fbpx

Tim Duncan i inni: Kiedy powiedzieć dość?

37

tid

Jest 12 maja 2016, godzina 20:30 czasu miejscowego. Na trybunach Chesapeake Energy Arena zasiada przeszło 18 tysięcy ludzi. Po gwizdku kończącym trzecią kwartę jest 91-65 dla Thunder. To prawdziwy blitzkrieg. Coach Popovich już wie, jak to się skończy. Wodząc wzrokiem po zastępie swoich wiarusów zatrzymuje się na moment na potężnej sylwetce starego przyjaciela. Tim czuje na sobie spojrzenie trenera, odwraca się w jego kierunku.

-Chcesz grać, Tim?
-Zawsze.

~

Tak, według słów samego Duncana, wyglądała jego krótka rozmowa z Popovichem, przed czwartą kwartą meczu nr 6. Pytania o koniec kariery, które niczym bumerang wracają od dobrych kilku sezonów, rozpoczęły się już na pomeczowej konferencji.

Skupię się na tym, kiedy tylko się stąd wydostanę, muszę przemyśleć kilka spraw.

~

Powiedzmy to jasno. Duncan rozegrał jak dotąd 251 spotkań w playoffs. Pod względem ilości zwycięstw w tej fazie rozgrywek ustępuje jedynie Derekowi Fisherowi (161 do 157, a więc jedna wygrana seria). Tim Duncan jest jednak najlepszym zawodnikiem w historii pod względem minut (9370), double-double (164), bloków (568, drugi na liście jest Kareem z wynikiem 476). Lecimy dalej, Duncan ma 5 tytułów mistrzowskich, not one, not two…

Gdyby faktycznie już nie powrócił, będzie jedynym zawodnikiem znajdującym się jednocześnie w top 3 wszech czasów w kategorii minut, zbiórek i bloków. Tych osiągnięć starczyłoby na ze trzy zawrotne kariery, a nawet jeszcze się nie zająknąłem o jego dwóch nagrodach MVP, trzech statuetkach MVP Finałów, 15 powołaniach do All-Star Game i na dobre nie wszedłem w cyferki.

Jeśli można powiedzieć, że zżyło się z kimś,  kto nawet nie wie, że istnieję, to tak, przez tych niemal 20 lat zżyłem się z Timem Duncanem, bo w mojej głowie (i sercu) NBA jest dokładnie taka, jak na tym filmiku:

Sam Tim jeszcze nie wie czy po wakacjach kibice będą żegnać go z uznaniem, czy po raz kolejny witać z radością. Być może w podjęciu odpowiedniej decyzji mogą pomóc mu historie graczy, których podziwiał jako młody chłopak i z którymi przyszło mu stawać w szranki? Postanowiłem zebrać te anegdoty w jeden artykuł. Sprawdź i Ty, weteranie, może i na Ciebie przychodzi już powoli czas?

#Grant Hill (1995-2013)

Playoffs 2013, mecz nr 5,  seria z Memphis. Nie grałem w tej serii, cholera, nie grałem już chyba 10 ostatnich meczów sezonu. Byłem podekscytowany myślą o grze, zacząłem się rozgrzewać, robić layupy… młodzi dunkują, starałem się dotrzymywać im tempa. Nie zagrałem w tym meczu, ale pod koniec zorientowałem się, że bolą mnie kolana. MRI wykazało, że mam kontuzję. Wiesz, kiedy zrobisz sobie krzywdę na rozgrzewce… to może być sygnał, że czas na ciebie.

~

#Brent Barry (1996-2009)

Opowiadałem to kiedyś Stevenowi (Kerrowi). Graliśmy w Portland, byłem tylko rok w Houston, chociaż kontrakt miałem na dwa sezony… Houston to cmentarzysko wszystkich Barrych (place where Barrys get burried). Mój ojciec tu skończył, John też tu spasował i ja (…). Nieważne, graliśmy z Blazers i ten hiszpański dzieciak, Rudy Fernandez, wtedy rookie, wszedł do gry wtedy kiedy ja. Miałem go kryć na boisku, ale… nie mogłem go znaleźć. Serio! Biegał, skakał nie mogłem go dorwać, myślałem sobie, cholera… kiedyś ja taki byłem. Wtedy pomyślałem “dobra, czas się zwijać”. Dziękuję Ci za to Rudy, ole!

~

#Steve Smith (1991-2005)

Jamal Crawford przedryblował mi między nogami. Pomyślałem sobie “w porządku Steve, już pora na ciebie.” Pamiętam tę akcję, zastawiłem go przy linii bocznej, myślałem, że nie ma gdzie pójść, ale on przełożył mi piłkę kanałem i wszedł pod kosz. Spojrzałem na trenera, Bernie Bickerstaffa, skinął głową, przymknął oczy i powiedział “Time!”

~

#Dennis Scott (1991-2000)

Był rok 2001, pojechałem do L.A na obóz Lakersów, zawołał mnie trener Jackson. Mówi “3-D, chcesz tu grać?” Odpowiadam, że jasne, mówię “trenerze, czuję, że mam jeszcze rok przed sobą”, a on “wiesz co? jedź do domu, chłopie”. 2001, prawdziwa historia! Phil tak powiedział i jestem mu wdzięczny. Dzięki niemu do dziś normalnie chodzę, nie miałem żadnych poważniejszych kontuzji… zawsze mu za to dziękuję, kiedy się widzimy. Za tę szczerość, kiedy powiedział “Ty już nie biegasz”.

~

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

37 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Jako opcja rezerwowa mógłby się sprawdzić 🙂 coś w stylu Garnetta w Timberwolves. Na pierwszą piątke jest już po prostu za stary. Nie te siły witalne i kondycja 🙁

    (32)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Kto starszy? Ja 🙂 Rocznik 1975. Zacząłem pod koniec lat 80-tych. No i co? No i jest trudniej, regeneracja trwa 3-4 dni, trzeba bardzo siebie dbać coś się dzieje od razu przerwa czasem nawet do lekarza (ortopedzi w cenie) Silownia, basen, dieta, nie ma lekko, granie oznacza inwestycje i jest po prostu droższe niż 25 lat temu. Na boisku niestety umysł dalej chce ale ciało nie nadąża, szybkość skurczu mięśni jest znacznie mniejsza, gnojki moje kochane mijają mnie jak chcą, cóż takie życie. Ale jak zaczynam drzeć mordę żeby się faulowali przestają. 🙂 Dobra rada dbajcie o siebie. Uważam ze wszyscy maja szanse na grę do 45-50 o ile na to zapracują.

    (14)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Artykuł porusza ważny temat, nie tylko w sporcie. Wszędzie, każdy kto uwielbia, wciąga się w swoją pracę, nie może pogodzić się z faktem, że nie jest już jej w stanie wykonywać a młodsi są od niego po prostu lepsi. Zawsze jest myśl “przecież cały czas dam radę, robię to przez całe życie i jestem w tym najlepszy’. Szkoda tylko, że ciało i umysł nie nadążają za naszą wolą walki. Życzę każdemu, żeby jego przyszłe/obecne wybory życiowe zaprowadziły go do pracy, której nie będzie chciał nigdy zakończyć.

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    art ykuł z przesłaniem ciekawe kto tu jest starszy od Timiego:D
    a swoją drogą świetny pomysł z tymi momentami ciekawe ile zajeło by odszukanie tych momentów na yt:D

    (1)
  5. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Tim Duncan. Wielki koszykarz. Stawiajacy dobro zespolu i wygrana przed swoimi indywidualnymi osiagnieciami i zarobkami. Wielki lider i wydaje sie, ze fajny czlowiek. Skromny, stonowany, nigdy nie skupiajacy sie na sobie, nie mowiacy o swoich osiagnieciach. Wielka, wielka klasa.

    (33)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Duncan, Ginobili, Miller, West, Diaw i Martin. Jakoś ciężko o tym myśleć ale chyba nieuniknione jest to, że dla nich wszystkich trzeba będzie znaleźć w SAS zastępstwo. Gracze świetni ale wieku się niestety nie oszuka. Miałem nadzieję, że w tym sezonie uda im się powalczyć o tytuł lecz wyszło jako wyszło, ważne, że walczyli do końca. W każdym razie Popa (o ile i tu nie szykuje się jakaś niespodzianka) czeka w następnym sezonie nie lada wyzwanie.

    (3)
  7. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Notabene Timi to moj rocznik 🙂 U mnie po 30 to juz byla rownia pochyla, nie ta predkosc, nie ta skocznosc, choc na boisku widizalem i rozumialem wiecej niz mniej doswiadczeni koledzy. Natomiast zrozumialem ze sie starzeje jak na boisku mowili do mnie prosze Pana 🙁 Ostatnio pare razy wyszedlem porzucac na boisku w parku, zagralem pare meczy 3 na 3 i zrozumialem, ze ja juz nie potrafie grac w kosza 🙁

    (17)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Mówienie Proszę Pana znam, ale nauczyłem się z tym walczyć:) Szkoda ze odpuściłes sam fakt utrzymywania organizmu w gotowości do grania jest dla facetów po 40 coś wart. Ja mam 182 cm i trzymam 73-75 kg. Tylko po to żeby grać, poza tym 2h kosza to taki zestaw ćwiczeń wilostawowych i rozciągających ze trudno po prostu coś takiego zorganizować. Dla psychiki tez jest ważne to ze jesteś coś wart na boisku. Ogólnie kosz tak trochę trzyma mnie daleko od perspektywy starości. Póki gram jestem młody No nie 🙂

    (13)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    @Papermonster poprawię Ci humor;) znam gościa która jest coś około 60 i gra jeszcze koszykówke. Jest nauczycielem jeździ profesjoanlnie w kolarstwie itp siatkówka, koszykówka, piłka nożna, pływanie

    (12)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    All3: koleś ma trochę farta tez. Bardzo łatwo usłyszeć w tym wieku od lekarza: Panie, daj pan już spokój. 🙂 Nie trzeba się frustrować, zmienić styl gry, grać więcej tyłem, łoić za trzy. Jak się zdarzy wjazd pod kosz otworzyć wieczorem szampana. Każdy wiek ma swoje przywileje 🙂

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja w wieku 25 lat usłyszałem “chłopie daj sobie spokój”. Mnie wykończyła deskorolka, zerwany acl, naderwany mcl i do tego wycięta prawie cała łąkotka przyśrodkowa, 3 artroskopie… Niestety nie każdemu jest dane..

    (8)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    @Papermonster opowiem Ci historię real! facet ogólnie dba bardzo o zdrowie, nie jest byle czego, nie pije byle czego. Życia nie ma cięzkiego bo jest nauczycielem, ale kiedyś mieliśmy jechac na mecz ligi amatorskiej i brakowało Nam ludzi jeden chory, drugiemu się dziecko urodziło, trzeci tez coś tam… więc dzwonię do “Niego” nie odbiera, a do meczu ok 1,5 godzinki na mecz trzeba było 30 minut poswiecic by tam dojechac. Dzownie dalej i odbiera i słyszę, że wiatr wieje ciężko się rozmawia, ale się go pytam jak sie sprawy maja, że ludzi brakuje, aon mówi ze chce jechać tylko skończy maraton rowerowy czy cos takiego kończy 70 km rowerem i już wraca bierze strój i jedziemy 😀 kozak, ale powiem Wam, że zdarzaja się tacy ludzi, kiedyś w liceum w lidze szkolej tez był taki sędzia starszy jegomość pykał jak młodzieniaszek w przeriwe meczowej, rzucał seriami technika rzutu rewelacyjna rotacja piłki zawodowa. Także widzicie trzeba tylko dbać o siebie

    (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    @Papermonster napisałem historyjke tylko czekam na potwierdzenie. Zreszta czasem jest to irytujące, że pogadac sobie nie można shotbox by sie przydał.

    (5)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    ja Wam coś powiem. Przede wszystkim jeśli chcecie coś jeszcze pograć musicie trzymać wagę to jest niezbędne.
    Leszczu jak zgubisz z 7 kg to zrozumiesz co mam na mysli. Ja np co dopiero 30 przekroczyłem, ale grało się w różnych ciekawych miejscach, jestem również po zerwaniu ACL, ale już wszystko w porzadku coś tam mi jeszcze doskwiera, ale biegam na pełnej predkości. Róznica zrobiła waga nie przekraczam 80 kg, chociaz gdybym poswiecił sie kulturystyce, bo tez trochę ciwiczyłem ważyłem 87 kg i wszystko ładnie, ale jednak ciężar ciała obciążał stawy. Grałem w różne sporty piłkę nożna (nawet swojego czasu trochę sędziowałem) piłkę ręczną siatkówkę już duzo mniej i stwierdzam, że koszykówka jest najbardziej obciążającym sportem zespołowym przynajmneij przy moim stylu gry, gdzie duzo biegam i intensywnie gram w obronie.
    Zreszta zwróccie uwagę na weteranów Grant Hill, pod koniec kariery był bardzo wyżyłowany zrzucił ładnych parę kilko i mógł dalej biegać

    (2)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dokładnie tak all3 – ale wcale takie to proste nie jest. Pada metabolizm, przy redukcji od razu lecą mięsnie, mnie bardzo pomogli ludzie na siłowni, wiedza o diecie, tym co się dzieje z organizmem, trzeba poświęcić dużo czasu, cóż powiedzieć trzeba kochać ten sport 🙂 Żeby odbudować się mięśniowo zszedłem do prawie 66 kilo, moja rodzina myślała, że mam raka i ukrywam. Tak, że bywa dość zabawnie, ale zawsze warto/.

    (6)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    @Papermonster wiedza to podstawa. Poziom świadomości się bardzo zmienił, kiedyś Nasze mamy faszerowały się slim/gównem by schudnąć, a tu wystarczy mądrze jeść. Znam mnóstwo przypadków kiedy babeczki w wieku przed dojrzałym schudły w ostatnim czasie sporo kg np z rozmairu 48 na 38 to jest jakieś 30 kg i to nie sa przypadki tylko już coraz częściej się to widzi. To samo na siłowni teraz od godziny 15 30 kiedy z pracy wracaja kobiety z banków, nauczycielki, z gmin, z firm rachunkowych gdzie musze tyłkiem ogrzewać krzesło to od tej godziny do ok 18-19 na siłowni jest 60-70% kobiet. Wieczorem jak jade gablotą to mnóstwo ludzi zkijkami takze jak widac moda na fit ruszyła pełną para i dobrze, a co do wagi poprostu trzeba mniej jeść;)

    (3)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    No i zrobiła się dyskusja o zdrowie w narodzie dojrzałym. Z innej beczki. Dla mnie Tim powinien dalej grać, obejrzałem cała serię, znam ból tego faceta, chociaż rzecz jasna nie ten poziom, ale nadal dla mnie jako widza będzie o wartością dla całej NBA. Chociażby jego wieczny wytrzeszcz. 🙂 Co do jedzenia – nie dość, że mniej to jeszcze nie to co chcesz. 🙂 Świństwo!

    (3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    @Papermonster no własnie wracając do Timiego, moim zdaniem przed Nim jeszcze jeden, nawet dwa sezony gry przy mądrym rozłożeniu sił bez problemu może grać jeszcze dwa sezony pytanie brzmi czy ciągle jeszcze chce moim zdaniem tak. Wiadomo teraz każdy by miał wątpliwości bo jest po prostu zmęczony i by byc obkietywnym trzeba na spokojnie odpocząć i zorientowac czy nadal chce sie grac. Fakt sa takie, ten sezon był przełomowy rekord w ilości zwycięstw itp w zasadzie każdy rawie każdy by chciał grac dalej, bo to mega mocna ekipa byc może najlepsza w klubie SAS, ale… no własnie. W tych PO SAS grało troche inna koszykówke dużo było izolacji na LA i KL, natomiast mało gry w stylu SAS to byc może tez był jakiś powoód ze nie widzieliśmy w pełnej krasie Gino, Duncana i Parkera po prostu nie mieli okazji. Następna kwestia to samo ułożenie drużyn w PO. Być może gdyby inaczej sie to wszystko ułożyło SAS było by w finale, bo np nie trafili by na Oklahomę którą ja osobiście i można to sprawdzić w archiwum komentarzy stawiałem i wyżej niż SAS, albo porownywalnie. Pi sałem o tym, że w tym roku sa mega mocni i moga wszystkim zlać dupsko, a wszystko jak w efekcie motyla od uderzenia przyjaciela Griffina:d
    dlatego własnie zachód jest tak mocny, bo nie da sie schowac tutaj kazdy był na podobnym poziomie Oklahoma, Clipsy, SAS, GSW. Oczywiście gdyby Clipsy były zdrowe

    (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Serio, nie wyobrażałem sobie, że GwiazdyBasketu mają tak… doświadczonych czytelników. Swoją drogą ostatnio po meczu Miami-Toronto odpuściłem sen i o 6 rano pobiegłem na asfalt rzucać fadeaway’e jak Wade. Ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, w której będę musiał zrezygnować z koszykówki, bo nie będę mógł biegać za przeciwnikiem. :/

    (16)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    [email protected]#@#sty art!!!!!!!!. Staram się nie komentować ale do Timiego mam szacunek jak do mało kogo w Wielkiej Lidze!!! Poker Face który bez emocji rozkładał przeciwników techniką a nie fizycznością!!!! Pamiętam jak zaczynał i myślałem że to koleś nie z mojej bajki, po latach zrozumiałem jak WIELKIM jak zawodnikiem!!! i od kilku grubych lat SAS to moja ekipa, niestety odpadła:( jak dla mnie, niech nie kończy jeszcze nauczy młokosów o co chodzi w baskecie. Myślę że u Niego rozum mówi jedno a serce drugie!!! co wybierze???;) liczę na serducho!!! myślę że będzie wspierał wielu tu “lekko podstarzałych” psychopatów, którzy już dziesiątki razy zawieszali buty na kołu:):) pozdr

    (7)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym zobaczyć jeszcze jak jest mentorem dla jakiegoś uzdolnionego rookie coś jak Garnett i Towns. Piekne dziedzictow nie dość ze w cyferkach to jeszcze w rozwoju kolejnego kozaka. Pop job to do !

    (4)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    w artykule goscie grajacy w nba po 10 czy 12 lat. a co ma powiedziec Kobe, tim grajacy po 20 lat prawie?

    Wiec zanim zaczniemy psioczyc ze lebron to kobe tamto, docenmy ze graja. ze daja z siebie wszystko.

    Żywe legendy.

    (4)
  23. Array ( )
    wielmozny pan P 15 maja, 2016 at 10:31
    Odpowiedz

    40-tka w zawodowym sporcie, to nie przelewki. Głowa jest wyeksploatowana, ciało również, a konkurencja nie ma litości dla srebrnych włosów. Gdyby to była NBA sprzed 20-30 lat, to Duncan ze swoim wzrostem i zasięgiem byłby nadal zawodnikiem decydującym o losach serii, jak Bill Russell i Kareem Abdul-Jabbar w swoich “późnych okresach kariery”. tak jednak nie jest, dziś NBA – za sprawą przepisów i sędziowania wg prikazów z wierchuszki – jest ligą, w której starsi wysocy gracze są coraz mniej użyteczni.

    Nawet jesli Duncan zostanie, to nie zmieni to faktu,że Spurs już nie mogą opierać na nim swojej gry, więc kończy się era TYCH Ostróg, które znamy. Ich cały system gry, przez lata uprawiany i tylko nieznacznie poprawiany i udoskonalany, oparty był na obecności Duncana. W zasadzie, to on już odszedł, a serie vs Clippers rok temu i vs Thunder w tym sezonie, pokazują wygląda rzeczywistość.

    Może nadal być w składzie, ale nigdy nie będzie już wywierał wpływu na żadną serię playoffs. Czy to dobry wariant dla tak zasłużonego, wybitnego zawodnika ? wg mnie – nie. Wielu innych świetnych weteranów godziło się na grywanie “ogonów”, ale zazwyczaj wtedy, kiedy w grę wchodziła szansa na zdobycie mistrzowskiego pierścienia. Duncan ma 5.

    W jakimś sensie będzie to także test dla Gregga Popovicha, czy jest w stanie stworzyć nową układankę, nowy system gry, nie mając już do dyspozycji absolutnie wyjątkowego zawodnika jako jego podstawy. Wiadomo już, że LaMarcus Aldridge, to nie ten rozmiar kapelusza. O ile jest skill set ofensywny jest wyższy, to nigdy nie miał i mieć nie będzie defensywnej inteligencji Duncana, jego taktycznej biegłości, talentu do walki na tablicach i mistrzowskiej mentalności. Aldridge to just another scorer. Duncan to był zawodnik kontrolujący serie playoffs na poziomie finałów konferencji i Big Finals. ziemia i niebo.

    PS : bardzo dobry ten obrazek z Popovichem. yes, Gregg, liczą się pierścienie. One się liczą, a cała reszta, “PER”, “MVP”, “points per game”, “highlight reel dunks”, to są didaskalia, z punktu widzenia sportowego, w hierarchii wartości, rzeczy oddalone od RINGS o laata swietlne.

    zwłaszcza w Ameryce. my tutaj, w Polsce, niekoniecznie musimy rozumieć sposób myślenia Amerykanów. także w sporcie. Tam się liczy zwycięzca. Drugie miejsce zajmuje pierwszy przegrany. A trzeciego mijesca nie nikt nie pamięta, nie mówiąc o następnych.

    To w Polsce panuje opinia o “moralnym zwycięstwie”, “porażce honorowej”, albo “ach, brakło tylko sekundy do brązowego medalu”. w Ameryce “winner takes it all”, od juniora szkoli się zawodników w każdej dziedzinie sportu wmawiając jedyną słuszną prawdę : drugi to loser. Chyba nigdy nie widziałem sportowca ze Stanów, który cieszy się z 2 miejsca. No chyba, że złoto wziął jego rodak, wtedy ciesża się obaj :] nie to co u nas : “Kowalski/a ze srebrnym medalem !!! Cała Polska szaleje z radości !!!”. Nic dziwnego, ze potem trzeba przez lupę szukać osiągnięc polskich sportowców [przerysowuję celowo].

    w NBA nie jest inaczej. Mistrz to zwycięzca. Mistrz jedzie do Białęgo Domu. Nie “MVP”, nie ten z najlepszym “PER”. Tylko mistrz.

    z puntklu tu widzenia sensu sportowej rywalizacji, ma to najgłebszy sens. Sens polega bowiem na tym, że liczy się zwycięśtwo. Do tego sprowadza się liga NBA i każda inna. A jeśli tak, to zwycięstwu, i zwycięzcy, muszą być przypisane szczególne przywileje. Szczególna miara przykładana do tego osiągnięcia. Inaczej, komu by się chciało rywalizować o mistrzostwo ? Każdy klub robiłby wszystko, zeby wykreować wartośc ważniejszą, atrakcyjniejszą dla widza.

    5 tytułów Tima Duncana, Gregga Popovicha, KObego Bryanta czyni z nich najwybitniejsze postaci NBA w ostatnich 20 latach. Tim osiągnął wszystko, nie ma już nic do udowodnienia, a jego obecnośc nie zmieni sytuacji Spurs, którzy muszą szukać nowego pomysłu na siebie,. Powinien odejść sam i ułatwić im rozpoczęcie tego procesu. samoredukcja jednego z najwybitniejszych graczy ostatniego ćwierćwiecza do roli motwatora poklepującego kolegów po plecach i rozpierającego się na krzesełku jak pomnik na placu – to nie jest dla niego ani pozycja ani miejscówka.

    (5)
  24. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Wszystkie cytaty pochodzą z programu NBA The Open Court dostępnego na youtubie ,polecam .Propsy za tłumaczenie

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu