesteśmy przy wspominkach, to zrzućmy kartkę z kalendarza.

#Kalendarium

Dziś 16 stycznia, oto z czym kojarzy się ta data w kalendarzu NBA:

2018: w wieku lat 71, ziemski padół opuścił Jo Jo White, legenda Celtów, dwukrotny mistrz, MVP Finałów 1976 roku.

1962: 42 punkty w Meczu Gwiazd zdobył Wilt Chamberlain. Był to rekord, który utrzymał się przez 55 lat, aż pobił go Anthony Davis, notując 52 w 2017.

1966: Chicago otrzymało licencję na stworzenie klubu NBA pod nazwą Bulls. To logo to dziś ikona popkultury. Byki są też chyba jedyną drużyną, która od początku ma ten sam logotyp.

#Fakty tygodnia

-> passa zwycięstw Grizzlies trwała jedenaście spotkań. To rekord klubu.

-> w czwartek opublikowano drugą aktualizację wyników głosowania do ASG. Oto one:

-> aktualny rating Russella Westbrooka w NBA 2k wynosi 81. To o jeden punkt mniej niż np. Kyle Kuzma, Steven Adams czy Tyler Herro.

Dobra, lecim:

#Shaqtin’ A Fool

Zaczynamy jak zwykle podsumowaniem Shaqa. Dziś pod znakiem bad timing.

#Gortat Weekly

To co z tym Sochanem? Marcin Gortat zdradza, że zainteresowanie w lidze jest. Śledzicie postępy Jeremiego?

#Cold as ice!

DJ w hali Kings potężnie trollował Russella Westbrooka. Po każdej przestrzelonej piłce grał mu “Cold as ice!” zespołu Foreigner. W całym meczu Westbrook miał skuteczność 2/14 w tym 0/5 zza łuku.

#Let the bodies hit the floor!

Podczas wywiadu z Amirem Coffeyem reporterka Clippers zaliczyła dosyć intensywną glebę. Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że Anthony Davis byłby po tym “out for the season” ale że nie jestem, to ten fakt przemilczę.

# Long, long time ago…

To jest dokładne przeciwieństwo algorytmu z początku wpisu. Gdy zaczynałem pisać wstęp, tego filmiku jeszcze nie było na youtube. Teraz wchodzę na główną i bam. Wyłącz już tego pegazusa, Zbyszek…

I to by było na tyle, THAT’S ALL, FOLKS!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    @admin jeśli miałeś w poblizu telefon i rozmawiałeś z kimś podając kluczowe słowa np. “rodman” i “lakers” to żebyś sie nie zdziwił, bo nie pegasus, a google robi odpowiedni nasłuch i podrzuca treści (nie żartuję)

    (15)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Brawo heheszku BLC😈 Swoja droga ,nic nigdy nie pasowało do siebie bardziej w tej lidze niż logo Bulls i Jordan.Krew na rogach,a jak!!!!

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie za milion punktów.. To w 1998 były telefony do “wertowania stron internetowych pod szkolną ławką” ?? Nie wspomnę już o kosztach jakie generowałaby taka przyjemność 🙂

    (-16)
    • Array ( )

      ” W jednym z artykułów, jaki pojawił się o nim w Pro Basket, który wówczas wertowałem pod ławką w szkole (tak jak i niektórzy z Was)”

      Po kiego tu telefon?

      (13)
    • Array ( )

      Jeśli było takie czasopismo to posypuję głowę popiołem, bije się w pierś i mówię mea culpa. Zmyliło mnie istnienie portalu o tej samej nazwie. Przy okazji pozdrawiam wszystkich fanów robaka który swego czasu “pompował Madonnę” 🙂

      (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie mam pretensji o brak relacji.
    Swoje zainteresowanie NBA przerzuciłem juz na inne strony o tej tematyce.
    Życzę spokoju ducha i powodzenia.
    Dzieki za pracę.

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki wielkie za lata dobrej lektury. Życzę powodzenia na tweeterze obyś tam się zrealizował. To była dobra podróż, dbaj o Siebie i nie spinaj pośladów.

    (0)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Do historii Robaka w LAL warto dodać, że wówczas trenerem był Del Harris. Trener bardzo dobry i lubiany przez zawodników, ale nie tej klasy lider co Phil Jackson i Chuck Daly. Historia kariery Rodmana pokazuje, ze był istotna korelacja pomiędzy wpasowaniem Rodmana do drużyny i co za tym idzie jego produktywności przy minimalizacji kwasów wymagało na ławce trenera przez największe T z możliwych. Abberacja w postaci 2 lat w SAS – jest tego najjaskrawszym przykładem gdy Rodman grał statystycznie niebotyczny basket, jednocześnie ostentacyjnie olewając Boba Hilla, próbującego trenować i rozwalając drużynę od środka – a przypomnę że był to czas MVP Robinsona i mocnej paczki na 62 zwycięstwa ( fakt pozamiatane w PO przez Hakeema). Głównie dlatego Pop wymienił go bez żalu za Willa Purdue. Epizody w Dallas i LAL tylko potwierdzają tą regułę. Do tego doszło obniżenie sprawności związane z wiekiem i stylem życia (choć w obu przypadkach zbierającym był elitarnym). Wszak Rodman pod koniec ery Bulls miał już niemal 37 lat i widać to było w jego grze. W ostatnich finałach grał p 20-25 min zdobywając ledwo 8 zbiórek, choć serię wcześniej vs Hornetst w 5 meczach miał ich niemal 18, a w RS zagrał aż w 80 grach zbierając aż 15 razy w każdym meczu. Finały kończył na ostatnich nogach (co było widoczne), choć wydawało się ze jeszcze przez 2-3 lata będzie w stanie grać na poziomie do jakiego nas przyzwyczaił. Niestety problemy “wychwawcze” + widoczne oznaki sportowego starzenia spowodowały ze końcówkę zaliczył efektowną choć krótką 😉
    Zostawił za to niezapomniane wspomnienia. Czasami warto odświeżyć sobie ta postać z czasów DET, SAS czy CHI – i zobaczyć jak można dominować mecze rzucając 0 punktów. To z mojej wiedzy potrafili obok robaka robić Ben Wallace, Jason Kidd i dziś Draymond Green. Do tego jak gość był zmotywowany grał na 110% zaangażowania i 150% możliwości. Szczególnie w Pistons.

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu