NBA: Minnesota Timberwolves u progu kryzysu | Victor Wembanyama bawi się koszykówką

Sponsorami dzisiejszego odcinka są KejDżej23, Robert Ostański, Sebastian Pająk oraz Świstak Cz – dziękuję uprzejmie. Trochę jestem jak uliczny grajek zbierający do kapelusza, ale jakoś damy sobie radę, prawda? b
Porzępolę trochę na klawiaturze, pozwólcie, haha.
Bulls 127 Wizards 108
Gdy nazywam niektóre zespoły „szkółkami koszykarskimi” to dokładnie o takie sekwencje mi chodzi. Obrona strefowa Byków trenowana „live” na żywym organizmie versus decyzyjność i techniczne wyszkolenie młodych Wizards, przyznajcie że śmieszne:
Introducing the Bulls’ zone versus the Wizards’ offense: pic.twitter.com/7KotFQa2mc
— Steph Noh (@StephNoh) November 27, 2024
Kto się powinien dokąd przesunąć oraz co powinien w tej sytuacji zrobić Bub Carrington, Wy mi powiedzcie. O zwycięstwie wielkich Bulls zdecydowała druga kwarta, w której załadowali Czarodziejom 40 punktów tracąc zaledwie osiemnaście. Wprowadzeni w dyskomfort młodzi gracze nie potrafili się odnaleźć przeciwko strefie. Tracili piłki w koźle, przy próbie podania, nieumiejętnie stawiali zasłony i niemal za każdym razem szedł z tego szybki atak Chicago. Na dwanaście popełnionych przez Waszyngton strat, połowa przypadła właśnie w drugiej odsłonie.
Wizards też się chcieli postawić, też strefę wystawili (!) co było bardzo w smak strzelcom trzypunktowym -> Coby White i Zach LaVine osiągnęli 9/17 zza łuku, a szkolony w Europie Nikola Vucevic (19 punktów 12 zbiórek 4 asysty) potrafi wyjść do podania w środku, obrócić, podać albo samemu przymierzyć / zaatakować.
Washington to naprawdę jest zło, Vuc wchodzący kozłem pod obręcz jak jakiś LaMelo Ball to jest przegięcie pały. Absolutnie każdy podkoszowy z cieniem rysu technicznego ogrywa w tym sezonie rookie Alexandra Sarra, który może docelowo będzie fajnym obrońcą z pomocy, ale jeden na jeden to jest dramat młodego człowieka nie przystający do zawodowej koszykówki. Wszyscy pieją, bo rzucił 4/5 za trzy. Tak, miną 4/5 lat zanim będzie można powiedzieć, że to jest koszykarz. Na razie on nic nie umie, biega i macha rękami. Takiej swobody na parkiecie Vucek nie miał od czasów liceum. Szkolne, treningowe akcje, dajcie spokój.
Pan trener Brian Keefe jest na pewno bardzo sympatyczny, nauki pobierał u Gregga Popovicha, ale robotę ma niewdzięczną, a jedyne z czego dotąd w lidze zasłynął to mecze NBA Cup gdy nakazał graczom faulować w dawno rozstrzygniętej końcówce by walczyć o „małe punkty”. Oba spotkania z Atlantą czy Bostonem zespół przegrał dwunastoma, ale ostatnia minuta trwała kwadrans, a wszyscy na hali pytali „wy tak na serio?”
Wizards nie są na serio, cień struktury pod nieobecność Jordana Poole’a wprowadza na parkiet Malcolm Brogdon (15 punktów 4 asysty) ale to także nie jest lider zespołu. Dobrze wyszkolony, bardzo fizyczny combo-guard potrafiący grać pick and rolle, ale najlepiej mu w roli zmiennika, zdecydowanie. Zresztą przecież dwa lata temu w Bostonie wygrywał statuetkę dla Sixthman of The Year. Czy ma żal, że go Brad Stevens wymienił? Żal to on może mieć, ale na miejscu faceta zrobiłby pewnie to samo, bo ostatnie ruchy kadrowe Stevensa to była maestria fachu, zobaczcie:
- wymiana Kemba Walker + pick draftu -> Al Horford
- Josh Richardson, Romeo Langford, pick + wymiana kolejności -> Derrick White
- Aaron Nesmith, Daniel Theis + pick draftu -> Malcolm Brogdon
- Danilo Gallinari, Mike Muscala, Marcus Smart -> Kristaps Porzingis i dwa picki draftu
- Brogdon, Robert Willians, pick z wymiany Smarta + pick draftu -> Jrue Holiday
Przy niedawnym meczu z Bostonem sam Brogdon przyznał, że szkoda, ale „to był dobry transfer dla Celtów”. No był, był. O czym to ja pisałem?
Bucks 106 Heat 103
Pod nieobecność kontuzjowanego Giannisa ktoś musiał wziąć na siebie więcej, a właściwie nie ktoś, tylko specjalnie ściągnięty na tę okazję Damian Lillard. Traf chciał, że Dame rozpoczął zawody od 4/4 zza łuku i tak się z tego Bucks rozkręcili, że wszystkim grało się łatwiej. Dwóch ludzi szło do zasłony, spacing wyglądał solidnie i nawet Doc Rivers momentami stał prosto zamiast trwać w pozycji do defekacji.
Gdy nastąpiła szarża podopiecznych Erika Spoelstry i dwadzieścia punktów deficytu ścięli do jednego, znów było tyłozgięcie macicy, ale biały strzelec AJ Green stanął na wysokości zadania. Lewe 45 stopni to jego klepka. Szkoda nieuznanej drugiej próby, która rozstrzygnęłaby mecz wcześniej (zabrakło 0.2 sekundy by piłka z rąk poszła) a tak dostaliśmy jeszcze próbę Tylera Herro, niecelną.
Na plus spacing, każdy rzucał. Bucks zaliczyli 20/42 zza łuku czym ewentualne niedostatki organizacyjne przysypali. Doc kazał chłopakom zabunkrować się pod koszem. Zabrali rywalom firmowe ucieczki za plecy i grę na kontakcie Butlera. Mieli szczęście, bo piłka nie chciała Miami siedzieć ani zza łuku, ani na linii rzutów wolnych. Na koncie Dame’a zapisujemy ostatecznie 37 punktów i 12 asyst. Kombinowana strefa Heat ponownie uklękła przed dużym wolumenem trójek. Spoelstra wciąż szuka, zmienia starterów, rotuje. Zobaczymy co mu z tego wyjdzie, bo na razie jest poniżej kreski (7-8). Z dołka wyszli za to Bucks (9-9) grają mało wyrafinowany basket, który mistrzowskiego tytułu nigdy nie zapewni, ale każdy zna swoje minuty i pewien poziom trzyma. Andre Jackson odważnie wprowadzony także robi różnicę. To jest ten atletyczny element w obronie, którego potrzebuje każda ekipa.
Rockets 117 Wolves 111 [OT]
Tyle toczymy dyskusji na temat defensywnego lenistwa Juliusa Randle czy spowalniania rytmu ofensywnego drużyny. No to może konkretniej, zanim przejdziemy dalej, czy wiecie że Julius Randle przez 585 minut spędzonych na parkiecie w tym sezonie zaliczył jak dotąd cały JEDEN blok?
Ja rozumiem, że to nie jest atleta, który będzie ludzi przyszpilał blokiem do tablicy w kontrze jak powiedzmy 40-letni LeBron. Że nie ma 240 centymetrów rozpiętości ramion by jak Wembanyama blokować próby rzutowe z pomocy. Tylko czy Wy wiecie jak szeroka jest definicja bloku w NBA? Wszelkie zatrzymanie tzw. upward motion, czyli przytrzymanie / wybicie piłki gracza próbującego zdobyć punkty, dopiero wychodzącego w górę, też się wliczają. Nie rozumiem tego, przecież Randle ma bardzo sprawne, szybkie dłonie i prawie nigdy problemu z przewinieniami. No dobrze, a zgadnijcie ile bloków zakumulował nasz kolega Paul George… haha.
Odnośnie meczu, Rockets wjechali i wyjeżdżają ze zwycięstwem. Edwards i Randle wrzucają swoje naprzemiennie, ale Rudy Gobert przez 44 minuty zalicza trzy próby rzutowe! Jaden McDaniels także nie potrafi się odnaleźć w tym układzie, nie zdobywa punktów, bo nie tylko atak nie chce płynąć, ale Rockets skutecznie im zadania utrudniają. Donte DiVincenzo jak pisałem – stracił cały blask. Nie ma rytmu, podań w tempo, na wszystko trzeba czekać, jak w urzędzie. Mowa ciała wygląda coraz gorzej, tam naprawdę musi wrzeć w szatni i moim zdaniem jesteśmy o krok od wybuchu śmierdzącej bomby. Ktoś komuś załaduje w łeb, będą zawieszenia, transfery, oczekiwanie na lepsze czasy.
Ławka weszła dziś z buta, Gobert trzyma fortecę, zbiera 16 piłek, Edwards wymusza faule, zebrany talent wygląda na papierze dobrze i zapewnia strukturę gry. Zresztą jak widzicie, ich się praktycznie nie da zdominować, Wolves jak przegrywają to 3-4 posiadaniami maksymalnie, są w każdym meczu obecni, ale organizacyjnie to jest porażka.
Rob Dillingham, rookie stanowi jasny punkt ofensywnie. Jest prędki, ma flow, mija, generuje pozycje kolegom – odpowiada za powrót do gry w trzeciej kwarcie. Problem polega na tym, że tylko on jeden faktycznie szuka podania, a na dodatek ma liczne wady wynikające choćby z braku warunków fizycznych na bronionej połowie. Wolves są do zaorania, piszę od półtora tygodnia na Discordzie. No ale dobra, eksperyment wchodzi w decydującą fazę, albo będzie eksplozja albo się cała mikstura wygotuje. ANT, Randle, Gobert -> nie ma podań, nie ma chemii, nie ma rytmu, nie spacingu. Energia wyssana, chyba jednak Randle jest tym czynnikiem problematycznym.
Houston zagrało imponujące zawody. Sercem i płucami zespołu jest Amen Thompson: 15 punktów 8 zbiórek 4 przechwyty 3 bloki. Jako obrońca to jest wybryk natury, on kryje tak wielkie przestrzenie momentami, że wygląda jakby się teleportował. Niesamowite warunki atletyczne, zacięty charakter i coraz większa mądrość boiskowa. Nawet taki kot jak Edwards miał przy nim trudności w oddaniu rzutu.
Do tego otwierający się Jabari Smith: 19 punktów 7 zbiórek 3 asysty, praktycznie bezbłędny strzelecko, ale powiedzcie proszę, kto go kryje? Wolves naciskają piłkę? Do podania wychodzi Alperen Sengun: 22 punkty 10 zbiórek 11 asyst Turka, który 1v1 jest po prostu bardzo dobry. Nawet Goberta potraktował gestem „you’re too small”:
Skala talentu i warunki nieco mniejsze niż w Minnesocie, ale przynajmniej fundamenty zdrowe. Stracili prowadzenie, ale pracować nie przestali. Chris Finch w kluczowych fragmentach albo zrezygnował z Dillinghama albo widzieliśmy jak Randle każe mu [xxx] do rogu. Joł!
Spurs 128 Jazz 115
Victor Wembanyma bawi się w koszykówkę: 34 punkty 3 bloki 6 trójek. Wielkie strzelanie przez trzy kwarty, a w czwartej charakterystyczny już przestój po stronie Utah. Nie wiadomo czy oni tankują w ten kreatywny sposób czy inny diabeł. Chris Paul (14 punktów 4 asysty 3 przechwyty) na piłce stabilizuje zawody i dowozi zwycięstwo, jego pozycja w San Antonio jest istotniejsza niż się ludziom wydaje.
Stephon Castle niech rośnie jak największy (23 punkty 5 asyst) to może być najlepszy gracz tego rocznika, zwłaszcza że już się do linii 7.24 metra przyzwyczaił (3/8 zza łuku) co miało stanowić jego najsłabszy element. Jestem przekonany, że Spurs znaleźli swego playmakera, którego umiejętnie wkładają do gry. Taki sam kazus jak Tony Parker przed laty, łatwiej grać gdy wdzięcznym adresatem podań jest Wemby (Duncan) a piłkę zawsze może wziąć CP3 (Manu). Czasem jesteś wykończeniowcem, biegasz po zasłonach, czasem prowadzisz grę. Kluczem jest czytać sytuację na boisku i właściwie reagować. Jestem fanem młodego jakby nie było widać!
Jazz mnie wykańczają, bez Clarksona znów porzucał Keyonte George, ale pewności w nim nie widzę, on jest w takim jakimś dziwnym dyskomforcie, podejrzewam że w szatni nie ma luzu. Sextona bym wyrzucił z Salt Lake City w pierwszej kolejności, ten gość zawsze będzie grał na siebie. Sexton oraz John Collins w zorganizowanej koszykówce są problematyczni. Jestem więcej niż przekonany, że Boston czy San Antonio nie chcieliby tych dwóch w zespole nawet za darmo.
Lakers 100 Suns 127
Powrót Duranta i Bradleya Beala. Efekt spodziewany. Zobaczcie na ten manewr KD, który ostatnie dwa tygodnie spędził poza grą, lecząc uraz łydki. Automatyczny strzelec z koordynacją, nienaganną, kreatywną techniką oraz 225 centymetrami rozpiętości ramion, nie do zatrzymania:
Po pięciu z rzędu porażkach Suns wracają na zwycięskie tory, a ich wygrana nie podlega dyskusji. 4/25 zza łuku w drugiej połowie Lakers. Fatalna mowa ciała w obronie, ale umówmy się, że za wyjątkiem Davisa tutaj każdy jest poniżej kreski w obronie. Hachimura, LeBron dwa klocki, Russell, Knecht i Reaves trzej gracze atakowanej strony parkietu. Wiecie, ja nie mam pretensji do trenera JJ Redicka, bo robi co może i pracuje z tymi, których ma do dyspozycji.
- nie zmieniają krycia to się obwodowy zgubi na zasłonie i mamy otwarty rzut rywala
- zmienią krycie na zasłonie to wysoki wbija się pod kosz
- ustawią cokolwiek innego: komuś zabraknie cierpliwości, energii lub popełni błąd w obronie
Ideą rywala jest zaatakować tam, gdzie nie ma Davisa. Ten się miota, już nawet w ataku zaczyna tracić pewność. Zespół nie ma charakteru ani wystarczająco atletyzmu w obronie. Dobry start był zasłoną dymną. Energia się skończyła, element zaskoczenia, czyli ucieczki za plecy także jest już rozpracowany. W obliczu spacingu i siły ognia PHX uzupełnionych (!) dynamicznymi graczami zadaniowymi jak O’Neale, Allen, Dunn, Ighodaro, goście musieli skapitulować. I to właśnie o ten atletyczny element, ludzi energetycznych, przyzwyczajonych do brudnej roboty chodzi. Lakers są projektem dogorywającym jak ich kapitan.
Other NBA news
-> Hawks ukarani przez NBA. Sto tysięcy dolarów grzywny za niejasny brak Trae’a Younga w meczu NBA Cup z Bostonem. Sponsorzy wymagali gwiazd, gwiazdy nie było. Liga zatrudniła nawet niezależnego specjalistę by zbadał wyniki lekarskie Younga. Okazuje się, że Hawks zwyczajnie dali mu odpocząć.
-> Dziś w nocy powrót szykuje były gracz ATL, czyli Dejounte Murray z Nowego Orleanu.
-> Litewska federacja koszykówki nie zamierza naturalizować D’Angelo Russella, o czym mówiło się w mediach. Ktoś rzucił hasło, bo życiowa partnerka Russella ma korzenie litewskie, LOL. Rokas Joukubaitis, pierwszy rozgrywający Litwy to jest kawał zawodnika, a nie jakiś Russell. Dobrego dnia wszystkim! B










Amen Thompson to jest generacyjny obrońca, który może kryć pozycje 1-4 i niektórych centrów. Nie byłem do niego przekonany że względu na Overtime Elite, ale szybko zmieniłem zdanie po oglądaniu go w jego sezonie rookie. All Defensive obrońca w tym sezonie, czas wrzucić go do startowej piątki za Greena.
Randle do wywalenia, zgadzam się tylko kto za niego? Jermai Grand z Portland? Picków Minnesota nie ma. Dilingham jestem rozczarowany ze gosc dostaje tak mało szans. Według mnie nie dajesz dwóch pickow za gościa co ma grać po 10 min w rookie sezonie. Piątka Rob, Edwards, McDaniels, Grand, Gobert? Nie wygląda to źle jeszcze na ławce Conley,DiVincezno i Naz Reid.
Ktoś wie kiedy Jeremy wraca? Fajnie Spurs wyglądają i to na tle przeładowanego talentem Zachodu.
początek grudnia przechodzi badania, przed Świętami powinien byc na boisku
No niestety przykro patrzy się na Lakers w ostatnich dwóch meczach. Coś siadło i Lebron też siadł nie tylko fizycznie. Odciął się od mediów społecznościowych. Mam przeczucie, że tu też się z chemią wys…ło. Bronny James symuluje kontuzję pięty, nie chce uczestniczyć w ojcowskim dokumecie filmowym i się nie dziwię. Stary musi mieć grubo pojechane na bani zeby wypisywac taie głupoty w stylu, „oh my god, Bronny is already better”. Myślę, ze to jest typ rodzica, który się sadzi do nauczyciela, ze nie ma szóstki z wuefu a przeciez synek jest taki super w sporty. Bryce James przez 4 lata liceum, co rok zmieniał szkołę bo coś nie pasowało. Typ jest na ostatnim roku i ciągle wychodzi z ławki. Mam ndzieję, ze projekt nowej druzyny w Las Vegas nie będzie zawierał podrojektu braci James przepchniętego przez jednego z dwudziestu mniejszosciowych włascicieli. Co do Lakers tam jest zbyt dużo anemików. Może w końcu dać szansę takiemu Maxwellowi Lewisowi zamiast czekać na dobry mecz skarlałego Vincenta. Wartości transferowej i tak mu nie zbudują bo typ nic nie trafia.
A mnie akurat bardzo cieszy spadająca forma lakers. Postawiłem ćwierć stówy, że w tym sezonie nie wejdą do playoffs z gwarantowanego miejsca i początek sezonu był dla mnie lekkim rozczarowaniem. Pocieszałem się, że grali z ligowymi średniakami i dostawali przeciwników wymęczonych dzień wcześniej przez clippersów. Teraz zaczynają grać z wyżej rozstawionymi zespołami i pojawiają się dobre wyniki, w sensie porażki leflopa i „co ja tu robię” bronnego.
śmieszkowe te dzisiejsze opisy, znaczy forma jest 😀
Trzeba wysłać link tego artykułu do PZKosz to może ściągną Russella do naszej kadry skoro Litwini go nie chcą. Nam przydałby się.
Gobert w drugiej akcji skrótu po podaniu Edwardsa dostał taką czapę, że może odechciało mu się rzucać? 😉
Bo kazusie Wembanyamy teraz każdy by chciał POTĘŻNEGO FRANCUZA więc biorą w ciemno takiego Alexandre Sarra, bez względu na jego skill 😀
Randle to jest bumelant po prostu.