NBA playoffs 2026: nowe gwiazdy, nieoczekiwani bohaterowie!

Taylor Jenkins wraca do gry!
Milwaukee Bucks po zwolnieniu Doca Riversa zatrudnili pana Trenera Taylora Jenkinsa, znanego fanom koszykówki w Memphis. Facet na przestrzeni sześciu lat pracy z Grizzlies zaliczył bilans 250-214 oraz trzykrotnie awansował do playoffs. W odróżnieniu od swego poprzednika, jego silną stroną nie są golfowe koszule, cygara, karnet w VIP klubach Cancun, ani polityka. Jenkins to zimny fachowiec o przenikliwym spojrzeniu, który nie małpuje razem ze swym zawodnikami.
Ale on także nic nie zrobi ze składem, który aktualnie objął. Bucks wymagają szeregu fundamentalnych zmian, choć założeniem jest pewnie próba zatrzymania Giannisa Antetokounmpo w Milwaukee. Moim zdaniem Bucks powinni dokonać twardego resetu, ale patrząc na dotychczasowe dokonania Johna Horsta (szefa kadr) będziemy raczej obserwować proby utrzymania „trupa” przy życiu. Mam na myśli obudowanie Giannisa grupą nowych weteranów.
Do wytransferowania w pierwszej kolejności są: Kuzma, Portis, KPJ, GTJ jednak patrząc na ich kontrakty, trudno to będzie przeprowadzić bądź uzasadnić. No cóż, powodzenia panie Jenkins, trzymam kciuki!
Nickeil Alexander-Walker MIP
Cieszę się bardzo i spieszę poinformować Państwa, że 2025-26 Kia NBA Most Improved Player został wybrany Nickeil Alexander-Walker. Rok do roku, kuzyn SGA podwoił swą średnią 9.4 -> 20.8 puntów, trafia zza łuku na poziomie 39.9% a jego obrona na piłce budzi respekt. Moim zdaniem to nie jest przebłysk jednego sezonu, ale wejście na poziom, którego oczekiwali trenerzy, realizacja potencjału ludzkiego.
NAW wchodzi w swój fizyczny prime (ma 27 lat) a przed nim same dobre rzeczy w barwach Hawks, którzy dzielnie walczą w pierwszej rundzie playoffs. A propos…
ATL v NYK [2-2]
Knicks w pierwszych dwóch meczach zaliczyli łącznie 25 strat. Wróciły stare demony i przyzwyczajenia, trudno im było uwolnić ofensywne zdolności Karla Anthony’ego Townsa, a na tablicach istotnej przewagi nie dostrzegłem.
Hawks to wiadomo, pragną biegać, cisnąć do przodu, zaprowadzić chaos, generować straty, atakować nieustawioną jeszcze obronę. Ich problem to faule, nie jest łatwo dominującego fizycznie bądź technicznie (Jalen Brunson) rywala zatrzymać bez popełniania przewinień. Pierwsze dwa mecze przyniosły więc aż 57 rzutów wolnych ekipy nowojorskiej.
Mowa o trzecim meczu: rozstawienie Hawks z pięcioma ludźmi na obwodzie (Okongwu w roli centra śmiało grający na szczycie parkietu lub schodzący do narożnika) nastręcza problemów ekipie NYK. Dotąd nie wymyślili jeszcze jak poradzić sobie ze schodzącym po zasłonie CJ McCollumem. Weteran parkietów, wiek 34 lata, wydawało się, że już zejdzie (ze sceny), słuch o nim zaginie, a tu proszę. CJ przejął tę serię:
- 26 punktów 11/20 z gry w Game 1.
- 32 punkty 6 asyst 12/22 z gry w Game 2.
- 23 punkty 8/19 z gry w Game 3.
Gościowi pali się głowa, jak w grze NBA Jam choć nie wiem czy ktokolwiek z Was pamięta. Na dodatek ławka rezerwowych Atlanty sprawdza się pod presją! Mowa w szczególności o panach Kuminga, Vincent oraz Gueye, któremu przychodzi zastępować kontuzjowanego Jocka Landale’a.
Różnicę stanowi poziom energetyczny chłopaków. Na ich tle Towns czy Bridges są niezdecydowani i pasywni, a tak się w playoffs nie wygrywa, zwłaszcza na wyjeździe. Kolejni ludzie wkraczający na plac po stronie przyjezdnej pudłują rzuty: 4/23 zza łuku w pewnym momencie spotkania zaliczają goście z Big Apple.
W efekcie ATL goni po swojemu, dwadzieścia punktów zaliczają z samego szybkiego ataku. W swoim żywiole jest Jonathan Kuminga, który wydaje się grać na nosie byłemu trenerowi: 21 punktów 9/14 z gry z ławki. W grze na kosz trudno go zatrzymać, bo jest atletyczny ponad normę i wiele nie kalkuluje. Nie oczekuj podania, gdy Jonathan złapie piłkę w ruchu, kończy akcję, tak już ma. Póki co Hawks są zadowoleni, takiego harpagana z ławki było im trzeba. Kuminga może zastępować Dysona Danielsa, który momentami nie sprawdza się z racji ograniczeń natury strzeleckiej.
W czwartej kwarcie rzecz jasna następuje zryw Knickerbockers. Mają więcej szczęścia niż rozumu, dwie trójki przez ręce obrońcy trafia OG Anunoby (świetna seria) już wydaje się, że goście to wezmą, ale Brunson dwukrotnie zawodzi, a finałowy strzał oddaje McCollum.
Ci dwaj panowie toczą bezpośredni pojedynek. Obaj szukają się w ataku, jeden drugiego nie poważa jako obrońcy i jak dotąd CJ-a, jest na górze…
Dziś w nocy, w czwartym meczu Knicks stawali więc pod ścianą, przegrana wpędziłaby ich w dołek 1-3, z którego mało kto w historii potrafił wyjść. Zwłaszcza przeciwko tak dynamicznej ofensywnie ekipie jak Jastrzębie. Goście walczyli o przedłużenie sezonu i było to widać.
Energetycznie było pięknie. Josh Hart wziął sobie do serca, że jeżeli Knicks mają grać dalej, musi stanowić zagrożenie jako gracz ataku. To i macie:
- G3 Hart: 2 punkty 1/9 z gry
- G4 Hart: 10 punktów 4/10 z gry
Widząc otwartą linię, leciał na obręcz. Mając czysty rzut, brał na siebie bez zastanawiania. Trafiasz czy nie, musisz być ZDECYDOWANY. Wtedy dobre rzeczy się dzieją, obrońca musi reagować, pojawia się okazja do zbiórki, ponowienia, wywierasz presję!
Najbardziej podobała mi się jednak gra Karla Anthony’ego Townsa, który znów wychodzi na szczyt parkietu skąd czyta grę i obsługuje kolegów podaniami. Na zmęczeniu fizycznym i psychicznym (bo z utrzymaniem koncentracji zawodnicy wydają się mieć największy problem) najlepiej sprawdzają się proste patenty. Najwięcej uwagi skupia Brunson, więc dobrze widzieć go w roli screenera. Jego zasłony bez piłki z OG niejednokrotnie uwalniały Anunoby’ego (22 punkty 10 zbiorek).
Nie uwierzycie, ale Towns uskładał swe pierwsze w karierze playoffs triple-double: 20 punktów 10 zbiórek 10 asyst. Pomimo nieskutecznej gry Brunsona, który na dodatek podkręcił kostkę i opuścił część drugiej połowy, Knicks objęli inicjatywę i dyktowali tempo meczu praktycznie przez cały wieczór. Aż chciałoby się powiedzieć:
Live by Kuminga, die by Kuminga.
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) April 25, 2026
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Jonathan Kuminga tym razem nie skleił niczego. Tym razem to Steve Kerr uśmiecha się gdzieś tam pod nosem. 0/6 zza łuku, łapu capu z piłką, chaos i zamieszanie po stronie byłej, niedoszłej gwiazdy Golden State Warriors. Cieszę się, bo mamy serię (!!) niekoniecznie będę wskazywał na postać sędziego Scotta Fostera ksywa operacyjna The Extender choć owszem, niektóre faule odgwizdane zwłaszcza Okongwu, były wymowne. Presja na wychodzącego do podania Townsa musiała zelżeć, a efekt widzimy. KAT zagrał dziś jak nie przymierzając, Nikola Jokic. Gratulacje dla ekipy. Gramy Panowie!
TOR v CLE [1-2]
Scotiabank Arena dodała skrzydeł miejscowym. Przede wszystkim, Scottie Barnes w tym meczu zagrał na styl lat dziewięćdziesiątych: atakował tyłem do kosza, wbijał się kozłem na półdystans, który Cavs intencjonalnie pozostawiają luzem i po piwocie przez ramię oddawał rzuty albo kończył pull-upem. Przypominał w tym względzie Kawhi Leonarda. Jeśli mocno przymrużyłbyś oczy, wypisz wymaluj Kawhi.
Zacznijmy jednak od tego, że Scottie (33 punkty 5 zbiórek 11 asyst) mecz otworzył dwoma trafieniami zza łuku, co otworzyło mu także przestrzeń do gry. I tu najlepsze, bo cały zespół Raptors osiągnął w tym spotkaniu 14/23 zza łuku. Wolumen malutki, ale 61% skuteczności to nieprawdopodobne.
Brandon Ingram w dalszym ciągu stanowi oczko w głowie obrony Cavs, więc egzekucja zeszła na ręce Scottiego, Barretta (33 punkty 6/8 zza łuku) oraz rookie CMB, czyli Collina Murraya Boylesa (22 punkty 8 zbiórek 11/15 z gry). Młody zaskakuje dojrzałością, a jego sprawność ruchowa to wypisz wymaluj Draymond Green, który ma identyczne warunki fizyczne, około 200 cm wzrostu przy 216 cm rozpiętości ramion.
Młody gra w dunker’s spot albo na łokciu, skąd jeśli dostanie piłkę, nie ma najmniejszego problemu wyjść w górę i półhakiem skończyć rzecz nad wyższym Allenem czy Mobleyem. Ma też spory talent do rozegrania piłki ze szczytu (no mówię przecież że Draymond!) ale ponieważ Cavs oszukują i spacingu nie ma, młody atakuje, kozłem z rozpędu wbija się w zaskoczonego obrońcę. Zagra też empty side pick and rolla. Łapy ułożonej nie ma, ale z krótkiego półdystansu trafi. Jest mańkutem, nadgarstka nie dociąga, ale ambicji mu nie zbywa. Niesamowity zwierzak wokół obręczy i szara eminencja Raptors w tym meczu.
Wszystko im wyszło, taktycznie nie mam problemu z pomysłami Rajakovica, ale jednak margines błędu Cavaliers jest zbyt wielki. Nie sądzę by cokolwiek zmienili w dzisiejszym spotkaniu (dziś wieczorem czwarte starcie) Brandon Ingram pozostaje w więzieniu, a przy niemal wszystkich rywalach chodzić będą pod zasłoną. Tym niemniej szacunek dla „We the North” za trzeci mecz. Kibice mają prawo do zadowolenia.
DEN v MIN [1-3]
No niestety, pozostaje mi napisać to, co napisałem dwa dni temu na wpis Marcina Gortata. Minnesoty się unika w playoffs!
To jest właśnie nieprzewidywalność playoffs. Denver mądrze zrobiło nie wystawiając Gordona w pierwszym meczu w Minnesocie. Wiadomym było, że ci wejdą w nich wszystkim, co mają. Gordon ma problem z łydką , który jest powiązany z problematycznym ścięgnem udowym. Nie chce być złym…
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) April 24, 2026
Aaron Gordon i Peyton Watson, dwaj silni skrzydłowi, dwaj najbardziej wszechstronni obrońcy Nuggets nie byli w stanie wystąpić w trzecim meczu. Prędkość ruchów i decyzji Ayo Dosunmu i Donte DiVincenzo wprawiła rywali w taki popłoch, że nie wiedzieli jak zareagować. Denver za nic nie było w stanie zatrzymać penetracji, raz po raz oddawali pole pod obręczą lub czystą pozycję na łuku. Wróciły demony rundy zasadniczej, w której Nuggets tracili średnio 117 punktów na sto posiadań rywala. No niestety, aspiracje mistrzowskie trzeba będzie odłożyć na półkę.
Niepokoi bardzo Nikola Jokić, po pierwsze wyraźnie schudł. Po drugie jakby stracił czucie piłki, nie trafia zza łuku (5/27 w czterech meczach!) więc Minnesota stoi przeciwko niemu z wycofanym o krok czy dwa Rudym Gobertem.
W czwartym meczu Gordon został postawiony na nogi, a ja modliłem się by problematyczny łańcuch łydka/ścięgno udowe utrzymał jego Achillesa. Noga wytrzymała, ale płakać mi się chciało, gdy okazało się, że Achillesa w drugiej minucie spotkania zerwał DiVincenzo. Wyglądało niewinnie, a skończyło się tragedią. W jego miejsce wszedł sprowadzony dwa miesiące temu Ayo Dosunmu i ludzie święci, cóż to był za nabytek!
- Ayo G3: 25 punktów 9 asyst 10/15 z gry z ławki
- Ayo G4: 43 punkty 4 zbiórki 13/17 z gry 5/5 zza łuku
Zdecydowanie najszybszy człowiek na placu. Brał na siebie akcje i raz za razem trafiał. Jakby demon go opętał, jakby czekał na ten moment całe swoje życie. 43 punkty rezerwowego w playoffs to oczywiście rekord klubu. Denver padli w czwartej kwarcie. Zdrowotnie, energetycznie, mentalnie skapitulowali.
Gordon spacerował po boisku, zastępujący go Zeke Nnaji to nie materiał na playoffs, Jonas Valanciunas nie potrafi przejąć zasłony, nie otrzymuje minut wcale. Nieustanna presja na Jamala Murraya odebrała wszystkim chęci do gry. Joker w czwartej kwarcie znów zaliczył 0/6 z gry. Czwarte kwarty w wydaniu Serba to jak dotąd 5/21 z gry.
A wszystko to przy ograniczonym wkładzie Anthony’ego Edwardsa, który przeprostował kolano i na placu gry w drugiej połowie w ogóle się nie pojawił! Dwaj więc obwodowi starterzy Wolves są kontuzjowani i nieprzewidywalności playoffs obserwujemy ciąg dalszy. Czy ekipie Denver uda się wyjść z dołka 1-3? Przekonamy się już niebawem!
PHI v BOS [1-2]
Ta seria, choć nie wyglądało z początku, to duży test dla Bostonu. Sixers po zwycięstwie w drugim meczu uwierzyli w siebie. Akcja przeniosła się do Philly, toteż niesieni dopingiem własnej publiczności, podopieczni Nicka Nurse’a wymuszali straty, grali zdrowy basket, oparty na przewagach, byli szybsi i łapali bezpańskie piłki. Edgecombe, Maxey, Oubre, George, Bona, Grimes – dobre, sprawne chłopaki.
Pod koszem awantura, nie da się czysto piłki zebrać, ale sędziowie dają pograć, pytanie jak długo jeszcze? Na widok szamoczących się Quety i Bony, operator daje zbliżenie na twarz Joela Embiida, tego dziura po wyciętym wyrostku robaczkowym aż pali w środku. Czuć, że chciałby wskoczyć w sam środek młyna, chłopaków powyjaśniać. A może wcale nie? Leniwy to człowiek, tak mnie się jawi, od lat. Jego nieobecność czy brak formy w okolicach playoffs nie są chyba dziełem przypadku. No dobrze, nazwijmy to pechem.
Tymczasem zaczynam myśleć, że 25 meczów zawieszenia Paul George’a oraz środki, które przyjmował, to wszystko było zamierzone i zaplanowane. W zeszłym sezonie kuternoga, aktualnie facet rusza się jak za najlepszych lat kariery. Kończy akcje 1v1, zmienia kierunki, w obronie już wymusił dwie szarże Jaylena Browna.
Celtics zdezorientowani, tracą piłki w sposób nie licujący z ich (mistrzowskimi) aspiracjami. Gospodarzy niosą ściany, ale siła rażenia C’s może okazać się za duża. Do przerwy jest 12/28 za trzy gości i jedynie 4/14 gospodarzy. PG-13 przemienił się w super zadaniowca, wiadomo, że w drugiej połowie atak ciągną młodsi i szybsi koledzy, ale ten kryje, udziela pomocy, fajnie się ustawia. Złego słowa nie dam powiedzieć na Playoff P.
Tymczasem Jayson Tatum właśnie przekroczył 3000 punktów w playoffs. To czwarty wynik w historii klubu! Przed nim tylko, jeśli się nie pomyliłem: Larry Legend, John Havlicek i mistrz pracy nóg Kevin McHale. Spokojnie, łyknie wszystkich, jeszcze ma czas.
Boston poszedł na wojnę z Philly, grają swoje, kluczową tróję wali Payton Pritchard, ciężko mu się gra w tej serii, bo Sixers zdjęli z placu kloców i ładnie na nogach chodzą. A na sam koniec to już recepta jest prosta, doprowadzić do mismatchu na szczycie, Tatum (25 punktów 7 asyst) vs podkoszowy i jazda. Trójka na 25 sekund przed końcem ustawia zawody.
Co jest ważne, JT już nie stoi i nie zbiera, każdy w piątce Bostonu musiał się zaangażować w rotacje defensywne. Philly dziś u siebie da z siebie 100%. Pójdzie na żyletki, mam nadzieję! Tyrese Maxey (31 punktów 6 asyst) będzie ciągnął, a mecz może określić skuteczność dystansowa rookie Edgecombe (0/7 zza łuku w G3).
DET v ORL [1-2]
Orlando w dalszym ciągu zabiera rolowanie Jalena Durena, najchętniej całkowicie zamknęliby przestrzeń podkoszową, co ma wielki sens zważywszy ograniczenia strzeleckie po stronie Detroit. Ci jechali tak intensywnie przez rundę zasadniczą, że nie maja kolejnego (wyższego) biegu w skrzyni. Na dodatek Magic dysponują odpowiednimi warunkami fizycznymi, by postawić się Pistons. Jednak po kolei, dwie najważniejsze rzeczy, jakie dokonały się w trzecim spotkaniu to:
- Magic nareszcie dali piłkę Franzowi Wagnerowi do kozłowania. Niemiec na szczycie parkietu, penetrujący przestrzeń generuje przewagę. Alleluja! Czasem najlepsze rozwiązania przychodzą nam do głowy gdy mamy nóż na gardle.
- Orlando zaczęło chodzić pod zasłonami nawet przeciwko Cunninghamowi!
Cade wyglądał fatalnie w trzeciej grze. Zapewne znajdą się ludzie, którzy się temu sprzeciwią, bo przecież 27 punktów 9 asyst oraz +2 wskaźnika plus/minus. Super. Cunningham wyglądał jakby miał 45 lat. Snuł się po placu w obronie jakby to była liga letnia, jakby był pewny wygranej. Tracił piłki w idiotyczny, mało charakterystyczny dla siebie sposób (9 strat) był mijany, wyprzedzany na pozycję do zbiórki, spudłował większość dalekich, otwartych rzutów.
