fbpx

Tyrese Haliburton młody książę NBA | 45-punktowa porażka obrońców tytułu!

36

WTMW

Hawks 102 Cavs 114

Panowie wysocy Capela vs Allen i Mobley vs Collins można rzec, że zneutralizowali się wzajemnie. Ławki rezerwowych też zagrały na remis. Mecz określiły raczej działania zawodników najlepiej operujących piłką: Trae’a Younga, Dariusa Garlanda, Donovana Mitchella i Dejounte Murraya. Przy czym ten ostatni ewidentnie nie miał dnia. Po pierwszym trafieniu zza pleców Clinta Capeli, praktycznie wszystkie próby oddawał przez ręce, forsując i rzucając na siłę.

W sumie przy jego nazwisku znajdziemy 11 oczek przy 4/17 z gry. Dejounte nigdy rasowym snajperem nie był, a po zasłonie widział dziś bardzo sprawnych Mobleya czy Lamara Stevensa, który siedział mu na biodrze przez cały wieczór. Trochę generycznie to wszystko brzmi, ale Trae z Murrayem trafili łącznie 2/11 zza łuku i rozdali szesnaście asyst. Ich obwodowi rywale Garland i Mitchell: 6/12 zza łuku i osiemnaście asyst, ot cała różnica.

Magic 102 Pacers 123

Indiana jest tak żywiołowa i spontaniczna, że nie sposób im nie kibicować. Tyrese Haliburton (18 punktów 14 asyst) biega nieskrępowanie – obrońcy podchodzą blisko, bo rzuca, a ponieważ podchodzą to mija. Podwajać nie podwajają, bo widzi przy tym wszystko. Śle same ostre podania: kozłem, wzdłuż, w poprzek i na pokuszenie kolegom z zespołu. Każdy jeden myśli, że jest lepszy niż jest w istocie i się zespół pozytywnie nakręca. Wiara góry przenosi, a entuzjastyczny rozgrywający z rzutem i talentem do podania czyni partnerów lepszymi! Jak to mówił Magic Johnson? Asysta jest lepsza niż punkty, bo cieszy dwie osoby.

Według stanu na dziś Hali jest najlepszym podającym NBA ze średnią 10.7 asyst. Zalicza przy tym także najwięcej, bo 20.6 potencjalnych asyst (to takie podania, po których padł rzut celny bądź niecelny) a jego asysty kreują rekordowe 28.2 punktów co mecz. Oznacza to, że jedna asysta chłopaka przynosi średnio 2.63 punktów. Pisałem ostatnio: Pacers obok Bostonu, Dallas i Golden State notują najwyższy odsetek rzutów trzypunktowych. I jeszcze powiem, że wygrali siedem z ostatnio rozegranych ośmiu meczów. Grubo. Orlando zdziesiątkowane kontuzjami, w roli głównej Franz Wagner, ale nie nastarczył był.

Celtics 107 Bulls 121

Przerwana lekcja wuefu Boston Celtics. Po dziewięciu z rzędu zwycięstwach chyba zanadto się rozluźnili. Deska przegrana wyraźnie, przystanie na pięćdziesiąt oddanych trójek, dziesięć piłek straconych “live” to jest przechwyconych przez Chicago. W obronie klasycznie przejmowali każdą zasłonę. DeMar DeRozan długo nie mógł się wstrzelić, ale akcje potrafił sobie w głowie zwizualizować i wiedział co robi. Wiedział kto go przejmie, gdzie będzie miał miejsce i co ma zagrać. A gdy się w końcu wstrzelił, to się Bulls odseparowali na kilka posiadań i było za późno. Al Horford 0/9 z gry. Bardzo chciał, ale takie dni będą się przydarzać coraz częściej: 36 lat dla koszykarza, zwłaszcza środkowego, to przeogromny przebieg. Co nie zmienia faktu, że gdyby C’s spróbowali podwojeń, mecz wygraliby w 9 na 10 przypadków.

Pozytywnym zaskoczeniem był dziś z pewnością Patrick Williams (17 punktów przy 6/9 z gry). Z nim jest temat przede wszystkim mentalny. Tym razem trafił dwie pierwsze trójki i wyraźnie się odblokował. Talent ma wielki jak przystało na 4. pick draftu (2020 roku). Dwa metry z haczykiem, kozłuje, chodzi na nogach, potrafi wejść z bara w obrońcę no i ma kiść. Musi tylko uwierzyć jak Neo w Matrixie.

Blazers 111 Bucks 119

Po aferze z drabiną (LadderGate) dostaliśmy zmobilizowanego, lekko zirytowanego Giannisa. Sytuacja wymagała by wziął się za pary ze zdobywaniem punktów, bo pozbawione Damiana Lillarda Portland długo nie chciało się poddać. Próbowali wielu patentów, ale żaden nie okazał się skuteczny. Jusuf Nurkic nie wyrabiał na nogach, a po niecelnym rzucie jego zespołu wręcz nie zdążał z powrotem na własną połowę. Z kolei gdy zwalisty Bośniak wędrował na ławkę, pojawiały się dobitki i dominacja Milwaukee pod atakowaną obręczą.

Bucks ogrywali dziurawą strefę rywali np. ścięciami Giannisa wzdłuż, pasem środkowym. Antetokounmpo chował się także w dunker’s spot, za plecami obrony. Gdy udało mu się zebrać w tempo piłkę z własnej tablicy – Portland rozkładało nogi (transition defense do luftu, ale łatwo mówić, gdy taki harpagan leci środkiem). Następnie były wyjścia Greek Freaka do podania na wysokość szóstego metra. Kiedy zaczął trafiać z półdystansu, było wiadomo że przyjezdni tego spotkania nie wygrają: 37 punktów 7 zbiórek 6 asyst 16/24 z gry i znów tylko 5/12 FT. Wyobrażacie sobie co by było gdyby ten facet lepiej rzucał?

Heat 101 Wolves 105

Byłem ciekaw Minnesoty z Rudym G. ale już mi wystarczy. Mam wewnętrzną niechęć by kibicować Townsowi czy Edwardsowi. Tu się tak wiele rzeczy nie klei i rozpada w rękach. Obawiam się, że nigdy nie przekują jednostkowego talentu na realny sukces drużyny. Będą ogrywać zespoły słabsze, mniej utalentowane, gorzej zorganizowane, tankujące lub osłabione kontuzjami, jak dzisiejsze Miami, ale pewnego poziomu nie przeskoczą nigdy.

Pamiętacie jak wytykaliśmy, że Donovan Mitchell (15 wjazdów pod kosz średnio w meczu) nie podaje do Goberta w barwach Utah? W zeszłym sezonie panowie spędzili razem na boisku 1198 minut. Padło z tego 39 asyst do Francuza, czyli jedna asysta na przeszło trzydzieści minut gry.

Teraz weźmy Anthony’ego Edwardsa (12 wjazdów pod kosz średnio w meczu): 380 minut na placu razem z Gobertem, asyst jak dotąd PIĘĆ. Jedna asysta na 76 minut gry!!! Dziś w nocy Francuz oddał ZERO rzutów do kosza. Zaliczał puste przebiegi i gdyby miał w sobie takiego samego gwiazdora jak wcześniej wymienieni panowie to by albo się obraził albo wzorem Shaqa zdemolował zlewozmywaki w klubowej kuchni. Kiedy wywołali jego nazwisko pod koniec i przyszło trafiać wolne dla utrzymania przewagi, Francuz zaliczył 4/4 FT. Brawa za profesjonalizm. Po czasie dochodzę do wniosku, że sportowo gorzej trafić nie mógł.

Warriors 83 Pelicans 128

Najwyższe zwycięstwo tego sezonu, ale trudno się dziwić. Warriors rozgrywali wyjazdowe back to back, a zarazem trzeci mecz w czwartą noc. Steve Kerr musi oszczędzać swoich ludzi, bo są wiekowi. Wolne otrzymali więc Draymond, Wiggins i obaj Splash Bros. Jeden jedyny Kevon Looney wystąpił, ale po paru minutach, gdy Pelicans zaczęli rezerwowym Dubs skakać po głowach, zszedł z parkietu i już na niego nie powrócił. Trudno to spotkanie opisywać, bo była to nierówna walka. Brandon Ingram 34 punkty. Devonte’ Graham 6/11 zza łuku. 50-34 na tablicach i horrendalna liczba 26 strat Warriors!

Knicks 129 Thunder 119

Mając w pamięci ostatnią histerię w Madison Square Garden odniosłem wrażenie, że Knicks mocniejszą presję wywierają na obronę linii 7.24 metra. Shai Gilgeous Alexander wciąż nastrzelał swoje (30 punktów 7 asyst 12/13 FT) ale co się dziwić, dysponując taką jednostką napędową pozostaje poza zasięgiem obrońców. Waszej uwadze polecam akcję, z której z dynamicznego wydawałoby się wjazdu przystanął w miejscu, a pęd zabrał mu obrońcę sprzed oczu. Zaraz znajdę… o:

Mimo zmęczenia występami dzień po dniu Knicks byli mocniejsi fizycznie, wygrali batalię na deskach i w polu trzech sekund, a najjaśniejszą postacią ataku był po raz kolejny Jalen Brunson: 34 punkty 14/20 z gry 9 asyst. Uwielbiam warsztat techniczny tego gościa, fakt że jest leworęczny czyni go jeszcze bardziej niekonwencjonalnym ofensywnie. Opanowane ma zmiany tempa, rzuty z odejścia, z odchylenia, wszelkie floatery i półhaki wysokim lobem. Nic tylko podglądać i naśladować:

Jazz 114 Clippers 121

LAC bez Paula George’a, którego zatrzymało napięte ścięgno udowe. Wezmą to spotkanie, ale nie bez nerwów. Zlekceważyli momentami lidera gości Lauri Markkanena (25 punktów 10 zbiórek 10/12 z gry). Pozwolili sobie zebrać szesnaście piłek z własnej tablicy. Za sprawą charakterystycznej dla siebie “nonszalancji” znów zniechęcili do siebie arbitrów, którzy wydawali się ewidentnie sprzyjać Utah. O zwycięstwie zdecydowała czwarta kwarta wygrana 11 punktami.

Mądra decyzja trenera Lue, aby zostawić na placu Amira Coffeya, którego szybkie nogi w obronie były znacznie ważniejsze niż ewentualny offense Marcusa Morrisa. Zwłaszcza, że Norman Powell i Reggie Jackson złapali rytm i ciągnęli zespół strzelecko. Co za tym idzie Utah nie miała otwartych pozycji do rzutów w ostatniej odsłonie. Nawet Markkanena koniec końców potrafili umiejętnie odciąć (0/4 z gry w IV kwarcie). Tak więc szacunek dla chłopaków. Bez jednej gwiazdy, z drugą gwiazdą ograniczoną minutowo (Kawhi 8 punktów 5 asyst 23 minuty) zatrzymali jeden z najbardziej dynamicznych (i kreatywnych) ataków NBA.

W kwestii gości: podoba mi się rozwój Hortona-Tuckera, który demonstruje większe opanowanie, nie forsuje, podaje piłkę po ściągnięciu na siebie obrony, na własnej połowie wybiera piłki ludziom w koźle. Mike Conley wypadł z kontuzją, a THT jako playmaker jest stawiany wyżej niż Colin Sexton.

Dobrego dnia wszystkim. Podziękowania dla przyszłym Patronów GWBA. b

Ostatnie Wpisy

36 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    ” 10.7 asyst. Zalicza przy tym także najwięcej, bo 20.6 potencjalnych asyst (to takie podania, po których padł rzut celny bądź niecelny) a jego asysty kreują rekordowe 28.2 punktów co mecz. Oznacza to, że jedna asysta chłopaka przynosi średnio 2.63 punktów”

    Trochę pojechałeś. Trzeba wziąć pod uwagę potencjalne asysty w stosunku do punktów.

    (-4)
  2. Array ( )
    Kupujesz bilet, mistrz NBA wpada... 22 listopada, 2022 at 16:56
    Odpowiedz

    ….i największe gwiazdy nie grają. Bo są przemęczone….ojej….

    Czy Pan Silver nie dyma kibiców?
    Były zwroty za bilety?

    A może 3 mecze w 4 dni to ……chciwość? 82 mecze w sezonie to…. relikt przeszłości??
    Kiedyś chyba więcej koksu brali, i sił im starczało na cały sezon.

    Czasy się zmieniły i może czas zmniejszyć liczbę meczów do 60?

    (21)
    • Array ( )

      Pamiętam, jak ze dwa sezony temu Silver chciał odpowiedzieć zawodnikom (czyt. Lebron) I zmniejszyć intensywność zawodów, bo połowa brała load management już przed przerwą na all star.

      Teraz mamy nawet nie jedna czwarta sezonu, a już połowa gwiazd siedzi na ławce… cóż,za 40 milionów plus też mi się by mi się nie chciało pocić, ryzykować kontuzji, czy już w ogóle biegać w obronie.

      Mnie się to podoba o tyle (trochę też wina covida), że dzięki tym urlopom na żądanie itp. Gra wielu młodych, mają przynajmniej szanse się pokazać. Chociaż jak mialbym kupiony karnet jakiejś tam ulubionej drużyny za grube pieniądze, to wkurzalbym się,że zamiast gwiazd biegają ogórki 🤣

      (10)
    • Array ( )

      @Olas
      Ja bym się bardziej wkurzył gdybym podczas jedynego być może pobytu w Stanach poszedł na jeden jedyny mecz czołowej drużyny i oglądał gości z G League. Naprawdę rozumiem czemu gracze pauzują, ale w takich sytuacjach powinni zwracać chętnym za bilety, bo to jest niewywiązanie się z usługi. To jakbyś kupił bilet na Metallicę i trafił na cover band, bo akurat muzycy byli przemęczeni

      (7)
    • Array ( )

      @Olas , Jordan brał w swoim ostatnim sezonie w bulls chyba 33 miliony. Grał zdaje się 82 mecze.

      (6)
    • Array ( )

      @DMNo
      No masz rację. Ponad 30 baniek. 82 mecze. Plus naście następnych w drodze po mistrzostwo. To 6🤣🤣🤣 a który z aktywnych graczy za 40+ zielonych ma w tej chwili 6 pierścionków?😁😁😁

      (0)
    • Array ( )

      Bill Russel grał wszystkie mecze w sezonie i zrobił 11 mistrzostw za 100 tysi rocznie, ale wiadomo, lata ’60 to były czasy, a te pizdeczki z lat ’90 dostawały po 30 baniek ale i tak musiały robić sobie przerwę na bejsbol.
      😉

      (-4)
    • Array ( )
      Marian Paździoch syn Józefa 23 listopada, 2022 at 13:28

      @Olas
      Właśnie z myślą o tych co mają karnety gwiazdy pauzują w meczach wyjazdowych.

      (0)
    • Array ( )

      Fen lamusie, dlaczego obrażasz innych nie mając zielonego pojęcia o powodzie decyzji MJ’a? Chłop szukał wyzwań i je znalazł. Gwarantuję ci, że Jordan nie miał mniejszych jaj aniżeli Russell czy też Robertson.

      (1)
    • Array ( )

      @Fan .Nba
      Naprawdę nie czekałeś na mecze 2012-2014 Spurs grających prawdopodobnie najpiękniejszą zespołową koszykówkę sprzed ery “jump-shooting team(s)”?

      (5)
    • Array ( )

      Przez Spurs to przestałem oglądać NBA.
      Tim Duncan i David Robinson totalnie mnie zniechęcili do oglądania.

      Z tego co czytam o Spurs z lat ~2012, to zaczynam żałować, że ominąłem ten czas.

      (6)
    • Array ( )

      @90 ‘s fan
      Zaryzykuje stwierdzenie,że najnudniejszy zespół wespół z Utah Jazz z 90tych 🤣

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem ze 3 czy 4 mecze Knicks w tym sezonie I nie mogę się zgodzić. Jalen Brunson w przypadku Nowego Jorku to jest zawodnik, który łata dziury w ataku, bo reszta nie wie co gra.
    Żadne tam opanowane floatery czy rzuty z odejścia ‐ w większości są to rzuty sytuacyjne. Z przymusu. W ataku grają zupełnie nieskoordynowana koszykówkę, Brunson to szalaput – rzuca bo musi, bo mu koledzy znikają. O ile w ataku nie jestem zaskoczony niczym, bo Knicks utknęli w przeciętności mniej więcej na poziomie Wizards, o tyle jestem zdziwiony jakością defensywy. Myślałem,że zamordysta i fanatyk obrony TT jakoś to poustawia, ale jak widać ani gracze się nie wykazują,ani on tymbardziej.
    Czuję,że Thibocostam zostanie pożegnany po tym sezonie, a następnym który poleci, będzie Randle.

    (9)
    • Array ( )

      A widzisz, to potwierdza to co pisałem na wieść o transferze Brunsona do NYK. O ile w Dallas u boku Luki naprawdę miał szansę wybić się na coś wielkiego bo Luka potrafił wyeksponować jego dobre strony, o tyle jako samodzielny lider (a do takiej roli go strugają z banana) będzie i jest weryfikowany przez rzeczywistość. Owszem, z racji wieku i tego że NY wyskoczyli z takiej kasy każdy by w to poszedł, bo w końcu o to w tym chodzi, natomiast w Dallas miałby szanse na pierścień. W Yorku może o tym zapomnieć.
      A Knicks… No cóż, takiego mają lidera na jakiego zasługują. Ta organizacja nie wygląda dobrze, choć w sumie na północnym wschodzie USA podobnych nie brakuje (sprawdzić czy nie ksiądz/Boston).

      (-3)
    • Array ( )

      Miałem już jakieś parę dni temu odpowiadać komuś kogo gra Brunsona irytuje.Z kim ten chlop ma grać?Z takimi mistrzami basket IQ jak Randle,Grimes,Robinson,Toppin,Q, czy RJ?

      (3)
    • Array ( )

      Nie zgadzam się, Brunson gra to co lubi. Ponad 40% jego posiadań to akcję pick & roll, gra też sporo izolacji i tranzycji i w każdym z wymienionych typów akcji, jego średnie punktów na posiadanie są znacznie wyższe niż ligowa średnia. A jak wiadomo, bez współpracy z partnerami nie da się tak grać. Dzięki znakomitej pracy nóg i wybitnej technice jest w stanie oddać dobry rzut zarówno w gąszczu obrońców pod koszem, jak i przeciw znacznie wyższym rywalom na półdystansie. Mimo, że jego rzuty często wyglądają na trudne i wymuszone, dla niego wcale takie nie są.

      (5)
    • Array ( )

      Chłopaki, ale wy się prujecie teraz, jakbym napisał że Brunson jest do kitu i w ogóle ssie. NIE. z tekstu zrozumiałem,że to jakiś wirtuoz. Otóż w moich oczach nie. chaotyczny, rwany styl – owszem, skuteczny – ale mnie się po prostu nie podoba.

      Ktoś tu napisal kiedyś, że NBA to przede wszystkim show i pieniądze, a dopiero potem kosz.No ok. To ja akurat show pt. Jalen Brunson nie kupuje. Szarpie się na tym boisku jak Jim Carrey w co drugiej komedii.

      Co do IQ to się zgadzam, gra może nie z turbodebilami, ale do Mensy chłopcy też nie należą. No to na potwierdzenie tego co napisałm – tak, rzuca ( I trafia) bo nie ma wyboru,z jakim procentem – nie mam bladego pojęcia i nie jestem fanem statystyk. Oceniam jego gre, tak jak patrzę na mecz. “I tak patrzę,jakbym widzial”🤣 i to co widzę nie jest dla mnie 🙃

      SILVER ODDAWAJ MOJE 90 ZŁOCISZY ZA LEAUGE PASS!😁😁😁

      (0)
    • Array ( [0] => administrator )

      Manek ma racje. Olas toxic stuff.
      Zdałem sobie sprawę, że swoimi negatywnymi ocenami niektórych zdarzeń czy postaw zawodniczych daje asumpt do różnych toksycznych prostackich wypowiedzi w komentarzach.

      (-4)
    • Array ( )

      Zgadzam się z Bartkiem – jestem toxic stuff. Cała ta dyskusja o tym, czy Brunson jest fajny czy nie, jest tego najlepszym przykładem. Same negatywizmy i inwektywy.

      I tak, przepraszam, moje wypowiedzi prowokują strasznie prostackie komentarze. Np z jak cisnę z DMNo o krokach w NBA obecnie czy o wyższości koszykówki z lat 90tych nad ta, ktora w tej chwili obserwujemy. Pod moim komentarzem jest zawsze dużo minusów i wzajemnego wyzywania się od aparatczyków, antyszczepow, goatów i Bóg jeden wie co jeszcze🤣

      #muremzawestbrookiem

      (1)
    • Array ( )

      To też Ci napisałem, że Twoja ocena wizualna jest błędna, bo akcje Brunsona to są posiadania o wysokiej skuteczności, nie są ani rwane, ani chaotyczne, ani wymuszone i potwierdzają to statystyki, których niestety nie lubisz. Jalen nie jest skoczny, ani szybki, jest za to silny, skoordynowany, lubi zmieniać tempo i grać na kontakcie, to nie typ szybko biegającego, wolno myślącego snajpera, jakich w lidze wielu. To gracz unikatowy, bo spore ograniczenia fizyczne nadrabia wybitną techniką, pracą nóg i boiskowym IQ. Żeby nie być gołosłownym, dodam jeszcze, że w bieżącym sezonie regularnym obejrzałem, jak na razie, wszystkie mecze Knicks.

      (4)
    • Array ( )

      @Manek

      Nie no zaraz jeszcze przeczytam,że Brunson powinien startować w wyścigu o MVP sezonu. Moja ocena tego co oglądam jest moja ocena – tak jak pisałem – each to it’s own. Więc ciebie może kręcić taki styl, mnie absolutnie nie. Czy to jest piekne dla mojego oka? Nie, zaawansowane statystyki można lubić albo nie. Ja koszykówki nie rozkładam na atomy już od dawna😁 oglądam różne mecze (współczuję oglądania wszystkim meczów NYK, bo domyślam się że to nie jest łatwe) I po prostu stwierdzam, co mi podchodzi,czym mogę się głębiej zainteresować, a co sobie odpuścić.

      Np. Dużo bardziej wolę oglądać innego zawodnika bardzo podobnego gabarytowo – “człowieka z pęczkiem marchewek na głowie” z Cleveland. I to nie dlatego,że Cavaliers mają zajebisty skład w tej chwili, ale po prostu jego gra kręci mnie bardziej. Mają podobne parametry,podobny staż, roznia ich numery draftu i gdzie graja/grali – jednak Garland podchodzi mi bardziej.

      I zgadzam się tu, nie wiem czy to Drupi napisal Czy ktoś inny – że taki lider jaki klub. Też uważam,że trzeba mu było być dalej pomagierem Luki, niż pierwsza opcja w drużynie,w której tak naprawdę niewiadomo co jest grane.

      (-1)
    • Array ( )

      @Olas

      Wyraźnie napisałeś, że Knicks grają nieskoordynowaną koszykówkę, nikt oprócz Brunsona nie wie co gra, a sam Jalen rzuca głównie rzuty sytuacyjne, bo musi, bo mu koledzy znikają. To konkretna ocena ich stylu gry, którą podzieliłeś się nią na forum, udowadniam Ci, że w rzeczywistości jest zupełnie inaczej, a Ty na to, że to Twoja ocena i może być jaka chcesz, a to że błędna to nic, bo przecież Twoja, a statystyk nie lubisz. No, ręce opadają…

      (2)
    • Array ( )

      No ciężko się dogadać z fanem Knicksow…. może dlatego tak tam koszykówka od 20 lat nie idzie do przodu.😁

      (-2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za relacje! W pierwszym akapicie Utah – LAC wkradła Ci się literówka – Markkanen miał 10/21 z gry.
    Miałby problem zrobić 10/12 z czego w czwartej ćwiartce 0/4 😉

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Zobaczymy jakie ruchy zima zrobia GSW jak bedzie Trade DeadLine…Bo poki co ten Donte Divincenzo zupelnie nic nie wnosi,gra chaotycznie,pudluje…a myslalem,ze wyuczy sie walenia za 3 przy takich graczach jak Curry czy Thopson,ale nie.

    Druga sprawa to ten caly Wiseman,gosc,ktory znowu trafil do G-League… Powinni go sie pozbyc,wziac rim Protektora i obronce z rzutem za trzy,jakiegos 3D. Bo jak sie posypie Curry to cienko to widze. Poole i Wiggins maja swoje momenty,Klay odzyskuje forme. Mysle,ze kogos sensownego ogarna bo wieku nie oszukasz niestety.

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    To ciekawe jest czy przez przypadek nie dotarliśmy do granicy wytrzymałości zawodowców. Wszystkie zmiany przez lata miały na celu skrócenie czasu akcji, zwiększenia tempa meczu, sprintów i wsadów itd. Mam wrażenie teraz ze zawodowiec jest wstanie zagrać tak z trzy sezony na pełnej. Pierwsze trzy cztery sezony uczenie się NBA, trzy sezony na pełnej i cztery z dmuchaniem by ciało się nie rozpadło

    (7)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Jeszcze słówko odnośnie load managementu. Arsene Wenger był kiedyś trenerem Arsenalu Londyn. Wygrywali z jakimś przeciętniakiem u siebie 5:0 i ostatnie 10 minut podawali sobie piłkę bez zaangażowania. W szatni dostali zjeby od trenera. Powiedział , że ludzie nie po to płacą po 50 funtów za bilety , żeby oglądać jak piłkarze podają sobie piłkę na swojej połowie. I albo to się zmieni , albo on zmieni zawodników pierwszego składu.

    (3)
    • Array ( )

      Nie znam się na kopanej, no ale w takim układzie kogoś takiego jak Wenger brakuje w obecnej rozpieszczonej NBA.
      A co do load management – nie widzę nic złego w tym że zawodnicy czasem muszą sobie pauzę zrobić. Np. Przed weekendem All Star, przy założeniu “eee tam chłopaki, luzujemy, tu się na razie nic wielkiego nie zdarzy,wracam new and improved po przerwie”. Albo przed ciężkimi PO. Powrotu po ciężkiej kontuzji też bym nie określał jako LM.

      No ale co innego jak co trzecia gwiazda robi sobie wolne już na początku sezonu i do końca nie wiadomo,czy oni odpoczywają, leczą coś, czy biora wolne tak po prostu.

      I tak odnośnie tego ci pisałeś kilka dni temu o tankowaniu. Ja też nie pojmuje tego, jak drużyna o składzie takim jak np. Chicago w tym sezonie (o ile oczywiście zechcą tankowac i o ile to prawda) może oficjalnie ogłosić akcję pt. “Sezon nam się nie do końca fajnie zaczął, teraz będziemy dawać ciała i liczyć na loterię”… No kurde. Idąc takim tokiem rozumowania zaraz będziemy mieć więcej druzyn w wyścigu o Wembanyamę (zobaczymy co z ancymona wyrośnie), niż druzyn otwarcie chcących grać o tytuł mistrzowski…

      (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu