Solidni Knicks poskładali letargicznych mistrzów NBA

14

Knicks poskładali mistrzów.

Tym razem obyło się bez 50-punktowych zdobyczy LeBrona (miał już dwa takie mecze w Madison Square Garden) choć ten konsekwentnie udowadnia światu, że jest w absolutnym szczycie mocy fizycznych, coś jak Kobe w 2006 roku. Myślę, że z łatwością byłby w stanie podnieść swoje średnie punktowe, wyśrubować statystyki, robić więcej w pojedynkę, ale taki to już z niego charakter, że albo cała drużyna “zaskoczy” albo LBJ przystanie i będzie kombinował jak naprawić usterkę. Innymi słowy, mentalnie to nie typ agresora, raczej ojciec nakrywający do stołu i patrzący czy wszystkie jego dzieci “ładnie jedzą”.

Wczorajsze zdobycze Jamesa: 32 punkty, 6 asyst, 5 zbiórek, 6 strat.

Knicks bez zainfekowanego Tysona Chandlera i ograniczonego mentalnie JR Smitha utrzymali fort w czwartej kwarcie wygrywając 102-92. Czas na mistrzowski tytuł w Nowym Jorku! [żart]

Zawiedli Chris Bosh (6 punktów, 30% z gry) oraz D-Wade z linii rzutów wolnych (0/6).

Gospodarzom przewodził Melo (29 punktów, 12/24 z gry) + 8 zbiórek i 5 asyst. Niespodziewanie 19 punktów dodał Andrea Bargnani. Iman Shumpert czterokrotnie trafił zza łuku, a Raymond Felton rozdał 14 asyst. To właśnie ruch piłki na obwodzie spowodował, że atak Knicks ruszył z miejsca. Chwilami przypominało to zeszły sezon. No cóż, może panowie powrócą do tamtych, dobrych nawyków. Póki co bilans 13-22 wygląda fatalnie, ale absolutnie nie wyklucza udziału NYK w fazie playoffs.

Po raz pierwszy od miesięcy trzeba przyznać Knicks nie mieli przestojów w grze, nie stracili prowadzenia, energetycznie nie zawiedli od początku do końca. Nie popełniali też rażących błędów, nie szaleli z rzutami, wyglądali jak drużyna umiarkowanie poukładana w obronie (przynajmniej na tle tego co widzieliśmy dotychczas) pomimo osłabienia pod koszem.

Carmelo Anthony nie czekając na fanfary po prostu robił swoje, dziabał 1-na-1, po zasłonie, w kontrze. Podawał bez zbędnego zastanawiania, zbierał… Felton niewiele wniósł jeśli chodzi o zdobycze punktowe, ale odkąd wrócił do składu po kontuzji pachwiny udanie korzysta z zasłon i inicjuje ruch piłki. Heh, wczoraj nawet Amar’e Stoudemire kończył swoje akcji po picku.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

14 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gosc
    Odpowiedz

    Czy już nie czas droga redakcjo aby uderzyć się w pierś za artykuły o dyskredytowaniu Melo oraz tym aby Amar’e zakończył karierę?

    (22)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Słaby mecz Heat, nie trafiali w czystych pozycji w pierwszej polowie meczu. 3 kwarta bez energi. Melo grał wyjątkowo dobrze vs Lebron, LBJ nie radzil sobie z nim. Zaskoczyl mnie Bargani…stwierdzilem ze nawet facet umie grac, albo wczoraj mial zyciowke:D

    (12)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    @Gosc : myślę, że nadszedł czas, w którym w pierś uderzyły się właśnie wymienione przez Ciebie osoby, a także kilka innych, jak np. Jason Kidd, co sprawiło, że nowojorskie teamy zaczęły grać jak powinny, póki co dając przynajmniej iluzoryczne wrażenie spełniania obietnic stawianych przed sezonem…

    (11)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mily
    Odpowiedz

    Kto by sie tego spodziewal, i to bez Smitha, Chandlera, MWP. Dziwne rzeczy dzieja sie w tej lidze. Ciekawe na jak dlugo sie Knicks rozkrecili

    (4)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe karagunis
    Odpowiedz

    Moim zdaniem powinni na jakiś czas spuścić J.R.S do D-League. chłopak może by trochę spokorniał a zespół jak widać na tym nie traci – wręcz przeciwnie.

    (6)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mihau
    Odpowiedz

    Jako fan miami, osobiście nie chce Bynuma. On byłby przydatny tylko w niektórych meczach, ale z jego fochami to nie wiadomo czy w ogóle. Zabrałby minuty Birdmanowi i Beasleyowi i wątpie żeby był bardziej produktywny od nich. No chyba żeby Heat byli pewni, że z Odena nic nie będzie.

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety redakcja GB nie może przyznać, że pomyliła się do Amare i cały czas w drobnych żartach ukrywa to, że koleś który boryka się cały czas z problemami potrafi grać solidne mecze (może nie warte jego kontraktu). Redaktorzy “Gwiazd Basketu” świetnie hajpują za to Derricka Rose’a który po wielkim powrocie był tak samo przydatny co poskładany przez kontuzje dziadek i emeryt Amare. Zgodzić się za to muszę z opinią na temat James’a który mógłby ale chyba z czysto altruistycznych pobudek nie robi tego.

    Pozdrawiam.

    Go NYK!

    (3)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Spreee
    Odpowiedz

    Artykul smieszny , wchodząc tutaj liczyłem na normalne konstruktywne opinie związane z widowiskiem jakie zafundowali kibicom okrojeni w składzie NYK . Napuszone Miami powoli zaczyna walic kupe wyzej nic dupa ! Polowa zartow i nabijania sie z druzyny Knicks doprowadzila do tego ze w drugiej czesci spotkania nie mieli nawet juz co zbierac , zas mlody Hardway poszedl ostro prawie jak w nazwisku !! Goin hard on this madafuking paint !! Allen chyba poczul jaja na szyji bo az sie skrzywil , widocznie woli od przodu bez kitu . Melo forma MVP maszynka powoli zaskakuje , wroci Tyson bo Kenyon jak na swoje lata to szok ! Amare tak samo w koncu sie pozbieral po smierci brata ! Lata nie te ale pod obrecza sieje postrach !!! Porusze takze kwestie J.R Smitttttha , chlopaki czy wy jestescie jak baby ?? Kazda kwestie obracacie kilkanascie razy w okol dupy ?? Moze na pudelku napiszcie ze sznuroweczki rozwiazali hahaha J. R w tym sezonie gra kiepski sezon ! Czeka na Play Offy 😀 Bez kitu nic wiecej nie mam do powiedzenia po za tym ze jak wskoczy na 40 % to juz inaczej bedziecie tu o nim gadac . Wtedy bedzie swirem ale pozytywnym !

    (-2)

Gwiazdy Basketu