Skarb kibica NBA 2025/2026: Golden State Warriors

Dobry wieczór Państwu. Start Lublin zmienił całkowicie skład, lecz trener (Wojciech Kamiński) pozostał ten sam i zespół ponownie raduje kibiców. W zeszłym sezonie awans do finałów PLK, a teraz, dosłownie przed chwilą, wywalczony Superpuchar i to pomimo deklasacji ze strony Trefla Sopot w pierwszej połowie. Skrajnie ofensywny zespół, „jedynka” Hawkins nie podoba mi się w najmniejszym stopniu. Jest natomiast prędki, ma super zdrowie, krótką pamięć i to go ratuje.
W ekipie sopockiej, jeśli generałem parkietu ma być Jakub Schenk, a pierwszym środkowym Mikołaj Witliński, to to jest może i fajny tandem, ale na dwie kwarty. Dla mnie obie ekipy obniżyły poziom sportowy, choć to oczywiście dopiero początek sezonu i pewnie przyjdą momenty, w których owe twierdzenie będzie wyglądać na nietrafione. Przekonamy się. Śledzicie w ogóle polskie parkiety? Dajcie znać.
Dziś o chciałbym porozmawiać o zespole Golden State Warriors, którzy właśnie sprowadzili do siebie weterana Al’a Horforda. Tak właśnie czułem, rzecz była dogadana od dłuższego czasu, w innym razie nie wypuściliby z rąk swego „wychowanka” Kevona Looneya. Horford mimo 39 lat, wejdzie w rolę wyjściowego centra, a jego mistrzowskie doświadczenie oraz wszechstronność defensywna powinny stanowić o sile Dubs.

To będzie bardzo wiekowa ekipa (pierwsza piątka prawdopodobnie będzie się składać z ludzi w wieku 39, 37, 36, 35 i 33 lat, a to chyba najwyższa średnia wieku w dziejach NBA) ale i tak nie chciałbym, i też byś nie chciał, na nich trafić w serii playoffs. Popatrzmy na roster:
- PG: Stephen Curry / Brandin Podziemski
- SG: Buddy Hield / Moses Moody
- SF: Jimmy Butler / Gui Santos
- PF: Draymond Green / Jonathan Kuminga (?)
- C: Al Horford / Trayce Jackson-Davis / Quinten Post
No i teraz pojawia się kluczowe pytanie, czy tak „wiekowy” skład ma szansę walczyć o mistrzowskie trofea? Panowie na przełomie dziewięciu miesięcy musieliby na wysokim poziomie rozegrać około stu meczów, co drugi dzień rywalizować z ludźmi o połowę młodszymi. Motorycznie ekipa Steve’a Kerra jest na straconej pozycji, ale w zakresie koszykarskiego IQ oraz zgrania będą mieli znaczącą przewagę. Jak sądzicie? Defensywnie może być naprawdę kozak, ale to w pojedynczym meczu, kontrolowanym, zaznaczonym w kalendarzu, a nie sieczce pod tytułem pięć gier w osiem dni.
Wiecie, mnie tu (pomimo nośności nazwisk) brakuje przede wszystkim kompetencji strzeleckich, naturalnej smykałki rzutowej, bo przecież Butler, Green czy Horford to są u gruntu „gracze zadaniowi”. Oni są od tego, aby smarować podzespoły, wzmacniać graczy obok siebie, aby lepiej i pewniej funkcjonowali. Butler świetnie współpracuje z Podziemskim, potencjał strzelecki ma Moody, no i oczywiście Kuminga.
Ech, gdyby Jonathan Kuminga miał szersze kompetencje jeśli chodzi o przegląd parkietu i lepiej rozumiał idee Steve’a Kerra, byłby idealnym kandydatem, by w tej układance oddawać po dwadzieścia rzutów i zdobywać 25 punktów w meczu. Właśnie takiego ciągu na kosz i sprawnych nóg na otwartej przestrzeni Warriors brakuje czy też będzie brakować. Niestety współpraca to burzliwa, stosunki „napięte”, a nowa umowa pozostaje niedogadana.
Jakie opcje ma Kuminga
- Rozegrać sezon na tzw. „qualifying offer” a w przyszłe lato pożegnać Warriors już jako NIEzastrzeżony free-agent. Zgodnie z przepisami, można go próbować wytransferować po piętnastym grudnia, ale kogóż oni dostaną w zamian? Pamiętajmy, że „QO” w konkretnym przypadku Kumingi wynosi zaledwie 7.9 milionów dolarów, a gaża pozyskana w zamian musi się bezwzględnie zgadzać.
- Podpisać przedłużenie kontraktu, które proponują Warriors: 45 mln $ za dwa lata (drugi rok niegwarantowany, czyli „team option”) / 54 mln $ za trzy lata (w pełni gwarantowane) / 75.2 mln $ za trzy lata (lecz trzeci sezon to „team option”).
- Zmienić barwy klubowe w formie „sign and trade”. Okej tylko jak dotąd nie ujawnił się, nie zmaterializował konkretny, nowy pracodawca. Na przestrzeni ostatnich miesięcy mówiło się o Sacramento, Chicago czy Brooklynie, ale rozmowy utknęły w martwym punkcie.
Co z tego będzie, nie mam pojęcia, prawdopodobnie opcja pierwsza. Do zespołu, sądząc po migawkach z letniej sali treningowej dołączyć może rodzony brak Stepha, czyli Seth Curry, również pozostający bez umowy. Kolejni potencjali gracze to DeAnthony Melton, Pat Spencer czy też Gary Payton II, wszyscy dobrze znani kibicom znad zatoki. To właśnie oni zapewne uzupełnią skład, ewentualnie gracze na dwustronnych umowach. No to jeszcze raz:
Czy Dubs mają szanse na tytuł
W zeszłym sezonie Warriors wygrali 48 meczów w sezonie zasadniczym, odpadli w drugiej rundzie playoffs (1-4) z Minnesotą po tym jak w pierwszym meczu serii kontuzji ścięgna udowego doznał (przeciążony) Curry. Obecnie bukmacherzy oceniają zespół Steve’a Kerra na 45 zwycięstw.
Weźmy jednak pod uwagę, od momentu transferu Butlera z Miami, w spotkaniach, w których Jimmy i Steph występowali obok siebie, zespół zaliczył bilans (28-10). Gdyby przełożyć ten odsetek zwycięstw na 82 mecze rundy zasadniczej, Dubs wygrywają 60 gier. To oczywiście niemożliwe, w ich konkretnym przypadku wręcz niekorzystne, bo kosztowałoby nadmiar sił i zdrowia. Nie wiem jakim cudem Kerr chce nadrobić braki tężyzny fizycznej i motoryki, ale miejmy nadzieję, że ma na to sposób.

Patrząc chłodnym okiem, na każdej pozycji pojawia się deficyt gabarytów bądź szybkości. Wiemy doskonale, jakie tempo proponuje/ narzuca kolegom Steph, którego naprawdę zdajemy się nie doceniać za przygotowanie kondycyjne. No nic, sprowadzenie Horforda oznacza kolejną, bezpardonową próbę ataku na trofeum Larry’ego O’Briena i pozostaje nam życzyć chłopakom zdrowia! Tu cała masa czynników musiałaby się ułożyć pomyślnie, lub też niepomyślnie u rywali, abyśmy mogli powiedzieć sobie: TAK, ten zespół może sięgnąć po tytuł.
Horford pozwala im wzmocnić „fizyczność” wyjściowej piątki, przy jednoczesnym zagrożeniu rzutem zza łuku z pozycji centra. To oznacza, że Draymond znów będzie jedynym gościem rozpoczynającym atak pozycyjny poniżej linii 7.24 metra, a jego nieśmiertelny short-roll znów będzie grany. Co jeszcze mogę napisać, oni wyrafinowaniem gry zjadają młodzież NBA, ale koszykówka to wciąż gra dynamiki: skoków, biegów, zmian tempa i kondycji. Jeszcze możecie tego nie czuć, ale gdy będziecie mieli te 35+ lat, zaczniecie dostrzegać różnicę, hehe.
Dziękuję za uwagę, dziękuję za zamówienia książki (I Love This Game II). Chciałbym do Was dotrzeć, przekonać do jej nabycia, więc powiedzcie mi jak będzie. „Wszyscy”, którzy są ze mną od lat, nie wyobrażam sobie, aby jej nie przeczytali. Dobrego dnia, Patronami odcinka są A Rozanski, a także Piotr WK – kłaniam się, Bartek











Myślę że to przedostatni sezon GSW opartych o Stepha. Następny będzie już pożegnaniem. Za dwa lata zaczną przebudowę jakbym miał strzelać a teraz? Wydaje mi się to bardziej marketing niż realan szansa na tytuł. Niczym Brooklyn Nets z transferami Garneta i Pierca. Chodzi o ściągnięcie jak największych nazwisk jak najmniejszym kosztem by psycho fanom dać złudzenie walki o tytuł. To co ich różni od Netsow wtedy to że tamci realnie w to wierzyli a tutaj wygląda mi to chłodna głowę i pogodzenie się z tym co napisałem wyżej że tytułu z tego nie będzie ale kasa to już co innego.
Dzięki, strasznie trudno stworzyć zwycięski zespół, jeszcze trudniej utrzymać i opłacić zwycięski skład. Od lat kibicuję graczom pracowitym, rozwijającym talent a nie tylko bazującym na wybitnej fizyczności, Curry to jeden z tych ludzi w lidze, którzy zasługują na nieustający szacunek, Kerr podobnie. Życzę im jak najlepiej, ale faktycznie w składzie brakuje kilku koni pociągowych na RS, brakuje świeżości. Oby obyło się bez kontuzji, oglądać ich będzie przyjemnością. Ale to już wygląda na last dance…
Gdyby takim trzonem składu grali 5 lat temu, to byliby pewnie faworytem do mistrzostwa. Ale teraz moim zdaniem Warriors nie mają żadnych szans na tytuł – z dwóch głównych powodów:
1) Ostatni sezon pokazał, że w NBA wygrywa elastyczność (ofensywna i defensywna), szeroki skład i – co za tym idzie – wysoka intensywność gry. Czyli wszystko to, czego Warriors nie mają.
2) Nie chce mi się wierzyć, że tak wiekowy skład przejdzie przez sezon bez mniejszych/większych (raczej większych) problemów zdrowotnych. Jednocześnie zachód jest tak mocny, że będą musieli się bardzo eksploatować w trakcie sezonu zasadniczego, żeby awansować do PO.
Jakbym miał wróżyć jak będzie wyglądał sezon Warriors, to byłoby tak: 1) dobre otwarcie sezonu, pozycja w top 4 do końca roku; 2) problemy ze zmęczeniem/kontuzjami i spadek na pozycję 7-8 do końca sezonu zasadniczego; 3) awans po heroicznym boju do PO; 4) odpadnięcie w 1 rundzie po gentelemen sweep z drużyną bardziej intensywną i zdrowszą (OKC, MIN) lub o podobnej skali talentu, ale ogólnie młodszą i mniej wyeksploatowaną (DEN, HOU).
Ostatni sezon to pokazał, ale to że dopóki grał Steph to Warriors walczyli o najwyższe cele. Najpierw 4-3 z mocnymi Rockets, potem była dominacja w game 1 w Minneapolis do momentu kontuzji Stepha. Wszystko będzie zależało od jego zdrowia. Gentelemen sweep to będzie tylko w przypadku braku Curry’ego.
Hej, planujesz książkę w formie audiobooka? Fajnie, gdyby zagościła na którejś z większych platform😎
Niestety, na ten moment nie przewiduję LITG2 w formie audiobooka.
Szukając energetyczności w tym Jurasic Parku trzeba z nadzieją patrzeć na Podziemskiego,JacksonaDavisa,no i Kumingę i Moodyego.
Na wschodzie byliby kandydatem do finału.Na zachodzie,szybkie wakacje i korzystny dla wiekowych kości Cancun
Fajnie jakby zaszli daleko w play-off ale wiek może spowodować że ich tam nie uświadczymy
Put z Krasuskim zostali. Niestety ich linijki z Superpucharu pokazują jakim tłem są w tej drużynie. W finale z Legią też nie błyszczeli. Ciężko kibicować klubowi z PLK, który ma słabych Polaków, a zagraniczny zaciąg co roku inny i nie zdążysz nawet nauczyć się nazwisk, a już ich nie ma.
Jestem fanem Goldenów od lat i z żalem konstatuję,
że z tej drużyny zrobił się już DPS.
Ale nawet Golden State DPS byłby kandydatem na finał NBA ale musiałyby być spełnione 2 warunki :
1. mecze trwają 24 minuty ( 4 kwarty po 6 minut)
2. mecze odbywają się co 5 dni
WAAARRIIIOORSS!!!
„Steph, którego naprawdę zdajemy się nie doceniać za przygotowanie kondycyjne.”
Gościu, od 5 lat walczysz z narracją, której nikt nie prowadzi XD
Play in i 1 runda max
2 runda max. Lubię Horforda bardzo ale on tu właśnie pod kątem wieku ciągnie nuż wszystko w dół. W pojedynczym meczu bądź pojedynczych akcjach bedzie pięknie ale ich szanse na tytuł są w tym składzie zerowe.