NBA: Russell Westbrook wciąż walczy | Edwards ograł SGA | rekord Jalena Brunsona

22

Witam serdecznie, poniedziałek w kalendarzu, a raczej na ekranie telefonu, więc wpis na GWBA być musi. Podsumowuję weekend w najlepszej lidze świata, składam Wam życzenia Bożonarodzeniowe i bez prowokacji pewnie się nie obędzie, jak to zwykle bywa, gdy się z rodziną człowiek spotyka, siada przy wigilijnym stole.  

Na początek tradycyjnie karp, czyli tabela. Kto stracił, a kto zyskał przypatrzcie się sami. Trzecia porażka na koncie mistrzów na pewno nie uszła Waszej uwadze, a ich „autorami” okazali się powracający po przerwie Anthony Edwards wraz ze współpracownikami w Minnesocie. A jak to się wydarzyło… zapraszam do lektury! 

Thunder 107 Wolves 122

Okazuje się, że obrońcy tytułu nie są wcale „nieśmiertelni”. Ich słabością jest wciąż niestabilna forma strzelecka, zwłaszcza na wyjazdach. Skuteczność rzutów trzypunktowych wygląda pięknie: 37.2% to wysoko ponad średnią ligi, ale to na przestrzeni całego sezonu. W ostatnich dziesięciu grach trafiali zaledwie 34% a to już prawie sam koniec stawki. 

W tym konkretnym meczu pudłowali wszyscy, notując 11/39 zza łuku nie sposób oczekiwać zwycięstwa, zwłaszcza jeśli przeciwnik posiada przewagę gabarytów, a gwiazdorski efekt (SGA) jest równie silny po przeciwnej stronie (ANT). W pojedynku super gwiazd otrzymaliśmy to: 

  • Shai 35 punktów 5 zbiórek 7 asyst 3 przechwyty 12/26 z gry
  • Edwards 26 punktów 12 zbiórek 3 asysty 3 przechwyty  9/20 z gry

Przy tym warto zauważyć jak w końcowych fragmentach ANT wymusił w obronie stratę SGA oraz jak wszedł mu do głowy. W takich momentach nie ma lepszego niż Edwards, choć daleko mu do powtarzalności kolegi z Oklahomy i to jest podstawowy problem. 

Zauważalny regres zalicza Luguentz Dort, znany w lidze byczek, rasowy 3&D, któremu OKC zawdzięczają liczne sukcesy. Zapewne chodzi o zdrowie, kilka meczów przerwy spowodowane urazem prawego odwodziciela. W każdym razie, brakuje sprawności, z której słynie jako obrońca, a strzelecko jest po prostu fatality: 1/6, 0/5, 3/10 w ostatnich grach oraz 29% trójek na przestrzeni całego sezonu. Dla porównania, rok temu było to 41%. 

Ciekawym posunięciem trenera Marka Daingneaulta była także gra obniżonym składem przeciwko dwóm wieżom Wolves (Gobert & Naz Reid) występującym ramię w ramię. W efekcie gospodarze wyczyścili aż osiemnaście zbiórek na atakowanej tablicy, co pozwoliło nabrać pewności i naprostować wszelki deficyt skuteczności. 

Wolves bez ceremoniałów korzystali z przewag, a nieco gospodarski gwizdek pomógł im przełamać markową obronę Thunder i zmusił do cofnięcia się o krok. Czy można narzekać na dysproporcję rzutów wolnych w przypadku OKC? Nie wiem, w każdym razie wyniosła ona 47-30 na rzecz Minnesoty, z czego szesnaście wolnych wymusił sam Julius Randle (19 punktów 8 zbiórek 5 asyst). Fatalnie rzucał, więc szukać postanowił kontaktu. 

Pisałem wielokrotnie, Wolves to zespół kadrowo mocny, potrafiący grać siłowo, którego x-factor Anthony Edwards zdolny jest w pojedynczym meczu pokonać każdego w lidze. Chciałbym niniejszym docenić Goberta, za jego profesjonalizm i przygotowanie do gry każdego dnia. Nie łapie podań, bywa gamoniowaty z piłką, ale on się stawia do gry każdej nocy, pracuje wytrwale niezależnie od tego, ile mu dadzą minut oraz jaki matchup mu przypadnie. Lata temu się wygłupił z tym COVIDEM, macaniem mikrofonów, ale jego podejście do pracy to przykład dla absolutnie każdego profesjonalnego koszykarza. Thunder zebrał 14 piłek, chodził do zasłon, nie stękał i nie kwakał. 

J-Dub po przerwie spowodowanej kontuzją także na pstrym koniu jeździ, 6/16 z gry, kolejne kluczowe próby zmarnowane, minus dziewięć wskaźnika plus/minus. Musi kolega Jalen nabrać rytmu. Zdecydowanie J-Dub, Hartenstein, Dort muszą wrócić do siebie. Największą pozytywną niespodzianką po stronie Thunder jest w tym sezonie Ajay Mitchell: 14.1 punktów 3.6 asyst 1.4 przechwytów.

Chłopak występuje w roli drugiego ball-handlera, w sytuacjach stresowych pomaga zdejmować presję z SGA lub Williamsa, a jego największy walor stanowi fenomenalna wprost penetracja. W tym względzie przypomina mi nieco Tony’ego Parkera. Jako podający czy shooter uważam, że jest przeciętny, ale jako slasher cudowny, a napastliwy system obrony na pewno pomaga mu nieco lepiej wyglądać jako obrońca. Kradnie piłki regularnie i wydaje się, że można na niego liczyć w tzw. crunch time. Polecam się przyjrzeć tej postaci. 

Przenieśmy się może do Nowego Jorku, gdzie dominujący ofensywnie Knicks biją rekordy klubowe. Brunson, Bridges, Clarkson, Hart, OG, Towns, Kolek kręcą aż miło. Zdobycie tegorocznego NBA Cup to nie przypadek, tutaj dominujące warunki fizyczne, podobnie jak w Minnesocie, spotykają dodatkowo niebywały, a raczej niebywale wszechstronny talent ofensywny. 

Jalen Brunson (29.1 punktów 6.6 asyst) dziś w nocy ustanowił swój rekord w Madison Square Garden montując 47 punktów i 8 asyst ekipie Miami. Niesamowite ma chłop zdrowie, po przyjeździe z Las Vegas nie wziął ani jednego dnia wolnego. Indianie zapakował trójkę na zwycięstwo i co najwyżej  back to back z Sixers mu nie wyszedł, ale są granice ludzkiego organizmu. 

Tyler Kolek pod nieobecność kontuzjowanego McBride’a w stu procentach wykorzystuje swoje pięć minut. O ile matchup na to zezwala (pewne problemy nastręcza wciąż obrona) jako playmaker ten gość jest po prostu świetny, przypomina TJ McConnella z Indiany. Dwa niedawne spotkania przyniosły: 14 punktó∑ 5 zbiórek 5 asyst w finale NBA Cup ze Spurs oraz 16 punktów 6 zbiórek i 11 asyst przeciwko Pacers. Eksplozja talentu taka, że Jeremy Lin przed laty się chowa, hehe. Serio, w tej lidzie nie ma nieutalentowanych ludzi, są jedynie źle przypisane role albo brak możliwości na rozwinięcie skrzydeł. 

Siedząc po nocach, obstawiając mecze coś o tym wiem, wystarczy przesunięcie w obronie, gość zaczyna zbierać, asystować, być aktywny. Zmiana matchupu i bardzo zaczyna go być widać w boxscore. A co z tymi, których tak bardzo nie widać? Fenomenalną robotę w zespole nowojorskim wykonują uważam panowie Bridges i Anunoby, jeden i drugi bierze na siebie najcięższe działa ofensywne rywali. Biegają, spychają, męczą przeciwnika i zazwyczaj przynajmniej jeden z nich okazuje się być świetnie dysponowany strzelecko. 

Bridges ostatnio więcej na piłce gra (wielce to wartościowa i wszechstronna postać) asystuje, biega, kończy akcje rzutami z wyskoku. Ostatnie trzy mecze to 22, 21 i 24 punkty przy 5, 5, 4 asystach. Szkoda, że gdy go stawialiśmy przeciwko Spurs (przynajmniej 15 punktów), postanowił akurat zaliczyć słabszy dzień, ech. W każdym razie, Knicks można lubić, chciałbym aby przebili się do NBA Finals, czego im życzę. Nie uważam, aby byli w stanie wywalczyć tytuł, ale chętnie odszczekam te słowa jeśli miałoby się tak wydarzyć. 

Teraz może inny, najbardziej zacięty i najpóźniej zakończony mecz tej nocy, czyli Kings vs Rockets. Obie strony grały dzień po dniu, obrona zeszła na dalszy plan, a o zwycięstwie decydował ten, kto chciał tego bardziej i pchał do przodu mocniej. 

Rockets są duzi i fizyczni, Sengun często występuje jako czwórka, co nastręcza problemów natury motorycznej. Pamiętamy finał Eurobasketu, Dennis Schroder widząc naprzeciw siebie Turka, zmienia się w szatana, a obok niego jeszcze ten cały Russell Westbrook. 

Ciekawa rzecz się generalnie zadziała w Sacramento na przestrzeni ostatnich paru meczów. Pan trener Doug Christie, którego starsi kibice mają prawo pamiętać jako zawodnika Kings przełomu lat dziewięćdziesiątych i nowego wieku, ma w sobie coś z kaznodziei. Gdy słucham jego konferencji pomeczowych, widzę, że on pragnie nauczać, nie jest reakcyjny, szuka w zawodnikach czegoś głębiej. 

Dotychczasowa hierarchia klubowa została odrzucona, parę meczów bez gry otrzymał Malik Monk, bo nie bronił, a kolejne niepowodzenia klubu nie pobudzały go energetycznie. Odkopany został Keon Ellis, więcej czasu na boisku otrzymuje atletyczny Nique Clifford, na silnym skrzydle startuje fizyczny Precious Achiuwa by zebrać na siebie tzw. pierwsze uderzenie i nie pozwolić, aby rywale zaznaczyli się na boisku w roli agresorów. 

Russell Westbrook mniej na piłce, więcej w roli łącznika pierwszej i drugiej linii, zbiera piłki, inicjuje akcje, ma rzucać z otwartych pozycji, dziś dosłownie oszalał: 5/12 zza łuku, 14 zbiórek, 4 asysty 2 przechwyty. Zapewne spotkanie z „czyściochem” Kevinem Durantem tak na niego zadziałało (nota bene, KD zaliczył fenomenalny poprzedni występ przeciwko Denver: 31 punktów 6 zbiórek 5 asyst). Panowie mają niesnaski jeszcze z czasów OKC. Durant wypiął się wówczas na zespół, dołączył do wrogiego obozu, czym Russa mocno rozsierdził. 

Keegan Murray na skrzydle (26 punktów 9/14 z gry) bardzo fajna postać, lecz nie jako koń pociągowy, to jest pracuś, trzecia opcja mocnego zespołu, nie róbmy z niego gwiazdy na siłę, nie ten charakter i umiejętności. Panowie w tym spotkaniu połączyli talenty, co zdarza im się bardzo nieczęsto i dominujących fizycznie Rockets przytrzymali za poły płaszcza.  Kto strzelił na dogrywkę? Kto trafił czyściutkiego (100% swish) game-winnera? No jak się domyślacie? 

Emocji nie oddam słowami, dlatego zapraszam do poświęcenia paru minut i obejrzenia tego. Przyuważcie jak Russ pcha w obronie DeRozana, haha.

It’s time for a trade

Wszystko to i wiele więcej prowadzi mnie do następujących wniosków:

  1. Rockets potrzebują mocniejszego rozgrywającego, aby myśleć o mistrzowskim tytule (kontuzja Freda VanVleeta to przekleństwo)
  2. zabierzcie z Sacramento Zacha LaVine i Malika Monka, zabierzcie z Atlanty Trae Younga, zabierzcie z Charlotte LaMelo Balla, a uzdrowicie koszykarsko swe zespoły!

Hawks grali wczoraj z Chicago. Wynik końcowy 152:150! Przeszło trzysta punktów w meczu trwającym nominalne 48 minut. Nie, nie było dogrywki, nie było też obrony. No i cóż, zgadzam się z tym, co napisał jeden kolega na Discordzie:

Perspektywy zespołu Hawks to byśmy ocenili dopiero, gdybyśmy zobaczyli kogo generalny menedżer Onsi Saleh, pozyskałby w zamian za Younga. Johnson, Daniels, Okongwu, NAW to ciekawy roster, nie posiadający wielu słabych punktów. Nie ma konieczności oddawać piłki gościowi, który bywa genialny ofensywnie (35 punktów 9 asyst 7/9 zza łuku) w sytuacji gdy absolutnie każdy rywal bierze go na cel w ataku. 

Może inaczej, jak można przegrać mecz, w którym zespól trafia 23/47 zza łuku? Albo ten poprzedni z Charlotte, w którym LaMelo Ball zdobywa 28 punktów i 13 asyst w nieco ponad dwie kwarty, a Hornets zdobywają 133 oczka. W przerwie meczu któryś z graczy Hornets, nie pamiętam który, mówi bez ogródek do reportera: „bijemy w Trae’a, chcemy sprawdzić czy w ogóle umie bronić”.

Kon Knueppel – jestem fanem!

Hornets to niewiele różniąca się historia, piękny jest ten cały Kon Knueppel, powiedziałbym, że on ma w sobie coś z Larry’ego Birda, a oto ostatnie występy chłopaka: 

  • 33 punkty 9 asyst 5 zbiórek 5/12 zza łuku vs CHI
  • 29 punktów 11/19 z gry vs CLE
  • 28 punktów 5 zbiórek 7 asyst 6/12 zza łuku vs ATL
  • 19 punktów 7 zbiorek 5 asyst vs DET

Dla mnie to najbardziej wartościowy gracz Hornets w tym momencie, do końca sezonu walczyć będzie z Flaggiem o statuetkę Rookie of The Year, a gra u boku Bridgesa i Millera bardzo mu leży. Jak mówiłem, nie kupuję Melo, w jego miejsce poszukałbym gracza w kategorii Jadena McDanielsa, definitywnie do zmiany jest także środkowy, bo niewiele potrafi w ataku, gabarytowo nie dorósł do pozycji, a Hornets nie stać na kolejne pięć lat przeciętności, będą musieli budować skład od nowa. Zachęcam Was, abyście na ESPN Trade Machine zaproponowali transfer Younga, Melo i LaVine’a aby poprawić kompetencyjnie ich dotychczasowe kluby. Autorowi najciekawszej propozycji wyślę prezent, bluzę GWBA z kapturem, o!

Jeszcze odnośnie Hawks, nie wiem czy zauważacie jak Dyson Daniels zjechał strzelecko, moim zdaniem przeciążony jest okrutnie, a oto jego strzały zza łuku w grudniu: 0/2, 0/2, 1/3, 0/5, 0/1, 1/2, 0/2, 0/5, 0/1 – w sumie 2/23, czyli 8%.  

Disgusting late-year offense

Kolejna ciekawostka, dziś w nocy Bulls nie oddali ŻADNEGO rzutu z półdystansu, wszystko w polu trzech sekund i zza łuku, popatrzcie: 

Powiem Wam, że trochę się już przejadłem ofensywą po dwóch miesiącach sezonu NBA. Nie ma obrony, bo nie sposób uchronić się od gwizdka. Goście wchodzą barkiem w obrońcę i dostają wolne, zmieniają nogi piwotujące, robią „kroki zero”, choć dla mnie to po prostu kroki, stawiają zasłony będąc w ruchu, jakieś spowolnione trzytakty, z nogami ciągniętymi po parkiecie, czego sędziowie nigdy nie gwiżdżą, bo… przy tych prędkościach nie sposób wszystkiego wyłapać? Dominuje motoryka, zdolności strzeleckie, miejsca na parkiecie jest więcej niż kiedykolwiek, no niemal każdy wysoki już rzuca zza łuku. Słowem, grudniowe NBA.

