Skarb kibica NBA 2019/2020: Chicago Bulls

16
  • PG: Coby White / Tomas Satoransky / Kris Dunn / Ryan Arcidiacono / Shaquille Harrison
  • SG: Zach LaVine / Antonio Blakeney
  • SF: Otto Porter / Chandler Hutchison / Denzel Valentine
  • PF: Lauri Markkanen / Thaddeus Young / Luke Kornet
  • C: Wendell Carter Jr / Cristiano Felicio / Daniel Gafford

Michael Jordan to już dla wielu czytelników historia tak odległa jak Kazimierz Odnowiciel. Zastał Chicago drewniane, a zostawił… no właśnie – po mistrzowskiej erze jeszcze Rose, Deng, Butler i Noah trzymani twardą ręką Toma Thibodeau dawali nadzieję na powtórny sukces. Dziś w stosunku do pierwszej piątki Byków nie ma takich wymagań, młodzi koszykarze mają się zgrać i efektownymi akcjami przyciągnąć choć część kibiców zmęczonych życiem w Wietrznym Mieście.

Młodości! dodaj mi skrzydła! Niech nad martwym wzlecę światem w rajską dziedzinę ułudy. – Tak pisał o najbardziej beztroskim okresie życia Adam Mickiewicz. Byki na pewno latać potrafią, z obecnymi możliwościami obronnymi trafią zapewne do dziedziny ułudy, czytaj: poza playoffs.

Spójrzmy na skład, znów od strony psychologiczno-koszykarskiej:

PG: Coby White, 19 lat

Chłopak wygląda jak Reggae Predator i na boisku przejawia raczej mordercze instynkty, odpowiednio wymodelowane przez sprawną machinę North Carolina. Oprócz burzy włosów wyróżniają go charakterystyczne różowe buty, które nosi na cześć zmarłego na raka ojca.

Poza wyglądem zwraca także uwagę stylem gry, jest szybki, dynamiczny, to raczej jedynka nastawiona na rzucanie i uruchamianie kontry niż dzielenie się piłką, co w dzisiejszej NBA wcale nie musi być minusem. Mentalnie zdaje się być bardziej dojrzały niż reszta rówieśników, po śmierci taty musiał wziąć odpowiedzialność za swoją rodzinę i jako siedemnastolatek odpowiedzieć sobie na wiele poważnych pytań.

Musiałem szybciej dorosnąć. Wziąłem na siebie odpowiedzialność znacznie większą niż moi koledzy. Moja mama została sama w naszej dzielnicy, która mówiąc szczerze, nie należy do najprzyjemniejszych. Po wyjeździe na uniwersytet nie dawało mi to spokoju. – Coby White

Sztab szkoleniowy z Chicago będzie musiał popracować nad podaniami chłopaka i ograniczeniem liczby strat, stawiając również na rozwój po bronionej stronie boiska. Z pewnością wybór White’a z siódemką jest dobrym krokiem ze strony Bulls, szczególnie, że Kris Dunn zdaje się już osiągnął swój sufit w NBA i czeka na transfer z Chicago.

SG: Zach LaVine, 24 lata

W ostatnim sezonie zdobywał średnio o 7 punktów więcej, kluczowe podania dostarczał o 1.5 częściej, powoli zbliża się do 40% za trzy. Początkowo znany tylko z dynamiki i niepospolitych wsadów, zaczął rozwijać koszykarskie rzemiosło, ale drogę do wielkości zatrzymała mu kontuzja kolana (zerwane ACL). Bulls postawili na tego zawodnika wiele, z gracza którego wciąż nie można nazwać gwiazdą uczynili centralną postać swojej drużyny, oddając mu także głos w szatni. Zdaje się, że LaVine dojrzał do bycia liderem Chicago, przynajmniej świadczą o tym jego wypowiedzi:

Zrobiłem pewien postęp w mojej grze, ale sądzę, że to dopiero pierwszy krok w stronę moich zamierzeń i celów. Wszystko przychodzi wraz z wygrywaniem. Nie doświadczyłem tego od czasu uczelni. Chciałbym grać w istotnych meczach. Oczywiście każdy mecz NBA jest ważny, ale to w playoffs liczy się każde posiadanie piłki. Uważam siebie za osobę, której można powierzyć piłkę w decydujących momentach. – Zach LaVine

Nie wiem jak Wy, ale ja nie umiem przestawić się z wizerunku LaVine’a latawca, na LaVine’a “franchise playera” Bulls.

SF: Otto Porter Jr, 26 lat

Pierwsze sześć lat stażu w NBA odbywał w skrajnie dysfunkcyjnym Waszyngtonie, etyki pracy mógł uczyć się od Johna Walla, więc po przyjeździe do Chicago pewnie nie raz przecierał okulary by upewnić się, że można prowadzić organizację w inny sposób niż w stolicy USA.

Otto to poczciwy, solidny gracz, ale jego postrzeganie i przydatność dla zespołów NBA krzywdzi horrendalny kontrakt – swego czasu Wizards wyrównali ofertę Nets opiewającą na 106 milionów dolarów za cztery lata pracy. 27.3 miliona dolarów płatnych za kolejny sezon czyni go najkosztowniejszym członkiem drużyny, który w minionych rozgrywkach dostarczał średnio 13.9 punktów 5.6 zbiorek i 2.1 asysty. Zanim zakrzykniemy – przepłacony! – poczekajmy jeszcze jeden rok. Jersey Byków założył dopiero 15 razy. W ciągu pierwszych ośmiu gier zaliczył dwa występy na ponad 30 punktów, co zdarzyło mu się również dwukrotnie przez sześć lat w Wizards.

Staram się rozwijać moją grę każdego roku, czy to defensywnie, czy jako lider. Myślę, że “przyzwyczajenie do przegrywania” w końcu zostało przełamane. Rozmawiając w szatni wiemy, że gdy przyjdą zwycięstwa, pojawi się też radość z gry, kiedy raz jej posmakujemy nie będziemy mieli dość. – Otto Porter Jr.

Liczę, że nie są to tylko puste słowa. Zarówno LaVine jak i Porter Jr. muszą mieć serdecznie dość porażek, których doświadczali przez większość kariery w Wolves i Wizards. Lepszego czasu na nowe otwarcie już nie będzie. Oby nie przespali momentu, hehe.

PF: Lauri Markkanen, 22 lata

Fin o aparycji australijskiego surfera i masie młodego kulturysty. Tegoż osobnika można ponoć bez problemu spotkać w warzywniakach na ulicach Chicago, wraz z żoną lubią gotować i nie zamierzają kryć się w rezydencjach na obrzeżach miasta. Pewność siebie i umiejętności Lauriego docenił sam LeBron James po pierwszym rozegranym przeciw sobie meczu.

Pochwała z ust idola musiała być dla Markkanena niezwykle cenna, podobnie jak nobilitujące porównania do Dirka Nowitzkiego z początków kariery. Wzrost, umiejętności rzutowe, sprawność pod koszem i walka o zbiórkę – to z pewnością zalety Fina. Musi jeszcze nauczyć się dobrych nawyków w obronie, przestać nabierać się na proste sztuczki przeciwników i może stać się prawdziwym fundamentem Byków w najbliższych latach. Co bardziej optymistyczni dziennikarze z Chicago widzą go nawet w najbliższej edycji All-Star Game. Póki co sztab szkoleniowy Bulls nastawia się na rozwój współpracy pomiędzy LaVinem a Markkanenem, szczególnie w grze dwójkowej.

Myślę, że w pick and roll możemy być naprawdę groźni, zarówno gdy będzie rolował w stronę kosza, jak i gdy poszuka pozycji do rzutu na półdystansie. Uważam, że mogę dostarczyć mu piłkę w dogodnym momencie, a i sam stanowię zagrożenie wejściem pod kosz i rzutem dystansowym. Myślę, że powoli robimy dobrą robotę. – Zach LaVine

Póki co Lauri odwiedza rodzinną Finlandię, po saunie tapla się w jeziorach, je mięso renifera w drewnianych domkach i przerzuca żelastwo na siłowni. Zdecydowanie mój ulubiony zawodnik w Bulls.

C: Wendell Carter Jr, 20 lat

Absolwent Duke, chłopak z poukładanej, ciężko pracującej rodziny, która do Chicago przyjechała wraz z nim. Jak mówi mama Carter, cóż z tego, że jej syn jest milionerem grającym w kosza? Każdy dziewiętnastolatek potrzebuje wsparcia najbliższych, szczególnie w pierwszej, stresującej pracy. Kontuzja zakończyła jego rookie sezon po 44 spotkaniach, ale chłopak pozostawił po sobie niezłe wrażenie: 10.3 punktów, 7 zbiórek, ładne 1.3 bloku w 25 minut na placu. Nie rzuca za trzy, ale wolne wykonuje pewnie, podobnie jak rzuty z pola trzech sekund.

Fachowcy zza oceanu wciąż widzą u niego spory potencjał na rozwój, szczególnie w wymuszaniu fauli, unikaniu głupich przewinień w obronie i w rozwoju rzutu dystansowego. Lato dzieli pomiędzy czas na siłowni i spotkania z rodziną, ma też krótki przekaz dla niedowiarków:

Wszyscy, którzy we mnie wątpią, którzy uważają, że 7 wybór draftu został zmarnowany – udowodnię Wam tego roku, że się mylicie. Obiecuję. – Carter Jr.

WCJ jest też wielkim fanem wybrania w drafcie White’a. Rzeczywiście ich współpraca przy rozciągającym grę Markkanenie może wyglądać ciekawie.

Rezerwowi:

Pan Tadeusz Young wniesie do ekipy Bulls nie tylko solidne cyferki z Indiany, ale przede wszystkim będzie stanowił głos rozsądku w szatni pełnej młokosów. Kris Dunn – byłem wielkim fanem tego zawodnika. Charakterny gracz, jako dzieciak wychowywał się bez matki (wyrok za kradzież) i ojca, który swego czasu porzucił rodzinę, by odnaleźć ją po kilku latach. Dunn grał mecze o 20 dolców by mieć cokolwiek do zjedzenia. Pomimo dużych minut, które otrzymał od Bulls, nie spełnił póki co pokładanych w nim nadziei. Na plecach czuje już oddech czeskiego przyjaciela Gortata – Tomasa Satoransky’ego, pozyskanego z Wizards.

Cristiano Felicio (Brazylia) uważany jest za za gracza z jednym z najgorszych kontraktów w lidze. Na pokładzie mamy jeszcze niewybranego w drafcie zadaniowca Blakeneya, który dostarcza 7 punktów w czternaście minut i raduje publikę pakując piłkę między innymi nad Juliusem Randle. W odwodzie jest też podkoszowy rookie Daniel Gafford, w którym optymiści widzą kolejnego Clinta Capelę, zobaczymy.

Co z tymi Bulls?

Najstarszy w pierwszej piątce będzie dwudziestosześcioletni letni Otto Porter Junior, od drużyny pełnej młodych graczy nie możemy oczekiwać niczego innego niż biegania, biegania i jeszcze raz biegania, jak mawiał mój nauczyciel od WF. Bulls będzie się oglądać jak niezły film akcji: sporo chaosu, zamieszania i wybuchów, spektakularne wypadki i cudowne powroty zza grobu. Widać, że panowie mają dość przegrywania. Trzymam kciuki by jak najwięcej zwycięstw pojawiło się przy ich rozpisce na koniec sezonu.

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

16 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba jakaś pomyłka wskoczyła, bo Felicio zarabia 8 milionów, a już zyskał miano najgorszego kontraktu w lidze. Nie jest to żaden super grajek, ale 8 milionów to tez nie rozprucie budżetu

    (21)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    myślę, że w tym roku wyjściową jedynką będzie jednak Tomek Satorański. Tak zresztą pisali też popularni dziennikarze z Chicago,

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Na papierze to wcale tak źle nie wyglada, z całą pewnością rozwojowo 🙂 Trzymam kciuki, byle mieli pokorę i uczyli się na błędach.

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Podobnie, nie rozumiem całkowitego pominięcia w opisie Arcidiacono. W ubiegłym sezonie miał możliwość częstego grania i wykorzystał ją według mnie bardzo dobrze. Bardzo waleczny i poświęcający się dla drużyny gracz. Ciekaw jestem jego dalszych losów w Bulls, podobnie jak gry całej drużyny w kolejnym sezonie. Potencjał na rozwój na pewno jest bardzo duży, pytanie czy przyniesie to coś więcej niż ewentualnie kilka dodatkowych zwycięstw w porównaniu z ubiegłym rokiem. Trzymam kciuki, choć obiektywnie to o plafoffs nawet na słabszym wschodzie nie ma co marzyć.

    (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Bulls nie beda tacy slabi , moze nawet na pograniczu PO, oczywiscie od 10 lat jak ich ogladam nic sie nie zmienilo i musza spelnic jeden warunek, pozostac zdrowi . Markkanen stracil pol sezonu na roznych kontuzjach, WCJ tez okolo pol sezonu przesiedzial, Dunn ktory wydaje sie juz skreslony w Bulls tak samo stracil czesc sezonu.

    White czysto teoretycznie moze byc wyjsciowym PG ale, na obozach przedsezonowych musi byc lepszy od Satoranskiego i Dunna, Byki jeszcze nikomu nie daly miejsca w skladzie tylko temu bo jest mlody i perspektywiczny, bedzie musial na to zasluzyc .

    LaVine, o ile preferuje opcje, ze to Markkanen bedzie glowna postacia Bulls o tyle, Lavine jest mocno niedoceniany, wszyscy jaraja sie tutaj Deangelo czy tez Bookerem natomiast Zach ma statystyki na podobnym poziomie, od Russela moze nawet lepsze , no i stara sie cos tam w obronie grac w porownaniu do Dr czy Bookera.

    Sezon bedzie ciekawy, bardziej z gatunku zagadki, majac caly oboz przygotowawczy ze zdrowym skladem i Otto, ktory mimo tego ze jest przeplacony to bardzo dobrze skleja ta druzyne na SF, w przyszlym sezonie moga byc grozni.

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja też nie umiem traktować LaVine’a poważnie. On już ma wypracowane rzemiosło. Bez przełożenia na wyniki. Gdyby każdego z osobna “Byka” sądzić po jego możliwościach, to już w zeszłym sezonie powinni o coś grać. Tam brakuje nie tylko doświadczenia, ale i charakteru. Nie wierzę w tę organizację. Kolekcjonują, zarządzają i marnują zupełnie jak w Phoenix.

    (-1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Drogi autorze, trochę się zapędziłeś opisując Wizard w sekcji poświęconej Otto Pilotowi. Przez zdecydowaną większość jego pobytu w Waszyngtonie to nie była ekipa “przyzwyczajona do przegrywania” ani dyskfunkcyjna. Zapomniałeś, że to był zespół bez problemów wchodzący co rok do play-offs, gdzie m.in. toczył zażarte boje (4-3) z Bostonem. Miniony, faktycznie zepsuty sezon trochę wypaczył ci optykę na ten zespół.

    (15)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    W przyszłym sezonie zamierzam obejrzeć 0 meczów Bulls, mam nadzieję że mi się uda.
    A tak serio, to nie mogę się doczekać aż zagrają Jazz.

    (3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej, może ktoś napisać o co chodzi z Jerrym Westem i dlaczego nie chce pracować w Lakersach?

    Facet stworzył najpierw Showtime, później Kobe z Shaqiem, a następnie nagle poszedł na jakieś peryferia koszykówki gdzie z Mepmhis zrobił liczącą się drużynę. Później stworzył dynastię GSW, a teraz zrobił z Clippers faworyta do mistrzostwa.

    Czemu ten geniusz nie wrócił do Lakersów i nie pomógł im odzyskać swojej świetności co patrząc na poprzednie dokonania zajęłoby mu pewnie dwa pstryknięcia palcem?

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze dziwiło mnie oparte szufladkowanie LaVine’a, zwłaszcza w kontekście porównywania go do Wigginsa, któremu wieszczono dominacje w lidze. Z roku na rok chłop pokazuje, że mu się chce a i tak wrzucają go do pudełka “gość od wsadów “. Moze nie udzwignie organizacji na swoich barkach, ale grać potrafi i etykę pracy też można zauważyć. Pozbierał sie po kontuzji i szlifuje kolejne elementy gry. Przy tym jest efektowny i mimo wszysko nadal dynamiczny. Prezentuje naprawdę miły dla oka styl.

    (1)

Gwiazdy Basketu