Dziewięć z rzędu zwycięstw New York Knicks | mistrzowie NBA przywracają hierarchię

Hello everybody!
New York Knicks 109 Cleveland Cavaliers 93 [2-0]
Osiem kolejnych zwycięstw Nowojorczyków było na szali w Madison Square Garden. Ktoś się pewnie zastanawiał jak odpowiedzą goście, którzy poprzednim razem pokpili sprawę po całości i w niecałe osiem minut oddali 22 punktów prowadzenia. To już się zastanawiać nie musi.
Cavs chcieli znów polecieć na patencie, który pozwolił im (z ogromnym trudem) przejść pierwszą i drugą rundę. Rzecz w tym, że zarówno Toronto jak i Detroit to przykłady ekip pozbawionych spacingu i zatrudniające szereg non-shooterów, których się w obronie olewa i zamiast tego stoi w środku. Prawda panie Kenny Atkinson, prawda panie Evan Mobley?
Znów sobie umyślili, że Josha Harta zostawia w piź%ziec samego. Rzecz w tym, że Nowy Jork nie spanikował, nie stawiał na siłę na „dwójkę” Landry’ego Shameta, Deuce’a McBride’a czy Jordana Clarksona. Głębię składu mają piękną, dlatego zagrają w NBA Finals, ale najważniejsza jest właśnie wiara w swoich ludzi. Nie histeria tylko zaufanie i wspólny plan na jak najlepsze funkcjonowanie zespołu.
Faktem jest, że Knicks szarżę w pierwszym meczu przypuścili właśnie bez Josha na placu (w czwartej kwarcie i dogrywce grał łącznie dwie minuty), na co ten głośno utyskiwał i sam sobie przyrzekł poprawę. Co powiecie na: 26 punktów 10/21 z gry 5/11 zza łuku 4 zbiórki 7 asyst 2 przechwyty i wszechstronność defensywną, która wielce utrudniła zadanie gościom?
Jest więc dziewiąte zwycięstwo z rzędu Knickerbockers, imponująco wygląda 52% z gry całego zespołu, ledwie sześć popełnionych strat, czternaście asyst Jalena Brunsona, którego Cleveland bardzo chciało od rzutów odciąć. Jest równy rozdział prób rzutowych wszystkich starterów, z których każdy zaliczył dwucyfrową zdobycz, a jednak powiem Wam, że oni wcale nie grali dobrze! 58:40 zwyciężyli w polu trzech sekund, trafiali tróje z otwartych pozycji, pewnie manewrowali, ale to nie Nowy Jork jest taki duży, to Cavs są tacy mali i nieogarnięci.
Nie wiem, bo nie sposób tego zweryfikować, ale Donovan Mitchell stracił dynamikę i wielce prawdopodobnie, że na koniec serii się dowiemy, że na przykład od kilku tygodni gra z kontuzją mięśnia, którego nazwy pewnie nigdy nie słyszałeś.
Oglądając co drugą noc twarz trenera Atkinsona, widzę człowieka, który nawiguje w kierunku ofensywy, zakochany jest w postaci Sama Merrilla, którego puszcza w lineupach z Maxem Strusem i którymś z gwiazdorów obwodu. Wychodzą z tego komplikacje, bo chłopaki duplikują swe talenty, a ofensywa czerstwieje, bo infrastruktura defensywna się chwieje, a i sety ofensywne są bardzo mało inspirujące. Zwyczajowo pokazuję jakieś nowinki, ale tu naprawdę nie ma czego.
Uwierzcie mi na słowo, że nie działa system, zresztą: Evan Mobley NIE ODDAŁ ŻADNEGO RZUTU DO KOSZA W DRUGIEJ POŁOWIE! Wystarczy czy poznęcamy się mocniej nad klubem z Ohio?
OCZYWIŚCIE, mam świadomość, że pozycje, które Cavs, zwłaszcza w pierwszej połowie, generowali na łuku były bajeczne (zobaczcie sami poniżej), ale jak na złość nie mogli nic trafić. Dedykowani do tego zadania panowie, czyli Merrill, Strus, Tyson i Schroder, osiągnęli łącznie 1/15 zza łuku.




Mówię Wam, Knicks wcale nie grają dobrze! Mają spory margines błędu, bo jak nie w ataku, to w obronie podkładają im się Kawalerzyści. Izolacje przeciwko Hardenowi, któremu co do zasady Cavs nie udzielają pomocy (Atkinson twierdzi, że Broda to „pozytywny” obrońca 1v1) tym razem przyniosły 6/7 z gry.
Dziwię się dlaczego Knicks odeszli w tym meczu od gry przez Karla Townsa, który już nie pokazywał się do podania na szczycie parkietu, ale łaził gdzieś do rogu i mentalność strzelca przybrał. Nie było problemów z kreacją gry tylko i wyłącznie dlatego, że Cavs uparcie i w sposób momentami pokraczny podwajać jęli Brunsona. Ten rozdał trzynaście asyst, ale to zdaje się już pisałem. Także sami widzicie.
Mobley pracował, osiągali korzystne przejęcia krycia, już się pokazywał, niższego o dwie głowy Brunsona tyłkiem upychał, ale nie, Mitchell tego nie widział, zamiast tego oglądaliśmy serię tańców, dryblingu, fadeaways. Furia by mnie ogarnęła na takiego „rozgrywającego”. Najgorsze jest to, że wydawało się, że już ogarniają, że penetracje Spidy nie muszą się kończyć rzutem albo podaniem na obwód.
Siódmy mecz z Detroit pokazał, że można grać podaniem w środek, że przynajmniej należy tego szukać, ale cóż. Nie jestem, nigdy nie byłem fanem talentu Mitchella, ale już się zamykam, bo jak mówię, dla mnie gość gra z niekreślonym urazem. Całe playoffs zawodzi mnie jego decyzyjność, z drobnymi wyjątkami. Nie podoba mi się, gdy zamraża kolegów by oddawać serie rzutów z załamanych pozycji, wkurzam się.
Tutaj macie dwa przykłady, w obu przypadkach Mobley nie otrzymał piłki. Harden i Mitchell zaliczyli łącznie trzy asysty. Spida pchał piłkę na obwód, ale gdy zobaczył, że snajperom nie siedzi, przeszedł we wnerwiające hero-ball.

Kenny Atkinson, który w poprzednim spotkaniu patrzył jak Hardena biją w izolacji na szczycie boiska, stracił 22 punkty przewagi w siedem minut, tym razem dopuścił serię 15:0 Knicks, zanim poprosił o przerwę na żądanie. W sumie, ze stanu (53:53) w trzeciej kwarcie, przeszliśmy na (71:53) na korzyść gospodarzy! Cavs wyglądali jakby czekali na przerwę Bożonarodzeniową, jakby grali w rundzie zasadniczej mecz o pietruszkę. Może faktycznie są dojechali dwoma ciężkimi seriami, które zakończyły się na pełnym możliwym dystansie siedmiu meczów. Może dziś nam zawistują lepszą energię.
Napisawszy to wszystko, mój typ na Game 3. przedstawiam poniżej: Donovan Mitchell zaliczy 5 asyst lub więcej. Argumentować nie będę, argumentację wywnioskować zdążyliście, prawda? Jak on nie będzie aktywnie szukał podań, to Cavs mogą się od razu zwijać.
Wszystkich, którzy idą za mną serdecznie pozdrawiam. Typ możecie obstawić u naszego partnera BETTERS po uprzedniej rejestracji. Czyniąc to wspieracie funkcjonowanie GWBA, dzięki!
https://www.betters.pl/gwba
Spurs 108 Thunder 123 [1-2]
15:0 w niecałe trzy minuty. Spurs skoczyli na obrońców tytułu jak dzieci w przedszkolu na Świętego Mikołaja. Wembanyama drybling, następnie trója z odejścia, rozumiecie to w ogóle? Są jakieś limity u tego gościa? A propos gości, nerwowo zaczęli mistrzowie NBA. Ogłuszająca wrzawa publiczności poprzebieranej sektorami w barwy klubowe, dała im się we znaki. Piekielna panowała energia we Frost Bank Center, iskry były krzesane przez kowbojskie ostrogi, a wobec rywali niechęć dało się odczuć nawet bez fonii:
Gromkie, basowe „flooopppeeeer” leciało z trybun ilekroć Shai Gilgeous Alexander manewrować próbował z piłką. Zgodnie z oczekiwaniami zabrakło Jalena Williamsa, któremu odnowiła się kontuzja naciągniętego mięśnia dwugłowego i serio, po takim początku, po takim knockdownie, byle jaka drużyna już by się nie podniosła. Tutak jednak mówimy o najlepiej zorganizowanym w klubie NBA. Powtarzam, i nie po to by Was denerwować, bo emocje fanów jak najbardziej rozumiem:
Kibicować ekipie Thunder to kibicować kompetencji w świecie rządzonym przez emocje, lajki hype i zasięgi.
Mądrzy ludzie tak to latami składali, aby teraz synergia, połączenie jednego i drugiego gracza nie wynosiła dwa, ale dwanaście. Głębię składu OKC widać było dzisiaj bardzo wyraźnie.
Jak mówię, zostali całkowicie zaskoczeni, gdy przywrócony do gry De’Aaron Fox wyprzedzał wszystkich i szalał z piłką, gdy leciały tróje z kontry, a akcje Spurs trwały czasem po pięć czy siedem sekund, ilekroć udało im się dobrze schwycić zbiórkę.
Tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy przyspieszanie tempa na pewno jest w ich interesie? Wemby rozegrał kosmiczne, niepowtarzalne chyba Game 1. które Spurs wyciągnęli po dogrywce, ale kolejne dwa pojedynki, ten gość schodzi na ziemię. To znaczy, ten niesamowity 22-latek nie jest w stanie wygenerować podobnej energii. Aparat ruchowy, układ nerwowy mu na to nie pozwala. Nie ma też wystarczającej jeszcze siły fizycznej by się opierać jednoznacznie na grze pod kosz, bo to kosztuje energię podwójnie.
Spurs myśleli chyba, że mogą Thunder z biegu ograć, bo są silni na obwodzie, piekielnie dynamiczni i mają swego atletycznego giganta. OKC odpowiedziało chaosem, brudną fizycznością, ale także bball IQ. Wzięli chłopaków na bieżnię i się okazało, że Spurs puchną!
Alex Caruso i Jaylin Williams uratowali mecz zaraz po wejściu na plac. Ajay Mitchell i Jared McCain ciągnęli do przodu, zwłaszcza ten drugi. Mitchell miał swoje momenty w serii z Lakers, bo SGA naprawdę był tam genialnie kryty (lepiej niż tutaj) teraz to McCain (którego dostali za darmo od Sixers w ostatnim okienku transferowym) dodaje im bardzo potrzebnej werwy i elementu nieprzewidywalności.
Jak mówię, OKC to bardzo poukładana ekipa, kontrolująca flow wydarzeń i pozbawiona niemal przypadkowości. Oni wiedzą gdzie chcą docierać z piłką, kogo atakować i kto jest w danym momencie gorący. Czasem wydają się powtarzalni tylko, machinalni, wtedy właśnie taki McCain (24 punkty 10/21 z gry) sprawdza się jak złoto. Gość nie boi się grać i to zapewni mu niesamowitą, bogatą przyszłość w tej lidze. Jednak to jeszcze parę lat, na razie OKC mają go na rookie kontrakcie (4.2 miliona dolarów za sezon) i to jest po prostu nie do wiary!
Pan trener Mitch Johnson ma w swoich szeregach dominatora, ale wie, że nie może nim grać dłużej niż 35 minut. Może w przyszłości z wydolnością będzie lepiej, może siłowanie pod koszem przychodzić mu będzie z mniejszym trudem i obciążeniami, ale tymczasem trzeba minutami Wemby’ego odpowiednio rotować. Tak więc, gdy Wemby tylko zasiada na ławkę, w mgnieniu oka, Thunder lecą jak burza. Gdzieś miałem statystyki, ale na przestrzeni trzech meczów są lepsi od Spurs już o kilkadziesiąt punktów bez Francuza na placu.
Ten złapał dwa z rzędu faule pod koniec pierwszej kwarty. Im większe palenie w płucach tym łatwiej o błędy, w tym wypadku faul ofensywny czy spóźniona w obronie ręka. Dość powiedzieć, że od piętnastej minuty spotkania to mistrzowie dyktowali już warunki na placu. Prowadzili kilkoma posiadaniami, kontrolowali tempo, zbiórkę, warunki i dojechali z zaliczką do mety.
Jaylin Williams jako oszukany center, jakiż to jest cheat code! Kolejny wielki talent trzymany przez większość sezonu pod plandeką. Hartensten, Chet i Jaylin to chyba najwszechstronniejszy tercet podkoszowy w NBA, serio. Facet zaliczył w tym spotkaniu 18 punktów przy 5/6 zza łuku, wchodząc z ławki. A właśnie, mówiłem o głębi, także popatrzcie kolejny raz na wyniki rezerw:
- OKC 76 punktów
- SAS 23 punkty
To tyle jeśli chodzi o organizację zespołu, w którym wypada druga opcja ataku i na jego miejsce pojawiają się kolejne. Siedmioma punktami prowadzili do przerwy Thuder, a Alex Caruso wymusił (nadział na pump fake) kolejny faul Wemby’ego. Niewyraźnie się zrobiło w obozie Spurs. Nikt już pod kosz bezkarnie nie jeździł, Victor widział przed sobą dwie warstwy izolacji chroniącej obręcz OKC przed sforsowaniem.
Co gorsza, 9/17 zza łuku osiągali do przerwy panowie przyjezdni i nie było z czego pobiegać, ukłuć nieustawionej obrony. Dylan Harper ucichł, wciąż jest silny i jedzie pięknie, ale OKC mu sporo nakazało myśleć w obronie i już pasa startowego nie widzi. Stephon Castle pcha na siłę i zupełnie nie wiadomo, co to z nim będzie.
Mówiliście, piętnowaliście flopowanie. Co powiecie na to zagranie?
Dare I say it’s not very ethical to flop like you got hit in the face when you got “weight roomed” by 6’3 190-pound Jared McCain? pic.twitter.com/RbvXnMvnol
— Michael Martin (@MichaelOnSports) May 23, 2026
Sprawa sprowadza się do jednej, podstawowej rzeczy. Rotacja playoffs OKC wynosi 10-11 graczy i w przypadku spowolnienia obwodu (Fox ma podkręconą kostkę a Harper stłuczone udo) San Antonio zaczyna brakować zdrowia się temu przeciwstawić. Thunder są beznamiętni, nieodzowni, oni nie ustaną w atakach, oni tak będą cały czas, niezależnie od warunków i okoliczności.
Shai Gilgeous Alexander udowadnia, że jest absolutnie graczem MVP w tym roku: 26 punktów 12 asyst 2 straty. Alex Caruso zaś to najwybitniejszy role-player tych playoffs: 15 punktów 2 przechwyty 1 blok +28 wskaźnika plus/minus. Cieszę się, że OKC przywracają hierarchię, bo gdyby przy ich poziomie zaawansowania taktycznego (więcej opowiem kolejnym razem obiecuję) mieliby w pierwszym roku dać się zbić Spurs, miałbym z tym problem. Pisałem, czas Wemby’ego nadchodzi, ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie.
I to tyle, życząc wszystkim cudownego sobotniego wieczoru, zapraszam na jutrzejszy odcinek. Patronami tegoż są… Rafał Sosiński, MKałużniak oraz J Stryjek, moje uszanowanie! B











Dlaczego Spurs już nie są faworytami do mistrzostwa? To przecież proste. Postawiłem na nich ostatnio pare stówek. Ale to dobrze bo moi Thunder wygrają, ewentualnie Knicks. Tak czy siak wygrywam pieniądze albo jako kibic 🙂 Pozdrawiam
Głębia składu KOSMICZNA (nomen omen! 😉), abstrakcyjna, jak sie ja porowna z pozostałymi 3 ekipami, nie do ogrania w zasadzie w 7 meczach, tak jak zawsze Bartek mówiłeś, no nie ma siły.
Wychodzi brak doświadczenia sas, z reszta to samo bylo z minesota, co odskoczyli na 15 w 3min, to za chwilę remis, zamiast zwolnic, poszanowac, uspokoić.
W innym momencie rozwoju sa obie ekipy, to na pewno.
Ale floopow sas to bym jednak nie wklejal..! 😉 ani ich, ani brudnej gry nie da sie porównać z obu stron, tego sie malolaci – niestety – też beda musieli nauczyć..
Coz, nowe bad boys vs ulubiency tłumów (fanów emocji i lajków hype? A czym ze jest sport i kibicowanie bez emocji?? 😃) I rywalizacja na lata? Nie mam nic przeciwko! 😁
Średnia wieku okc to 24.5 i są nr 6 w lidze vs Spurs nr 14 ze średnią 25.2 …. więc młodzik w kwestii doświadczenia w PO i trenera…bo rok temu czy dwa to każdy o OKC mówili młodzi, nieopierzeni, młodzi z perspektywą…i oni nagle nie postarzeoi się…czyli nie licząc kontuzji, finansów, zgrzytów okc są i będą długo mlodsi są tylko nets, hawks , wizards, magic, pelicans,
No niestety jeśli Wemby chce wygrać te finały konferencji to Mamba mode musi włączyć już do końca serii, albo siłą woli będzie przepychał te mecze albo odpadną i to może nawet być 4-1, bo OKC po początkowym szoku w game 1 ma ich już rozpracowanych
Na razie to inna Mamba, ta łysa kąsi :).
LA Lakers to jest naprawdę śmieszna organizacja. Puścić takiego walczaka jak Caruso, który pewnie by nie miał nie wiadomo jakich wygórowanych wymagań finansowych to jest po prostu beka. Ale to LA, tam musi być głośne nazwisko, blichtr, splendor i takie tam. Pewnie dlatego przegrali prawie połowę NBA finals w których brali udział.
Pozdrawiam
Głębia składu OKC powala, brak Jdubba nie jest problemem, myślę że nawet bez Holmgrena by dali radę, gość zgasł jak świeczka w tej serii, Frankenstein wydaje się bardziej wartościowy w tej serii. Wemby dzisiaj jakieś dziwne te decyzje rzutowe, Castle pałował bez sensu, o ile z Foxem dobrze zaczęli to im dalej w mecz wydaje mi się że więcej pożytku by było jakby siedział na ławce w drugiej połowie, chociaż z drugiej strony Harper też nie dojechał, jedynie Vassell był pewny bo 6th Man KJ też słabiutko dzisiaj. Spurs stać na wygranie minimum jednego meczu w tej serii i oby tak się stało bo to najciekawsza koszykówka tych play-off.
Pozdrawiam
Nie no Wojtek, bez Cheta nie ma zwycięstwa Thunder w tej serii, popatrz uważniej jak on pracuje i ile dziur zatyka w obronie. Powiedziałbym też, że on gra coraz pewniej z meczu na mecz.
Niby tak, ale widzę tam panikę, jak tylko może pozbywa się gały, nie idzie po punkty, chociaż może tak jak mówisz to część jego pracy. Wyraz twarzy jakiś taki dziwny, nie widać tam pewności, ale póki Thunder wygrywają to pewnie nie ma znaczenia.
Chet zawsze zamulony chodzi, trochę jak Kawhi. Chłopaki się czasem uśmiechną, ale nie jest to częsty widok.
on walczy caly czas o zycie…
musi sie skupic i powtarzac sobie ciagle wdech-wydech….
OKC jest potężne, tegoroczny MVP jest bardzo skuteczny, potężny gracz (pisze to mimo że jego i drużyny nie lubię, chociaż do oglądania ciężki, 18% rzutów kończy się flopem, to najwięcej w lidze. Serio to nie jest spoko że gra na takie coś pozwala i to premiuje wręcz. Nie winię SGA, mój człowiek Brunson też flopuje (2x mniej co prawda).
NYK ma autostradę do finałów na wschodzie, jak kiedyś Boston. Nikt prawie nie rzuca wyzwania. Wschód słaby, ciekawe jak Knicks w finałach. W starciu z OKC 2-4 i tak dobrze jak ugrają (z SAS byłoby łatwiej, cup wygrany przeciwko SAS, ale Oklahoma pokazuje Sam Antonio jednak że jeszcze nie teraz). Fajnie by się było jednak tu mylić, bo kibicuje Knicksom.
Czekam aż wróci potężna i lubiana Indiana oraz nielubiany, ale mocny konsekwentnie Boston. Może ktoś jeszcze się wzmocni i coś się na tym wschodzie zacznie dziać?
Jako fan Bostonu, ale też dla dobra całej ligi chciałbym bardzo, żeby Celtowie wrócili, podobnie jak fantastyczna rok temu Indiana, ale na tę chwilę nic niestety na to nie wskazuje. Byłbym zachwycony, gdyby Celtics w swoim repertuarze taktycznym mieli choć 50% tego, co są w stanie przygotować i zaprezentować OKC. Pacers mieli ogromną szansę, żeby stać się potęgą, godną równej walki z zachodem, gdyby parę tygodni temu wylosowali 1 albo 2 w loterii. Teraz nie wiadomo nawet, w jakiej formie wróci Haliburton. Stary dobry Tyrese, dotychczasowy skład plus Zubac i mega talent z draftu, to mógł być przepis na coś wielkiego. Sorry, ale sam Chorwat nie pomoże wznieść tej ekipy na szczyt NBA, na wschodzie może, ale nie w skali całej ligi.
Wielki szacunek dla ludzi z całej organizacji Thunder, genialnie prowadzony klub, bez dwóch zdań jeden z najlepszych w historii i wzór do naśladowania dla pozostałych, Spurs działają podobnie i ta rywalizacja w najbliższych latach, może stać się legendarna.
18% rzutów kończy się upadkiem a nie flopem, nie manipuluj. Ty naprawdę nie odróżniasz upadku od flopa?
Przyznaję Ci rację, za duży skrót myślowy. Wybaczcie, staram się nie manipulować- dlatego wprost napisałem na wstępie że OKC nie lubię, ale szanuję za poziom organizacji. Nie chcę im dowalać, poziom mają mega.
Natomiast co do manipulacji… SGA regularnie stara się zwodzić sędziów- to fakt. Jak oglądałem głośną ostatnio kompilacje tych „upadków”, to myślałem ile z nich było naturalne? A ile z nich akrobatyką stosowaną i manipulacją? Wiem że czasem to jest intencjonalne nie po faul, czasem utrata równowagi. Przy całym SGA-FT-Merchandisingu te upadki w ogóle nie są podejrzane. OK pół ligi tak robi, w tym ulubieni przez kibiców gracze jak Doncic, Jokic, LeBron, Brunson itd. Kładą się, udają, kombinują, byle tylko złowić gwizdek. To nie jest spoko, a jak jest nagminne i ewidentne to bardzo nie jest spoko.
Jest taka statystyka mówiąca, że Shai ląduje na ziemi przy ponad 51% rzutów, przy których odgwizdano faul, co jasno pokazuje, że traktuje on glebę jako ostateczny argument dla sędziego: „Patrz, wywróciłem się, więc musiał być faul”.
Najbardziej kontrowersyjna statystyka: Rzuty BEZ faulu
To zestawienie najlepiej obnaża intencje graczy. Pokazuje, jak często zawodnik ląduje na parkiecie, mimo że sędziowie nie dopatrzyli się żadnego przewinienia obrony
Zawodnik / Procent rzutów bez faulu zakończonych na ziemi
Shai Gilgeous-Alexander 10,7% (20 na 187 rzutów)
James Harden 8,7%
Jalen Brunson 7,9%
Donovan Mitchell 7,6%
Victor Wembanyama 0,6% (tylko 1 taki upadek)
Ja mam takie pytanie Admin. Biorąc pod uwagę skład OKC. Ilu jest tu przyszlych allstarow? 3 muszkieterów na maks kontraktach znana ale sufit Michella, McCaina, drugiego Williamsa czy innych, jaki jest? Czy to nie jest drużyna trochę jak w Collegu co zgarnęła sobie 5 gości z 10 najlepszych gosci z rocznika i wzieła pozostałych 7 z najlepszej dalszej 50? Jak dla mnie to tam może biegać ze 2 lub 3 gości w typie Brunsona czy Hardena, że „uśpiony All star”.
Tak naprawdę to nie da się tego na 100 procent stwierdzić aż nie dostaną większej roli w innej/słabszej drużynie.
Przypomnij sobie zawodników Miami kilka lat temu jak wchodzili do finałów, było tam wielu zawodników którzy wtedy grali drugoplanowe role ale grali świetnie i robili robotę dla drużyny, później odeszli, inne kluby dały im mocne kontrakty bo myśleli że staną się jeszcze lepsi a okazało się że już nigdzie nie byli wstanie pokazać tak dobrej gry.
Mitchell, McCain, Williams to napewno swietni gracze ale moim zdaniem są też beneficjentami systemu Okc, szybkiej gry, obecności w składzie Mvp itd. Moim zdaniem ani Mitchell ani Williams nigdy All Starami nie będą, McCain ma trochę braków w swojej grze które w słabszej drużynie byłyby bardziej widoczne ale punkty zdobywać potrafi, a skoro taki Herro mógłbyć allstarem i może i McCain przy swoim rozwoju w przyszłości może.
Rola w drużynie jest bardzo ważna, mi chodzi o talent tych gości. Michel się świetnie rozwija. Wchodzi „Gdyby” ale myślę że każdy z tej 3 przy większej roli mógłby zostać All starem na Wschodzie. Williams mam wrażenie że trochę jak Derick Queen w Pelicans mógłby być tzn. Gość wokół kręci się gra w ataku center playmaker z bardzo dobrym rzutem z dystansu? McCain nie oszukujmy się ROTY któremu nagrodę zabrała kontuzja a startował przecież obok Maxey w Philli i szło mu świetnie. Mitchel myślę że podobnie do Brunsona tj wieksza rola to dla niego przyszłość po prostu i zobaczymy jak mu pójdzie
To w ogole jest ciekawa sprawa – czy dla ich wlasnego „legacy” (sportowego, bo finansowo to wiaromo) zostanie „all starem” jest az tak wazne? Albo inaczej – czy bardziej cenimy „allstarow”, ktorzy druzynowo niewiele ugrali czy jednak takich 6th/7th manow, umiejacych sie wpasowac w mistrzowskie druzyny (czasem 2 jak Caruso). Dla mnie powolania dla takiego Younga, Walla czy nie wiem – Randle’a w sumie niewiele znacza w zestawieniu z wplywem jaki wywarli np: Derrick White czy wlasnie Caruso.
Kaszanka z cebulą… admin zakochany w OKC.
A jak mozna nie byc? Graja najbardziej zoorganizowana, zespolowa i nieegoistyczna koszykowka. Kazdy ma tutaj swoja rola, nie ma w tym teamie zadnych kwasow, graja zajebista obrona a w ataku pilka idzie tam gdzie jest przewaga a nie ma walenia na slepo trojkami. Pzdr.
Czemu ucięli Donovanowi piątą asystę przy koszu Mobleya? Było zaliczone jako asysta, cieszyłem się i biłem brawo adminowi, a tu patrzę, że jednak cztery asysty 😭
Chet jest cienki jak dupa weza….
Żadna drużyna nie wzbudza we mnie tak mieszanych emocji jak OKC. Gdy SGA schodzi z boiska, to czysta przyjemność dla mnie ich oglądać. Wyglądają w ataku jak SAS w latach 2012-14. Piłka chodzi jak po sznurku. Plus elitarna obrona. A jak SGA trzyma i wozi piłkę i wozi to chce mi się spać. Także nie obrażę się gdyby za dwa lata opchnęli go za milion picków i świetnych zadaniowców. Aczkolwiek to pewnie mało prawdopodobne 🙁