Trevor Ariza graczem Washington Wizards, ewolucja Blake’a Griffina

25

No i przegrałem zakład. Wszystkim, którzy pisali na priv będę teraz musiał postawić gazowany trunek czy o czym tam rozmawialiśmy. Trevor Ariza nie zagra dla Los Angeles Lakers. Nie zagra ponieważ został posłany do Waszyngtonu w zamian za Kelly’ego Oubre i syna trenera Austina Riversa. Żadnych więcej picków czy worów gotówki. Dwóch na jednego, zaklepane przez łysego (komisarza).

W jaki sposób zmienia to oba zespoły? Nie zmienia absolutnie nic. Ariza tegorocznych losów klubu ze stolicy nie odwróci, bo nie gra na skrzydle stanowi tutaj problem, a Phoenix choć ma szansę grać sensowniejszym ustawieniem i potencjał większy zebrali na przyszłość, i tak plan mają jeden: top loterii draftu, prawda?

Tyle w kwestii transferu, tak naprawdę chciałem Was zaprosić do lektury wpisu BLC, tematem Blake Griffin!

~~

Nie oglądałem Griffina w ekipie uniwersyteckiej gdy występował w barwach Oklahomy, dlatego też nie miałem żadnych skojarzeń z jego osobą. Ledwo zdążyłem zainteresować się draftem 2009 roku (dominował w lidze letniej) a już okazało się, że przez kontuzję kolana opuści cały sezon. Pechowy ostatni mecz lata sprawił, że Blake Austin Griffin opóźnił swój debiut w NBA o rok.

W zasadzie zapomniałbym o tym zawodniku gdyby nie jeden szczegół, który uniemożliwiał definitywne rozstanie z jego osobą. Akurat tak się złożyło, że jakieś 2-3 miesiące później w moje ręce wpadła gra NBA 2K10. W trybie kariery ulepiłem swojego fajtłapę i po rozegraniu kilku spotkań, wylądowałem w Phoenix, czyli tej samej dywizji co Clippers. Spowodowało to, że wyjątkowo często musiałem digitalizowaną facjatę Blake’a oglądać.

W prawdziwym życiu, pozbawieni swej nowej gwiazdy LAC przegrali wszystkie gry z Suns w sezonie 2009/2010, ale w mojej grze było inaczej. Pamiętam ile krwi napsuło mi, walczącemu o jak najlepsze noty dla mego pajaca, uganianie się za Griffinem, który siał z półdystansu aż miło. Jakież było zatem moje zdziwienie, gdy zobaczyłem go w końcu na żywo i okazało się, że jego styl gry jest zupełni inny od tego, który zaimplementowali mu twórcy gry, z Ronniem 2k na czele.

No cóż, to było lata temu, a NBA zmieniła się przez ten okres nie do poznania. Wzrost znaczenia rzutów trzypunktowych spowodował, że dzisiejsze ekipy stawiają na zawodników wszechstronnych, potrafiących być użytecznymi w wielu miejscach boiska.

Dotknęło to przede wszystkim podkoszowych, wśród których wielu nie umiało odnaleźć się w nowych realiach. Dość powiedzieć, że symbolem “nowej ery” wśród zawodników z pozycji 4 i 5 był wówczas Chris Bosh, szumnie określany jako gracz formatu “stretch four”. Jego statystyki z tamtego okresu wyglądają dziś wyjątkowo ciekawie. Chris, w sezonie 2010/2011 pierwszym dla Heat, aż 35% swoich zdobyczy notował z dalekiego półdystansu. Za trójkę walił natomiast średnio raz na trzy spotkania (nawet trochę rzadziej) trafiając ledwie raz na czternaście kolejek! Taka to była wtedy nowoczesność.

Dziś, niemal dekadę od tamtych wydarzeń, ułożona ręka jest nie tyle przywilejem, co warunkiem sine qua non boiskowej egzystencji. Zawodnicy tacy jak Marc Gasol, Boogie Cousins czy Brook Lopez to jedne z jaskrawszych przykładów. Z drugiej strony jest również Giannis Antetokounmpo, kandydat do statuetki MVP, któremu wytyka się na każdym kroku brak kompetencji w zakresie strzelectwa dystansowego.

Niemniej, artykuł niniejszy poświęcony jest Blake’owi Griffinowi. Dlaczego akurat jemu? Otóż, mniej więcej od momentu jego transferu do Detroit, jawi się on jako jaskrawy przykład adaptacji do postępujących realiów, a statystyki, które chcę przedstawić są bardzo wymowne.

#Rzut za 3

Jeśli spojrzymy na to, jak dużą część ogółu rzutowego Griffina stanowiły próby za trójkę w sezonie 2017/2018 i rok wcześniej, możemy wpaść w niezły szok:

  • sezon 2016/2017 -> 12%
  • sezon 2017/2018 -> 32%

Tylko w tym sezonie BG trafił więcej rzutów z dystansu, niż w sześciu pierwszych latach kariery łącznie (42 do 55). W debiutanckim sezonie rzuty za 3 stanowiły ledwie 1,1% jego rzutów w obecnym sezonie już 26.4% a więc w przybliżeniu jedna setna do jednej czwartej. Przepaść. Trenował z Mr. Miyagi, czy co?

Stało się ewidentne, że jego styl gry ewoluował w kierunku linii rzutów trzypunktowych. W tym sezonie zalicza już średnio ponad 6 takich prób w meczu. W swoim pierwszym sezonie na parkietach NBA rzucił łącznie 24 dalekie próby. Teraz, na obecnym etapie rozgrywek, ma ich już 152, czyli o jedną mniej niż wynosi suma jego trafionych rzutów za 2.

#Sam sobie radę dam

Inna nowinka, bardzo istotna w grze Blake’a Griffina to fakt, iż sam potrafi tworzyć dla siebie sytuacje. W pierwszych latach gry był “wykończeniowcem” – to do niego szły asysty kolegów. Teraz balans się odwrócił, o 180 stopni.

W pierwszym roku gry na parkietach NBA, Griffin zdobywał aż 67% swoich punktów po asyście kolegi. Sam wypracowywał jedynie 33% swych sytuacji z gry. Nikt nie miał wówczas do niego pretensji, wszak za coś ten Baron Davis pieniądze brał. Teraz jednak jest zupełnie inaczej. Z asyst pochodzi jedynie 35,1% punktów Griffina. Resztę, całe 64,9%, zdobywa z własnoręcznie kreowanych sytuacji.

Różnica jest także widoczna w tym, jak zaadaptował się Griffin do rzutów za 3. Zazwyczaj jest tak, że wysocy gracze, którzy wypracują sobie tę umiejętność, stają się specjalistami od catch & shoot. Tak jest na przykład z Brookiem Lopezem, który niemal 97% swych trójek zdobywa po podaniu kolegów. Blake Griffin? On 52% sytuacji trzypunktowych kreuje sobie sam. Zmiana w jego boiskowym stylu gry nie uszła uwadze jego boiskowych adwersarzy.

Blake nie gra jak tradycyjny gracz podkoszowy. Rzuca dużo trójek i korzysta z zasłon przy pick and rollu zupełnie jak gracz obwodowy. Uważam, że jest bardzo wszechstronnym graczem, każdego roku robi postępy. Stale dodaje nowe umiejętności do swego arsenału, przez co bardzo trudno bronić przeciw niemu [Kevin Durant]

#In his prime

Wszystko co napisano wcześniej sprowadza się w zasadzie do tego, że Blake Griffin, jako lider Detroit Pistons, gra najlepszy basket swego życia. Jest w dziesiątce najlepszych strzelców ligi, jeszcze nigdy nie zdobywał tylu punktów co teraz (25.6 ppg) i wydaje się niemal pewne, że po raz pierwszy od sezonu 2014/2015 wróci do składu All-Star Game. A i to jeszcze nie wszystko! Blake jest również “na domiar złego” najlepszym asystującym swej ekipy, zarówno w ogólnej liczbie asyst jak i w średniej (4.9 apg). Myślę, że kibice zespołu z Motor Town mogą mieć nadzieję, że za sprawą Griffina Tłoki, po raz drugi w ostatniej dekadzie, awansują do playoffs.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

25 comments

    • Array ( )

      Kolejny nawiedzony. Szkoda życia na przewijania do komentarzy. Najpierw pierwszy idiota, później masa kłótni a gdzieś między tym kilka ciekawych komentarzy ale dokopanie się do nich jest coraz trudniejsze dlatego żegnam forumowiczow i Admina Bartka. DZięki za Twoja ciężka pracę. Czuję że masz ambicje zaistnieć w polskim koszu. Jezeli to prawda to życzę wytrwałości jak tutaj do debili pisZących od rana “gdzie som artykuły? Już 12 a a przecie paczę na reklamy więc wymagam, Zmień pracę!”:)

      P.s. Nie siedź tyle po nocach bo systematycznie skracasz sobie życie. Trzymajcie się chłopaki i dziewczyny. Wszystkiego dobrego:)

      (13)
    • Array ( )

      Nom, jeden i drugi jest człowiekiem.

      Chociaż Blake ze swoją facjatą, to wpasowałby się idealnie do starych odsłon Planety Małp.
      Bez charakteryzacji.

      (-6)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan Pistons (pozdrawiam fanów Granta Hilla) pozwolę sobie na kilka zdań. Przy transferze z Clippers wielu twierdziło, ze Clippers ten trade wygrali. Dostali Harrisa i Bradleya. I faktycznie w poprzednim sezonie można by uznać to za fakt, ale w ten sezon to juz inna historia. Griffin gra sezon życia. Potrafi przejąć mecz i to nie w sposób typowego, klasycznego pf`a, ale rzucać trójki niczym Curry z 8-9metra. Tak było bodajże w meczu z Sixers, którym rzucił 50 punktów i wygrał mecz. Jego gra jest dla Detroit nieoceniona. Może obecny bilans tego nie pokazuje, ale jest sporo kontuzji plus terminarz nie rozpiescza, ale Blake jest clutch. Blake nie wymięka, jest twardy i walczy w każdym meczu. Jego arsenał ofensywny jest imponujący – midrange? Jest, 3points? Są, Wjazdy pod kosz? Są, rozegranie z 9metra? Jest. Tzw full package. 26pkt, 9zb, 5as i to na naprawdę dobrej skuteczności. Jest liderem `bad boys` i chyba największym zaskoczeniem tego sezonu in plus. Wcześniej był dobry, teraz jest świetny. Pewne miejsce w ASG i top15 ligi. Kto by się spodziewał przed sezonem? Jeśli utrzyma taką formę (a utrzyma, cholernie ciężko pracujący nad sobą gracz) to będzie nie tylko warty swojego kontraktu, ale wjedzie na pełnej do elity. A tak na koniec przyznam, że nigdy nie byłem jego fanem wiec myślę, że piszę to w miarę obiektywnie. 29lat na karku, jeszcze sporo gry przed nim. Go Pistons!

    (21)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Oj Blc oj Blc widać, że mało się oglądało BG. Trzeba było najpierw do mnie napisać do kogoś kto obejrzał chyba najwięcej meczów Clipsow z udziałem BG.
    Prawda jest taka, że BG od samego początku był bardzo utalentowanym zawodnikiem i wszechstronnym. Pi salem to wiele lat temu, że to zawodnik z najlepszym ball handlingiem (wybaczcie synonim Polski mi gdzieś umknal) wśród wysokich i to bez dwóch zdań. W pierwszym sezonie kiedy miał średnie 22 punkty na mecz pokazywał już swój talent rzutowy i choć często go krytykowalem i jednocześnie bronilem w tej kwestii to nie ulega wątpliwości, że rzut miał całkiem dobry technicznie, może trochę za mało płynny jak to mają niżsi gracze, ale dobry. Przykład? Może ktoś oglądał z 8 sezonów temu mecz Clipsy Indiana jak BG zaaplikowal 46, czy 47 punktów. Warto obejrzeć jego rzut o tablice nie był gorszy niż Duncana. Naprawdę obejrzałem wiele mecz z jego udziałem i jeśli mam być rzeczowy to powiem na czym polega różnica.
    W pierwszym sezonie BG miał średnie ponad 22 punkty i 12 zbiórek później znacząco jego rozwój statystyk się spowolnil po przyjściu CP3, oraz rozwoju Jordana, a w zamian zwykły Kowalski dostawał jego dunki przez co tak się BG mu kojarzył, podobnie zresztą było na początku z Vincem Carter em. Z tą różnicą, że BG już w miarę ukształtowany był jeśli chodzi o wszechstronność.
    To co się zmieniło z upływem lat. Na pewno poprawił rzut z odejściem i po obrocie to co teraz robi to majstersztyk. Sam rzut płynniejszy, ale co dociekliwszy obserwator dostrzeże, że rzut mimo wszystko jest wykonywany ramieniem, który jest nabytych miesniami i przez to może mniej płynny.
    ….i oczywiście ostatnie o tym chciałem już wcześniej. BG był utożsamiany jako dość spokojny gracz, po dunku zawsze kamienna twarz, mało ekspresji, emocji, zimny bez uczuć i tak było przez wiele lat. To też był kojarzony jako taki grzeczniejszy zawodnik. Rzeczywistość jest zgoła inna już na koniec swojej przygody w Clipsach miał takie momenty, że gdzieś tam komuś biodro przesunął, albo przypadkiem wylal gatorade kibicowi na głowę, albo też jak pewnie pamiętacie przygodę z gościem od ręczników czy masażysta.
    Do Detroit pasuje idealnie tak jakby nawet celowo chciał nawiązać do Bad Boysow bo tam druga zła natura BG jeszcze bardziej daje o sobie znać. Proponuję obejrzeć sobie mecz Detroit i zwrócić uwagę na detale BG często stosuje, albo może inaczej zdarza mu się używać mniej szlachetnych sposobów by dopiec przeciwnikowi.

    (5)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe BLC

      Stary, co ty gadasz? Przypomniales jakis jeden mecz z przeszlosci Jak mu siedzialo I to ma byc dowod ze umial rzucac? Przytaczasz ogolne staty punktowe, Po co? Nie chodzi ile pkt. zdobywa, ale Jak! W pierwszym sezonie rzutami za trzy zdobywal niespelna 2% swoich pkt. z gry. Teraz? 34%. Dalej bedziesz sie upieral ze to zawsze byl wszechstronny zawodnik? Do teorii o jakims nawiazywaniu do Bad Boys nawet mi sie nie chce odnosic, bo to rozmowa o niczym.

      (5)
    • Array ( )

      Podałem przykład obejrzyj może od czasu do czasu jakiś mecz taka sugestia. Będę się upieral, bo to,,że nie wykonywal rzutów za linii 7,24 nie oznacza, że tego nie potrafil. Od początku byl wszechstronny tylko osoba, która ogląda raz na jakiś czas może stwierdzić, że było inaczej. Sugerujesz się statystykami, a ja proponuję byś obejrzał mecz, bo można dostrzec to czego stata nie pokaże.
      Nawiązanie do Bad Boys uważam jak najbardziej trafne j.w. gdy się na czymś skupiasz dostrzegasz więcej niuansów niż jak spogladasz raz na jakiś czas.

      (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Słaba ta wymiana. Ariza to i tak już swoje w lidze zrobił, Oubre musi się pozbyc ego, które odziedziczył po Wallu. U Kokoskowa to prawdopobobne i będzie kozackim zadaniowcem na miarę… Arizy. Natomiast żal, że Rivers dostanie dużo minut. Jest wyniosłym ceglarzem i za plecami Walla był w idealnej sytuacji. Mało minut, więc forsował i ceglił i każdy miał go w poważaniu. Bez tatuśka trafił gdzie jego miejsce, czyli w drugi garnitur dołującej drużyny. Byłem fanem tego obrotu spraw. Teraz będa minuty, będzie ceglił dalej i jak mu wyjdzie kilka meczów, znowu naiwny GM go przepłaci. Szkoda.

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny art! Blake musiał zmienić styl gry, po czapach jakie zafundowal mu Festus Ezeli czy Jarret Allen ewidentnie można stwierdzić, że winda nie dojeżdża już na tak wysokie piętro jak kilka lat temu. Mimo to wciąż rusza się świetnie, jak na wysokiego bardzo dynamiczny kozoł i przyzwoita szybkość. Niektórzy dawno go skreślili, a ja trzymam za gościa kciuki, za każdą zmianą stoją setki wyrzeczeń i hektolitry potu. Pozdrawiam.

    (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszystko to prawda. Chwali mu się ciężką pracę. Ale i tak nie jest teraz większą wartością, niż w zestawie z CP3 jako człowiek od wykończenia. Siła Pistons skupia się pod koszem. Ugrali w ten sposób niezły bilans. Stwarzają kolegom dużo otwartych pozycji za linią trzech pkt. Brawo dla olbrzymów. A jednak, w playoffs nie postawiłbym na nich złamanego grosza. Jest coś takiego, że koszykówka nie da się oszukać. Siłowo, nawet taktycznie mogą być niezrównani. Nikt jednak nie nazwie ich wspaniałymi koszykarzami. Blake napracował się jak wół w meczu z Bostonem. Jest największym winowajcą końca ich serii. Ale… nie, nie wierzę w to. Albo zawiedzie go nienaturalnie obciążone ciało, albo przewidywalność i wolne tempo gry, na które rywale znajdą odpowiedź w serii do czterech wygranych.

    (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, że Blake nie robi już takich pak jak w pierwszych sezonach. Pamiętam jak w jednym meczu z Lakers zrobił takiego postera na Pau, że prawie wbił go w parkiet. Robił chyba najlepsze dunki od czasu Amare w Suns. Potem już chyba zaczął się oszczędzać i gdzieś zatracił potrzebę tak efektownych zagrań…

    (3)

Gwiazdy Basketu