centered image

Rockets ustanawiają nowy rekord NBA, Orlando i Brooklyn wywalczyli playoffs!

26

Wow. Czternaście meczów, nawet nie wiem od czego zacząć. Orlando i Brooklyn po heroicznej walce po raz pierwszy od lat wywalczyły awans od playoffs, Charlotte gra jak wściekłe, Detroit ciągnie na oparach, a Miami zgubiło chyba formę w kluczowej fazie sezonu i nawet koncertowo grający D-Wade (21 punktów 5 asyst 4/6 zza łuku) nie jest w stanie wpłynąć na sytuację.

W grupie typera jednego rzutu Kyrie zabrakło do czystego konta, ale jak wspominałem, celem jest utrzymać 70% skuteczności w miesiącu. Kto chce dołączyć do końca playoffs polecam się pospieszyć, zdecydowanych zapraszamy na maila.

Nie będę oszukiwał, że oglądałem wszystko od deski do deski, bo to niemożliwe. Poprawcie mnie albo uzupełnijcie:

miami heat 109 toronto raptors 117 (OT)

Wiedziałem, że to nie będzie łatwy mecz dla gości. Słysząc, że Toronto nie ma o co grać i że się podłożą “walczącym o życie” Heat jedynie uśmiechałem się w duchu. Jak to nie ma o co grać? Raptors myślą o przewadze własnego parkietu w ewentualnej serii przeciwko Golden State! Wystarczy, że stukną Minnesotę w kolejnym spotkaniu, a ewentualne NBA Finals rozpoczną na własnym terenie.

Spotkanie wystartowało o osiemnastej naszego czasu więc poproszę o komentarze naocznych obserwatorów. Oczywiście przykra sprawa, że sędzia nie ogarnął w porę i taktykę Miami na ostatnią akcję popsuł, ale to tylko drobny element. Od siebie mam tyle: przy takiej potędze fizycznej i talencie drugiej linii Toronto, dodatkowo 16 trójek na 40% skuteczności jest ciężkie do ogrania. Kończącą trójkę z rogu parkietu wkleił MIP Siakam.

Co teraz z South Beach? Jedno miejsce, trzy zespoły:

W grafiku pozostały następujące spotkania:

  • Detroit -> Memphis, @NYK
  • Miami -> Philadelphia, @Brooklyn
  • Charlotte -> @Cleveland, Orlando

san antonio spurs 112 cleveland cavaliers 90

W tym wypadku stawką meczu było wygrzebanie się z ósmego miejsca na zachodzie i uniknięcie spotkania z Golden State już w pierwszej rundzie. Niech chłopaki nabiorą rytmu, pewności siebie, im dalej w playoffs tym więcej niespodzianek i wszystko zdarzyć się może. Zbicie eksperymentalnego projektu Cavs było więc obowiązkowe. Kevin Love wrócił do składu, ale wyszedł z ławki. W pierwszej piątce na centrze wybiegł Channing Frye i był to hołd dla niego na zakończenie kariery. Ciekawostka: Love zmieniając kolegę, wszedł na parkiet w uniwersyteckim jerseyu Frye’a. W pierwszym momencie wydawało się, że pomylił koszulki. Nie pomylił.

Przez kilkanaście minut gra toczyła się kosz za kosz, ale im dłużej trwała tym bardziej zarysowywały się przewagi organizacji i doświadczenia San Antonio, którzy dopięli swego, są na siódmym. Na ósme spadli mający małe problemy kadrowe Los Angeles Clippers.

okc thunder 132 minnesota timberwolves 126

Karl Towns ze skrzydłowymi tanio skóry sprzedać nie chcieli, ale ich zmuszono. OKC także nie w smak ósma lokata. Spięli się jak rzadko. Paul George 27 punktów 7 zbiórek 6 asyst 3 przechwyty – Russell Westbrook 27 punktów 10 zbiórek 15 asyst – Dennis Schroder 14 z 21 punktów w czwartej kwarcie (!) – skromny i pożyteczny jak zawsze Steven Adams 8 puntków 6 zbiórek +31 wskaźnika plus/minus.

W pojedynku rezerwowych lepsi zmiennicy gości (44:26), którzy uratowali mecz dla Thunder zaliczając serię 12:0.

Gdziekolwiek indziej byłby starterem. To wielki talent, mamy przyjemność, zwłaszcza ja jako strzelec, że mam wsparcie gościa, który wchodzi na parkiet z ławki i prowadzi grupę dostarczając punktów kiedy potrzebujemy ich najbardziej [George nt. Schrodera]

Dlaczego mimo upływu lat nie potrafię przekonać się do postaci Andrew Wigginsa (24 punkty 9/15 z gry)? Chłopak ma wybitne warunki fizyczne (PG-13 vol. 2) ale grać w obronie za cholerę nie potrafi. Powtarza mechaniczne ruchy, jak mu kazali, ale kompletnie tej roboty nie czuje. Pierwszoroczniak pcha zawodnika z pięcioletnim stażem w stronę rywala, to chyba powinno być na odwrót, nie?

charlotte hornets 104 detroit pistons 91

Cóż mogę napisać, szybkość i umiejętności rzutowe biją gabaryt i siłę w grze zwanej koszykówką. Andre Drummond dał z siebie 100% dostarczył 15 punktów i 23 zbiórki, ale ograniczenia ruchowego, ciężkości nóg, nie przeskoczy. To właśnie z jego powodu Kemba Walker i Frank Kaminsky nabili 55 punktów w tym 6 razy zza łuku. Pierwszy mijał kozłem, dochodził do bajecznie dogodnych sytuacji rzutowych, drugi siedział na szczycie boiska i grę rozciągał albo na odwrót, wbiegał w pole trzech sekund i szybko, technicznie sprawę załatwiał półhakiem. To jego gra, jego domena.

Blake Griffin dojechany i wyraźnie ograniczony przez kontuzję, Charlotte narzuciło swój partyzancki styl gry i świetnie na tym wyszło. Podobało mi się zawzięcie gospodarzy, odrobili 20 punktów w trzeciej kwarcie, ale potem znów nadziali się na kilka wrzutek i musieli skapitulować.

brooklyn nets 108 indiana pacers 96

D’Angelo Russell (20 punktów 6 zbiórek 6 asyst) i ekipa świętują pierwszy w karierze awans do ósemki. Nets rozgrywek playoffs nie widzieli od 2015 roku i po latach przełamali klątwę nieszczęsnego transferu z Bostonem, który ograbił ich z wyborów draftu. Młody, zbilansowany zespół o rewelacyjnej chemii, polegający na mobilności i rzutach trzypunktowych, których tylko Houston i Milwaukee oddają więcej. Brawo!

Pacers godzą się z piątym miejscem, zagrają z Bostonem w I rundzie, bez przewagi parkietu. Niestety kontuzje Victora Oladipo oraz grającego z urazem Darrena Collisona zebrały swoje żniwo w końcówce sezonu.

orlando magic 116 boston celtics 108

Koniec żartów, określenie klub myszki miki idzie do kosza. Wielki szacunek za determinację i progres defensywny ekipy Steve’a Clifforda. Wspaniałe występy ofensywne tercetu Vucevic (25/12/4) Fournier (24/5/3) i Ross (26 punktów 5/11 zza łuku). Niesamowita energia długorękich atletów, po prostu chcieli tego bardziej.

W pierwszej połowie wpadli w dołek, przegrywali już 13 punktami, ale po przerwie wyszli paląc ze wszystkich karabinów (35 punktów w trzeciej i 33 punkty w czwartej kwarcie). Boston próbował dorównać tempem, na 3 minuty do końca remisowali, ale ostatecznie opadli z sił słysząc, że Indiana poległa u siebie i czwarte miejsce jest przyklepane tak czy inaczej.

To pierwszy raz gdy Magicy zagrają w playoffs od 2012 roku, w tym czasie przerobili czterech różnych szkoleniowców oraz zaliczyli pięć sezonów z 50 porażkami na koncie!

W pozostałych spotkaniach:

dallas mavericks 129 memphis grizzlies 127 (OT)

W meczu, którego nikt nie chciał specjalnie wygrać, obrona zeszła na plan dalszy. Po parkiecie biegali zawodnicy, których niedzielny kibic NBA nie rozpoznaje, a dziadunio Dirk Nowitzki uzyskał 2 punkty.

phoenix suns 113 houston rockets 149

Zgodnie z przypuszczeniami, agregat rakietowy wystrzelił Phoenix w kosmos. Rockets po raz trzeci w tym sezonie ustanowili nowy rekord NBA wciskając rywalom 27 trójek! Gordon 8, Harden 5, Tucker 4, House 3, Paul 2, Clark 2, Rivers 2, Shumpert 1. Gdyby podnieśli do tego intensywność obrony, myślę że mogliby dziś wygrać 60 punktami. W takiej dyspozycji są w stanie pojechać każdego. James Harden podwajany od momentu przekroczenia połowy… zawody kończy z dorobkiem 30 punktów 13 zbiórek i 9 asyst!

atlanta hawks 107 milwaukee bucks 115

ATL nieźle się trzymali pomimo braków kadrowych. Bucks chcieli zaliczyć symboliczne 60. zwycięstwo. Runda zasadnicza w ich wykonaniu przekroczyła wszelkie oczekiwania, teraz celem jest regeneracja sił, naładowanie baterii i czekamy kto się wyłoni na miejscu ósmym jako przeciwnik. Detroit, Miami, Charlotte: żadne nie powinno sprawić trudności. Dziś w rolach głównych, no kto: MVP Antetokounmpo 30 punktów 9 zbiórek w 25 minut oraz Khris Middleton 21 punktów 5 zbiórek w takim samym czasie.

washington wizards 110 new york knicks 113

Trochę radości na koniec sezonu w Madison Square Garden. Uzyskawszy najgorszy bilans w lidze, maksymalizując szanse na wylosowanie Ziona Williamsona, panowie Nowojorczycy postanowili dać fanom coś miłego na zakończenie. Bohaterem dnia nowy rozgrywający Mario Hezonja, triple-double w poprzednim meczu, 30 punktów 6 zbiórek 5 asyst w tym. Linsanity się chowa, hehe, szkoda że to już koniec sezonu.

Wizards chętnie przyjęli porażkę, są na szóstym od końca a to znacznie lepiej procentowo wygląda w loterii. Może się uda zapakować pick i pogonić gdzieś kontrakt J-Walla. Tylko jeszcze najpierw nowego menedżera muszą zatrudnić.

los angeles clippers 104 golden state warriors 131

Goście bez Gallinariego i Beverleya stracili całą głębię składu i pazura (Lou Williams & Montrezl Harrell w pierwszej piątce). Niestety jeśli tak ma wyglądać seria (1-8) na Zachodzie to nie widzę by potrwać mogła dłużej niż cztery mecze. Wynikiem 42:18 zakończyła się trzecia kwarta, po której nie było czego zbierać z przyjezdnych.

Ciekawostka, w ostatnim spotkaniu sezonu regularnego rozgrywanego w Oracle Arena, mistrzowie wystąpili w legendarnych trykotach z sezonu 2006/2007 których hasłem przewodnim było “We believe”. Młodszym fanom przypominam, z miejsca ósmego odprawili wówczas w I rundzie rozstawionych najwyżej Dallas Mavericks a i w II rundzie straszyć próbowali Utah Jazz.

denver nuggets 108 portland trailblazers 115

Goście zluzowali Jokera, Millsapa i Murraya więc się innego rezultatu nie spodziewaliśmy. Dla kontrastu szeregi Portland zasilił mocno wyczekiwany CJ McCollum (9 punktów 6 zbiórek 6 asyst 3/13 z gry) który rzutowo wypadł mizernie, ale rozegranie wsparł ładnie i wyswobodził co nieco Damiana Lillarda, który w jednej chwili zapomniał o niedyspozycji z ostatnich paru gier: 30 punktów 5/11 zza łuku. Współpraca obu panów przy jednoczesnym zaangażowaniu w rozrzucanie piłki środkowego to podstawa w grze Portland w zbliżających się playoffs.

new orleans pelicans 133 sacramento kings 129

Pobiegali, porzucali, Elfrid Payton znów polował na triple-double, a Buddy Hield na rekord trójek. Wygrali ci, którzy rzucali do kosza nieznacznie celniej.

utah jazz 109 los angeles lakers 113

Grupa komandosów kalifornijskich pokonała Utah Jazz. Goście nie zamierzali się siłować, bardzo intensywnie grali od zakończenia weekendu gwiazd i muszą trochę zdrowia podreperować. Trójka playmakerów (Rubio, Exum, Neto) niedostępna, snajper Kyle Korver niedysponowane kolano, podkoszowy Derrick Favors chore plecy, Jae Crowder grający z urazem. Do tego wszystkiego Donovan Mitchell w drugiej połowie podwajany z intensywnością godną lepszej sprawy, rozumiecie. Gracze z zaplecza Lakers wzorem Knicks chcieli dać trochę radości fanom i dowodzeni przez GOAT-a Staples Center Alexa Caruso (18 punktów 11 asyst) zbili faworyzowanego rywala. W pewnym momencie Caruso próbował nawet zamordować wsadem Rudy’ego Goberta!

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, liczyłem na jeszcze parę meczów w play-off D-Wade’a zwieńczających jego karierę. Cóż… Nie można mieć wszystkiego
    #letsgoheat
    Miłego dnia wszystkim

    (45)
    • Array ( )

      Chyba ani Detroit ani Miami nie chce tego ósmego miejsca na wschodzie. Obie drużyny w kwietniu maja serie 4 porażek z rzędu Wejdzie Detroit bo ma lepszych dla siebie rywali i są +1 względem Heat.

      (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie kibicuje GSW ale za te jerseye chyba bym zaczął 😉
    Brooklyn, Orlando brawo, choćby mieli dostac w czterech meczach w pierwszej rundzie to doswiadczenie in się przyda

    (20)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W relacji Orlando – Boston umknelo ze Smart i Tatum zeszli z drobnymi urazami, tak wiec Boston koncowe minuty gral bez 2 swoich starterow. Pewnie nie wystapia juz w nastepnym meczu, zeby na PO byc gotowym.

    (8)
    • Array ( )

      Nawet tankowce? Przede wszystkim tankowce 😀

      Gość będzie na koniec kariery symbolem zmarnowanego potencjału. Nigdy go nie lubiłem, ale nawet wrogowi takiej kariery nie życzę. Jego nazwisko będzie się pojawiało wyłącznie w kontekście talentu i straconej szansy. Słabo.

      (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak zobaczyłem rano wyniki to pomyślałem sobie, że dziś już na pewno napiszę komentarz o takiej treści: admin, proszę posypać głowę popiołem i wytłumaczyć się długim, wnikliwym artem, jak to się stało, że “klub myszki Miki” właśnie awansował do PO…

    (22)
    • Array ( )

      Sorry ale na chwilę wstawię się za adminem. Od 2012 Magic to była seria nietrafionych transferów, draftów, trenerów i ogólnie fatalnej gry. Serio można było odnieść wrażenie że drużyną zarządzają dzieciaki z klubu Myszka Miki. Fajnie że w końcu zagrali poprawny sezon, ale oby to nie był podobny przypadek jak Timberwolves.

      (16)
    • Array ( )

      KLUB MYSZKI MIKI to jest głównie dlatego, że w Orlando jest Disney Resort, ale co ja tam wiem…

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem mecz OKC-MIN

    Westbrook na spokojnie mógłby mieć 5-6 zbiórek. Na chama ma ponad 10 w meczu.
    KAT powoli uczy sie od Hardena w sztuce wymuszania fauli. Przepisy i ci sędziowie. Niektóre decyzje bardzo słabe. Ogólnie jakoś nie lubię typa.
    Donovan do zwolnienia. Jakoś ta gra im sie w ogóle nie klei. Jak PG zaczyna mieć problemy z rzutem robi sie nieciekawie. #2rundamax

    (1)
    • Array ( )

      George mógłby mieć 20 pkt na mecz, a na chama wciska 28… Twój argument jest bez sensu, najważniejsze dla Thunder to zebrać piłkę a co to za różnica czy zrobi to Westbrook czy inny gość z Okc? Boli cie to? Co by nie mówić o Westbrooku, ma doskonałe wyczucie gdzie spadnie piłka. 190 cm wzrostu i 2500 zbiórek w zaledwie 3 sezony!

      (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    W temacie Wade vs Pierce.

    Co byłby wart Wade bez drugiego all-stara robiącego różnicę pokazał w kilku sezonach:
    – 2008/09 – 43-39 (odjazd w I rundzie);
    – 2009/10 – 47-35 (odjazd w I rundzie);
    – 2014/15 – 37-45 (brak playoffs);
    – 2015/16 – 48-34 (odjazd w II rundzie) – a był Bosh i Dragić;
    – 2016/17 – 41-41 (odjazd w I rundzie);
    – 2017/18 – 42-40 (odjazd w I rundzie);
    – 2018/19 – 38-42 (raczej brak playoffs);

    I tyle w temacie. Dlatego Paul Pierce jan najbardziej miał rację, porównując swoją karierę do kariery Dwyane Wade’a.

    (0)
    • Array ( )

      WSzystko pieknie, z tym ze jeżeli chcesz być taki zasadniczy to rozpisz to samo po stronie Pierca i okaże się ze za przeproszeniem dupy nie urywa 😉

      (10)
    • Array ( )

      No nie urywa. Ale to nie było moim celem, aby udowadniać jaką super karierę miał Pierce, ale aby pokazać, że Wade miał sporo szczęścia że jego kariera splotła się z Shaqiem i LBJ. Bez nich, chłop byłby graczem II runda max. Dlatego uważam że Pierce miał sporo racji mówiąc to co powiedział.

      (12)
    • Array ( )

      Dokładnie, Wade fajny gracz ale mocno przeceniony. Pierce zresztą też, ten sam przeciętny poziom ;)))

      (-2)
    • Array ( )

      True!
      To tak jakby powiedzieć: Adams na chama się pcha na atakującej desce, mimo że na spokojnie mógłby mieć 2 zbiórki w ataku 🙂
      Czasami co prawda drużyna się ustawia “pod zbiórkę” dla Russa, ale można odnieść wrażenie, że innym to przeszkadza. Zbierają? Zbierają 🙂

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziadunio Dirk Nowitzki?

    Coś w tym jest, jeśli wziąć pod uwagę, że prawie dokładnie 16 lat temu, 6 kwietnia inny 40-latek wrzucił 25 punktów mając jednocześnie 13 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty. A za 2 dni, czyli równo 16 lat od dzisiaj miał 26 punktów i 10 zbiórek.

    Ale jak o tym teraz myślę, to w sumie kiepskie jest to porównanie.

    (9)
    • Array ( )

      No nie urywa. Ale to nie było moim celem, aby udowadniać jaką super karierę miał Pierce, ale aby pokazać, że Wade miał sporo szczęścia że jego kariera splotła się z Shaqiem i LBJ. Bez nich, chłop byłby graczem II runda max.

      (2)
    • Array ( )

      @Anonim?

      Jordan.

      Malone dość słabo wypadał w wieku 40 lat. Oczywiście jak na niego, bo to i tak było o niebo lepiej, niż Nowitzki. Ale nie można zapominać, że Malone chyba jako jedyny gość w historii NBA zaliczył triple double po 40-tce 🙂

      (3)

Gwiazdy Basketu