NBA: Luka Doncic robi, co chce | triumfalny LeBron przeciwko Cleveland

14

Witam i zapraszam. Orlando na własnym terenie wymęczyło (115:11) zwycięstwo nad grającymi dzień po dniu Phoenix Suns. Po historycznym blamażu, porażce pięćdziesięcioma punktami, w której zezwolili rywalom na bezprecedensową serię 31:0, Magicy wyszli z bloków na pełnej k… To znaczy chciałem napisać: na pełnej mobilizacji. Szalał w szczególności Jalen Suggs (20 punktów 8 zbiórek 7 asyst) czyli drużynowy króliczek energizer, ten z reklamy baterii. Nie wiem co on wącha przed meczem, ale gość jest niezwykle dynamiczny, zadziorny i ruchliwy. Jak kobra czekająca na atak. 

Gra w ten sposób od lat, ale występy przed własną publicznością przydają mu szczególnej mocy. Żeby nie być gołosłownym, oto tegoroczne średnie Suggsa: 

  • we własnej hali: 15.3 punktów 4.1 zbiórek 5.8 asyst 2.4 trójek na 36.3% skuteczności
  • mecze wyjazdowe: 11.5 punktów 3.6 zbiorek  4.5 asyst 1.4na 25% skuteczności

To nie pierwszy mój sezon typerski, w którym nie mogę się nadziwić tej różnicy. Oto jak ważne są doping i dobra energia publiczności! Kiedy ten atletyczny chłop trafia zza łuku, wygląda momentami jak NBA All-Star! Tak też było w pierwszej kwarcie…

Dość powiedzieć, że po dziewięciu minutach spotkania wynik brzmiał (27:11) dla gospodarzy, a ja tylko czekałem aż zaczną tracić grunt pod nogami. 

I owszem, gdy obie strony dogrzały się a początkowa adrenalina opadła, Suns zaczęli odrabiać straty. Problem w tym, że sędziowie w tym spotkaniu całkowicie odlecieli. Każda niemal próba zbiórki kończyła się faulem jednej ze stron. Kto żyw próbował więc grać na kontakt, co bardzo ułatwiło sprawę gospodarzom. 

Dlaczego „ułatwiło”? Ponieważ atak pozycyjny Orlando jest pod wodzą Jamahla Mosleya bardzo ograniczony. Magicy nie dysponują taktyczną przewagą, więc idą w przewagi fizyczne. Są liderami NBA pod względem liczby wymuszanych rzutów wolnych. Brylują w tym Paolo Banchero i Desmond Bane, dwa osiłki, które z rozpędu lub po zasłonie każdorazowo próbują przedostać się na siłę pod obręcz. 

Co więcej, w tym konkretnym spotkaniu Magic dysponowali przewagę fizyczną na dobrą sprawę na każdej z pięciu pozycji, więc ich naturalnym dążeniem była gra na faul. Sędziowie im sprzyjali. W całym meczu zobaczyliśmy: 

  • 61 odgwizdanych przewinień (średnia sezonu to 40 fauli) 
  • 76 rzutów wolnych (średnia to 47 FTA)

Obrona musiała więc zrobić krok w tył, a w emocjonującej końcówce, kluczową akcją było co? Layup kolegi Bane’a który na siłę wbił pod kosz i był faulowany. Dla mnie okej, Desmond był „naszym człowiekiem” wygrał dla nas zakład, tylko widowisko nie miało rytmu przez te wszystkie gwizdki. 

Czy cokolwiek „poprawiło się” w temacie trenera Mosleya? Nie da rady zaprowadzić zmian taktycznych w drużynie na przestrzeni 24 godzin. Obserwujemy natomiast szerszą rotację, młodych, energicznych jak Cain i Howard na parkiecie i niemal całkowity brak minut dla Mo Wagnera, który z racji obrony jest po prostu niegrywalny. 

Moim zdaniem Orlando musi potrząsnąć drzewem, skończyć z zatrudnianiem eksperymentów jak Jevon Carter (choć ten i tak lepiej pasuje niż jego poprzedni Tyus Jones) oraz dokonać zmian w sztabie szkoleniowym. Mosley może zostać, ale na stanowisku koordynatora defensywnego, gdzie jego miejsce. 

Panowie potrafili ograniczyć dynamikę Jalena Greena (nieciekawie wygląda jego „współpraca” z Dillonem Brooksem), nie dali rozbujać Suns, ale ile w tym zasługi Orlando, a ile arbitrów przerywających mecz w co drugiej akcji, nie jestem pewien. 

Detroit Pistons notują kolejne zwycięstwo! Jestem szczerze zaskoczony postawą zespołu pod nieobecność kontuzjowanego Cade’a Cunninghama, czekam aż opadną z sił, aż im się pazury stępią, ale ci drapią dalej nie zamierzają przestać. W życiu nie spodziewałem się 'blowoutu’, czyli po naszemu pogromu, jaki dokonał się w Motor City. Gośćmi byli Toronto Raptors, którzy nie sprostali fizyczności miejscowych.

31 punktów wielkiego Jalena Durena i to przy 12/13 z gry! 21 punktów playmakera Dannisa Jenkinsa. 5/8 zza łuku Duncana Robinsona. 5/7 zza łuku rezerwowych Sassera, Huertera, Leverta. Grała cała drużyna i po raz kolejny zdominowali wydarzenia na parkiecie.

Scottie Barnes pasywny w ataku, nie patrzył na obręcz, źle rzucał. Stał z dala obserwując motającego się 1v1 Brandona Ingrama. Moim zdaniem chłopak jest lekko zajechany, a jego niski poziom energetyczny jest widoczny zwłaszcza na tablicach (1 zbiórka w całym spotkaniu). 

W pozostałych spotkaniach. 

  • Charlotte bezproblemowo objechali dołujący Brooklyn (117:86)
  • Rockets ograli rozbitych wewnętrznie Knicks (111:94)

W tym wypadku chyba będę musiał przygotować odrębny artykuł, bo „materia mistrzowska” w Nowym Jorku, choć nigdy nie było jej zbyt dużo (albo i wcale, niektórzy mówią, że to tynk zdrapany ze ścian Madison Square Garden) zaczyna ulatywać. Sypie się w rękach jak drobnoziarnisty piasek, który Jalen Brunson z Karlem Townsem niosą w dziurawych workach przytroczonych do pleców.  

  • Bucks „odbili sobie” miażdżąc tankujących Mavericks (123:99)

Los Angeles Lakers zwycięzcami (127:113) vs Cleveland! Dla 41-letniego LeBrona Jamesa (14 punktów 5 zbiórek 6 asyst w czasie 31 minut) był to mecz dzień po dniu, a tymczasem ten, już w pierwszej akcji spotkania zaserwował kibicom „chase down block”. Były też inne efekty specjalne na otwartej przestrzeni:

Osobiście jestem bardzo rozczarowany postawą gości. Evan Mobley całkowicie pominięty jako gracz ataku. Cavs przy udziale Jamesa Hardena, intuicyjnie szukającego gry pick and roll z wysokim, tę rolę pełni w zespole Jarrett Allen, to dużo blok, klocek do wkomponowania. Nie zapominajmy o grze off-ball, Strusa czy Merrila oraz etacie ofensywnym Donovana Mitchella. Wszystko zmierza do tego, że ofensywnej przestrzeni brakuje Mobleyowi. Zwłaszcza gdy rywal wie, co robi i faceta nieźle kryje. 

Luka Doncic całkowicie zdominował to spotkanie. Bardzo wymowną akcją było wejście kozłem na trzeci metr, przystanięcie naprzeciw Thomasa Bryanta, parę pozorowanych ruchów piłką, markowanych podań oraz rzut wprost sprzed twarzy. Rozumiem, że w ekipie Cavs zabrakło Wade’a, Tysona czy Merrilla. Zwłaszcza ci dwaj pierwsi mieliby jako takie papiery, aby kryć Słoweńca, ale Cavs zrobili w tym zakresie naprawdę złą robotę. Max Strus po kontuzji = barbecue chicken! 

Skoro już zatrudniają Mobleya (przypominam Defensive Player of The Year!) którego kibice cenią za wszechstronność, mobilność… dlaczego Doncic dokazuje sobie przez cały mecz i to w tak bezczelny sposób? Sami powiedzcie. Na koncie Słoweńca znajdziemy 42 punkty i 12 asyst, a wynikiem końcowym się nie sugerujcie, bo głębokie rezerwy Cavs odrobiły znaczną część strat. Ten mecz to był blowout, a także setne zwycięstwo w trenerskiej karierze JJ Redicka!

Dodajmy do tego kryzys po stronie Mitchella, mówię o ogólnym poziomie zaangażowania, energii i skuteczności. Generalnie, wydaje mi się, że współpraca z Jamesem Hardenem na dłuższą metę wyłącznie go ograniczy, zobaczycie. 

Dobrego dnia wszystkim. Patronami dzisiejszego odcinka są: Mateusz Kruk, B Giezek, Artur Kowiel, Woyteck, Bartek Mierzwicki oraz wszyscy z Was, którzy na przestrzeni ostatnich dni złożyli zamówienie na jubileuszowy merch GWBA. Dziękuję i zapraszam, zamówienia preorderowe zbieramy do 10 kwietnia.

https://sklep.gwiazdybasketu.pl/

1 komentarz

  1. Array ( [0] => administrator )
    Odpowiedz

    Ej no, pomyliło mi się z braku snu 😃 Mecz leciał o piątej rano! co już samo w sobie powinno mi dać do myślenia, heh. Nie wiem czemu pisząc widziałem parkiet Ohio.

    (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    mały lapsus jeśli chodzi o opis meczu LAL-CLE – „Osobiście jestem bardzo rozczarowany postawą gospodarzy.” to chyba mowa o Cavaliers a grano w LA.

    nie żebym się czepiał ale przynajmniej masz Bartku dowód że czytamy z uwagą 😉

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Szwagier mi zwrócił na to uwagę: zobaczcie sobie średnie staty Luki z ostatnich 10 meczów/meczy.
    Co ten chłopak (Luka nie szwagier) wyprawia to afrokoledzy nie mają pojęcia.

    (18)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie Dziadek ma jeszcze dużo paliwa w baku dawno nie miał takiego super partnera w zasadzie nigdy nie miał partnera lepszego od siebie idą na mistrza dzisiaj postawiłem kasę😁😁😁😁 że LAL wygrają ligę!

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    115:11 to był w……l wszechczasów 😂😂
    Kobra czekającą na atak nie jest ani dynamiczna, ani zadziorna ani tym bardziej ruchliwa. To nie ta bajka.

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję spotkać się w następnym roku na campie. Pozdrawiam Gwba 😁
    Pòki co waga 106kg przy 180cm chwały nie przynosi.

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu