Trae Young dręczy kibiców Knicks | farmazon w ćwierćfinale NBA Cup

28

Patronami dzisiejszego odcinka są Grzegorz Limak, Rafał Wojciak, Janusz Nagalewski oraz MM Stefańscy, dziękuję! B

 

W związku z wczorajszym postem skontaktowała się ze mną agencja reprezentująca Glenna „Doca” Riversa. Uprzejmie informuję, że opinie zawarte i przedstawione w artykule /www.gwiazdybasketu.pl/dlaczego-nie-znosze-doca-riversa/ są wyłącznie moimi własnymi. Moim celem jako autora nie było znieważanie człowieka, ani umniejszanie jego wizerunkowi, a zawarta w tekście ocena kompetencji trenerskich pana Riversa jest podyktowana moimi przemyśleniami jako wieloletniego kibica ligi NBA. 

Gwoli uzupełnienia artykułu,  Glenn „Doc” Rivers przez trzynaście sezonów, z sukcesami pracował w NBA jako zawodnik. W 1988 roku powołano go do prestiżowego Meczu Gwiazd. Od 26 sezonów nieprzerwanie występuje w roli głównego szkoleniowca, między innymi w Orlando, Bostonie, LA Clippers, Philadelphii, a obecnie Milwaukee. W każdym z wymienionych miejsc Glenn Rivers zaskarbił sobie szacunek i uznanie współpracowników, którym cieszy się do dziś. W sezonie 2007/2008 pan Rivers poprowadził Boston Celtics do mistrzowskiego tytułu, a za swą pracę szkoleniową był wielokrotnie nagradzany. W sezonie 1999/2000 otrzymał tytuł Trenera Roku,  czternaście razy był Trenerem Miesiąca, a także został uznany jednym 15 najwybitniejszych szkoleniowców w historii NBA.


W głowie się nie mieści, co? Przejdźmy może do drugiej pary ćwierćfinałowej NBA Cup. Wiemy już, że w Las Vegas, w ramach Final Four pucharu zmierzą się Atlanta z Milwaukee oraz Houston z Oklahoma City. Jak to się stało? Zapraszam do lektury:

Hawks 108 Knicks 100

Jalen Brunson wystąpił przeciwko prawdopodobnie najlepszemu obrońcy obwodowemu w tym sezonie, jakim jest Dyson Daniels. Mało tego, JB był wyraźnie wolniejszy (podkręcona dzień wcześniej kostka) a każdy manewr przychodził mu z niemałą trudnością i grymasem na twarzy. Polowanie na zmiany krycia po zasłonie przynosiło połowiczny sukces, w kontekście całego spotkania, lider Knicks został ograniczony (14 punktów 8 asyst 5/15 z gry). 

Knicks mimo wszystko byli pewni siebie, bo ATL w pierwszej połowie osiągnęła mizerne 3/16 zza łuku! Nie było to jednak podyktowane tytaniczna pracą obrońców, ale raczej niedokładnością przyjezdnych. Trae Young (22 punkty 11 asyst) już przed przerwą zaczynał fikać, charakterystycznie podskakiwać z kozłowaną piłką. Świetne zawody rozgrywał skrzydłowy Jalen Johnson (21/15/7) i jeśli chodzi o kreację gry kozłem, Hawks mieli znacznie więcej swobody. To była kwestia czasu, wkrótce pojawiły się trafienia, szybsi na otwartej przestrzeni goście umiejętnie naciskali tempo. Ktoś z boku krzyczał, chyba trener Quin Snyder, coś w stylu: „biegamy, oni chcą tylko atak pozycyjny grać” i trzeba przyznać, że motorycznie ATL zamiotła Knicks pod dywan. 

Brunson przygaszony, Karl Anthony Towns (19/19/5) wiadomo, że w bieganej grze nie czuje się najlepiej, wśród pozostałych zabrakło przekonania albo charyzmy, by zespół wziąć za pysk. Dość powiedzieć, że najlepszym strzelcem gospodarzy został ostatecznie walczak Josh Hart. Hawks w drugiej połowie zdecydowanie narzucili rywalom swój styl i pewnie podbili Madison Square Garden.

Trae zagrał sobie nawet w niewidzialne kości na środku parkietu, czym niektórych zebranych zapewne rozeźlił:

Imponuje forma DeAndre Huntera (24 punkty 4/5 zza łuku) z ławki, generalnie ostatni miesiąc to najlepsza koszykówka w Atlancie chyba od czterech lat, gdy grali w finałach konferencji. Sprowadzenie kolegi Danielsa to był strzał w dziesiątkę. Chłopak zaczynał od australijskiego rugby, za piłką ganiał od najmłodszych lat, a jego sprawność i instynkty to rzecz godna podziwu. Niesamowicie szybkie ma ręce, ze średnią 3.0 przechwytów lideruje NBA w tej kategorii.  

22 ofensywne zbiórki Hawks! Tom Thibodeau załamany, przecież to jego konik, sposób na kontrolę tempa meczowego. Pewien udział miał w tym problem z przewinieniami Townsa, ale umówmy się, w obecnym układzie, w siedmiomeczowej serii stawiałbym zdecydowanie na Atlantę. Poprzednie spotkanie też wygrali jeśli mnie pamięć nie myli… dobrze pamiętam? Wtedy co rookie Risacher odpalił za trzy. 

Warriors 90 Rockets 91

Farmazon, zawodnicy Rockets sami nie spodziewali się tego zwycięstwa w końcówce. Mecz niepotrzebnie naznaczyli sędziowie, a wszystkim pozostał niesmak. Przede wszystkim twarda obrona z obu stron. Tylu błędów 24 sekund nie widziałem w meczu NBA od lat! 

Fred VanVleet odcięty (8 punktów 3/13 z gry) podwajany na zasłonach, wszelkie ewentualne rzuty z ręką na twarzy. Transmisja defensywna Dubs to ich konik, są świetni, Draymond Green nie walczy na ofensywnej desce, trzyma tyły, organizuje obronę. Alperen Sengun (26 punktów 11 zbiórek 5 asyst) jest bardzo zdolnym chłopakiem, dodatkowo największym na placu. Chwilami dominował, docierał nisko pod obręcz, obracał się przez ramię i punktował. Koniec końców jednak Green go pokrył, dwukrotnie zablokował, nie dał się przepchnąć, utrzymał pozycję. 

Kilka z rzędu trafień i Warriors mimo wcześniejszych problemów, po celnej trójce Jonathana Kumingi w końcówce osiągnęli siedem punktów prowadzania (89:82) wydawało się, że już skończą, ale coś się zablokowało. Na minutę przed końcem prowadzili sześcioma, na 27 sekund jednym, ale mieli piłkę. Steph spudłował, ale wydawało się, że zebrał Gary Payton II, a potem było odbicie, bezpańska piłka w powietrzu, a raczej na ziemi i… faul przy siłowankach w parterze?

Sędziowie dali pograć chłopakom w tym spotkaniu, sporo było kontaktu, piątki przybijane przy rzutach i w tej sytuacji faul… decydujący o losach meczu? Łee, nieelegancko ze strony arbitrów. Być może faktycznie ktoś komuś przedramię przez twarz przekładał by trzymać piłkę, ale jaki to faul? Trzeba było zagwizdać rzut sędziowski albo time-out dla Houston, jeśli uznamy że mieli posiadanie (i o przerwę prosili) a nie cholerny faul (który Jalen Green zamienił na 2/2 FT)!

Na konferencji pomeczowej rozwścieczony Steve Kerr powiedział, że nawet sędzia na poziomie szkoły podstawowej by tego nie odgwizdał: 

Nigdy w karierze nie widziałem by gwizdać faul przy bezpańskiej piłce na środku parkietu. To jest nie do wyobrażenia. Nie mam pojęcia co tu się wydarzyło. Nie można gwizdać fauli gdy zawodnicy biją się o piłkę na ziemi, jestem zaszokowany. 

No widzicie, życie nie zawsze jest sprawiedliwe, a właściwie prawie nigdy nie jest. Może taka nauka będzie coś warta. Nie ma się co obrażać, tylko robić swoje, dobrze mówię? Dobrego wieczoru wszystkim, dzięki że wpadliście! B

 

1 komentarz

    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tak dzieci tak na pewno się zgłosiła bo przecież każdego dnia zagląda w otchłanie polskiego internetu sprawdzić co tam szanowny b. pisze po polsku na temat koszykówki a w szczególności Doca. Na pewno też opinie b. są szeroko komentowane i cytowane za oceanem więc nie dziwi zdecydowana reakcja agencji. Ludzie ile wy macie lat że to łykacie 12 czy 13?

      (18)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Prędzej za naruszenie praw autorskich za umieszczane tu filmiki ktoś się zgłosi a nie za opinie polskiego kibica pisane na niszowej stronie

      (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Do tego Kerr się rzuca jak … w trawie, a skoro chwilę wcześniej prowadzili 7 punktami to niech na swoich muginuf krzyczy, że nie dowieźli. Kerr to świetny fachowiec, ale czasami odjeżdża mu peron.

      (9)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyżby zagrozili procesem ? Szkoda czasu na takie łachudry.
    Sporo lat temu jakiś koleś ze Słowenii chciał poopowiadać,
    o bujnej młodości Melanii Trumpowej.
    Pojechała więc do Słowenii stosowna delegacja amerykańska
    i pogadała z kolesiem. Jak w banku, że pogrozili, zapłacili i Trumpy miały już spokój.

    (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry sam sobie jest winien, mógł rzucać na końcu posiadania, a nie oddawać los meczu w ręce sędziów. Ale nie, on chciał koniecznie wbić gwoździa i pokazać swoje „night, night”. Dobrze mu tak, podniósł mi nastrój z rana.

    (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem dylemat, który z meczów sobie odpalić. Ale pomyślałem, że może jednak NY Hawks , bo się Atlanta lubi stawiać mocnym ekipa i się nie zawiodłem, chociaż do połowy mecz kontrolowali gospodarze. Fajnie się te ekipę ogląda.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zabawne, że to akurat Kerr wypowiada się na temat pracy sędziów kiedy w końcu dostał niekorzystny dla siebie gwizdek. Nie przeszkadzało mu tyle lat braku gwizdania ruchomych zasłon, na których została zbudowana jego „dynastia” czy pamiętne podanie KD zza linii boiska, też z Rockets jak na ironię.

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Dodam, że doc to fajny kumpel dla zawodników i myślę stąd jego długowieczność. Natomiast umiejętności taktyczne i analiza przeciwnika to jego pięty achillesowe. Po prostu rzuca chłopakom piłkę, opowie żarcik, wspomni o mistrzostwie w 2008 i jak ma dobrych zawodników to są wyniki.

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    xD Jest tu jakiś prawnik? Jakie oni mają możliwości grożenia pozwem za wyrażanie swoich opinii? wiedziałem że gosc jest żałosny ale ze aż tak 😀

    (-6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak myślicie MIke Daigneault trener OKC ma szanse na drugą z rzędu nagrodę Coach of the year? Co prawda nie jest faworytem jak np trener Cavs ale kurs koło 50 kusi 😉

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    No niezłą ma ta agencje Doc skoro tak szybko reaguje, a i dla prowadzącego bloga szacun, że jego wypowiedzi są na tyle opiniotwórcze, że potężna organizacja się nimi interesuje i interweniuje. Co do oceny kompetencji Doca to nic dodać nic ująć, trener to mierny, mający niewiarygodne szczęście pracować z graczami wybitnymi jak Garnett, CP3, czy teras Giannis, taki idealny pracownik korporacyjny bez talentu ale za to wiedzący doskonale skąd wiatr wieje i co powiedzieć. I tak jest to moja prywatna opinia do której mam prawo – tak jak i autor tego bloga

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    jak Hunter utrzyma formę i taką średnią prawie 20 punktów, to śmiało może powalczyć o tytuł najlepszego szóstego gracza.Nie wiem czemu przypomina mi nieco legendarnego Jamaala Wilkes`a

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    a gdzie jest ten przygłup, który co wpis komentuje jakieś smutne pierdoły o samozwańczym goat i leflopie, wtopił się w tutejszy krajobraz jak kupsztal wyłaniający się znad stopniałego śniegu

    (-3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      wiesz ilu tego nie komentuje,a ma takie właśnie zdanie..? czaisz, że można mieć swoje opinie? czaisz, że nie jesteś wyrocznią?

      (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu