Space Jam 2 i nowi superbohaterowie NBA

45

Żegnaj Dirk, żegnaj D-Wade! Mam już swoje lata, ligą interesuję się maniakalnie od 1993 roku, zawodowo od 2011, ale wciąż się nie uodporniłem. Ilekroć patrzę na odejścia wielkich graczy, czuję się jakbym stracił członka rodziny. To samo miałem z Manu, Kobe, Duncanem, a wcześniej Shaqiem i AI. Odwieczne prawo dżungli, stare odchodzi albo zdycha, a na jego truchle tańczy kolejna generacja gwiazd.

Doceniam choć nie do końca kupuję te nowe NBA. Karmią nas jakimiś bajeczkami, rekordami z kapelusza, a wszystko przeżarte komercją do tego stopnia, że albo bierzesz w tym udział bez refleksji albo lepiej od razu wyłączaj kompa. Komu kibicujesz? Ja sam już nie wiem, bo ostatnimi czasy połowa All-Stars zmienia latem barwy klubowe. Łączą się w jakieś ubzdurane, prowizorycznie ustalone super zespoły, połowę rundy zasadniczej ktoś opuszcza z powodu kontuzji, a potem okazuje się, że grać ze sobą nie umieją. Nie każdy ma tyle szczęścia i poczucia lojalności co Russell Westbrook, Stephen Curry albo Damian Lillard. Nie każdemu odpowiada zastany układ kadrowo/biznesowy: Anthony Davis już się pożegnał z Pelikanami, Giannis też może nie wytrwać na posterunku jeśli okaże się, że koncept Milwaukee sprawdza się co najwyżej w sezonie zasadniczym.

Kolejne pytanie: na ile interesuje nas jeszcze aspekt sportowy NBA, a na ile cała otoczka z tym związana? Jako autor bądź co bądź całkiem poczytnego portalu mam pewne obserwacje, ale może niech każdy odpowie sobie sam, w duchu. Runda zasadnicza za nami, pora na poważne granie. Playoffs rządzą się własnymi prawami, czyli koniec z apteką, czterotaktem i znienawidzonym przez kibiców i komisarza “load management”. Tak, szykujemy analizę par playoffs, dajcie nam chwilę by ochłonąć. W sztabach szesnastu klubów trwają zgrupowania, celem jest regeneracja oraz przygotowanie taktycznie pod konkretnego rywala.

Sztaby szkoleniowe pozostałych klubów szykują się do draftu, przeglądają materiały, dyskutują, tylko w sztabie Lakers nic się nie dzieje. Lakers nie mają sztabu. Oni idą na żywioł. Luke Walton sam już nie wie, czy będzie miał pracę czy nie, krzesło zajmowane przez Magica stoi puste, zresztą i tak niewiele w nim siedział, a Rob Pelinka od dawna żałuje, że porzucił fuchę agenta. Ani zawodnicy ani konkurencyjni menedżerowie nie chcą z nim gadać. Wieść się rozniosła, że to karierowicz i wbije ci nóż w plecy gdy się obrócisz. Przynajmniej taki obrazek malują ostatnio amerykańskie media, ze Stephenem A. Smithem na czele.

LeBron James po raz pierwszy od 13 lat ma całe sześć miesięcy przerwy. Zmagania o tytuł oglądał będzie w telewizji. Główny projekt na lato zakłada udział w filmie. A właśnie, słyszeliście? Giannis Antetokounmpo odmówił wzięcia udziału w Space Jam 2, Stephen Curry (Under Armour), James Harden (Adidas) i Kevin Durant (Nike) także nie wystąpią, bo nie pozwala na to grafik ich zobowiązań sponsorskich. Co myśleliście? Kontrakty nakładają na nich funkcje ambasadorskie i reprezentowanie marki w Chinach, Indiach czy Afryce. Co za tym idzie, scenariusz Space Jam 2 uległ poważnym modyfikacjom, zamiast skupiać się na innych All-Stars, pójdzie bardziej w rodzinną stronę LeBrona. Cokolwiek to znaczy…

Zapewne producentom filmu uda się skaptować D-Wade’a albo Melo tylko czy młodzież chce oglądać dziadków będących na aucie? No właśnie. Proponuję, zostawmy obsadę aktorską, niech nas zaskoczą.

Potrzebny nowy superbohater

Czy playoffs bez LeBrona w ogóle mają sens? Hehe, zdaję sobie sprawę, że wielu ludziom nie w smak było Jamesa osiem Finałów z rzędu, tak samo chcielibyście pewnie by ktoś strącił ze świecznika Golden State, nawet jeśli ma to być znienawidzony za izolacje i cwaniactwo James Harden. Taka już ludzka, przekorna natura.

Kolejne pytanie brzmi: skoro LeBrona nie ma w najważniejszej części sezonu, kto jest/będzie najważniejszą postacią NBA, jej marketingową lokomotywą? Kto pociągnie ten wózek, w czyją rozpoznawalność i pozytywny wizerunek liga powinna zainwestować najbardziej? Moim zdaniem kandydatów jest kilku.

Giannis Antetokounmpo: najlepszy punktujący, zbierający, asystujący i obrońca w najlepszym zespole ligi. No dobra, tylko on jakiś jest mało śmieszny, nie do końca wiadomo skąd pochodzi, zwykłemu zjadaczowi chleba trudno utożsamić się z jego nadludzkimi atrybutami fizycznymi, a puryści koszykarscy nigdy nie zaakceptują w pierwszoplanowej roli faceta, który nie potrafi rzucać!

Zion Williamson: od czerwca najcięższy, a zarazem najwyżej skaczący gracz NBA. 23 punkty 7 zbiórek i 70% z gry na pierwszym roku koledżu. Żelazna jedynka draftu jak nikt w ostatnim dziesięcioleciu. Mecze uczelni Duke z jego udziałem oglądane były chętniej niż jakikolwiek mecz rundy zasadniczej…

Luka Doncic: geniusz koszykarski w ciele informatyka. Dla nas Europejczyków to naturalny faworyt, to nasz człowiek, nasz reprezentant, zwłaszcza odkąd karierę za oceanem zakończył Marcin Gortat. Tylko, że Amerykanie nigdy nie zaakceptują Słoweńca. Widać to w medialnych przekazach odnośnie statuetki Rookie of The Year i pompowaniu akcji Trae Younga.

Kawhi, Davis, Durant, Harden, Westbrook? Albo brak im charakteru albo prasę mają paskudną, na co sami sobie, w pocie czoła zapracowali. Jeśli nie podkreśleni trzej, trzeba będzie chyba poczekać na 14-letniego LeBrona Jamesa Juniora. A Wy komu kibicujecie i kto jest Waszym zdaniem wizerunkowym numerem jeden aktualnie w NBA?

Ostatnie Wpisy

45 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Cały sukces SJ opierał się na rozpoznawalności i medialności Jordana. Wystarczy zapytać osób postronnych nie związanych z koszykówka kim jest Jordan. Obstawiam ze 90 procent odpowie prawidłowo. Co do Jamesa być może 2/10 osób będą znały odpowiedz. Mysle ze to jeden z czynników dla którego zawodnicy nie chcą brać udziału w SJ. To będzie klapa.

    (23)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Chcąc nie chcąc muszę obiektywnie przyznać, że wizerunkowym numerem jeden w NBA jest Stephen Curry. Chociaż nie powiedziałbym tego nie czytając wcześniej tego artykułu. Mnie osobiście najbardziej interesuje Luka Doncic i Gregg Popovich

    (23)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Po pierwsze jak można Giannisa zrównywać z Davisem? Giannis sam mówił,że on nie chcę odchodzić więc proszę o wytłumaczenie skąd takie przypuszczenia. Po drugie co to wgl. znaczy,że Giannis jest ” jakiś mało śmieszny” ? Trudno się zjadaczowi chleba utożsamić z jego warunkami fizycznymi ale z warunkami Ziona już tak? xd Giannis nie umie rzucać to fakt ale lebronek też zwłaszcza w pierwszych latach nie był mówiąc delikatnie dobrym strzelcem więc dajmy czas. Sam nie jestem zadowolony z tego w którą stronę idzie NBA,co raz rzadziej oglądam mecze zasadnicze bo wyglądają często jak konkursy trójek i wsadów ale jeśli ikoną NBA zostanie ktoś kto traktuje każdy mecz na poważnie,kto się nie bawi w sklejanie super drużyn,nie rekrutuje połowy ligi do siebie jak lebąk to kibice będą musieli taką ikonę zaakceptować,MJ a później Kobe byli psychopatami i jakoś popularność NBA nie spadała wręcz przeciwnie.

    (46)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem skąd mamy tą wiedzę odnośnie zmiany scenariusza, ale na upartego LJ znalazł by zastępstwo dla tych co niekoniecznie chcą byc postrzegani jako Ci przegrani. Na szybko Davis, może Irving gdyby jednak skusilo by go zachodnie wybrzeże. Następnie kto wie może Blake Griffin, Westbrook, PG i jeszcze kilku innych…. dodatkowo można by wkomponowac młodych z draftu Zion, Morant.
    Gwiazd nie brakuje i wcale nie musza to być Ci którzy niekoniecznie maja po drodze z LJ

    (3)
    • Array ( )

      No właśnie wychodzi trochę na to, że jednak z Lebronem nikt nie chce grać ani w drużynie, ani nawet w filmie dla młodzieży 🙂

      Możemy się domyślać, że Lebron zwolnił poprzedniego scenarzystę

      (13)
    • Array ( )

      Tylko co są sens pakować w film młodych z draftu którzy marketingowe jeszcze nic nie znaczą?

      Albo biorą najlepszych z najlepszych albo robią kabaret z jakimiś no name. Od samego początku pomysł z tym Space Jam 2 jest robiony sztucznie na siłę pod LeBrona.

      (8)
    • Array ( )

      @lou

      Tak, wiemy, według ciebie ani nikt nie chce grać z Lebronem na boisku, ani w filmie (widać hejt przesłania ci zupełnie umiejętność czytania, dlaczego większość musiała odmówić), rodzina nie chce z nim jeść posiłków, bobry nie chcą z nim spać, w Cleveland go nienawidzą, na GWBA nikt o nim nie chce czytać i blablablabla, a mimo wszystko to nadal koszykarz numer 1 na świecie pod względem tak umiejętności, jak oglądalności. Dałbyś sobie już człowieku siana z tym biadoleniem.

      (-8)
    • Array ( )

      @lou

      A może ty byś zagrał w tym Space Jam 2?w każdym filmie dla dzieci musi być przynajmniej jeden pajac 😊

      (1)
    • Array ( )

      Olas
      Braknie argumentów więc trzeba obrazić…

      Nie wierze w to że firmy sponsorskie nie zarobiły by na występie swoich zawodników w filmie.
      Filmu też nie gra się w tydzień czy dwa. Nie wierzę w to że taki Curry czy Durant nie mogliby swoich kadrów do filmu zagrać wcześniej albo później toż to film animowany który i tak zostanie zrobiony komputerowo. To tylko sprytne i zgrabne wymówki aby wymiksować się z tego pomysłu który od początku był spalony.

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Strasznie negatywny artykuł. Dowiedziałem się z niego że Luka Doncic jest mega super fajny, a cała reszta NBA to bałagan, komercja, pozerstwo, strata czasu, wszyscy są albo za starzy albo za młodzi, mają za mało charakteru albo za dużo i ogólnie nie da się tego oglądać. Nie myślałem że na najlepszym portalu o nba przeczytam taki anty- nba artykuł.

    (2)
    • Array ( )

      Czytaj słabsze portale. Poczytaj o rekordach i o wszechobecnej zajebistości NBA. Najlepiej u źródła, na oficjalnych stronach ligi, gdzie redaktorzy mają związane języki i tylko redagują opinię swoich pracodawców. A jak się już pocieszysz i zwymiotujesz całą słodycz, wracaj do nas.

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo dobry art o obecnym stanie NBA 🙂 mam podobne rozkminy.

    Co do aktualnej sytuacji, mamy już czasy, gdzie coraz trudniej o legendy i ikony. Ogólnie, czy to w sporcie czy muzyce. Dawniej legendy tworzyli ludzie, widzieliśmy Mike’a na boisku i jeden wywiad raz na dłuższy czas. Wiecej o nim i jemu podobnym wiedziało sie z opowieści innych ludzi, relacji otoczenia a jego widzielismy w akcji jak dokonuje cudów. Legenda.

    A dzis… każda potencjalna legenda jest pod stałym nadzorem kamer i tysiąca telefonów na żywo. Zawodnicy sami nam pokazują, że tak naprawdę to po meczu siedzą przy kompie jak każdy inny gimb i grają w Fortnite. I tak dalej, itd. Przypominają bardziej fanów starej gwardii i młodych dzieciaków bez obowiązków pozasportowych, bo tak ich widzimy. Więc naprawdę trzeba dokonywać cudów jak Steph Curry by odczuwać autorytet.

    I tu swoją drogą moim zdaniem w Space Jam 2 powinien być Steph a nie Lebron. Aż oczami wyobraźni od razu widać jego atuty i potencjały na scenariusz. Tak jak kiedyś Mike mial gumową rekę wyciągnięta przez całe boisko, tak od razu widać rzut Stepha z kosmosu by wygrać mecz 😛 crossoverem mógłby zgubić diabła tasmańskiego. No i przede wszystkim jest lubiany i idealnie by pasował swoim sposobem bycia do pozytywnej roli. A autorytetu do zmierzenia się z MJ’em mu nie brakuje.
    A Lebron? tu uświadamiam sobie, że właściwie to brak mu jakichś ikonicznych cech, zagrań czy skillsów. Jest maszyną do rozjeżdżania walcem przeciwników i wszystko po trochu. No i gdybym miał pierwsze skojarzenia to jego grymas gdy płacze, jak obgryza paznokcie albo jego rozdziawione stopy podczas biegania.

    (20)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Styl w jakim zmierza NBA sprawia ze wizerunkowymi liderami beda curry i irving, pod warunkiem ze stephen znowu bedzie gral bez KD przez co ludzie go bardziej docenia a Irving osiagnie sukces z Bostonem lub przeniesie sie do Knicks(prosze nie) i tam zrobi jakis wynik.

    (-1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron sam nie ma nic z tego co autor wymienił a mimo to NBA na siłę z sukcesem wykreowała go na superbohatera. Jak to się więc ma do tego że inni nie dadzą rady?

    Moim zdaniem NBA powinna postawić na Mitchella, a nie żadne tam Doncicie zy inne Youngi którzy oprócz show nie robią nic więcej.
    Takiego cichego bohatera potrzebują fani, a nie kolejnego nabzdyczonego bahora któremu się na wydaje że coś tam znaczy w tej lidze.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Osobiście uważam że liga zweryfikuję Ziona, co z czasem obniży jego akcje marketingowe. Mocnym kandydatem byłby KD ale tylko w przypadku sukcesu z nową ekipa ( NY , Nets ) a propo filmu to może obsada Kemba, Mitchell , George , Blake , Embid 😅

    (5)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Z całym szacunkiem dla Trae Younga i jego gry, która jest naprawde świetna ale to pompowanie balonika i delikatne sugerowanie wszystkim wokoło przez Amerykanow ( glownie podajac statsy z okresu po AllStar ) jest tak rażące i krzywdzące zdrowa rywalizację że aż oczy i uszy bolą. Ogolnie przesyt ligi przez i komerche, hajsy i czasami nawet poprawność polityczna w żadnym stopniu nie pomaga tej dyscyplinie sportowej i odbiera obiektywność oceny przez fanow/widzow/zapaleńców

    (9)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    A może Stephen Curry mógłby być takim wizerunkowym numerem 1 ? Każdy tak naprawdę może się z nim utożsamić przez jego wątłe warunki fizyczne jak na koszykówkę, gość jest popularny i pomimo wszystkich przeszkód na drodze do kariery osiągnął coś co każdemu wydawało się dla niego niemożliwe

    (14)
  12. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    kto będzie twarzą ligi?? To proste Harden lub Durant.
    Jeśli Durant odejdzie z Warriors po wygranych finałach dołączy wraz z innym allstarem do dużego rynku LA/ NY to macie nowego króla ligi. Jeśli pozostanie w Warriors to może być najlepszym punktującym itp. ale ta drużyna i tak pozostaje Currego. Natomiast Curry mimo kosmicznych umiejętności nie ma tego czego co mieli wszyscy. Wysokich lotów nad obręczą. Liga już kocha Ziona, ale tak właściwie za co?? Za wysokie loty przy zwierzęcej sile.

    Aktualnie King James (Harden)

    ale Durant w Knicks…. ma szansę

    (-2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Stephen Curry i Giannis – to są ikony wizerunkowe współczesnej NBA,
    Poniższa trójka sie nie nadaje z prostych powodów:
    KD jest zbyt obrażalski,
    Harden za dużo oszukuje
    Kawhi to humanoid

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzieciaki teraz jarają się trójkami, cross-overami i wsadami. W zasadzie resztę można już wykreślić z tej gry.

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Juz to kiedys pisałem:

    Liga nie potrzebuje juz dojnej krowy. Jednej dojnej krowy.

    Jordan był pierwszą. Skupili sie na nim, bo zmieniali postrzeganie ligi, potrzebowali superbohatera. Wpakowali w niego cała medialnosc, buty, ciuchy, reklamy, i film w koncu.

    Ale dzis Liga nie potrzebuje jednego herosa. Maja kilka rownorzednych zespołow. Te PO będą mega ciekawe dlatego własnie, że jest kilka rownorzednych zespołow. W kazdym zespole PO prawie jest gwiazda z potencjałem. To nie czasy kiedy był lebron i długo nikt.

    Wiec liga nie powinna sie skupiac na jakims jednym herosie. Po co. Niech walczą. Niech biją sie, liga stanie sie ciekawsza.

    A lebron i space jam 2? Jeszcze 3 lata temu byłoby super. ale teraz lebron troszke stracił na wartosci, medialnosci i przebojowosci. I ja osobiscie nie wiem o czym miałby być ten film. Nie mam pojecia.

    (1)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba Pan zapomniał o Szefie Currym? Na ten moment Zion nie jest w drafcie, tak to prospekt, ale i Lonzo i Tatum i Simmons byli prospektami… nawet Kobas w pierwszych 4 latach nie był gwiazdą mimo wygranego konkursu wsadów. Fakt staty Currego spadły po przyjściu KD, ale i tak jest w topie topów. Zion dla niektórych przyszły Lebron, dla innych Barkley czy Blake, na ten moment to młody Zion i napisze swoją historię, lecz nie jako twarz nba w rookie season…
    a odnośnie filmu, nie zwalajmy winy na Lebrona, tylko studio zawala (Warner?? znowu wychodzi co w poprzednich filmach DC, zamiast coś na miarę Shazama), to po ich stronie należy odpowiednio wcześnie sprawdzać dostępność zawodników, kontrakty sponsorskie (NDA) itd. Osoba Lebrona mogła pomóc w rekrutacji, ale to nie jego zadanie… i może nienajlepiej zapowiadać historię przepisywanie scenariusza… ps. z resztą to bajka dla najmłodszych

    (1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Twarzą bezsprzecznie Curry, fajny, miły, przyjemny, śmieszny, jego morda nie jest tak bezczelna jak chocby Duranta, a co najważniejsze jest w czymś najlepszy w historii, którego można utożsamiać powoli z MJ, LBJ, KB. Klasa!

    (2)

Gwiazdy Basketu