fbpx

Powrót MVP: Steph Curry zbombardował Portland!

53

sci

warriors 132 blazers 125 [3-1]

Portland stoi w ogniu, Steph Curry powrócił!

Szacunek dla gospodarzy, pokazali ogrom charakteru, szli z mistrzami łeb w łeb przez 48 minut, ale na bombardowanie MVP w dogrywce poradzić nie mogli… Ten mecz przejdzie do historii, stawiać go należy na półce obok “Flu Game” Michaela Jordana i innych klasyków. Takie moje zdanie. To już nawet nie chodzi o rekord punktowy, weźmy pod uwagę kontekst. Skręcone kolano wykluczyło Curry’ego na ponad dwa tygodnie playoffs. Dziś wyszedł z ławki, trenerzy ostrożnie wprowadzali go na plac licząc, że całkowicie nie stracił formy. Miał pograć kilkanaście minut, ale ponieważ mecz się nie układał, a zmiennik Shaun Livingston został w drugiej kwarcie wyrzucony z boiska za epitety i agresję w stronę sędziego, nie było wyjścia…

UWAGA: siedemnaście (!) punktów w doliczonym czasie gry to rekord wszech czasów.

Nawet najwięksi fanatycy talenty zawodnika nie mogli się tego spodziewać. Jak ulewa z bezchmurnego nieba. Trzeba Wam wiedzieć, że przez cztery kwarty Curry miał na koncie 2/13 zza łuku, a jego nadgarstek wydawał się rozregulowany… Chwilę później kopary opadły nie tylko kibicom w Moda Center, ale milionom ślęczącym nocą przed laptopami. Dajcie spokój!

W jednej chwili powróciła pewność siebie Warriors, dzięki której wygrywali 73 mecze w sezonie regularnym. Wiecie, że nie przegrali dwóch meczów z rzędu w tej kampanii, prawda? Co więcej, 3-1 oznacza pełną kontrolę w serii i choć cenię talent Damiana Lillarda i organizację gry Blazers, nie mam wątpliwości, że poznaliśmy dziś drugiego po Cleveland finalistę konferencji.

A propos Portland: byli agresorami od pierwszego gwizdka, prowadzili 16 punktami, a gdy technika w pierwszej kwarcie zbierał Draymond Green, byłem gotów przyznać, że szykuje nam się wyrównanie serii. Damian Lillard jest jak Doda Elektroda na osiedlowym festynie, każdy chce jej dotknąć, zrobić zdjęcie -> skupia uwagę wszystkich a i tak robi swoje, wczoraj 36 punktów, 10 asyst, 6 zbiórek, niestety przy skromnym 9/30 z gry, ale takie to już uroki playoffs.

Wymiana ognia trwała do samiutkiego końca, trójki ciskali naprzemiennie: McCollum, Aminu, Thompson i Green. Wśród rezerw także, co wrzucił Mo Speights, zaraz oddał Allen Crabbe etc. Na każde trafienie przypadał layup z drugiej strony i na odwrót. Draymond pakował się cielskiem w pole trzech sekund wymuszając kolejne osobiste. W ostatniej minucie pod koszem błysnął Mason Plumlee, ale już po chwili wyrównał przyczajony na dystansie Harrison Barnes (tak na przełamanie, w moim odczuciu wciąż gra poniżej oczekiwań).

Dalej było już do jednej bramki, albo może inaczej, spektakl jednego aktora. M-V-P!

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

53 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Uwielbiam czytywać tą stronę. Ale jak czasem coś pierdolnie**e to mi się odechciewa. Rozumiem że jest na topie ale porównywać na Flu Game od razu. bez przesady Panowie

    (68)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości co do tego ze Curry zasłużył na back-to-back MVP? To się nazywa powrót! #clutchgene

    (15)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    wielka szkoda, że mistrzom jakoś udało się wyrwać ten mecz przy stanie 2:2 mielibyśmy jeszcze ogrom emocji a tak już można po woli wysyłać Portland na wakacje. A za poziom jaki osiagnęli w tym roku finał konferencji im się przynajmniej należał

    (38)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    zaczynaja już pajacować, tak piszecie o powrocie currego jak o jakims bogu koszykówki ludzie dajcie na luz

    (-33)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, mam nadzieje, ze jeszcze z jeden mecz chociaz urwa w tej serii. A juz wyobrazalem sobie taki science fiction scenariusz, ze OKC bije SAS, Portland bije Warriors i te memy “where are they now?” z Lillardem w finale konfy i reszta bylych starterow Blazers na rybach:)

    (61)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    W pewnym momencie drugiej kwarty strasznie chciało mi sie spać i myslałem, zeby olać mecz, stefan ceglił, pozatym gsw i portlan zaczeli sie specjalnie faulować… straszna nuda. Naszczęscie wytrwałem.
    Moim zdanie kluczowa była (oczywiście poza eksplozją stefana jak to powiedział kerr) genialna obrona indywidualna thomsona na llilardzie w konćówce q4 i dogrywce.

    (1)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dobry wyrównany mecz GSW POR na prawde swietnie sie ogladalo ale Curry przejal 4 kw i OT
    gość pełną gębą zgarnia dla GSW zwyciestwo to pokazuje jaki jest wazny i niezawodny!

    Miami x Toronto sie wybijaja tymi dogrywkami -Cavs będą dobijac leżącego zwyciesce z tej pary …szkoda

    (15)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dobry wyrównany mecz GSW POR na prawde swietnie sie ogladalo ale Curry przejal 4 kw i OT
    gość pełną gębą zgarnia dla GSW zwyciestwo to pokazuje jaki jest wazny i niezawodny!

    Miami x Toronto sie wybijaja tymi dogrywkami -Cavs chyba znowu ze sweepem…szkoda

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Green jest wielkiej klasy graczem,szkoda ,że jego wypowiedzi nie są adekwatne do skali jego talentu…

    (72)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Kurde, co by musiał zrobić Stefan żeby nikt go nie krytykował? 😀 Ludzie, przecież wrócił po kontuzji i zagrał taką dogrywkę.. NIESAMOWITE. No offence, ale pomyślcie co piszecie 😀

    (64)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Serio?? Do Flu Game? … Przez Was znienawidzę tego chłopaka… Curry jest od dawna gotów do gry… wystarczy zobaczyć jakie cyrki wyczyniał na ławce rezerwowych… Gdyby to były finały to nie opuściłby żadnego meczu. Ale, że GSW mogli pozwolić mu na odpoczynek to to zrobili. To nie był Flu Game, to nie była nawet końcówka meczu na skurczach LeBrona w finałach z OKC… BTW. dobrze widzieć MVP z powrotem, bo nudno było.

    (25)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Portland wygrało w tym sezonie 29 meczów mniej niż GSW… ja dziś tego nie widziałem. Za rok proszę o głosowanie na Damian’ka do All-Star Game. 😉

    (20)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @ uncle_pion
    Nie przesadzaj, powyzej tylko jeden ziomek napisal nie przychylny Curry’emu komentarz. Nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie go krytykowal za ten mecz, jego gra broni sie sam. Wyluzuj bo brzmisz troche deperacko.

    (5)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardziej niż Flu Game występ skojarzył mi się z Brandonem Royem w 2011 Playoffs vs. Dallas. GSW czują, że CLE rośnie w siłę więc sami też muszą przycisnąć. Draymond Green to trochę bardziej wszechstronna aczkolwiek uboższa w ataku wersja Barkleya. Uwielbiam go oglądać w akcji.

    (3)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Zdążyłem w robocie odpalić dogrywkę na streamach. Cholera, myślałem, że PTB urwą ten mecz. MVP sprowadził mnie szybko na ziemię. Przecierałem oczy ze zdziwienia, wybudzony szybciej niż po porannej kawie. Przez cały mecz ceglił, ale w najważniejszym momencie ręka mu nie zadrżała. Szacunek.

    Hmm, ale czy do Flu Game można to porównywać? Wiem, wiem – fani MJ’a zawsze psioczą, że takie porównania są bluźnierstwem. Dla mnie też to trochę za daleko, ale nie aż tak znowu bardzo 🙂

    A, i Klay wyłączył Dame’a. Świetna robota, chociaż Blazers za bardzo w iso poszli.

    (2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale niech ten Curry lepiej odpocznie w 5 meczu i wejdzie na kilka minut i sie przygotuje na finals bo tam nie ma miejsca na kontuzje. Curry jest niesamowity jak całe gsw w tym sezonie

    (-4)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiem, że zostane zminusowany zaraz, ale dość mam już tego uwielbienia dla Stepha i Draymonda na tej stronce, pierwszy kreowany na lepszego od Jordana, a drugi od Pippena i Garnetta razem wziętych. Szanuję klasę tych zawodników, ale odrobine obiektywizmu.

    (-1)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Wychodzę z domu, 4 kwarta, 8 minut do końca, Curry 17 punktów i 0/9 za 3. Sprawdzam w szkole, 40 punktów 5/16 za 3 cooo tam się stało 😀

    (3)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Jakie Flu game MJ? Ten mecz w którym wisiał na Pippenie i udawał że mdleje? 😛
    Gdzie jest ten koleś ktory po ostatnim meczu psioczyl mi że Dame jest lepszy ofensywie i defensywnie od Kyrie?
    Jeśli się znajdzie to niech napisze mi co się dzisiaj stało, że mu nie szło…

    (-22)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Takie dokładne patrzenie na statystki mija się z celem. 9/10 z gry, ale wymusił 16 osobistych. Załóżmy, że 4 z nich pochodziły z akcji 2+1. Zostaje, więc 6 oddanych prób w momencie kiedy był faulowany. Dałoby to 50% skuteczności z gry, wtedy już nie tak słabo 🙂

    (-8)
  21. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    mam nadzieję że jakimś cudem GSW nie zdobędzie w tym roku mistrzostwa, może Green nauczy się trochę szacunku dla przeciwnika który wciąż walczy, już nie pamięta jaki grał piach po ASG i tym obciachu z Kevinem Hartem?

    (29)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    @whocares

    Do statów nie liczy się rzutów po których były 2 lub 3 osobiste…

    Szkoda PTB. Nie to żebym myślał ze wygrają serie ale naprawdę przeambitny zespół. Mam nadzieje ze się uzbroja dobrze w przerwie.

    (2)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    ‘Ten mecz przejdzie do historii, stawiać go należy na półce obok “Flu Game” Michaela Jordana i innych klasyków.” XDDDDDDDDD

    (13)
  24. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Blazers to rewelacyjna ekipa – możemy wróżyć im świetlaną przyszłość. Lillard – niezależnie od ilości powołań do ASG – to przyszły HOFamer. Bez dwóch zadń – jak ten zespół będzie tak prowadzony to w niedługim czasie będzie realnym contenderem. I jeśli się nic im nie posypie- w elicie będą całe lata.
    To fakt.
    Kolejny fakt – to było “Flu game” Stefana. Widziałem oryginał, widziałem też I. Thomasa na jednej nodze – i to co zrobił Curry w ostatnich 17 minutach zasługuje na swoje miejsce w historii. Kropka.

    (13)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja widze 2 strone:

    Zobaczcie na zdjecie: Curry z tym jego błazenskim jezorem, wywalonym ochraniaczem na zęby.

    Green z tymi hasłami: sa skonczeni.

    Kur.. przeciez to wstyd. Gdzie fair play. Gdzie szacunek dla przeciwnika? Oby im tą pewnosc siebie starł ktos z ryja bo mnie to juz irytuje.

    A Curry? Mecz nie szedł, mieli łatwo rozwalic portland ale nie wyszło wiec Curry musiał rzucać trójek ile się da. Aż w koncu zaczelo siadać w dogrywce. A mogło nie siedzieć i byłby wstyd.

    Ale i tak green to kawał wiesniaka ciosanego z g$%na.

    (-6)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry ze swoimi 17 zdobytymi w dogrywce zdetronizował Clyda Drexlera w tej kwestii,którego rekord obowiązywał do dzisiejszej nocy,mianowicie 13 puntków zdobyte w dogrywce 1 rundy playoffs game 3 przeciwko Lakers w 92 roku.

    (9)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto dodać, iż ostatnim zawodnikiem,który wchodząc z ławki zdobył min 40 punktów w playoffs był Nick Van Exel w barwach Mavs

    (12)
  28. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Yoozek
    Gdyby to LeBron zrobił inaczej byś uważał ?
    Pytam z ciekawości bo panują tutaj podwójne standardy 🙂

    (-3)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Hejterzy zrobią wszystko żeby zdyskredytować Curry’ego. Masa ludzi przewidywala rychłą śmierć GSW bez niego, bo “nie wiadomo w jakiej formie wróci” a jak wrócił i machnął czterdziestkę to wszyscy nagle mówią ze ten uraz to nic takiego. Fakty sa takie: nie grał dwa tygodnie, zaczął marnie (żeby nie powiedzieć fatalnie) ale nie stracił pewności siebie i sypnął z ławki 40 oczek ciągnąc za uszy warriors do tej wygranej, przy okazji zdobywając rekord NBA – 17 punktów w dogrywce, co pokazuje dodatkowo jak zimnokrwistym jest graczem. Ale jasne, zawsze można popieprzyć ze tylko na nim się wszyscy skupiają, ze jest overrated i w ogóle po co o nim pisać. Gość tylko pobija kolejne rekordy, a przy okazji jest chyba najbardziej “humble” wśród wszystkich gwiazd, a i tak ma więcej hejterow niż fanów. Leczcie się ludzie.

    (10)
  30. Array ( )
    wielmozny pan P 10 maja, 2016 at 13:43
    Odpowiedz

    z 1-3 Blazers nie wrócą. to koniec serii. Warriors wezmą gm5 i będą wyczekiwać rozstrzygnięcia w serii Spurs-Thunder.

    niesamowity styrzelecki pojedynek stephen Curry versus Damian Lillard. ozdoba tej serii. Curry zachował się prawdziwy mistrz i lider zespolu. to co zrobił w dogrywce, to wyczyn który będzie długo pamiętany, zwłaszcza jesli Wariors obronią tytuł w tym sezonie. co do Lillarda, skutecznośc zanotował dośc słabą, ale zwróćmy uwagę na 13 fts. to jakby ekstra 4 rzuty za trzy punkty.

    natomiast same negatywne wrażenia mam odnośnie defensywy obu zespołów. zdecydowanie za mało w niej inteligencji i fundamentów wyszkolenia technicznego. Z trudem można znaleźć sekwencje gry obronnej, w której widać przewidywanie ruchów rywala, asekurację ze strony partnerów, czytanie gry przeciwnika. wiele akcji kończonych długim dwutaktem pod sam kosz. obrona nie zagradza drogi na 4-5 metrze, ale pozwala dryblerowi albo ścinającemu na swobodną akcję rzutową.

    pamiętam NBA draft workouts oglądane kiedyś w sieci. Na jednym z nich jest scena, w któeej coach tłumaczy debiutantom : nie wolno cofać się przed dryblującym rywalem, czy to w grze na połowie, czy to w otwartej przestrzeni, bo “jeslki cofniesz się o jeden krok, to taki LeBron James czy Kobe Bryant włoży piłkę do kosza ponad tobą i jeszcze dostaniesz faul”. nie wolno dopuszczać do rozpoczęcia akcji rzutowej w stronę kosza.

    Blazers zachowują się w całej serii tak, jakby nigdy nie szkolono ich w tym kierunku. Warriors wyraźnie nie próbują grać w obronie uwazniej i powązniej, bo sąądzą, ze są w stanie wystrzelać Blazersów w run n gun, co skądinąd ma potwierdzenie na boisku.

    Blazers nonstop popełniają błędy założycielskie, pozwalają na rozpoczęcie dwuktaktu na 6 metrze albo naskok na 4 i dopiero w powietrzu starają się blokować rywali. to błędna taktyka defensywna. Dobra defensywa zatrzymuje rywala na 6 metrze i każe mu sprawdzać swój pull up jumper. “długie jumpery” są najgorszymi rzutami w koszykówce, każda obrona która zmusza rywala do ich wykonywania w dużej ilości – może sobie pogratulować.a Blazers i Warriors ustawiają się pod obronę trójek, skutkiem czego wystarczy jeden kozioł poza pierwszą linię obrony, żeby swobodnie zrobić dwuktakt. A jak jest dwutakt, to wyjścia są dwa : a] faul i wolne za akcję rzutową, b] bez faulowania próba łapania piłki w powietrzu. Oba są błędne z pkt widzenia fundamentów dobrej gry defensywnej.

    dlatego ta seria, ten gm4, to dobre widowisko, ładne dla oka, mnóstwo popisów niezwykle utalentowanych ofensywnie graczy, ale te popisy są często wykonywane na tle tak słabej obrony, że odbiera to im wiele wdzięku i urody.

    Warriors ofk są w stanie grać lepiej w obronie. W tej seri po prostu nie muszą, bo skoro Blazers saami nie bronią albo bronią słabo, to Warrriors idą z nimi na wymianę i wiedzą, ze to się im opłaci, a energia mentalna zaoszczędzona na unikaniu defensywnego czytania i reagowania na pewno jest bardzo cenna z pkt widxzenai rozłożenia sił w tych playoffs.

    Blazers imponują ofensywnym talentem, odwagą w grze, paru chłopaków promuje się w tych playoffs. warto zwrócić uwage, ze ten zespół, to zbiór graczy, którzy zawszed byli posądzani o spory talent, ale z róznych powodów nie mogli się zrealizować albo nie chciano im dać takiej szansy jaką powinni dostać. Aminu, Mc Collum czy Harrkles albo Henderson to są picki z loterii, albo i nawet z pierwszych dziesiątek swoich draftów. oni się w tej lidze przypadkiem nie wzięli, tak jak absolutnie żadnym przypadkiem nie jest ktokolwiek z top10 każdego naboru. później róznie bywa, gracze mogą się okazać niewypałami, ale bardzo rzadko wynika to z niedostatku talentu czy umiejętności. decydują inne czyniki.

    to jest zespół niespełnionych znakomitych talentów, które teraz mają swoją szansę i są gotowi poświęcić bardzo wiele, by udowodnić że należało im się miejsce w tej lidze i nie zapomnieli, jak się gra w kosza. dlatego Blazers nie dziwią mnie nic a nic. Podobnie nie dziwili mnie Phoenix Suns Hornacka w pierwszym roku wspólnej gry. dokładnie ta sama układanka.

    odpadną w 5 grach, wg mnie, ale zostawią po sobie świetne wrażenie. grają widowiskowo, strzelają się z rywalami jak rewolwerowcy na Dzikim Zachodzie, zapewniają ludziom to, po co ci kupują bilety i włączają telewizory albo komputery – wrażenia i dobrą zabawę. Bo tym jest NBA w samej rzeczy – szołbiznesem, w którym zwycięzców się szanuje, ale kocha się tych, którzy zapewniają maksimum doskonałej rozrywki. Blazers są wadliwi, mają spore niedostatki, brakuje im mistrzowskiej ogłady, ale grają radośnie, odważnie i z polotem. A to się dobrze sprzedaje.

    ciekawe, co zrobią po tym sezonie, bo z jednej strony, jasne jest, że drużyna potrzebuje wzmocnień i poprawy wielu elementów gry, ale z drugiej : trzeba zachować ten charakter jaki ma teraz, a to oznacza że wzmocnień trzeba dokonywać z dużym wyczuciem, jednocześnie poprawiając drużynę, ale nie odbierając jej nic z tego stylu gry jaki ją definiuje.

    (7)
  31. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @ AllIn
    Mozna wiele pisac o Curry’m ale na pewno nie to, ze jest skromny. Dwa przyklady tylko z poprzedniej nocy: parodiowanie gestu Lillard do publicznosci, shimmy po trafionej trojce i okrzyk “i’m back”. Nie jest to skromne zachowanie w moim odczuciu. Na pytanie o skromnosc lidera Warriors, Klay Thompson odpowiedzial: “look at the way he plays. Is that humble? no humble man can take those shots.” Chcesz przyklad skromnej gwiazdy NBA, zacznij ogladac D-Wade’a.

    (2)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    @sz4mil Ja bym pewności siebie nie mylił z arogancją. Oglądam Stepha od kilku lat i naprawdę nie wydaje mi się żeby był arogancki. Jeśli cieszynki takie sa to każdy pilkarz i większość koszykarzy to buce. Czytałem i slyszalem niejedną jego wypowiedź i według mnie to jest tylko i az pewność siebie, bez której ciężko byłoby grać na wysokim poziomie w NBA.

    (7)
  33. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @ AllIn
    Zgadzam sie z Toba jezeli chodzi o pewnosc siebie, ale nadal uwazam ze nie jest on skromnym graczem. Parodiowanie gestu lidera gospodarzy to nie cieszynka, okrzyk I’m back to nie cieszynka. Popieram wszystko co napisales w pierwszym poscie oprocz tego ze jest skromny. I zaznaczam, ze ani razu nie nazwalem go arogantem. W zasadzie idealnie strescil to AND.

    (1)
  34. Array ( )
    Odpowiedz

    MVP MVP! Niesamowity mecz, kosmiczny Curry i kolejny rekord, takie playoffy wszyscy kochaja, ale Curry przeszedl samego siebie

    (1)
  35. Array ( )
    Odpowiedz

    @sz4mil

    z tym Wade’em trochę poleciałeś. Ogonie gość ma klasę, ale grając i boku LBJ wyżej srał niż dupe miał. Jego sposób bycia na parkiecie był właśnie bucowaty 😉
    pozdro

    (7)
  36. Array ( )
    Odpowiedz

    @sz4mil

    D-Wade kozłujący podczas hymnu Kanady? To jest dopiero oznaka braku szacunku a nie ,że Curry krzyczy po 2 tygodniowej przerwie “Im Back”. Pierce po trafionym game-winnerze, krzyczy “That’s why im here” i to też jest brak szacunku?
    Wszystkie takie teksty mają dodać drużynie i zawodnikowi pewności siebie, a to jest jeden z najważniejszych czynników w sporcie zawodowy.
    Lowry nic nie krzyczy i jak wygląda w tych playoffs? 😉

    (13)
  37. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nie za bardzo widzę związek między Flu Game a tym, ale spoko 😛 W finałach Steph prawdopodobnie nie opuściłby żadnego meczu.

    (-3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu