Ray Allen: The Downtown King

19
Ray Allen

Podsumowanie wielkiej sportowej kariery to zawsze ciężkie zadanie. Ile by nie napisać, zawsze coś się pominie. No bo jak zmieścić 18 lat życia najlepszego ligowego snajpera w historii w ramach jednego artykułu? Jak opowiedzieć o czterech klubach, dwóch pierścieniach, konkursie wsadów. No i filmie, który każdy z nas oglądał, by nie pominąć żadnego istotnego szczegółu?

ra

Paradoksalnie, czasami „mniej” znaczy „więcej” w takim wypadku, toteż usłyszawszy wieść o zakończeniu kariery przez Raya Allena, zacząłem zastanawiać się nad słowem, które najlepiej mogłoby tę karierę podsumować. Tym, co pierwsze przyszło mi na myśl, było słowo „dyscyplina”.

Nie wiem, Drogi Czytelniku, od jak dawna interesujesz się NBA. Być może znasz Raya od czasów jego gry dla Milwaukee, a może Twoja przygoda z NBA zaczęła się gdy Allen grał dla Heat i miałeś szczęście widzieć jego pamiętną trójkę w meczu numer sześć finałów 2013.

Istnieje również taka ewentualność, że jesteś tu całkiem nowy i po prostu znasz Raya, jak to się mówi „z highlightów”, bo znać go wypada, jako człowieka który wpakował przeciwnikom 2973 trójki (plus 385 w playoffs).

Dyscyplina

Bez względu na wszystko uważam, że „dyscyplina” będzie właściwym słowem, z którym powinniśmy kojarzyć tego zawodnika. Taki już miał charakter. Podczas gdy inni zawodnicy po zakończeniu kariery z trudnością dopinali spodnie na brzuchu, on cały czas wyglądał tak, że wierzyliśmy, że wróci na boisko. Przecież wystarczyłoby założyć jersey, bo cały czas był tym samym Rayem, którego znaliśmy z parkietów NBA.

rabe

Nawet jego łysa głowa cały czas wyglądała jak dawniej. Wielu z nas myślało, że gość jest łysy jak Kojak, ale prawda jest inna, dużo bardziej „rayowska”. Przez całą swoją karierę Ray ucinał sobie drzemkę przed meczem, dokładnie od 11:30 do 13:00. O 14:30 jadł starannie przygotowanego kurczaka z ryżem, po czym golił głowę, by wejść na boisko dokładnie o 15:30. Przestrzegał tego z obsesyjną wręcz dokładnością, drażniła go każda, nawet najmniejsza, zmiana planu. Jeśli któryś z klubowych kolegów postawił furę tam, gdzie zwykle swój samochód parkował Ray, była draka. Wszystko, dosłownie wszystko, musiało być tak, jak sobie zaplanował. Wtedy mogłeś być pewien, że ręka mu nie zadrży.

raf

US Army

Tego typu dryl Allen miał wpajany od najmłodszych lat. Za sprawą profesji ojca, zawodowego wojskowego, wychowywał się w bazach US Army. California, Niemcy, Oklahoma, Anglia, Południowa Karolina… w każdym z tych miejsc młody Ray próbował być po prostu normalnym dzieciakiem, ale traf chciał, że z nikim nie było mu po drodze. Dla dzieciaków z wojskowych rodzin stale był „tym nowym”. Z kolei dla tych z cywilnych w jego zachowaniu było coś nienaturalnego, „gadasz jak biały”, mówili.

js

Jeśli było jakieś miejsce poza domem, w którym Ray czuł się komfortowo, było to boisko do koszykówki w bazie wojskowej. Budząc się w weekendowe poranki i słysząc odgłos odpalanego samochodu ojca Ray wiedział, że ma jakieś dwie minuty, żeby załapać się na podwózkę. Takie już uroki wojskowego życia. Jadący do bazy ojciec nie miał zamiaru na niego czekać i gdyby Ray nie zbiegł po schodach na dół, musiałby czekać cały dzień na szansę gry. Listę zamykano równo o dziewiątej. Dyscyplina.

84

Trzynastoletni Ray, grając przeciw dorosłym, zyskał nie tylko swój pierwszy koszykarski przydomek „Showtime”, ze względu na szybkość, z jaką poruszał się po boisku, ale i sporo nasłuchał o zmarnowanych szansach i prawie-karierach. Przysiągł sobie, że taki nie będzie, choć nawet znajomi niezbyt wierzyli w jego sukces, kiedy, zwróciwszy na siebie uwagę kilku uczelni, zaczął mówić o U-Conn. „Będziesz siedział na ławie przez 4 lata!”, mówili. Albo przepowiadali mu alkoholizm, bo jako niepijący nie był przecież przygotowany na uroki studenckiego życia.

ba

Boga guzik obchodzi, czy trafię następny rzut

Nie stało się ani jedno, ani drugie. Zamiast tego Ray stał się pierwszym w historii uczelni zawodnikiem, który odebrał honory All-American (1995-1996 Consensus All-American First, czyli zawodnik wybrany do składów All-American w więcej niż połowie oficjalnych rankingów). podczas dwóch sezonów z rzędu. Jako junior Ray przewodził uczelni w punktach ze średnią 23.3 ppg, co zapewniło mu tytuł Big East Player of the Year. Było to już po tym, jak ci sami ludzie, którzy nie wierzyli w jego sukces, zaczęli przebąkiwać o bożym darze, jakim rzekomo miał być jego jump shot. Ray nic sobie nie robił z tego gadania, uważał że Boga guzik obchodzi, czy trafi następny rzut.

hdky

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe burningPL
    Odpowiedz

    Mój drugi ulubiony gracz, mam jego plakat nad łózkiem.. cóż mogę dodać… bardzo chciałem, by dorzucił te27 trójek. Niewątpliwie zostanie zapamiętany jako jednego z dwóch najważniejszych rzutów w historii NBA [pod względem ich znaczenia dla przebiegu mistrzostwa NBA, a ponieważ Jordan i tak prowadził w serii 3-2, czyli to nie była sytuacja na śmierć i życie powiem, że Ray wykonał rzut, który miał największe znaczenie dla przebiegu finałów NBA w historii]. Niedoceniony jako obrońca, niedoceniony jako pierwsza opcja [lata w Milwuakee], jeden z najbardziej clutch zawodników w historii (pamiętacie ile game winnerów zaliczył dla Heat w sezonie? Ja pamiętam co najmniej 5.) Pisząc to czuję podziw dla mojego idola, a zarazem smutek, że Sugar odchodzi.. A wszystko mogłoby się potoczyć inaczej, gdyby nie finały konferencji wschodu 2012 game 7 i 3 trójki z narożników Chrisa Bosha. Pamiętam ten mecz jak dziś, płakałem. Celtics rozbiliby Thunder i kto wie, może Ray Ray grałby do końca kariery w barwach z koniczynką? Najpiękniejsza forma rzutowa wszech czasów. 7 trójek w 1 połowę meczu finałów NBA. Tyle sobie przypomniałem na szybko, ale jak już BLC powiedział- nic go nie streści. Jego trzeba było oglądać.

    (39)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Moja ulubiona historia z dziwactwem Allena to ta, gdy przyczepił się do Pierce`a, że usiadł nie na tym miejscu w samolocie co zwykle xD

    (30)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    też mam z nim fajne wspomnienia zwłaszcza jak grał dla Bucks. Od tamtego czasu jego gra praktycznie się nie zmieniła. Pamiętam również jak grał w SSS i jedne z jego meczów w których zdobyła rekordowa ilośc punktów. Pamiętam również konkurs wsadów tak swoją droga jeden ze słabszych jaki widziałem z wygraną KB8 chyba głównie przez fame, ale w tedy też właśnie wsad Ray Allena mi się najbardziej podobał i jeszcze Dervina Hama. Taka jeszcze ciekawostka, że był tez jednym z pionierów (przynajmniej w tamtych latach), któy zrezygnował z usług menedzera i sam wszystkie sprawy załątwiał związane z umową. Tłumaczył sie w tedy, że nie chce by ktoś spijał smietankę z jego kawy. Mega zawodnik odchodza powoli zawodnicy, którzy łączyli sie mniej wiecej w tym samym czasie co ja z NBA

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan Spurs dodam ze dla mnie to najwiekszy rzut w historii… czulem ze sas to oddadza, ogladalem sam w salce w akademiku game 6 , tak sie jaralem pewnym misiem a tu Sugar Ray odpalil taki rzut… obecne wyczyny Currego sa niczym. Po za tym obarczam wina popa za brak duncana na boisku, moglby zebrac ta pilke zamiast bosha. Wszystkiego najlepszego Jesus!

    (9)
    • Array ( )

      Oglądałęm ten mecz , jak i całe finały. W końcówce 4 kwarty SAS mieli dość komfortową przewagę. nie pamiętam dokładnie, ale coś około 7-8 pkt . Nikt chyba się nie spodziewał takiego obrotu spraw. Spurs nawet, tak jakby lekko odpuścili, chyba myślami już odbierali laury za wygranie finałów. Kibicowałem SAS. Trójka Allena ? Czapki z głów, zbierałem szczene z podłogi. Świetne finały, szacun dla Miami – oby jak najwięcej batalii 7 meczowych.
      Odchodzi kolejny wielki gracz, co za rok ….. no ale nic nie trwa wiecznie. Gość zapracował na szacunek,
      Pozdrawiam.

      (2)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rzezniraptor
    Odpowiedz

    Wielki zawodnik, wielki szacunek dla Ray’a. Liczyłem, że jeszcze wróci w tym sezonie, tak się nie stało. Wielka inspiracją dla następnych pokoleń.

    (2)
  6. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe lysy2040
    PATRON
    Odpowiedz

    Zawsze mówiłem że gdyby w 2001 wygrali game 7 z sixters lepiej zaprezentowali by się w finale .Odejscie do heat —-to bolało .Dla mnie na zawsze pozostanie Celtem..

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobre 10 lat temu, w czasach liceum, jak ktoś rzucał trójkę, krzyczało się: „Ray-Ray”! KG odszedł, Ray, A. I. już dawno, Shaq, Kobe, za chwilę pewnie Vince… Z całym szacunkiem dla młodych gwiazd typu Steph, ale ja (poza weteranem LBJ) nie widzę następców z takimi umiejętnościami, a przede wszystkim CHARYZMĄ i OSOBOWOŚCIĄ. Powoli dla ludzi z mojej generacji NBA staje się bezimienna. Gracze są dobrzy technicznie, nawet wysocy biegają i rzucają z dystansu, ale brakuje tego „spice” i uroku NBA lat 90. i poprzedniej dekady.

    (22)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Kryształowa etyka pracy, niesamowita skromność i pokora a z drugiej strony ta chęć wygrywania.

    Świetny zawodnik i człowiek!

    (4)

Gwiazdy Basketu