fbpx

Ostatni manifest abdykującego króla NBA: 56 punktów LeBrona Jamesa

32

WTMW.

Kings 113 Mavericks 114

Dallas to w znakomitej większości nawykli do ciężkiej harówy gracze zadaniowi kręcący się wokół pszczoły matki, jaką jest Luka Doncic. Niestety dziś Słoweńca zabrakło, ponoć ma problem z dużym palcem u nogi.

Odpowiedzialność za kreowanie gry spadła więc na barki Jalena Brunsona (23 punkty 6 asyst) i Spencera Dinwiddie. Obaj grali na miarę swych możliwości prezentując cały wachlarz zwodów i manewrów separujących, w szczególności Dinwiddie (36 punktów 7 asyst) który pod ręką trenera Jasona Kidda znów przypomina tego samego pewniaka, jakim był zanim z Brooklynu zrobiono gwiazdozbiór. Jednak do miana najlepszego gracza na boisku prawa rościł kto inny: lider gości De’Aaron Fox.

Dla przyjezdnych był to ostatni przystanek w pięciomeczowym tournee wyjazdowym. Harrison Barnes pasywny jak jasna cholera, robił co tylko możliwe by schować się w kącie, z dala od akcji. Wyraźnie też zachęcał Foxa by ten sam ciągnął na kosz i nabijał punkty. Temu od samego początku szło doskonale, pojedynczego obrońcę mijał niczym pachołek na placu manewrowym. Mavs jakiś czas nie mogli się odnaleźć ofensywnie toteż wkrótce zarysowała się przewaga, która w kulminacyjnym momencie dochodziła nawet do 16-18 punktów! Kilka razy do podania ładnie wyszedł Domantas Sabonis, Trey Lyles wykorzystał przewagę wzrostu pod obręczą, trójkę zasunął Donte DiVincenzo.

Fox: wyrównany rekord kariery

Wszystko to jednak tło dla Foxa na którego koncie znalazło się 44 punkty 6 asyst i 1 strata. Trafił 18/31 rzutów z gry. Wyglądał niesamowicie i chyba tylko ja siedziałem sfrustrowany widząc jak w drugiej połowie zaczyna mu odbijać palma. O ile w pierwszej części gry jeszcze szukał podania, w drugiej pozbywał się piłki już tylko w ostateczności. Grałeś kiedyś z takim gościem? Ja tego nie cierpiałem! Doszło do tego, że koledzy z drużyny stali się widzami jego prywatnego spektaklu. Chłopak w oczach miał obłęd, a ja tylko czekałem, aż Dallas ich ukarze za tę samozwańczą koszykówkę.

Tak też się stało. Nie gasnący upór Dinwiddie i ciężka praca całej bandy ostatecznie odebrała Kings prowadzenie. Fox mimo całego kunsztu swym forsowaniem tematu sprawił, że koledzy spudłowali większość rzutów w końcówce, mentalnie wypisali się z gry, a on sam w ostatniej minucie:

  • stracił piłkę
  • spudłował layup
  • spudłował rzut wolny, który zamiast przewagi zapewnił remis

W kluczowej akcji wieczoru Fox był podwojony, hehe. Chwilę wcześnie Dinwiddie obsłużył Doriana Finneya Smitha za trzy i Mavs wygrali mecz. Oczywiście łatwo jest krytykować, to może nie wina samego Foxa tylko braku energii weteranów jak np. Barnes (osiem prób rzutowych, w tym same wynalazki z ponowienia akcji czy w kontrze, świadomie może jedną akcję wziął na siebie w ataku pozycyjnym). Sabonis też sprawom nie pomógł łapiąc faule w przegranych sytuacjach w obronie. O formie i koncentracji Litwina niech poświadczy 1/5 z linii rzutów wolnych itd. Niech już jadą do domu i temat przemyślą. Ja obstaję przy swoim, Kings pozbyli się nie tego rozgrywającego, co powinni.

Magic 96 Grizzlies 124

Nie ma o czym pisać, Orlando rozbite na drobne kawałeczki i pozamiatane na szufelkę. Druga kwarta wygrana przez gospodarzy wynikiem 37:16! 55-41 na tablicach. 34 punkty Grizzlies zdobyte z szybkiego ataku, czyli dwukrotnie więcej niż wynosi ich średnia sezonu. Ja Morant 25 punktów 7 asyst w dwie kwarty. Bane 24 punkty w podobnym czasie gry. Aha, tym samym Memphis awansuje na drugie miejsce w tabeli konferencji wyprzedzając dołujące ostatnio Golden State.

Blazers 121 Wolves 135

Portland za sprawą fenomenalnie dysponowanego Anfernee Simonsa (38 punktów 9/17 zza łuku) oraz szaleństwa trójosobowej ławki rezerwowych zaskakującą długo trzymali się w grze.

Sprawy zdawały się rozstrzygnąć tuż przed końcem trzeciej kwarty. Na dwa razy co prawda, ale Wolves ostatecznie wyrwali do przodu i wkrótce nie było ich już widać. Karl Anthony Towns znów największy na boisku. Koledzy (Nowell, Prince, Beasley, Russell, McDaniels) siły ogniowej zza łuku mieli aż nadto więc KAT grał raczej jako tradycyjny big man operujący na czwartym metrze albo niżej. Przy jego nazwisku odnajdziemy w statystykach: 36 punktów 15 zbiórek 5 asyst 13/17 z gry. Opuszczał ramię i siłowo przedostawał pod obręcz. Jeśli odjąć cztery spudłowane rzuty z dystansu – w polu trzech sekund zanotował więc 13/13 z gry! Niesamowite choć świadczy też o zapaści kadrowej Portland.

Warriors 116 Lakers 124

Zmęczony wszechogarniającą krytyką i buczeniem kibiców LeBron James postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Warriors mają zły nawyk nie podwajania nikogo ponad linią rzutów wolnych i oto byliśmy świadkami historycznego momentu, w którym 37-letni zawodnik osiąga:

  • 56 punktów
  • 10 zbiórek
  • 19/31 z gry
  • 6/11 zza łuku

Był największym bydlakiem na placu zważywszy, że Dubs gają niskim składem albo stukilogramowym Looneyem na centrze. Po zasłonie rolował pod obręcz, sporo biegał, dostał kilka fajnych podań od Westbrooka, Augustina czy Monka. Grał tyłem do kosza i generalnie rzecz biorąc siłowo wytarmosił gości. Gdy pod koniec zaczęło brakować sił skupił się więcej na rzutach z odległości, które także siadły. Mocny występ!

Lakers zdołali się utrzymać na prowadzeniu choć względnie efektywny występ zaliczył także Russell Westbrook. To znaczy bez przesady, selekcja rzutowa wciąż była kiepska, ale “kulawego” Klaya Thompsona (3/13 z gry) wyprzedzał / ogrywał. Chciałbym się mylić, wierzyć że w kolejnym sezonie odbuduje 100% formy, ale Klay to już chyba nigdy nie będzie ten sam gracz w obronie. A jeśli chodzi o selekcję rzutową to obaj panowie mogą sobie podać rękę. Facet nie może się pogodzić wewnętrznie ze spowolnieniem swego ciała. Motorem napędowym gości był jak zawsze Stephen Curry (30 punktów 13/22 z gry) wspierany przez Jordana Poole’a (23 punkty 5 asyst).

Spurs 117 Hornets 123

San Antonio to ma na pewno problem z rozgrywającymi rywala. Ball handlerzy w pick and rollu kładą ich strasznie (29. miejsce w lidze w punktach traconych w ten sposób). W ostatnim czasie porobili ich:

  • D-Fox 26 punktów
  • Morant 52 punkty
  • Herro 27 punktów
  • Raul Neto 22 punkty (!!!)
  • Tre Mann 24 punkty
  • Coby White 24 punkty
  • McCollum 36 punktów
  • Garland 27 punktów itd.

Nie inaczej było dzisiaj, LaMelo Ball (24 punkty 8 zbiórek 7 asyst) + Terry Rozier (31 punktów 5 zbiórek 6 asyst). Nie pomogły trafienia Keldona Johnsona ani produktywność Dejounte Murraya, ten zespól ma strukturalne problemy, których obawiam się nie naprawiłby nawet Tim Duncan w swoim prime. No i właśnie, pozostaje zaciskać kciuki i liczyć na jak najwyższy wybór w drafcie.

Sixers 82 Heat 99

Goście bez Jamesa Hardena więc się nie liczy. Służby medyczne zarządziły przegląd prewencyjny problematycznego ścięgna udowego. Co za tym idzie, mecz stał na bardzo przeciętnym poziomie. Gospodarze dyktowali warunki praktycznie od początku.

Joel Embiid ograniczony przez nieustanny nacisk ze strony Tuckera, Adebayo, Dedmona. Niedokładny w atakach, nieco bardziej słoniowaty niż zwykle jakby delikatnie brakowało mu energii. Back to back, wiadomo. Ostatecznie sam przystawał na grę z dala od obręczy skąd skuteczności zabrakło. Słowem, kolejny raz obrona Miami zneutralizowała przeciwnika. Thybulle i Korkmaz nawet nie zaistnieli w ataku. Maxey na szybkości zrobił swoje (17 punktów 50% z gry). Tobias Harris (6/15 z gry) kolejny występ, który najlepiej wypadałoby zapomnieć zważywszy zarobki.


Szacowne grono patronów GWBA, jestem wdzięczny panowie,  dziękujemy:

  • Michał M!
  • KG

Dobrej niedzieli wszystkim! b

Ostatnie Wpisy

32 comments

    • Array ( )

      Ale Ty jesteś żenujący typie, codziennie ten sam komentarz, jakie nudne życie musisz mieć

      (5)
    • Array ( )
      Groszek zrob cos ze soba 6 marca, 2022 at 20:46

      Adminowi od codziennego czytania tego komentarza siadła psycha i ma rozwolnienie. Takie groszki mu wylatują z upy

      (1)
    • Array ( )

      Ja pamiętam Game of Zones to czyste złoto 😉 GSW mamy problem … widać teraz jak ważnym zawodnkiem jest Green 😉 Coraz bliżej PO . A wojownicy grają piach , przyzedł Thomspon mieli tą ligę roznieść . A tymczasem jest coraz gorzej.

      (34)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Od rana ból czterech liter niektórych znawców. Ale przynajmniej można się pośmiać 😉
    Jak na razie mój faworyt to gość z FB, który napisał że z takim składem i zaangażowaniem to połowa czytelników wykręciłaby takie staty w meczu co Lebron😂😂😂

    (28)
    • Array ( )

      Niech spróbuję najpierw takie coś wykręcić w lidze amatorskiej, gdzie jest jakiś poziom, a potem chociaż w drugiej lidze polskiej. Uscisne mu dłoń

      (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW to straszne leszcze, dostali w pape od Lakersów którzy dostają ostatnio w pape od każdego. Właśnie spadli na 3 miejsce, wyżej już nie będzie. Curry ma najniższą skuteczność rzutową w karierze, Klay nie jest zawodnikiem robiącym różnicę. Jeżeli powrót Greena niczego nie zmieni, to w pierwszej rundzie dostają baty od Dallas albo Denver.

    (16)
    • Array ( )

      Pan expert xD A potem przychodzą plej offy i zwykle wyjaśniają takich znawców jak Ty. GSW mimo zadyszki nadal najpoważniejszy kandydat do mistrza zachodu obok Suns.

      (-8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czy miśkom wystarczy siły, ale życzę im zeby doszli jak najdalej w PO. Finał konferencji vs Suns to byłoby świetne widowisko

    (11)
    • Array ( )

      Fajnie jakby trafili na utah i ich zmietli 4-0. Może wtedy ktos tam pomysli ze to nie dziala i dojdą do wniosku ze przepłacili goberta i to strasznie.

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak lejkersi chcą grac w PO to Lebron musi do powrotu AD wspiąć się na wyżyny. Życzę mu więcej takich meczów.

    (14)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Autorze, taki drobiazg tylko.

    “Nie gasnący upór” -> niegasnący
    “nie podwajania nikogo” -> niepodwajania

    Bez cienia złośliwości z mojej strony.

    (10)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    “Odtatmi manifest Lebrona Jamesa” – ?? Ja protestuję rzeciw takim zarcikom. Za mało jeszcze rekordów dziś zdobył? Doprawdy – Lebron to już “dziadek”? Nie sądzę…
    Pozdrawiam Fanów LBJ i pozostałych Fanów basketu też

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak myślicie, co Sixere mogą zrobić z Harrisem w lato? Ewidetnie się nie sprawdza, a kontrakt ma tlusty

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja to jestem ciekaw gdzie są dzisiaj ci wszyscy hejterzy co zawsze tak ujadają na Lebrona i Lakers? Chyba siedzą w swoich budach i czekają aż Lakers znowu przegrają żeby mogli zacząć znowu szczekać hau, hau, hau …

    (6)
    • Array ( )

      Zawsze tak jest, raz mu się potknie nogą to będą wbijać szpilki. Ale jak mu się coś uda to nie pochwalą.

      (11)
    • Array ( )

      Raz mu się potknie noga? Ten sezon to jedt blamaż i jasno pokazuje ze Lebron się kończy. On sam się z tym pogodzić nie może ale wieku niestety nie oszukasz. Jak przygrywa to schodzi do szatni i nawet nie uściśnie dłoni przeciwnikom. Ale gdy wygrywa to chce zbierać wszystkie laury. Lebron to świetny koszykarz, ale nie najlepszy sportowiec.

      (3)
    • Array ( )

      29 pkt średnio na mecz nazywasz kończeniem się? Też mi się pewne sprawy u Lebrona nie podobają. Nie zmienia to faktów ze koszykarzem jest ponad wybitnym.

      (7)
    • Array ( )

      Od 4 lat nie rozegrał pełnego sezonu w NBA. Średnie ma świetnie. Ale to wszystko dzieje się kosztem defensywy i zgrania zespołu. W tym sezonie ma jeszcze jedna z najniższych średnich w asystach. Tak bardzo się skupił na gonieniu Kareema ze zapomniał o wszystkim innym. Lebron to straszny pozer.

      (-3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja to już nie wiem. Ostatnio Lebron był Misiem z Krupówek. Dzisiaj jest królem piszącym manifesty. To zdecydujcie się czy kończy się ten chłop czy nie? Bo czytam już od kilku lat jak to gość zjeżdża do tej legendarnej bazy i nie wiem czy już zjechał czy dopiero zaczyna zjeżdżać. 😉

    (4)
    • Array ( )

      Prawda jest taka, że wszystko zależy od jego nastawienia. Jak mu się chce tak jak wczoraj, to jest najlepszy. Niestety coraz więcej spotkań jest przez niego przechodzonych, gość bumeluje. Zakładam, że to taka taktyka, rozkłada siły na cały sezon, ale ostatnie mecze było ciężko oglądać. Natomiast jego lepsza gra zmotywowała kolegów, przecież grali solidnie w obronie, nawet komentatorzy nie mogli się nadziwić postawie Carmelo.

      (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Po obejrzeniu ostatnich dwuch meczów GSW rzuciło mi się w oczy jak niemiłosiernie ogrywany w obronie jest klay.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu