The Last Dance of Tony Parker

21

Parker, Tony Parker. W stylu agenta Jamesa Bonda wyobrażam sobie prezentację najlepszego francuskiego koszykarza w historii NBA. Jego “spin move” mógł spokojnie nakręcić wszystkie zegary w Paryżu, a perypetie z płcią piękną to osobna szuflada w jego biurku z dokumentami. Dlaczego akurat Bond? Uderzające podobieństwo charakterologiczne. Spryt, cwaniactwo, inteligencja, odwaga i oczywiście piękne kobiety.

Tony w pewnym etapie życia osobistego zwyczajnie się pogubił, ale nie mam zamiaru go besztać, prywatne problemy to jego sprawa. Niniejszym chcę docenić go jako opokę jednego z najlepszych zespołów koszykarskich w historii. Najwyższa pora na laurki, bowiem niedługo możemy już nie oglądać Parkera na parkiecie. Na każdego przychodzi w końcu pora, nie?

Belgia

Chwila, jaka Belgia? Co ma piernik do wiatraka? Przecież Tony Parker nie ma żadnych, absolutnie żadnych powiązań z krajem czekoladek, a nawet jeśli by miał, to znając zatargi obu państw nie ma opcji by… a jednak. Dokładnie tak. Tony Parker na świat przyszedł w uroczej Brugii, ale od maleńkości skazany był na Francję. Ojciec przez 15 lat grał profesjonalnie w basket, lwią część kariery spędzając w ojczyźnie Napoleona Bonaparte.

Wagabunda: słowo pochodzące od wędrownych śpiewaków, poetów czy aktorów, dzisiaj oznaczające po prostu włóczęgę, idealnie wpisuje się w dzieciństwo Parkera. Zwiedzał Francję wzdłuż i wszerz podążając za rzutami do kosza swego ojca. Rzutami, które po raz pierwszy zakołysały się w siatce na ulicach Chicago w latach siedemdziesiątych. Senior był utalentowanym obrońcą, za młodu grał na Loyola University, ale w NBA zabrakło dlań miejsca. Postanowił, że marzeń o profesjonalnym baskecie nie ukradnie mu draft stąd decyzja o emigracji. Pierwszy w kolejce był Amsterdam, gdzie spotkał matkę Tony’ego. Pamela Firestone była początkującą modelką…

Fenomenalny Genotyp

Nie tylko tato, ale także wujek Jean-Pierre Staelens był koszykarzem, prawdziwą gwiazdą kosza! Już jako dwulatek ochoczo wrzucał piłeczkę do mini koszy. Od małego był żylasty, szybki, diabelnie dobrze skoordynowany, a dziecięcy trenerzy wierzyli, że będzie świetnym zawodnikiem. Z początku miał być piłkarzem, na szczęście szybko zawrócił na właściwe tory.

Co wakacje wraz rodzicami jeździł do Chicago, by odwiedzić dziadków. W czerwcu 1991 roku, mając dziewięć lat był na trybunach Chicago Stadium podglądając jak Scottie Pippen odcina od piłki Magica, a Michael Jordan niszczy fundamenty obrony Lakers. Więcej zachęty do uprawiania basketu nie było trzeba, sprawa była przesądzona.

I wanna be like Mike

Każdy z nas w młodości chciał być gwiazdą basketu. Większość chciała być Jordanem, rzadziej Shawnem Kempem, a wraz z upływem lat Vincem Carterem. Tony dość szybko zdał sobie sprawę, że konkursy wsadów nie dla niego, ale bezsprzecznie posiada atuty pozwalające mu myśleć o angażu do najlepszej ligi świata.

Począł wzorować się na rozgrywającym Detroit Isiah Thomasie oraz Garym Paytonie. Odkąd skończył 11-12 lat cała familia Parkerów nastawiona była na jeden cel: wysłać młodego do NBA. Każde lato polegało na doskonaleniu koszykarskich zdolności z ojcem jak również na ulicznych boiskach Chicago. Do tego dochodziło szlifowanie języka angielskiego.

Like father like son

Czy dla ojca koszykarza może być coś piękniejszego niż widok syna wchodzącego w jego własne buty? Tony Senior nauczył młodego wszystkiego, co sam potrafił. Dzieciak występował w młodzieżowych klubach, a ponieważ miał zacięcie i furę talentu, już jako 15-latek odebrał swą pierwszą w życiu wypłatę za profesjonalny basket!

Zaczynał w drugiej lidze francuskiej, dając swojej drużynie Centre Federal najlepszy bilans w historii. Epizod w tej klasie rozgrywkowej to jedynie upewnienie się, że jego umiejętności znajdują się dla nieosiągalnym dla wielu poziomie. Następny sezon to już transfer i pierwsza liga. Myślicie że drobniutki 16-latek wystraszył się wielkich byków? Nic z tych rzeczy, został najlepszym punktującym i przechwytującym. Był najszybszym zawodnikiem, jakiego widziała Francja!

Prawdziwe wyzwanie miało dopiero nadejść, bo po Parkera zgłosili się oficjele Paris Saint Germain. Dla chłopaka w drugiej klasie liceum było to nie lada przeżycie. Po raz pierwszy, nie był kluczowym zawodnikiem zespołu, a jedynie rezerwowym. Musiał nauczyć się grać efektywniej i wykorzystywać atuty swych kolegów.

Rising Star

Momentem przełomowym były młodzieżowe Mistrzostwa Europy. W zestawieniu z rówieśnikami był alfą i omegą. Generałem, przywódcą, liderem. Dość powiedzieć, że poprowadził trójkolorowych do mistrzostwa, a sam zgarnął pierwszą poważną indywidualną nagrodę: MVP.

Od tego czasu wszystko potoczyło się błyskawicznie, posypały się zaproszenia na campy za oceanem. Najbardziej pamiętny to Nike Hoop Summit, czyli mini turniej dla najlepszych młodych talentów z całego świata. Gwiazdą, która miała lśnić najjaśniej miał być Zach Randolph, któremu filigranowy Francuz postanowił skraść show. W pokazowym starciu Amerykanów i Europejczyków Tony zaliczył 20 punktów, 7 asyst i 2 przechwyty. Całkiem niezły debiut na obcej ziemi, nieprawdaż?

No i co? Rozgorzała wojna rekrutacyjna między najlepszymi uczelniami USA. Najbliżej sukcesu byli UCLA i polibuda Georgia Tech, a jednak wspólną decyzją rodzina Parkerów została we Francji. Dlaczego odrzucili tak kuszącą propozycję? Dotychczas wyjściowym rozgrywającym PSG był Laurent Sciarra, który akurat w tamtym sezonie pożegnał się z paryską drużyną. Innymi słowy, stery klubu ze stolicy obejmował Tony, a to doświadczenie lepsze niż jakikolwiek amerykański uniwersytet. Jako starter osiągnął średnie 14.7 punktów i 5.6 asyst.

NCAA? Not really

Wyobraźmy sobie sytuacje: mamy 2001 rok, zbliża się draft do którego przygotowujesz się mentalnie przez połowę swojego życia. Hektolitry potu, łzy poświęcenia i ciężka praca mają w końcu znaleźć ujście w spełnionym marzeniu. Co może zrobić Parker, żeby jeszcze bardziej podbić swoją wartość? Z pomocą przyszedł turniej U-20, który miał się okazać trampoliną do gwiazd.

Na europejskim czempionacie, ten wątły 19 latek co mecz rzucał średnio 25.8 punktów, rozdawał 6.8 asyst i kradł 6.8 piłek. Statuetka MVP nie mogła powędrować do innego zawodnika. Niestety dla rodziny Parkerów, były to czasy w których powszechnie uważano, że Europa nie potrafi „wyprodukować” dobrego rozgrywającego.

Szczęście w nieszczęściu, 27 kolejnych zespołów olało Tony’ego i dopiero RC Buford, ówczesny zastępca menedżera Spurs przekonał właściciela i początkowo sceptycznego Gregga Poppovicha, że warto z 28. numerem postawić na chudziutkiego chłopaka z Brugii.

Tutaj chciałbym postawić kropkę. Znamy karierę Parkera. Wiemy jaki magiel, przyspieszony kurs dojrzewania, urządził mu na starcie Popovich. Pamiętamy jak trójka kumpli z San Antonio zrewolucjonizowała koszykówkę oraz ile dała nam emocji. Dostrzegamy spuściznę i legendę Spurs, której nie byłoby bez Tony’ego Parkera. Bo kto jest w stanie wyobrazić klasyczny skład San Antonio bez wkręcającego się pod kosz 4-krotnego mistrza NBA?

[Adam Szczepaniak]

Może Państwo życzą sobie czapeczkę, coby głowy na urlopie nie zagrzało?

http://www.gwba.pl/Mat-Bball

 

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( [0] => administrator )
    Zdjęcie profilowe admin
    Odpowiedz

    Tony Parker wiadomo, zawodnik wysokiej klasy. Fenomenalne zmiany tempa , ofensywny kozioł, mistrz layupów a do tego piekielna efektywność przeważająca nad efektami specjalnymi. Jednakowoż szkoda, że nie napisałeś o kobietach.

    (167)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że z całej Wielkiej Trójki SAS o Tonym mówi się najmniej, a szkoda bo to zawodnik jakich jest niewielu.

    (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak tak, czekamy na osobny artykuł o kobietach Tony’ego.

    Art jak zawsze spoko. Zawsze się dziwilem jak takie chuchro tyle wytrzymalo w świecie coraz bardziej atletycznych obwodowych o wymiarach 200 cm 100 kg.

    Moim zdaniem to 2 czynniki: inteligencja koszykarska oraz troskliwosc Popa. Co do tego drugiego, to pamiętam filmik, gdzie Tony na ławce w czasie meczu mówi do trenera żeby go wpuścił, bo “Pop I haven’t played for 3 days, I am only 29 years old”.

    Myślę że jednak Pop wiedział lepiej.

    (34)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo czekałem na artykuł o tym jednym z najbardziej utytułowanych zawodników NBA ze Starego Kontynentu. Dzięki!!!

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Supergwiazda europejskiej koszykówki, jeden z najlepszych rozgrywających w historii. Tony uczył mnie layupów, bardzo niedoceniany zawodnik.

    (8)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Pawlishon
    Odpowiedz

    Jeden z 2 zawodników , którego podgladalem ucząc się spin move’a . Drugi to lebron . Ale z tego co słyszałem od znajomych na orliku to już kroki w polskiej lidze , jak się robi spin zakończony naskokiem :/

    (6)
  7. Array ( )
    BeenBallinSinceDayOne 27 Czerwiec, 2017 at 21:46
    Odpowiedz

    Bardzo cieszy mnie, ze czasem podejmujecie temat koszykowki mlodziezowej i fajnie byloby gdybyscie robili to jeszcze czesciej. Jest bardzo wielu mlodych utalentowanych zawodnikow z naszegop kraju, zarowno Golek, Ponitka, czy Pluta, jak i inne wschodzące talenty np. Mackiewicz z Torunia o ktorym robi sie coraz glosniej. Jest o czym pisac. Pozdrawiam i zycze sukcesow w prowadzeniu mojej ulubionej strony o tematyce koszykowki

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A może właśnie nie stawiajmy kropki? Innymi słowy prosiłbym o artykuł dotyczący dynastii Spurs 😀
    Chyba że już taki istnieje na tym portalu

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry artykuł o jednym z najlepszych rozgrywających.Szkoda że jego czasy już minęły,naprawde był kozakiem. Na początku troche w cieniu Duncana,ale potem już zapracował sobie na swoją markę.ps więcej takich arykułów,mniej o niczym

    (4)
    • Array ( )

      Nie wygląda,ale ma pare zer na koncie i to wystarczy.Gadanie zawodników że żona rodzina itp.Jeden wpadnie,drugi nie a trzeci oficjalnie sobie zmienia dziewczyny.Z Parkerem było glośno o bójce.Był na melanżu z Chrisem Brownem.Tamten ma pojęcie o biciu bo ćwiczył na Rhiannie.

      (0)

Gwiazdy Basketu