Victor Wembanyama vs Nikola Jokic: jeszcze za wcześnie na zmianę warty NBA

Święta, święta, ale w lidze NBA zabawa trwa na całego. Jezus zmartwychwstaje, a ci w niedzielę grzeją jedenaście meczów w kolejce. Wczoraj miałem dodatkowo urodziny, więc rodzinka zjechała zewsząd, świąteczne śniadanie w dużym gronie, potem świąteczny obiad i świąteczne świętowanie. Oficjalnie skończyłem (mickiewiczowskie) 44 lata, czyli nic się nie zmieniło. Jestem dinozaurem wśród fanów NBA i nie tylko, bo pamiętam prime Michaela Jordana suszącego język.

W każdym razie, przygotowań mieliśmy z żoną co niemiara, ale mecz San Antonio z Denver obejrzeć musiałem, bo było to najwyższych lotów widowisko, wielce prawdopodobnie najlepszy mecz rundy zasadniczej NBA, jaki widziałem i Ty także drogi Czytelniku widzieć mogłeś, w tym sezonie.
Spurs 134 Nuggets 136
Hala w Denver, półtora kilometra nad poziomem morza, ale zmęczenia w gościach nie dostrzegłem. Wręcz przeciwnie, są młodsi, szybsi i dyktowali tempo od pierwszych minut meczu. Tak po prawdzie, pierwsze prowadzenie Denver w tym meczu nastąpiło pod sam koniec. Dotąd ekipa Spurs cieszyła się paroma posiadaniami przewagi, a na każdy zryw miejscowych z miejsca odpowiadali.
Rzecz jasna, największą atrakcją, ozdobą tegoż spotkania był pojedynek środkowych: Victor Wembanyama (34 punkty 18 zbiórek 7 asyst 5 bloków 16/17 FT) stawał naprzeciw Nikoli Jokica (40 punktów 8 zbiórek 13 asyst 3 bloki 13/15 FT) i trudno było orzec, który więcej na parkiet wnosi.
No widzicie, cały sezon pitolę o tym, że Denver w swej przemyślności i przy braku zdrowia silnych-skrzydeł, bumeluje w obronie. Joker przyzwala w środku na szczególnie wiele, bardzo często nie chodzi do przejęcia zasłon, nie blokuje rzutów, czeka aż rywal sam popełni błąd, by mógł piłkę zebrać i popędzić chłopaków do kontrataku. Ktoś mógłby powiedzieć, że nikt z dwudziestym ratingiem defensywnym ligi (Nuggets tracą średnio 117.4 punktów na sto posiadań rywala -> OKC traci 107.3 punktów) nie ma szans na mistrzowski tytuł i pewnie miałby rację. Ja również bym się z tym zgodził, jednak w tym, konkretnym przypadku pozwolę sobie na sprzeciw.
Jeden z pierwszych, tegorocznych, całorocznych zakładów w grupie typera brzmi jak poniżej i dopóki chłopaki nie zostaną wyeliminowali z playoffs, będę się tego trzymał:

Oto nagle pojawia rywal, który stanowi potężne wyzwanie. Obaj szkoleniowcy mają możliwość przetestować zespół w atmosferze playoffs na dwa tygodnie przed ich faktycznym rozpoczęciem. Na szali seria jedenastu kolejnych zwycięstw Spurs oraz siedem po stronie Denver. Pojedynek dużych chłopców, poważna gra, nie żadna sieczka, jakiej pełno w rundzie zasadniczej.
I oto jak rusza się w obronie Joker. Cóż za zmiana, ile zaangażowania super gwiazdy NBA, za którą śmiało pójdzie reszta chłopaków.
Patrzę sobie na zaawansowane statystyki z tegoż meczu. Moim oczom ukazują się następujące liczby:
- 11 punktów straconych przez Denver z Jokerem jako najbliższym obrońcą
- w tych akcjach, skuteczność rywali z gry wyniosła: 4/13
- 3 bloki Serba!
Żebyśmy się dobrze rozumieli, wielka masa Jokera i jego ograniczone możliwości atletyczne, są i będą przez czołowych rywali identyfikowane jako mismatch, ale nie ma też mowy o „dziurze”, bo kiedy trzeba wybronić pojedynczą akcję, Serb zasuwa na nogach jak mała lokomotywa. Poza tym Denver będzie „chować” Jokera w obronie, gdzieś na skrzydle, w jej centrum grać będzie Aaron Gordon. Tak też było w większości tegoż meczu.
I to jest jedna z najważniejszych zmian, jeśli chodzi o Denver w sezonie regularnym i w playoffs. Spięcie pośladów przez czołowe postaci pozwala im wspiąć się na poziom koszykówki, której rywale dotąd nie widzieli i której się nie spodziewają. Dodajmy jeszcze sprawność, zgranie, porozumienie między trzonem rotacji, doświadczenie, lata współpracy oraz jasny podział ról. Tego zespół z San Antonio jeszcze nie ma i długo mieć nie będzie.
Ale dobrze, zostawmy gdybania i nieco subiektywne opinie, przyjrzyjmy się koszykarskim szachom, jakie miały miejsce w tym meczu. To właśnie one stanowią (dla mnie) główną atrakcję spotkania. Wyrównana końcówka, poziom sportowy, jakość egzekucji oraz ekstra zaangażowanie po obu stronach dostaliśmy „ekstra”.
Denver vs San Antonio is the best game of this NBA regular season, regardless of the outcome. Wow! 🔥
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) April 4, 2026
Jokic pozostawiony w grze post up 1-na-1 z Wembanymą
Niebywale rzadko zdarza się, aby jakikolwiek zespół pozwolił sobie na pozostawienie Jokera w pojedynczym kryciu, gdy ten atakuje tyłem do kosza i upycha rywala. Serb ma nie tylko niezwykłe czucie piłki oraz potężną masę. On ma przede wszystkim super technikę. Genialnie pracuje łokciami na piwocie, równie umiejętnie skończy pół-hak lewą jak i prawą ręką, rzuci z odejścia albo sforsuje obręcz siłą. W tym jednak wypadku naprzeciw stawał transcendentny obrońca o rozpiętości ramion sięgającej 243 centymetrów, czyli 22 cm więcej niż Jokić.
No i jak to wyszło? W pierwszej akcji Serb był górą, wymusił też dwa (albo nawet trzy) przewinienia Francuza. Przy kolejnych okazjach nie potrafił jednak wykończyć manewru pod presją, parę razy został też zablokowany. Wemby z upływem czasu zdawał się osiągać przewagę psychologiczną. Atakowanie go nawet przez tak fenomenalnego gracza, jakim jest Jokic wydawało się kiepskim pomysłem przez co Denver zostało zepchnięte do defensywy, Spurs zaznaczyli swoje pozycje…
A potem była końcówka, przepalony czas akcji, presja zegara i pan profesor Jokić zrobił TO. Sobie od razu wyjaśnijmy jedno, jeśli Wemby rzutu nie sięgnął, znaczy że nie da się go wybronić:
Driving frenzy
To, co zdumiewa mnie najbardziej w tym sezonie Spurs to ich możliwości penetracyjne. Fox, Castle i Harper to naturalni driverzy. Mają refleks, siłę fizyczną i technikę, która umożliwia ich szarże na obręcz. Czasem wynikają z tego łatwe punkty, czasem faul rywala, czasem odegranie na wolną pozycję, czyli same dobre rzeczy. Wiele się mówi o Wembym generującym przewagi, ale wymienieni panowie są niemniej wartościowym elementem ofensywnym Spurs.
Ogromny postęp obserwuję zwłaszcza u Stephona Castle. Znacznie lepiej niż przed rokiem czyta obronę, jest cierpliwy. Wie, w którym momencie przycisnąć turbo, mam wrażenie, że już w drugim sezonie NBA, jego rozumienie gry zaczyna przekraczać poziom prezentowany latami przez Russella Westbrooka. Trójka także „dojrzewa”, zobaczymy. To będzie mistrzowski gracz, nie mam co do tego wątpliwości.
Mix zone
Obie strony miksują obronę indywidualną ze strefową. Obaj szkoleniowcy oddelegowują też skrzydłowego do obrony środkowych gwiazd. Wembanyamę kryje znakomity Aaron Gordon (41 posiadań 2/8 z gry) zaś Jokerowi na biodrze siedzi napastliwy Keldon Johnson (22 posiadania, 0/2 z gry). Od razu pytanie, czy Jeremy Sochan nie byłby lepszy w tej roli? Być może, lecz dać Denver możliwość nie krycia choćby jednego członka Spurs na łuku, oznaczałoby znacznie trudniejsze warunki nie tylko dla Wembanyamy, ale przede wszystkim zamknięcie pasa podkoszowego dla wymienionych wyżej atletów.
A propos, Spurs tracą warunkami fizycznymi do Denver, więc próbują salwować się właśnie „oszustwem”. Na radar kryją w szczególności Christana Brauna, w mniejszym stopniu rzecz dotyczy także Bruce’a Browna w drugim składzie. Braun odpowiada wynikiem 5/11 zza łuku, a więc w tym wypadku poroniony był to pomysł i należało od niego odejść. Co nie zmienia faktu, że rywale próbować będą w przyszłości. Braun w zeszłym sezonie trafiał niemal 40% za trójkę. W tym ledwie 31.2% i właśnie w tenże regres, bić próbowali sztabowcy San Antonio.
W odpowiedzi Denver będą testować zdolność widzenia przestrzeni i podania Wembanyamy. To jeden ze słabszych elementów jego warsztatu, choć wynika niemal wyłącznie z braku doświadczenia aniżeli czegokolwiek innego. Cele: wypchnąć Francuza możliwie daleko od obręczy, zmienić krycie jeśli zachodzi taka potrzeba, udzielić pomocy w obliczu próby wjazdu podkoszowego, niech podaje będąc w ruchu. Jak wspomniałem, Wemby zakończył spotkanie wynikiem 7 asyst (dwukrotnie powyżej średnią sezonu) oraz zaliczył tylko jedną stratę.
Początek drugiej kwarty to Gordon jako oszukana piątka. Brak poszanowania ze strony francuskiego giganta, który wraca do patrolowania przedpola, wycina wszelkie penetracje, strzelecko Aarona nie respektuje.
Denver ma problem z obroną akcji nazwanej roboczo „empty corner”. Przeładowana zostaje prawa strona, fajny switch robią playmakerzy na górze, a jedynym ciałem poruszającym się w lewą stronę jest rolujący Wemby. W razie czego ma dla siebie dużo miejsca. Tak parę razy:
Niestety też, niska piątka Denver nie przejdzie raczej w serii ze Spurs. Przejęcia zasłon, które zwyczajowo uchodzą płazem chłopakom, w przypadku rolującego Wembanyamy się nie sprawdzą. Jamal Murray nie utrzyma się, nie zaprze wystarczająco na nogach, a Tim Hardaway Junior z pomocy nie doskoczy Francuzowi nawet do wyciągniętego w górę łokcia. To właśnie Murray był naznaczony przez Spurs człowiekiem „do dymania”. Ilekroć udało im się doprowadzić do przejęcie krycia, następował agresywny wjazd pod kosz.
Bardziej ogólnie mówiąc, nie ma zespołu bez wad, a sztuką jest ich neutralizacja bądź wyeksponowanie przez rywala, w zależności od tego, której stronie kibicujesz. To, co podoba mi się w Denver to fakt, że są tak zaawansowani organizacyjnie, że w przypadku kłopotów próbują kolejnych rozwiązań w obronie. Zmieniają warunki, rzucają mokrym błotem w rywala i patrzą ile się przyklei. Czasem pozwala im to przetrwać trudny moment, czasem wprawiają przeciwników w dyskomfort, w każdym razie, cały czas nakazują im myśleć.
A potem przychodzi czwarta kwarta, jest zryw głównych aktorów, który połączony z latami zgrania i przewagą fizyczną, w tym wypadku na pozycjach 4/5, potrafi namieszać. W tym meczu widziałem Jokera, Gordona, Valanciunasa, nawet Brauna w środku strefy. Oprócz tradycyjnych obięgnięć, ścięć i wysokiego pick and rolla, widziałem na przykład próbę gry high-lo między Jokerem i Gordonem. Sporo niuansów, które często przelatują niezauważone.
Co ważne, obie strony grały praktycznie „bez strat”. W całym meczu strat było jedynie szesnaście, z czego zaledwie sześć po stronie Nuggets (fenomenalny wynik). Nie było wybitnej presji na piłkę, ciśnięcia na całym parkiecie jak to potrafili robić Thunder czy Pacers w zeszłorocznych NBA Finals. Myślę, że zwłaszcza Spurs ma w tym zakresie jeszcze wiele do zrobienia, spory zapas, z racji zatrudnianych jednostek, ich możliwości atletycznych. SAS jako zespół, moim zdaniem, jeszcze nie jest gotowy na mistrzowskie loty, choć trzeba przyznać, poczynili ogrooomny postęp i w serii playoffs straszyć będą absolutnie każdego.
Role players gospodarzy (Braun czy Cam Johnson) trafiali w tym meczu trójki. Jednak grę w największym stopniu zmienił chyba Aaron Gordon (15 punktów 6 zbiórek). Obrona na Wembym, przepięknie wykończony stały fragment w końcówce, zimna krew w obronie przy rzucie Francuza. Tak, fizyczność robiła różnicę im dłużej trwa ten mecz. Doświadczenie, zgranie, procesor Jokera przeważał ponad kosmiczne warunki fizyczne Wemby’ego.
De’Aaron Fox… zawiódł w końcówce. Ja wiem, że ten chłop ma na koncie m.in. wyróżnienie typu Clutch Player of the Year, ale gdy na niego patrzę w końcówce, powiedzmy wczuwając się w rolę trenera, czy sympatyka Spurs, to nie czuję spokoju, nie ufam, wolę aby oddał piłkę. Tym razem było podobnie, Fox zawiódł jako lider w ostatnich minutach spotkania. Podejmował chaotyczne decyzje z piłką, nie był w stanie trafić do kosza w sytuacji jeden na jeden, nie generował też przewagi, nawet gdy zasłonę przejmował Joker.
Na moje rozumienie to głowa mu siadła, nie bez kozery jeszcze nic w swej karierze zespołowo nie wygrał. To jego dziewiąty sezon NBA, ale jest tak samo niedoświadczony w playoffs jak cała reszta młodych chłopaków. Fox ma na koncie, jedną, przegraną serię playoffs, w której jako lead guard w Sacramento rzucał 43% z gry.
Experience matters
Jeszcze bardziej ogólnie. Jeśli patrzysz na głębokie playoffs, czołowe ekipy, totalne zmęczenie wszystkich dookoła, wyrównaną końcówkę. To na czym się oprzesz? Denver zagrają pick and rolla Murraya i Jokica, OKC podadzą piłkę do SGA, Boston postawi zapewne na Tatuma, a San Antonio? Wemby jako closer? Być może, już parę razy zdarzyło mu się wygrać mecz z wyskoku, gdzieś z piątego metra. Fox? Castle?
Obawiam się, że chłopaki jeszcze tego nie „wytworzyli” w San Antonio. Być może konkurencja jest za słaba, zbyt często i zbyt wiele meczów wygrali różnicą kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu punktów. Trudno powiedzieć, ale właśnie to nazywam brakiem doświadczenia. Myślę też, że Denver, a konkretnie postać Aarona Gordona są mocną odpowiedzią na Spurs w playoffs, o ile do takiej serii dojdzie.
Czekałem i patrzyłem jak SAS odpowie na odwróconego pick and rolla, to jest na sytuację gdy zasłonę z piłką niższy gracz postawi Jokerowi. Niestety odpowiedzi nie uzyskałem. Joker oddał wiele „treningowych” rzutów z okolicy linii rzutów wolnych, „obsłużył” wolny narożnik albo podał pod obręcz. Nie zawsze akcja zakończyła się punktami, ale jakość pozycji rzutowych była doskonała.
W absolutnie kluczowej akcji, Denver pięknie wykorzystali / obrócili zapalczywość i agresję defensywną Wemby’ego przeciwko niemu:
Podsumowując, jeśli nie widziałeś tego spotkania, obejrzyj choć mały skrót, zaręczam, że warto. San Antonio Spurs to bardzo młody projekt, doskonale złożony, z ogromnym potencjałem. Denver na ich tle to stara gwardia. Nie są tak szybcy na otwartej przestrzeni, ale w ataku pozycyjnym zawsze będą mieć przewagę. Jeśli chcesz dać sobie szansę by ich pokonać w serii, musisz cisnąć na całym parkiecie. Bez przewagi w elemencie wymuszonych strat, przechwytów, łatwych punktów, nikomu, nawet OKC nie uda się ich pokonać. That’s my story and I am sticking to it, jak powiedział przed wielu laty Steve Kerr.
Tym nostalgicznym nieco akcentem Was żegnam, cieszcie się końcówką świąt i pozdrówcie bliskich. Patronami odcinka są… NIE MA. Nic się nie stało, rozumiem! Zapraszam Was natomiast do sklepu GWBA, gdzie tylko do dziesiątego kwietnia zbieram pre-orderowe zamówienia na sprzęt z okazji piętnastolecia portalu. Dziękuję, dajcie znać, czy tego rodzaju wpisy Wam siedzą. Może za mocno wchodzę, może za dużo szczegółów, sam nie wiem. B
https://sklep.gwiazdybasketu.pl/












dla takich wpisów właśnie odwiedzam ten portal za każdym razem!
Po pierwsze- całe spotkanie jest dostępne na stronie TVP.
Po drugie- niesamowita była ta obrona Nicoli na Foxie, jakby wieloryb pływał synchronicznie z delfinem,
Po trzecie- największa obawa to zdrowie Aarona i PWata przed play-offami, widać było jak Gordon utyka, miał grać na limicie, a grał prawie cały mecz, Watson cały czas problemy zdrowotne, wrócił teraz znowu wypadł.
stolatstolat!
Niby taki stary, a wciąż szczawik 🙂 Wszystkiego najlepszego – spełnienia przede wszystkim!
Oczywiście, że takie wpisy „siedzą” – po to tu przychodzę czytać coś więcej o spotkaniu niż tylko sucha informacja, kto wygrał.
Dużo zdrowia i szczęścia dla Ciebie Panie Redaktorze.
Mecz był przekozacki. 3/4 meczu wydawało się, że SAS intensywnością zajadą „bardziej doświadczonych” zawodników z Denver, a w końcówce to oni oddychali rękawami i zwolniło ich myślenie. Z moich obserwacji Fox i Wemby nerwowo decydowali, a kolektyk Denver działał jak wspomniana lokomotywa. Swoją drogą z transmisji nie wynika kto tam podejmuje decyzje taktyczne. Twarz trenera Adelmana przez cały mecz każe sądzić, że raczej to nie on, ale nie wiem…
Wpis super, podobnie jak mecz. Być może nie ogarniam niuansów tak głęboko jak ty, ale odniosłem wrażenie, że Denver też w końcówce czasu regularnego mieli problemy z pomysłem na rozegranie: Jamal praktycznie odcięty przez Castla, Brown czekał i czekał na tym prawym skrzydle a Joker jakoś tak bez pomysłu w paru akcjach, nie było by tematu doświadczenia Nuggets itp gdyby nie prezenty od Foxa i dobra obrona Gordona, po prostu mecz by poszedł dla Spurs.
Aż milej się czyta, kiedy od czasu do czasu tak dodasz coś ze swojego też świata 😉
Wszystkiego najlepszego!
Niech stabilne będzie to co być powinno…
a zaskakuje, to co zawsze cieszy najbardziej.. 😉
Denver w pełni zdrowia a w szczególności z zdrowym Gordonem to oprócz Okc najlepsza ekipa w lidze ale czy Gordon będzie w stanie utrzymać zdrowie w kilku meczach co 2 dni na pełnej intensywności to można mieć wątpliwości ale jeżeli to zrobi to Denver moze ograć każdego.
Co do San Antonio to konsekwentnie od początku sezonu nie wierzę w ich skład, Wenbanyama to wiadomo, kosmiata on swoje rzuci, 30/35 punktów, 12 zbiórek zrobi ale sam będzie miał problem z wygraniem serii. Wydaje mi się że kiedy w Play off drużyny naprawdę zacieśnią obronę obręczy na San Antonio i będą otwarcie prowokować rzuty z dystansu Foxa/Castle/Harpera to zaczną się kłopoty bo ewidentnie widać że oni najlepiej czują się kiedy mogą atakować kosz a to chyba będzie najłatwiej rywalą wyłączyć. Pytanie też jak w obronie skupionej blisko obręczy odnajdzie się sam Wenbanyama, bo nie oszukujmy się rzuty Wenbanyamy z dystansu może wyglądają fajnie i wpadają na niezłej skuteczności to dla przeciwnika są wymarzonym scenariuszem bo na dystansie Victor jest po prostu solidny ( jest to dla rywala do zaakceptowania) ale kiedy otrzyma podanie blisko kosza to już jest nie do zatrzymania także wiadomo co jest dla rywala Spurs lepsze.
Ale co by nie mówić to Play off na zachodzie zapowiadają się naprawdę ciekawie i nikogo tak naprawdę nie można skreślać.
czy top drużyn to OKC, Den, Spurs? i potem reszta ?
pokroju Celtics/Piston/niespodzianki (Lakers z kontuzją Luki to chyba niezbyt ten drugi rzut, nawet z nim)..
… Spurs czy oni będą rozwijać, czy polować na kogoś na następny sezon?
gdyby Steph był już wolnym agentem czy Kawhi…. to może może
>> także Q&A do amina zwł. Spurs (wiadomo ogarną po PO, patrząc co ugrają, ale na tu i teraz nr 2 regularnego całej ligi, czy warto im polować na innych zadaniowców, zawodników śr. kalibru, weterana, gwiazdę = nie chodzi o nazwisko i że drogi, ale o jego cyferki)
stoofka Admin 😉
Pytanie o zasadność i głębię wpisu traktuję jako retoryczne.
Nie ma opcji u mnie z dostepnoscią czasu zeby obejrzeć cały mecz. Ogladam wybrane 12 min highlights’y i wchodzę tylko tutaj jeśli chodzi o czytanie o NBA.
100 lat Bartek! Na marne pocieszenie dodam, że jestem jeszcze +1 z metryką i widzialem finały Bulls-Suns w tvp 🙂
PS bardzo bym chciał żeby Nuggets wygryli ligę. Miałem slabość do Teodosica (niestety nie poszlo mu w US), ale Jokica to uwielbiam.
Sto lat! Proszę o więcej tego typu wpisów, szczególnie w playoffs.
o 44 numer Gervina, Logo Westa, Maravicha, najlepszego …. wszystkiego
Kozacki tekst!
ale ta lewa świeczka się krzywo pali, Admin jestes beznadziejny!!!!
Ja z kolei odniosłem wrażenie, że ta końcówka, szczególnie ostatnia akcja w obronie san Antonio i ostatnia akcja w ataku to jakieś kpiny, na jednej zasłonię zostaje dwóch gości, którzy bez komunikacji potem idą we dwójkę do piłki, na pewno będą czytać to ludzie grajacy w lidze itd, czy tak wygląda walka w obronie której ceną jest wygranie meczu?
Taranujac tego chłopa, chyba Gordona masz wieksze szanse, że nie trafi oso, ale nie to jest kluczem, gosciu o takich warunkach jak wenby nie potrzebuje kozła, szczególnie kierować się w miejsce, z ktorego jak mawiał mój trener ” trafiał tylko jeden człowiek” zagadka dla was / admina o kogo chodzi
Na mysl przychodzi mi inny długi koszykarz, który dostając piłkę tam gdzie otrzymał ją wenmby opuszcza ją na dół, pochyla głowę i wychodzi w górę, tu mowa oczywiście o KD, takich manewrów przed oczami każdy fan nba w głowie ma minimum kilka, szczególnie, że w najgorszym wypadku dogrywka. Bardzo podejrzane, szczególnie idące w parze z moją teoria o wcześniejszych meczach dla Europy, w dodatku w święta. Jak nigdy chętnie podyskutuje na ten temat, bo dla mnie śmierdziało to wszystko na kilometr
Wpis beznadziejny kompletnie nie da sie tego czytać zupełnie poniżej poziomu
…
Słuchaj głosu serca tym lepiej im prędzej
Bo to jest ważne, ważne, co jest w każdym
Lecz głęboko
Nie potrzebne tutaj jest szkiełko i oko
Kształtowanie siebie i bloga rozwijanie
Zdążanie do doskonałości w granicach dziennikarskiej możliwości
Posiadanie moralności i techniki
Bo życie to nie tylko atak, atak ale i uniki, ale i uniki
Zdradliwa wena, wena, raz jest raz jej nie ma, nie ma
Admin ją prowokuje-kuje, bo to jego domena
Dla niego jest basket i dla niego ten blog jest scena, scena
A co dla Ciebie, Ciebie zapytaj siebie
Zdradliwa wena, wena, raz jest raz jej nie ma, nie ma
Admin ją prowokuje-kuje, bo to jego domena
Dla niego blog i dla niego jest strona, strona
A co dla Ciebie zapytaj siebie, siebie, siebie
…
Sto lat! Mecz fantastyczny, ale wygrał go po prostu mega zaangażowany Jokić. Bardzo mu zależało aby udowodnić młodemu kto póki co rządzi , brał wszystko na siebie, wracał pędem, niesamowity występ. Pytanie ile mu starczy sił na taką grę w play-off-ach.
Jeśli wszystko dobrze pójdzie to to będzie finałowa seria playoffs na zachodzie (czyli de facto seria która wyłoni mistrza NBA w tym roku), czego i sobie i wam życzę.
A tobie Bartek, dzieciaku – wszystkiego najlepszego na tak młode lata.
W pierwszej kwarcie miało miejsce dość nerwowe spięcie, Jokic dostał od Wembiego w twarz a sędziowie tego nie wyłapali. Po awanturze były trzy osobiste i piłka z boku dla SAS – 5 punktów w plecy. Później jeszcze Jokić minimum dwa razy dostał w twarz już z gwizdkami (dziś w meczu z Portland widać było ślady na nosie) – więc generalnie był „lekko zmotywowany” 🙂
1, Wemby vs Joker
(takie trochę starcia a la 95 Shaq vs Hakeem młodszy vs starszy) czy ogólnie dobre starcie w PO czy końcówkach sezonu w 90tych Robinson vs Shaq vs Hakeem (jak walczyli pod koniec o mvp i potem PO), Hakeem vs Ewing (PO)
wiadomo inne techniki, styl, zagrywki, ale to jest to
2. SOchan – peany jako obrońca roku (…. meczu) a potem 0 minut.
czy to jedno spotkanie wystarczy, aby Bulls dali mu min kontrakt za rok? (Bulls bo kwestia zarobku na Polonii, PL kobicach z kraju – patrz bezpośrednie loty przy okazji odwiedzin rodzin, czy istniejące już loty, sprzedaż biletów/gadżetów… więcej mogą ugrać niż na kibicach Greenpoint)
Trener – po co w ogóle nim gra, w sensie, jak się pokazał jakoś, to potem znów nie, czy to i tak nie psuje przygotowania zawodnika jakby zaszła potrzeba, czy patrząc, że nie jest w rotacji 10-osobowej, i tak nie będzie minut w playoffach ?
czy nie szukać głębszego sensu, ot, jak jest minuta to może dostanie, ale NYK nie przedłużą go i fajnie, że dobrze bronił jedno spotkanie, ale to tylko tyle
Wena i Litery
jakby podmienić, że chodzi nie o rymy dla rymów a TU wpisy i blog TEN TU…
jak leci Ci Adminie pióro, widać polot, wenę, gładko i litery same się składają i mniej niż marketingowych bełkot ai niektórych portali, często pod włos a ze swoim zdaniem i argumentacją płyniesz słowem po falach koszykówki zza oceanu….
ot takie słowne skojarzenia
sto lat
do Admina – i wszystkich – czy oglądacie retro mecze nba (np na yt i Pl kanały retro oraz ze St. od lat 60tych to 90tych, all stary, finały, co kto jakie) czy już nikt nie wraca nawet robić sobie skróty ?
jeśli tak czy polecacie, czy warto się wymienić nazwami kanałów na yt ? (tych z USA i PL, te kilka PL pożyczali kasety vhs kto ma i zgrywali i wrzucali na yt a jak blokowane to przesyłali wzajemnie)
Mnie ostatnio akurat wzięło na starożytne 😉 klasyki…
Ostatnio obejrzałem Celtics – Suns, A.D. 1976 – oczywiście game 5 – no przyznam, cudo… (jeszcze bez linii za 3), a zaraz potem Lakers – 76ers, A.D. 1980, game 6 – kwintesencja showtime!
Polecam obydwa w całości, jeśli ktoś jeszcze nie widział…
spóźnione sto lat @admin, artykuły z analizami lubię tutaj najbardziej i proszę o więcej! 😀
Wszystkiego najlepszego Admin z okazji Jerrego Westa
Bartku – najlepszości…
Wspaniała relacja, co za analiza!
To się nazywa przegląd pola i wiedza
Kłaniam się nisko!
Najlepszego