Może to więc dobry czas, aby złożyć Wam życzenia bożonarodzeniowe? Spełnienia Wam życzę GWBA Familia! Jesteście śmietanką, elitą polskiego społeczeństwa i cokolwiek sobie postanowicie oraz do czego mądrze dążyć będziecie, to się spełni. Niech Wam też sprzyja zdrowie, bo bez tego, nawet najlepsze plany biorą czasem w łeb. Smacznej choinki i obyśmy za rok czytali się w tym samym gronie! 🎄🎄🎄

Other NBA news

-> Co jeszcze z ciekawostek? Otóż uważam, że James Harden zmieni barwy klubowe w nadchodzącym okienku transferowym.

-> LeBron James zdobył 36 punktów (najstarszy gracz w historii NBA z trzydziestką na koncie) w przegranych z kretesem derbach Los Angeles. Niestety nie wystąpił center DeAndre Ayton, playmaker Austin Reaves, skrzydłowy Rui Hachimura, a Luka Doncic zmuszony był opuścić parkiet przedwcześnie z uwagi na uraz. Został uderzony kolanem w łydkę i od tamtego czasu kulał.

-> Najlepsza paka, jaką oglądałem w ten weekend? Zdecydowanie pan Shaedon Sharpe

Gracze NBA wyglądają już świąt, więc nie dziwmy się wynikom pod trzysta punktów w nadchodzących grach. Patronami odcinka są Marek Polimet oraz Janusz Nagalewski, kłaniam się i dobrego dnia wszystkim, Bartek Gajewski

1 komentarz

    • Array ( )
      Odpowiedz

      Pytanie nie do mnie ale podzielę się swoją opinią na temat ewentualnego transferu Hardena.
      Ja szczerze mówiąc widziałbym go w Atlancie za Younga. Tre mimo że naprawdę na duże umiejętności to zbyt często gra typowo pod siebie, a łącząc to z jego fatalną obroną można założyć że Atlanta z nim w skladzie skoku wyżej nie zanotuje.
      I teraz wchodzi Harden cały na biało xd, Harden może nie jest świetnym obroncą ale napewno lepszym niż Young, w ataku też wydaje się być bardziej wielowymiarowy niż Tre. Harden po odejściu z Houston stał się lepszym kreatorem gry ale przedewszystkim zrozumiał że wraz z wiekiem ma już pewne ograniczenia i chcąc liczyć na wygrywanie musi współpracować z drużyną (w pewnym sensie potrafi schować ego do kieszeni), dlatego uważam że mógłby fajnie dzielić się rozgrywaniem z Johnsonem który pod nieobecność Tre pokazał że potrafi grać. Harden też dobrze gra z wysokimi a tutaj miałby Okongwu z którym mógłby grać akcje dwójkowe blisko kosza albo grać pick and pop z Porzingisem. Dodaj do tego atletycznych skrzydłowych jak Risacher czy Daniels i mamy skład który na wschodzie może powalczyć z każdym.

      (3)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Harden 36 lat vs Young 27 lat oraz Harden mimo, że także James to fizycznością ala Lebron nie grzeszy… Dlatego pytanie jak długa jeszcze będzie przydatność do spożycia Hardena ?

        (1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Drogi Bartku. Wymieniasz ludzi , którzy nie wystąpili w meczu , jakbyś chcial wytłumaczyć Lakers z tego, że dostali tęgi wp@!%ol w meczu z „niekompetentnie skleconą bandą najemników” 🙂
    Pozdro , wesołych świąt 🙂

    (14)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ja lubię powtarzać za komentatorem: Kon Knueppel, jego rodzice zdecydowanie przypasowali z melodyjnym imieniem do nazwiska. Trae wrócił do gry i od razu Atlanta 3 mecze w dupę, i just say 🙂

    (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Lepszego PG od van fleta na tu i teraz chyba faktycznie nie ma… I to może byłby strzał w dychę, łabędzi śpiew Hardena i KD hehe
    Pozdrawiam

    (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja w tym sezonie nie ogladam meczów. Chciałem 2 czy 3 obejrzeć, ale wymiekałem po kilku minutach. Całe szczęście jest GWBA i jestem na bieżąco. Może Playoffs obejrzę.

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Harden znika emocjonalnie w najważniejszych meczach, a KD dostaje fioła przynajmniej w końcówkach meczow ostatnich lat… Raczej miska nie sięgną razem.
    Harden do teamu Doca R? Na gwiazdę peryferii.
    Giannisa do Phili za PG?
    Trea Young może wylądować w Houston albo ekipie bez pomysłu i ambicji typu NOP lub Horneta za Melo.
    Ps lubie zaskoczyli na koniec okna transferowego;)

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja może nie o ww trójce, bo dla mnie wszyscy trzej nadają się na transfer do Chin 🙂
    Dla mnie wymiana Banchero za Giannisa. Ja jakoś nie kupuję Banchero,nie widze u niego mentalu na 1 opcję. Uważam, że odkąd jest tam Bane to jakoś nie ma chemii na boisku między nimi. Może oba zepsoły będą zadowolone. Magic z miejsca staja się contenderem, a Bucks dostają młodą gwiazdę do budowania.

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie chce mi się komentować ani Younga, ani Lamela, ani Hardena, ani obecnej gry w ataku z wszystkimi jej pato-flopami, krokami zerowymi, trzecimi czy nawet czwartymi… Nie chce mi się, bo już to wszystko pisałem – a w niektórych przypadkach pisałem już dawno temu.

    W takim razie składam Wam Panowie i Panie(?) życzenia wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia.

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Time to trade!
    Pt.2 Preach! Brother! Preach!

    Uwielbiam oglądać NYK. Za każdym razem emocje.
    Muszę w tym miejscu zaznaczyć że Mitchell Robinson to jest prawdziwy BANGER!!! Szacun.
    Proszę sobie sprawdzić jego skuteczność osobistych w ostatnich 3 spotkaniach. Da się?
    To jest mój największy problem z Sochanem

    Wszystkiego świątecznego Panowie.
    Życzę wszystkim zdrowia. Jak zakłady będą się kręcić jak dotychczas to resztę sobie kupicie …

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    T. Young
    M. Gueye
    za
    Julius Randle
    Rob Dillingham
    Mike Conley
    Sądzę, że Minnesota nie straciłaby aż tak na gabarytach, dalej mieliby jakościowych graczy mogących go w tym aspekcie zastąpić jak Gueye, McDaniels, zyskaliby zapewne Naz Reid oraz potencjał Terrence Shannon jr. Trae Young z kolei dałby drużynie Edwardsa, a zespół otrzymałby bardzo dynamicznego, uzdolnionego ofensywnie playmakera zapewniającego także spacing. Myślę, że Minnesota to jedna z niewielu drużyn, które są w stanie jakkolwiek przykryć super braki defensywne Younga.
    Dla Atlanty z kolei samym wzmocnieniem byłoby pozbycie się Traea. Mogliby zobaczyć w jakim kierunku pójdzie zespół budowany wokół i prowadzony przez Jalena Johnsona. Uważam z kolei, że Randle to inteligentny zawodnik, którego da się dopasować do większości systemów. Kontrakt ma ważny jeszcze kolejne dwa lata więc nawet w razie sytuacji gdzie nie funkcjonowałby wszystko tak jak należy, Atlanta będzie w posiadaniu kolejnego assetu do ewentualnej wymiany i wzmocnienia składu.

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Covidem to najbardziej Ty się wygłupiłeś Panie Admin, w tym okresie to byłeś alfą i omegą od covida i siewcą jednej narracji. Łykałeś wszystko co Ci tylko media przekazały. Oczy Ci się nie otworzyły nawet wówczas kiedy politycy zwolnili się z przyjęcia szczepionek. Przypomnę Ci jeszcze, że Twój strach zakończył Putin , a my nie poumieraliśmy pomimo wpuszczenia kilku milionów nie szczepionych na nic ukraińców. Pojawił się temat zastępczy i skończyła się pandemia strachu. 🤣🤣

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu