To już koniec kariery Chrisa Bosha!

16

Chris Bosh walczy o prawo uprawiania zawodu. Kręci mini serial dokumentalny, w którym opowiada historię swej przypadłości zdrowotnej. Serial pełen uniesień, łzawy, oskarżycielski dla zarządu Miami Heat, który konsekwentnie odmawia zawodnikowi zgody na występy. Motto przewodnie:

Nie mogąc robić tego, co naprawdę kochasz – jesteś bezwartościowy. Zawieszony między życiem a śmiercią.

Och jakie to amerykańskie. Rzecz w tym, że nikt nie kwestionuje talentu czy możliwości Bosha na parkiecie…

Wszystko zaczęło się podczas serii wyjazdowej na zachodnim wybrzeżu. Byłem obolały, z niewyjaśnionych powodów ćmiło mnie w okolicach żeber i klatki piersiowej. Początkowo nie zwracałem uwagi, ale wkrótce ból przybrał na sile i wiedziałem, że coś jest nie tak. Po badaniach w szpitalu powiedziano mi, że mój poziom tlenu jest na niebezpiecznie niskim poziomie.

W nodze Chrisa odkryto skrzepliny krwi, które dostały się do płuc wywołując zatorowość płucną oraz zaburzenia rytmu pracy serca. Innymi słowy, groziło mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Zawał, opcja nie do odratowania, nawet w szpitalu.

cgs

Zamontowali mi dwie rurki wystające z boku, dwa dreny. Myślałem, że to już koniec. Nie myślałem o koszykówce, cieszyłem się, że jeszcze żyję.

Hospitalizacja trwała 9 dni. Opuścił 30 ostatnich meczów sezonu. Całe minione lato upłynęło pod tytułem powrotu do formy. Brał leki na rozrzedzenie krwi, niebezpieczeństwo minęło, a wydarzenie potraktowano jako pojedynczy i niepowtarzalny przypadek. Od początku minionego sezonu znów dominował, w meczu otwarcia, po dziewięciu miesiącach absencji zrobił 21 punktów i 10 zbiórek. Dość powiedzieć, że został powołany do Meczu Gwiazd po raz jedenasty (!) z rzędu.

Poczułem, że coś jest nie tak na krótko przed All-Star Game, obudziłem się z bólem łydki. Zaniepokojony pojechałem bezpośrednio do szpitala. Powiedzieli, że znów mam skrzeplinę krwi w nodze. Byłem załamany.

Po spotkaniu z lekarzami klubowymi zdecydowano, że sezon Chrisa jest zakończony.

Usłyszałem, że mój sezon właśnie dobiegł końca, prawdopodobnie także cała moja kariera koszykarza. Poczułem się jakby postawiono na mnie krzyżyk, zamieciono i wyrzucono do kosza.

No i teraz najważniejsze, uważajcie.

Kiedy lekarz mówi mi, że to koniec a ja tego nie kupuję, wydaje mi się, że mam prawo się nie zgodzić. Wiem, że mam w sobie wiele talentu i umiejętności. Nie chodzi o to CZY zagram, ale KIEDY. Wziąłem byka za rogi.

Właśnie. Od zeszłej wiosny Chris kłóci się z kierownictwem Heat o prawo do gry. Znużony brakiem reakcji ze strony Pata Rileya, postanawia “wziąć byka za rogi”. W kolejnym odcinku dowiemy się, że Chris otrzymuje pozytywną diagnozę, od jednego z najętych lekarzy słyszy, co chce usłyszeć i puka do drzwi Rileya. Ten pozostaje nieugięty. Rzecz w tym, że Bosh nie jest w stanie zmusić zarządu klubu do wyrażenia zgody na grę. W tej chwili pozostają trzy opcje:

1/ Heat wykupią kontrakt Bosha

Wątpliwa sprawa, ponieważ na koncie wciąż widnieje 79 milionów dolarów do wypłaty w ciągu trzech kolejnych lat. Mogą się dogadać, ustalić kwotę mniejszą, ale wykupienie umowy nie zdejmie wymienionej kwoty z ksiąg zespołu.

Riley zdecydowanie woli opcję pod tytułem “medyczna emerytura”. Bosh dostanie kasę, ale obciążenia znikną już w lutym 2017, równo rok od ostatniego meczu Chrisa. Daje to Heat dodatkowe 25 baniek do spożytkowania na free-agentów. Rzecz jasna lekarze namaszczeni przez ligę będą poddawać Bosha testom oraz definitywnie orzekną czy jego dalsze występy stanowią zagrożenie życia bądź utraty zdrowia. Jeśli okaże się, że Chris jest w stanie grać, 79 baniek wciąż figurować będzie w salary cap Miami.

2/ Heat wytransferują Bosha

Tylko ktoś doprawdy zdesperowany wziąłby Chrisa do zespołu. Co ja mówię “wziął”. Musiałby w zamian oddać wartościowe zasoby! Może zadziałałoby, może lekarstwa i bieżąca diagnostyka zmniejszą ryzyko do minimum, ale wyobrażacie sobie co by się stało, gdyby Bosh padł nieprzytomny w trakcie meczu?!

3/ NBA wkracza na scenę

Nie chcąc ryzykować skandalu, przepychanek medialnych i tym podobnych, po serii testów, Adam Silver z przydupasami  definitywnie kończy karierę Chrisa w NBA. Doprawdy trudno mi sobie wyobrazić, że lekarze powołani przez ligę podważą decyzje lekarzy Miami. Wiecie jak to jest w światku medycznym.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

16 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    mistrzowski sklad miami zaraz caly pojdzie na emeryture zobaczcie wade ma 3 lata pewnie jak kolana pozwola , batier zakonczyl miller to samo, mario nie wiadomo czy po kontuzji znajdzie pewne miejsce w nba, andersen pewnie zakonczy po sezonie, i zostanie lebron a przeciez to jak wczoraj gdy zdobywali te mistrzostwa i powolania wspolne do asg ://///

    (71)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda że zawodnik takiego kalibru może zakończyć karierę z powodu niebezpiecznej choroby. Na jego miejscu “odwiesiłbym buty na kołku” bo nie ma co ryzykować życia, żona, rodzina, kochające dzieci, są rzeczy ważniejsze

    (38)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    miłość miłością, ale zdrowy Chris mógłby zarobić jeszcze z 60-80 milionów i o to tez się tyczy ta potyczka i tak ma mnóstwo szcześcia że złożzył podpis na papierze za nim wykryto to u niego. Przykra sprawa to oczywiste. Żaden lekarz, żaden menedzer nie weźmie odpowiedzialności za jakis wypadek Chrisa to również mogłby sie odbić negatywnie na wizerunek ligi, a wiadomo, że wizerunek jest to tak potężny pieniądz, że nikt tyzykowac nie będzie.
    Fajnie jednak, że ten problem opisaliście bo teraz już wiadomo co i jak z Chrisem. Pat ma ciężki orzech do zgryzienia, bo miał tworzyc klub walczacy w PO, a tu raptem zostanie Dragić, HW, Winslow teraz by im sie przydał Beasly tylko, że ten podpisał z Bucks

    (6)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ostry9876
    Odpowiedz

    Bardzo lubię Chrisa, ale gość nie może więcej grać. Jeżeli pozwolą mu grać to ta sytuacja będzie się powtarzać, a w końcu może dojść do najgorszego, czyli śmierci i Bosh musi to zrozumieć, bo sport schodzi na drugi plan w takiej sytuacji. W każdym razie NBA traci znakomitego zawodnika i niezwykłego człowieka. Good Luck Chris

    (11)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    [xxx] ogarnijcie te tytuły artykułów… Ten brzmi co najmniej jakby już zakończył karierę, tak samo z Big Ticketem. A “Ingram wypada z wyścigu po ROY” jak wam brzmi??? (kontuzja…). Rozumiem, chcecie wyświetleń ale od czasu do czasu serce mi staje (INGRAM -#lakersnation)…. Proszę, ogarnijcie to

    (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nienawidziłem Big Three Miami za to ,że wtedy kiedy byli w formie, to było wiadomo kto zdobędzie mistrzostwo, i że zachowywali się jakby wszystko im się należało. Jednak teraz gdy big three się rozpadło widać jak wielcy są to zawodnicy. Szkoda Chrisa, że w momencie kiedy mógłby jeszcze wiele nam pokazać niestety musi skończyć karierę. NBA bez niego to nie będzie to samo, zbyt wielu zawodników skończyło kariery w tym roku szkoda ,że do tej listy pewnie będzie trzeba dopisać Chrisa.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    “Sport to zdrowie”. Sport zawodowy to praktycznie pewne problemy zdrowotne. Oczywiście zawodnicy NBA to super wyselekcjonowana grupa nadludzi posiadających wielki talent ale także sprawdzane przez lekarzy predyspozycje zdrowotne. Niestety nawet w tej grupie zdarzają się takie przypadki. Generalnie nie jest tajemnicą, że KOLANA, KRĘGOSŁUP, BARKI po profesjonalnym (a często i półprofesjonalnym) praktycznie do wymiany. Pamiętam jak nasz rodzynek przyznawał że obecny kontrakt będzie jego ostatnim gdyż chce w wieku średnim wstawać z łóżka i wykonywać codzienne czynności bez wszechobecnego bólu wynikającego z wyniszczenia organizmu.
    Nasz DINO przynajmniej jest w jakim sensie zawodnikiem spełnionym i ma zapewnioną stabilność finansową.

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja za nim raczej nie przepadałem. Brzydki jak Westbrook. To od niego zaczęło się to gejowskie small ball. W Miami grał na centrze, a w wywiadach opowiadał, że nie lubi podkoszowych przepychanek, tylko woli grać na obwodzie. No jak centrowi może coś takiego przejść przez gardło? Filmik z najlepszymi akcjami kariery chyba nawet nudziarz Duncan miał bardziej efektowny. Mimo to był niezłym grajkiem i życzę mu zdrowia.

    (-13)

Gwiazdy Basketu