NBA: czy Jeremy Sochan ma szanse przebić się w New York Knicks

Zdjęcie tytułowe: https://www.instagram.com/p/DUri4SSjWaK/?hl=en
Dobry wieczór. Podczas gdy koszykarska śmietanka świata szykuje się do pierwszych występów przy okazji Weekendu Gwiazd w Los Angeles, zakontraktowany wczoraj przez New York Knicks, Jeremy Sochan ogarnia pewnie sprawy przeprowadzkowe. Od wczoraj zdążył się już w sieci posprzeczać z Joshem Hartem o to, który klub piłkarski rządzi w Londynie. Z tego co mi wiadomo, Josh trzyma za Chelsea, a Jeremy za Arsenalem. Takie to przywitanie dwóch nowych kumpli z drużyny.
Pytanie, które zapewne nurtuje wielu z Was, czy ten cały nasz Jeremiasz da radę w ogóle przebić się do obfitej w talent i warunki fizyczne rotacji NYK. Może na początek, kompletnie nie daję wiary temu, że Sochanem interesowało się aż dziesięć zespołów. Jestem przekonany, że to taka gadka agentów, już po fakcie. Knicks wymyślili, że za minimum dla weterana, do końca sezonu, warto mieć chłopaka u siebie. Niech się sprawdzi, niech powalczy o minuty, zobaczymy.
Przypomnijmy, że dla Jeremy’ego to już czwarty sezon za oceanem. Knicks już go widzieli. Polak zrobił szczególne wrażenie na rezydentach Madison Square Garden choćby podczas Christmas Games przed dwoma laty. Pewnie nie pamiętacie, ale zdobył wówczas 21 punktów i 9 zbiórek, trafił 8/10 z gry w tym 3/3 zza łuku!
Rok później, w listopadzie niewiele gorzej mu w MSG poszło: 16 punktów 6 zbiórek 5 asyst i 2/3 zza łuku. Czyżby więc jasne światła nowojorskie nie tylko go nie oślepiały, ale wręcz przeciwnie dodawały mu skrzydeł? Na to liczą zarówno sztabowcy NYK, co cała rzesza fanów Sochana w Polsce.
Internet zalały informacje na temat Knicks, teraz każdy jeden youtuber to specjalista od NBA. Wyliczają nazwiska, przywołują średnie, klepią formułki wprost z ChataGPT. Dostało się Marcinowi Gortatowi, bo już Sochana skreślał, wysyłał do ligi letniej, zwyczajowo grzejąc stare kotlety w cieple swej dwunastoletniej kariery w NBA. Gortat dobrze mówił, choć argumenty przywoływał nietrafione, mniejsza z tym.
Jak wygląda aktualny roster Knicks. Wiedzcie jedno, tu nie ma sentymentów. Coraz lepiej sobie na parkiecie w roli trzeciego playmakera radził niejaki Tyler Kolek, ale gdy nadarzyła się okazja darmowego niemal pozyskania uznanego na arenie międzynarodowej Jose Alvarado, Kolek przepadł. Nie ma dla niego minut, a już na pewno ich zabraknie, gdy cała grupa będzie zdrowa. Przed nim na piłce grać będą Brunson, Alvarado, McBride ze wsparciem Harta oraz Bridgesa, którym także zdarza się prowadzić piłkę na połowę rywala oraz inicjować akcje.
Knicks, jak większość ekip NBA stawia na: podział boiskowych ról oraz wszechstronność, rozumianą jako brak słabych punktów. Mamy tutaj:
- Guards: Jalen Brunson / Jose Alvarado / Jordan Clarkson / Tyler Kolek
Ci goście prowadzą piłkę, kozłem wykreować potrafią przewagę 1v1, rzucają zza łuku.
- Shooters: Landry Shamet / Miles McBride
Strzelcy, których domeną jest gra bez piłki i rzuty dystansowe. W każdym nowoczesnym zespole tego rodzaju goście są niezbędni.
- Wings: Josh Hart / Mikal Bridges / OG Anunoby / Mohamed Diawara / Jeremy Sochan
Łącznicy pierwszej i drugiej linii, najbardziej wszechstronni defensywnie, sadzani zwyczajowo na największe działa rywala. Jeden większy, drugi mniejszy, ale wciąż wymogiem jest sprawność w obronie oraz przynajmniej miara zza łuku ze stacjonarnej pozycji. Zwykle obsadzają oba skrzydła, w zależności od matchupu i właśnie w tę grupę ma wejść Jeremy.
- Bigs: Karl Anthony Towns / Mitchell Robinson / Ariel Hukporti
Najwięksi ludzie, KAT ma super talent strzelecki, potrafi grać tyłem do kosza oraz jeden na jeden. Robinson to obok Stevena Adamsa najlepszy zbierający NBA, mówię o kombinacji zasięgu, cielska oraz instynkcie przewidywania i łapania piłek. Hukporti gra tyle co nic, stanowi raczej zabezpieczenie na wypadek kontuzji.
W rundzie zasadniczej przewinęło się też parę innych nazwisk, pożegnano Guerschona Yabusele, który nie spełniał normy w defensywie, w jego miejsce przyszedł Alvarado i przebojem skradł serca nowojorskich kibiców. Zresztą, pewnie wiecie, że Jose wychowywał się na Brooklynie, to miejscowy, twardy chłopak. Niedawno dawał temu kolejny przykład:
Walka o minuty z Diawarą
Co to wszystko oznacza? Choć nie ma gwarancji, że ktokolwiek dostanie szansę gry w ważnych meczach, Sochan o minuty na parkiecie rywalizował będzie przede wszystkim z Mohamedem Diawarą. Dwudziestoletnim francuskim atletą, który zdradza ogromny potencjał rozwojowy i już teraz wyprzedza Jeremy’ego w pewnych aspektach:
- wzrost: 203 vs 206 cm na rzecz Francuza
- rozpiętość ramion: 213 vs 224 cm
- trafienia zza łuku: 28.7 vs 41.3%
- czy przebiegnie parkiet kozłując: tak i tak
- lepszy screener: Diawara
- lepszy stoper / obrońca pierwszej linii: Sochan
Przyrównując suche dany i parametry fizyczne, Polak nie ustoi przy młodszym rywalu. Ja tu widzę jednak nieco inne funkcje i styl. Diawara idzie raczej w stronę podkoszowego, jego sufitem jest powiedzmy Pascal Siakam. Przypuszczam, że jeszcze sporo pancerza zbierze. Polak zaś to raczej obrońca obwodowy. Diawara jest mocniejszy na zasłonie, bardziej fizyczny, żylasty, atletyczny. Jeremy z racji doświadczenia, lepiej się porusza bez piłki, potrafi ścinać, umie się ustawiać. Jeden i drugi nie mają wielkiego talentu do gry w izolacji.
Pytanie więc pozostaje jedno, przeciwko komu przyjdzie im grać, jaka będzie potrzeba na parkiecie i kogo będzie miał do dyspozycji trener Mike Brown. Póki co OG Anunoby jest kontuzjowany więc czysto teoretycznie otwiera się furtka, zaproszenie do gry dla Sochana, przynajmniej na parę minut. Gdy zobaczymy jednak, że obwodowi gracze ataku ogrywają go po zasłonach, a rywale zostawiają bezkarnie samego na łuku… wówczas akcje Polaka z nikłych zrobią się zerowe. Kolejne pytanie, które póki co zostawiam bez odpowiedzi: czy Jeremy potrafi grać efektywnie z ławki? Wiecie, że to nie to samo, prawda?
Tym niemniej, charakterem winien do Nowego Jorku pasować. No i jeszcze jeden aspekt, być może najważniejszy, mianowicie: dopasowanie kompetencyjne do reszty chłopaków. Nie wyobrażam sobie na przykład Sochana występującego na parkiecie równolegle z Mitchellem Robinsonem, choć pewnie powinienem. Skoro na przykład ekipa Detroit pozwala sobie grać w pierwszym składzie Jalenem Durenem i Ausarem Thompsonem, to może braki kompetencji rzutowych faktycznie da się pokryć, energią, atletyzmem, szybkością, intensywnością obrony, a przynajmniej w niewielkich epizodach. Trzymajmy więc kciuki za Sochana!
Bold statement: Jeremy Sochan do końca swej kadencji, wyjdzie przynajmniej raz (być może na próbę, być może pod nieobecność, być może na sam koniec rundy zasadniczej) w pierwszej piątce Knicks!
Zmieniamy temat, nie wiem czy słyszeliście, ale komisariat NBA postanowił ukarać zespoły Indiana Pacers oraz Utah Jazz odpowiednio kwotą 100 i 500 tysięcy dolarów grzywny za brak przestrzegania przepisów wewnętrznego regulaminu dotyczącego „partycypacji graczy w meczach”. Chodzi między innymi, o nie wystawianie do gry najlepszych zawodników bez wyraźnej przyczyny zdrowotnej / osobistej.
To główne zarzuty, choć powiedzmy sobie jasno, że tankowanie przybiera daleko bardziej wyrafinowane formy, obchodzące przepisy i w tym kontekście nie noszące znamion czynu zabronionego / podlegającego karze grzywny. Mówię o ściąganiu kluczowych graczy z placu przy wyrównanym meczu, a braku przerw na żądanie gdy zespołowi nie idzie, a przeciwnik się nakręca oraz wielu innych.
No i dobrze, ale co to zmienia. Pół miliona dolarów to kropla w oceanie budżetowym klubów NBA. Celem jest maksymalizacja szans w drafcie, wybór generacyjnego talentu na którym taki klub na przestrzeni lat zarobi kilkaset milionów dolarów. Tego rodzaju kary nie w żaden sposób nie powstrzymają tankowców przed ich niecnym procederem celowego osłabiania kadry i poddawania meczów.

Co ciekawe, śledztwo w sprawie „tankowania” zostało przeprowadzone na wniosek / lobby innych klubów. Ponoć szczególnie aktywni donosicielsko byli między innymi mistrzowie z Oklahoma City Thunder, którzy na szczyty tabeli weszli dzięki tej samej taktyce (bilans 22-50 oraz 24-48 w latach 2020 i 2021) a dziś są właścicielami picku draftu, który nominalnie przypadłby Jazz. Mówiąc ściślej, Thunder przeją tegoroczny wybór draftu Utah, jeśli ten nie przypadnie na miejsca 1-8. Niestety to się nie uda, były widoki, ale obecne działanie Jazz wraz z sytuacją w tabeli czynią praktycznie niemożliwym wypadnięcie ekipy z Salt Lake City poza pierwszą ósemkę draftu.
Co się działo w nocy na parkietach? Jak pisałem wczoraj, rozegrano wyłącznie trzy mecze. Milwaukee zgnębiło (110:93) mistrzów z Oklahomy, którzy dali odpocząć (przyganiał kocioł garnkowi w kwestii odpuszczania meczów) SGA, J-Dubowi, Hartensteinowi, Mitchellowi… wynik tego taki, że ani kreacji z piłką, ani warunków fizycznych, ani wszechstronności nie było po stronie obrońców tytułu.
Bucks byli zdecydowanie mocniejsi jeśli chodzi o gabaryty, w większości bronili strefą, ale nawet gdy „nasz człowiek” Isaiah Joe świetnie zaczął (chłopak ma zdecydowanie najwilgotniejszy jumper z całego składu OKC) to zaraz koledzy przestali go widzieć. Patrzyli tylko na najbliższego, miotali się.
Nie potrafili zatrzymać ani doskonale dysponowanego AJ Greena (17 punktów 5/11 zza łuku), ani swego byłego gracza Ousmane Dienga, który spadł Milwaukee jak dar z niebios. Sprawny, wszechstronnie utalentowany, inteligetny koszykarsko silny-skrzydłowy z rozwijającym się rzutem i możliwością krycia 3-4 pozycji. Podobnie jak Spurs z Sochanem, Thunder nie mieli dla niego miejsca w rotacji, więc odesłali. Wczoraj była więc zemsta nietoperza: 19 punktów 11 zbiórek 6 asyst.
A więc nie tylko Cam Thomas, ale także Dieng zasila szeregi Bucks. Co nam to mówi w kwestii Giannisa? Ta cała jego saga z rzekomym żądaniem transferu może się ostatecznie okazać wyłącznie skokiem na kasę. Więcej o tym wkrótce, będzie parę dni przerwy od meczów, więc opowiem szerzej co się dzieje za kulisami i jak niemoralny potrafi być styk sportu i krążących wokół niego ogromnych pieniędzy.
A propos meczu w Oklahomie, pierwszy raz od wielu miesięcy zobaczyliśmy na placu Nikola Topica, dzieciaka u którego zdiagnozowano trzecia stadium nowotworu jądra. Dziś młody Serb zdaje się dochodzić do siebie, rusza się fatalnie, ale to normalne. Jego występ miał charakter raczej symboliczny. Młody popełnił kilka strat i zszedł z parkietu, ale liczą się owacje, energia, które dostał od publiczności. To ważne, niech pracuje, niech wraca, bo talent ma bezdyskusyjny.
O meczach Portland i Utah (135:119) oraz Lakers vs Mavericks (124:104) nie będę może pisał, bo gdy widzisz jak stuletni Jrue Holiday kozłem wchodzi pod samą obręcz, nie spieszy się, upycha, nikt mu nie przeszkadza, a następnie rzuca sprzed twarzy środkowemu rywali, to nie da się tego oglądać. Poziom podwórkowy, na dodatek Jazz w trzeciej kwarcie chamsko odpuścili grę. W drugim pojedynku jeszcze starszy LeBron James zaliczył triple-double: 28 punktów 10 zbiórek 12 asyst. Rozumiecie to w ogóle? Jak to jest możliwe? Ano tak, że wszyscy myślami byli już na przerwie.
No i dobrze, my też się bawmy, w końcu mamy piątek wieczór. Kiedyś ukułem taką teorię, że z kim spędzasz piątkowy wieczór, tego kochasz najmocniej. Daje do myślenia, co nie? Patronami odcinka są: P Kaleta oraz KKK, dziękuję Panowie, kłaniam się. B










wszystko fajnie, z częścią się zgadzam, chociaż mam więcej wiary w Jeremiaszka i najważniejsze, aby w pierwszych meczach dobrze wypadł. o ile z Robinsonem nie pogra to z Diawarą może współgrać. OG i McBride kontuzje. trzymam kciuki, ale co do ChataGPT, sam pisałem artykuły (o kadrze) na podstawie chata, z przestarzałym info.
co do kar, od dawna mnie śmieszy ich wysokość. czy to teraz za tankowanie, czy wcześniejsze wlepianie zawodnikom. to tak jakby Ci/mi ktoś zabrał złotówkę. pokazówka
Jeśli karą za chamskie tankowanie nie będzie odbiór wyboru w drafcie, choćby w drugiej rundzie, to inaczej nic to nie zmieni i tak jak piszesz – pokazówka.
Sochan jest brany głównie pod finał z Detroit będzie czasem wyręczał kolegów w kryciu CC. Tani, jeszcze perspektywiczny ,a może się okaże przydatny faktycznie nie tylko jako zabezpieczenie i wrzód na dupie dla Cunnighama. będzie trochę Auserem. CC może przecież godnie kryć tylko Anunoby, reszta albo za niska jak Brunson, Hart , Alvarado albo za słaba fizycznie Bridges, Shamet, Clarckson. Mam nadzieję że będzie też mógł kilka razy pokazać się w ataku czy na koźle jak za Popa. Brown wie co robi, nie jest może geniuszem trenerki ale umie dobrze korzystać z ludzi..dużej grupy ludzi.
Widzę taką piątkę w ważnych chwilach przeciwko Pistons….Brunson, KAT lub Robinson , OG, Mikal, Sochan na szpicy w obronie.
Sochan bez rzutu w crunch…bez żartów. Dodatnie może parę minut z rezerwami. Jedna szansa dla niego to dobre mecze na początek przygody z NYK. Jeśli zawali początek to niech nie liczy na cokolwiek
może podszkoli się u Alana Houstona,,, każdy klub ma swoich speców i kontakty od szkoleń, prwywatnie, może kiedyś siądzie z Ray Allenem (w wakacje?) i Hakeemem (to każdemu w lidze by się przydało)… co do retro twardej gry kiedyś też był Larry Johnson (JJ ma podobne parametry) i Charles Oakley , sukcesów i zdrowia
Dwa dni temu – po tym, jak Spurs puścili Sochana wolno – na innym portalu opisałem, dlaczego ruch Knicks jest nie tylko bardzo prawdopodobny, ale będzie też korzystny. Dziś widzę sprawę w trochę mniej hurraoptymistycznych tonach, ale nadal uważam, że tu nie ma większego ryzyka.
Adminie, opisałeś wszystko wyczerpująco pod kątem umiejętności, potencjału i taktyki.
Ze względu na moje braki w tym zakresie, nie odważę się na polemikę.
Natomiast patrzę na Knicks również jako grupę ludzi i tu się wypowiem.
Transfery przedsezonowe znów nie dały tego, co chcieli w NYK uzyskać. Yabusele – totalny zawód. Clarkson – zawód. Od paru lat próbują dać fajne doświadczenie z ławki w formie impulsu. Dwa i pół roku temu byli to Bogdanovic i Fournier. Półtora roku temu Delon Wright, Cam Payne i Landry Shamet. Przed obecnym sezonem właśnie Yabusele i Clarkson.
Więc patrząc na progres, teraz zgarnęli zadziornego Alvarado i charakternego Sochana. Moim zdaniem może być tylko lepiej.
Już tłumaczę dlaczego. System gry Knicks jest specyficzny. Gracze drugoplanowi potrzebowali masę czasu, żeby wpisać się w ten rytm. Hartenstein dopiero w drugim, i ostatnim sezonie, wyszedł na pierwszy plan i wniósł dużo do drużyny. Achiuwa i Sims w zeszłym sezonie byli mało przekonujący, a w nowych drużynach (Kings i Bucks) pokazują niezłe liczby, jak na ich potencjał.
Chcę tymi przykładami pokazać, że do Knicks trzeba zatrybić – poddać się tej chemii. Ciała obce są wydalane.
Alvarado z miejsca pokazał, że mu zależy i rozumie, czego od niego oczekują. Ma być sobą.
Myślę, że jest duża szansa, żeby z Sochanem było podobnie. Od Robinsona czy Harta nikt nie oczekuje dużych punktów, ale stałego zaangażowania bez fajerwerków. Bo jakbym miał wymienić najlepszą cechę Knicks, to będzie to nieustępliwość.
I w to musi wejść Sochan – praca, praca, praca. Bez „robienia atmosfery” sympatycznością.
Brunson, Towns, Bridges, Anunoby – każdy z nich potrafi zdobyć 30 punktów.
I wydaje mi się, że na tym spotkaniu, zwołanym przez lidera, po serii porażek, zapadły decyzje.
KAT mógł dostać tekstem, że musi ograniczyć swoje zapędy dla dobra drużyny, bo jego nieprzewidywalność w ofensywie popsuła OG, Bridgesa i Harta również.
Mogła paść riposta, że „jak ja nie, to i ty też nie”, więc Brunson też ograniczył liczbę akcji, w których to on bierze grę na siebie. Sporo nadinterpretuję, ale co tam:)
Alvarado rozegrał raptem trzy mecze, więc za wcześnie na wnioski, ale przechwyty skoczyły mu z 0,9 w Pels do 2,3 w NYK. Punkty z 7,9 do 14 przy nawet mniejszej liczbie minut. Ale tu, moim zdaniem, pomaga mu właśnie zrozumienie swojej roli.
Jeśli Sochan zrozumie swoją – zabranie oddechu rywalowi, kiedy koledzy z drużyny będą łapać swój na ławce – to spokojnie paroma zbiórkami i pomasowaniem rąk i korpusu rywala (nawet jako center przez minutę – bo sądzę, że będą ustawienia, w których przypadnie mu taka rola – rzadko, ale tak) zapracuje na parę minut w meczu.
PS
Jestem ciekaw jego współpracy z Alvarado podczas przebywania na parkiecie w tym samym czasie, bo tu może stać się dużo dobrego.
Najbardziej z meczu Lakersów utkwił mi tekst amerykańskich komentatorów gdy mieli bekę z Bronnego.
– Nie często widuje się w NBA żeby ojciec i syn razem uzbierali triple-double.
Linijkę juniora sprawdźcie sobie sami. Ale mi trochę tego chłopaka szkoda
Fajne fikołki robisz, myślałeś o pracy w cyrku?
Jeszcze niedawno nie potrafiłeś znaleźć klubu NBA, który może potrzebować Jeremy’ego, a okazało się, że interesowało się nim około 10 zespołów (ale to niemożliwe prawda, przecież liga się uzdrawia, a w zdrowej lidze dla gracza o kompetencjach Sochana nie może być miejsca, prawda?). Jeremy chwilę potem wykupił kontrakt w Spurs i w niespełna 24h dogadał się z contenderem. Teraz uważasz, że Diawara (który z przymusu łata dziurę na skrzydle, bo Knicks nie mają zmiennika dla Anunoby’ego) jest lepszy od Sochana w praktycznie każdym aspekcie gry, bo rozegrał dwa solidne spotkania, ale pomijasz szereg aspektów w których to Jeremy jest lepszy, jak zbiórka, przejście z obrony do ataku, kończenie pod obręczą, pick’n roll, czy podanie. Diawara trafia trójki na znacznie wyższym procencie niż oczekiwano, zresztą podobnie jak Hart. Knicks przed sezonem ściągnęli świetnego trenera rzutów Petera Pattona, który pracował z Brunsonem w Mavs i któremu przypisuje się spory udział w rozwoju rzutowym Harta, Diawary i Robinsona. Może Sochan pod Pattonem też jest w stanie w krótkim czasie wyraźnie poprawić swój rzut. Uważam, że sam Jeremy mógł na to liczyć wybierając Knicks.
Życzeniowe myślenie fana co nosi różowe okulary i naoglądał się efektownych, energetycznych filmików jak to Jeremy się szarpie z rywalami. Oki to eksportowy towarrrrr… postaw sobie włosy na cukier ziom, wtedy się uzdrowisz. Cyrk to ja mam brachu w komentarzach a pod generałem Pattonem to Amerykanie się bili w Normandii.
Fikołki zaś to robią kibice JS powołujący się na zatarg z trenerem. Agent mówi o 10 klubach zainteresowanych. Dobrze że nie dwudziestu. Mam nadzieje że Jeremiemu dobrze pójdzie, że mając 3 lata doświadczenia więcej będzie w stanie wygrać pojedynek z Diawara o minuty. Teraz są kontuzje, teraz jest szansa. Oby się zaznaczył, utrzymał, oby go przyjęli właściwie a żaden zatarg mu tym razem nie przeszkadzał. Oby udowodnił też że potrafi grać z ławki.
No właśnie widzę tu życzeniowe myślenie fana, nie wiem tylko dlaczego tak lubisz Diawarę, że widzisz w nim potencjał na bycie drugim Siakamem, przyglądałeś mu się poza meczem z Bostonem? Jeśli trójka mu przestanie siedzieć to zostanie zakopany na ławie. Żarcik z Pattonem… No cóż. Spurs i Mitcha Johnsona rozumiem, mając Foxa, Castle’a i Harpera wolisz, żeby nie byli podwajani po zasłonie, a Sochan na boisku był im niepotrzebny bo mieli Castle’a w obronie i Wemby’ego który łata dziury. Żarcik z Pattonem… no cóż… KAT to gra metal, a Robinson to był Cruzoe, a Jeremi to zakładał Kabaret Starszych Panów… hahaha, taki jestem zabawny 😉
No i fajnie, podobają mi się żarciki. Diawara to rookie, on ma przede wszystkim niesamowity potencjal, który zaczyna powoli realizować. Jak carter bryant w San Antonio. Jeremy tego potencjału ma niewiele, albo już go nie ma wcale, bo na tę chwilę życzymy mu co najwyżej powrotu do stricte defensywnej, zadaniowej roli.
Oj Gejewski, ty sobie odpocznij podczas tej przerwy, bo jak co roku o tej porze – nerwy ci puszczają i znowu żółcią plujesz na prawo i lewo, jak gimnazjalista, który dorwał się do klawiatury mimo szlabanu. Nie dziwota, że zgadzasz się z Gortatem – obydwaj jesteście malkontentami z wybujałym ego i odwrotnie proporcjonalnym ilorazem inteligencji. Różnica tylko taka, że młot to milioner a ty hazardzista zadłużony u własnego ojca.
Jeszcze drobna uwaga. Od jakiegoś czasu drużyny coraz częściej rezygnują ze spacingu kosztem atakowania tablicy, a Jeremy solidnie atakuje deskę. W zeszłym sezonie, jak grał regularnie to łapał co dziesiątą zbiórkę w ataku, a to 2 razy więcej niż łapie Hart, czy Anunoby, ba to więcej niż łapie Mobley, Holmgren czy Wembanyama. Towns lubi sobie rzucić trójkę na początku akcji i wkurzające jest to, że nie ma wtedy kto powalczyć na desce.
Poczekaj, wait a minute. To, ile kto łapie ofensywnych piłek decyduje przede wszystkim trener i matchup, a nie nazwisko czy „zdolności” gracza.
Najbardziej agresywni na atakowanej desce w tym sezonie są: Portland z Clinganem, Houston z Adamsem, Boston z Quetą, Charlotte z Diabate, Detroit z Durenem, Knicks z Townsem / Robinsonem.
Wśród samych graczy, w pierwszej dziesiątce Offensive Rebound Pct nie ma nikogo poza środkowymi, na osiemnastym miejscu jest zwierzak Ausar Thompson z Detroit, ale on także traci na znaczeniu im dłużej trwa sezon, coraz częściej widzę jak gubi minuty, gdy rywal stoi strefą, a Pistons mają problem w ataku, w najważniejszych meczach obawiam się że przepadnie. Z pocałowaniem rąsi rywale pozwolą mu rzucać.
Knicks nie potrzebują nikogo więcej na atakowanej desce, oni są aż za mocni. Oni potrzebują zdrowia i miejsca do gry indywidualnej / off ball, które im całkiem fajnie wychodzi. Jeśli się Sochan w to nie wpisze, to będzie mu ciężko o playing time
No pewnie🤣 kiedyś taki niebyt rosły skrzydłowy jak Dennis Rodman gdy grał pod Chuckiem Daly z takimi twardzielami jak Laimbeer, Mahorn i Salley nie łapał za bardzo zbiórek w ataku, potem u Johna Lucasa i Boba Hilla sparowany z Robinsonem i Cummingsem łapał je rzadko, aż w końcu pod Philem Jacksonem grając że słabszym Longleyem zaczął, oh wait Rodman u wszystkich łapał 15-20% zbiórek w ataku niezależnie od trenera, partnerów, systemu, a nawet tego czy grał w podstawowym składzie, czy wchodził z ławki… Hmmm🤔
Czemu ja się wdaję w te dyskusje, co to XXX jest za argument? A Dikembe Mutombo blokował rzuty i machał paluchem! not in my house, no-no- no
Jak trener mówi, kryjesz tu, to, tego, ciebie i ciebie chcę na atakowanej desce w tej i tej sytuacji, to idziesz na atakowaną deskę. Jak mówi, xxx do obrony, naszym priorytetem jest transition D, to tak się właśnie dzieje, nie ma ofensywnych zbiórek, co najwyżej takie, co same wpadną w ręce. Od wielu lat np. Rick Carlisle czy Doc Rivers systemowo „odpuszczają” walkę na atakowanej tablicy, każą graczom wracać do szyku.
Koniec końców, znów robisz / robicie z Sochana bożyszcze, napalacie, 1/5 Polski będzie oglądać w TVP mecz Knicks zaraz po przerwie na All-Star (more power to you!) i oby Jeremy w ogóle wszedł na plac. Mam nadzieję, że mu się powiedzie, że będzie duma, ale nie pompujcie więcej balonika, bo tylko większy może być zawód i ci sami pseudofani, zaraz się od chłopaka odwrócą albo szydzić będą.
Zresztą nie, nie odwrócą, dopóki czegoś nie je%nie w wywiadzie, a to mu raczej nie grozi, bo on się tylko śmieje i mówi „dziękuję bardzo, do boju polska”. Może jest po prostu prostym chłopakiem, a może jeszcze go nie znamy. W każdym razie, fenomen kulturowy! Przyglądam się z ciekawością
Choćby jako dedykowany obrońca na konkretne match-upy w pojedynczych meczach Playoffs to i tak uważam że dobrze się stało. Po wszystkim odnoszę wrażenie że temat JS w Spurs to jakiś osobisty problem z nowym coachem . Może „pocałował” jego dziewczynę albo zażartował ząb bardzo kiedy tamten był jeszcze asystentem . Nie wiem . Spekulacje. Jednocześnie wyglądało to trochę jakby chcieli go zamrozić. Na pewno koszulka NYK z numerem 10 trafi do mojej kolekcji 🤩
Koszulka z numerem 10 w Knicks jest zastrzeżona i należy do Walta Fraziera 🙂
Także trafi do Ciebie koszulka z numerem 20.
Poszło o kasę agent przelicytował
💯 baniek w zielonych
Rynek nie ruszył szturmem przed 5 lutego więc latem się rozstrzygnie czy w ogóle i za ile oby to oszczędzanie Spurs wyszło JS na plus.
Każdy piątek z Żoną.
Polecam 😍
Swoją czy cudzą?
Polecam ze swoją.
Ale riposta dobrą. 😂😂
Co do nie wystawiania graczy w poszczególnych meczach, to kiedyś jednak było lepiej (dla odmiany). Kadra liczyła nie 18, a 15 zawodników, przy czym grających było tylko 12. Żeby nie wystąpić w meczu, trzeba było wpisać zawodnika na listę kontuzjowanych i wyciągnąć 13, 14 lub 15stego zawodnika. Niby nic? A jednak! Zawodnik na liście kontuzjowanych musiał pozostać jakiś czas, czy typu min. 3 mecze.
Diawara jest świetny, za małą kasę będzie z niego solidny zadaniowiec na ławkę, ale raczej na kolejny sezon. Teraz mamy dziurę na 4, którą musi latać z Mccullarem i Hartem, bo KAT na 4 oznaczałby za duże minuty dla Hukportiego. Za to Towns z Sochanem zapowiada się ciekawie, Sochan świetnie roluje po picku, a Towns raczej ucieka na obwód, KAT często oddaje do skrzydłowego wbiegającego wzdłuż linii, a Jeremy fajnie zbiega. Wydaje się, że pasują do siebie. No i od odejścia Divo i Randle’a w Knicks są sami dobrzy chłopcy, przyda się bad boy, fani już pokochali Jose Alvarado, po zaledwie 3 meczach!
Bartek co do tankowania. Jaki np Ty mialbys pomysl na nietankowanie? Wszystkie drużyny ktore nie awansuja do playoffs do jednego wora i losowanko?
Fakty: 1. tendencja w NBA jest taka, że się coraz bardziej atakuje zbiórkę. Od 5 lat procent zbiórek ofensywnych rośnie co roku, (od 22,2% w sezonie 2021/2022 do 26,1% w bierzącym sezonie)
2. Sochan zbierał w ofensywie co 10 piłkę jak miał atakować deskę.
3. 10% to dobry wynik jak na skrzydłowego, Ausar Thompson którego przytoczyłeś jako najlepszego i nazwałeś zwierzakiem ma 9,6 %
Wnioski: powinno to podnieść szanse Sochana na znalezienie klubu w NBA.
Mitchell Robinson zbiera 25% ofensywnych piłek, Jeremy będzie z nim całkowicie niekompatybilny.
Townsa trener chce na dole, tam także jest ponad 10% ofensywnych piłek zebranych.
Nie ustawiasz skrzydłowego w dunker’s spot, wyjątkami są Thompsonowie właśnie, bo jeden ma Senguna za wysokiego playmakera, a drugi gra POA defense i jest tak prędki, że i tak zdąży do tyłu.
Jeremy nie skończy loba skacząc z miejsca (jak dowolny bliźniak Thomspon, którego nazwałem zwierzakiem). Sprawdzą go (JS) pewnie jako stopera, bo Alvarado jest świetny w tym zakresie, ale jednak na zasłonach ginie. Nie przesadzaj z walorami atletycznymi JS, bo powtarzam: wielu chłopaków puszczonych na atakowaną deskę jest w stanie złapać co dziesiątą odbitą piłkę. Definicje zostawmy. Mam takie same nadzieje jak Ty, że Jeremy zahaczy się w NBA na kolejne sezony. Dobrego wieczoru, B
No tak, skoro bliźniacy Thompson kończą loby z miejsca, a Sochan nie, to każdy może zbierać tyle co Jeremy. No logiczne. Brawo, teraz mnie przekonałeś, że Sochan jest przereklamowany bo nie kończy lobów z miejsca🤣🤣🤣
👍🏻
Haha, myślę tak samo. Po co wdaję się w dyskusję z hejterami, przecież oni widzą przez czarne okulary. Mutombo blokował, a Blaylock przechwytywał, a mogliby odwrotnie, tylko trener nie kazał, to zastanawiające? Tak myślę ,że to dlatego, bo Mutombo dobrze blokował, a Mookie dobrze przechwytywał, ale mogę się mylić;)
Myślę, że Mookie Blaylock miał przez lata poważne problemy z alkoholem, śmiertelnie potracił kobietę, zasądzono mu 3 lata odsiadki.
Nie mam pojęcia do czego dążysz, ale już chyba wyczerpaliśmy.
nie w temacie
1. czy ktoś coś oglądał na żywo czy w powtórkach/ skrótach z weekendu?
2. czy ktoś planuje na żywo całość oglądać? lub pełny skrót czy tylko 10min skrót gdzieś na yt?
3. kiedy ostatni raz na żywo od A do Z oglądaliście mecz gwiazd?
To dość proste. Do tego, że walka na atakowanej tablicy to mocna strona Sochana, tak jak mocną stroną Mutombo było blokowanie rzutów i trener kazał Mutombo stać pod koszem i blokować rzuty, a nie bronić na piłce, czy biegać za strzelcami po obwodzie. Więc tak: zespoły mocniej atakują obręcz => zespoły częściej zatrudniają graczy którzy dobrze atakują obręcz => Sochan dobrze atakuje obręcz => Sochan ma większą szansę na angaż. Taaaadaaam:) Proste co nie? Ale skoro Ty wiesz, że Knicks tego nie będą potrzebować, bo cośtam, cośtam wymyśliłeś to nie ma to znaczenia, że dobrze atakuje obręcz. Taki ładny fikołek;)
👍🏻👍🏻