Sixers i Pacers mogą już kupować wędki

3

Obie drużyny przegrywają 0:3 i ze statystycznego punktu widzenia nie mają już szans na awans. To był wspaniały sezon, ale możecie już szykować się na ryby…

Obie walczyły dzielnie, ale pod koniec meczu miękły jak makaron po zagotowaniu. Uwidocznił się brak lidera, gwiazdy, która uspokoiłaby grę oraz wzięła na siebie losy meczu w końcówce, oczywiście nie pomogła też szczelna obrona rywali.

Mówcie co chcecie na temat faktycznej przewagi Chicago we wszystkich trzech spotkaniach, ale drużyna skutecznie zwycięża, po raz kolejny za sprawą D-Rose i jego wejścia pod kosz w ostatniej minucie…

Co innego seria Dallas-Portland. Brandon Roy przestał płakać. Dla przypomnienia, Roy to niegdysiejsza gwiazda ligi po operacji kolan, która wciąż cierpi na manię wielkości, niestety nie przekładającą się na dobrą i grę, a zwłaszcza skuteczność w ataku. Po meczu numer 2 żalił się dziennikarzom, że nie dostaje szansy, gra zbyt mało, nie otrzymuje podań etc.

Na szczęście w porę zmężniał i dzięki jego 16 punktom w game 3 Mavs prowadzą już tylko 2:1. Do zwycięstwa Portland najbardziej przyczynił się Wes Matthews, który już po sześciu minutach spotkania miał na koncie cztery trójki, z czego żadna nie dotknęła nawet obręczy! a cały mecz zakończył z dorobkiem 25 punktów.

Jednak bohaterem tej kolejki spotkań był niejaki Paul George, obrońca Pacers. Pierwszy gość w tym sezonie, który ograniczył wybryki Derricka Rose’a w ataku. Tylko dlaczego nie krył go w decydującej akcji??? Przypomnijmy, mimo zwycięstwa i 23 zdobytych punktów, Rose rzucał z 20% skutecznością z gry (4na18).

Ostatnie Wpisy

3 comments

Gwiazdy Basketu