Orlando nie jest mocne. Dominowali energią, niesamowitą pracę wykonał Wendell Carter Junior na deskach (14 punktów 17 zbiórek 3 asysty) Franz napadał, Banchero pracował, a mecz życia rozgrywał Desmond Bane (25 punktów 7/9 zza łuku). Wszystko im zagrało można powiedzieć, a mimo to… o mały włos pozwoliliby sobie odebrać 17 punktów przewagi w czwartej kwarcie.
Przewidywalni, zmęczeni, skuteczność wracająca do średniego poziomu. Cade przyspieszył. Ze stanu 99:84 w połowie czwartej kwarty, następnym co oglądaliśmy było 105:104 dla Pistons! Trener Jamahl Mosley już żegnał się z posadą, już chciał dzwonić do żony.
Franz Wagner po koźle grzmotnął z półdystansu. Nie był to może optymalny rzut, ale tak trzeba było zagrać. Kolejna akcja Franz celuje i trafia zza łuku. Mosley już trzymał palec na słuchawce, w ostatniej chwili schował telefon do kieszeni. Sporo zamieszania po obu stronach, nerwy. WCJ po męsku wyrywa ofensywną zbiórkę z rąk Jalena Durena, jest faulowany. Linia przynosi kolejny punkcik. Cade znów traci piłkę (o zgrozo). Mecz przypieczętowuje Banchero trójką, która początkowo odbiła się od „korzenia” obręczy poleciała pięć metrów w górę i wpadła pionowo do kosza.
Niewiele w tym było taktyki, ale fura szczęścia, które dopisało ciężej pracującej ekipie. Dwa do jednego w serii. What’s up Mr Bickerstaff? Wszyscy mają pretensje do Durena (8 punktów 9 zbiórek 5 bloków) który nie ma wiele kontaktu z piłką poniżej linii rzutów wolnych. Orlando ładnie go wycięli, trzeba będzie tę serię wygrać obroną, innej rady nie ma.
OKC v PHX [3-0]
Bardzo lubię tegoroczne Phoenix Suns. W porównaniu do zeszłego sezonu z Durantem to niebo a ziemia. Uzdrowili miejsce pracy, kompetencje się zgadzają. Grają nowoczesny basket oparty na współpracy i wszechstronności zatrudnianych jednostek. Na dodatek kipią energią oraz, potrzebną aby wygrywać, zadziornością. Doceniam talent młodego Oso Ighodaro na środku, nawet jeśli nie umie rzucać. Jest sprawny, waleczny, ruchliwy, potrafi podać piłkę i chętnie do niej wychodzi.
Booker, Green i Brooks to tercet nieco egzotyczny, ale każde wnosi wartość. Gillespie jest mały w obronie, ale to rozgrywający, będzie tylko lepszy. Długo by opowiadać, myślę, że nawet w obecnym stanie, bez kontuzjowanego Marka Williamsa, byliby w stanie pchnąć w serii szereg zespołów. Pech chciał, że trafili akurat na obrońców tytułu. Ci są bez Jalena Williamsa, który delikatnie naciągnął (Grade 1) ścięgno udowe i chwilowo odpoczywa.
W trzecim meczu mały problem z faulami złapał Chet Holmgren, na ławce posadzili także Isaiah Hartensteina. Innymi słowy, poszli niskim składem, nieco eksperymentalnie, zagrali na korzyść Suns, którzy co do zasady grają nisko polegając na przewagach szybkościowych. Zagrali tak, jak rywal chciał. I tutaj także byli lepsi. Jaylin Williams na pozycji środkowego przydał przestrzeni do ataku SGA.
Jeśli nie było przechwytów, wymuszeń i generowanego chaosu, Shai Gilgeous Alexander robił przewagę: 42 punkty to jego nowy rekord playoffs, ale najlepsze kryje się tutaj: 15/18 z gry 11/12 FT 8 asyst. Efektywność, która nie śniła się polskim filozofom od NBA.
Mecz był względnie zacięty do końca, bo jak mówię, Słońca to nie jest zespół z pierwszej łapanki, świetnie prowadzony. Brooks 33 punkty. Green 26 punktów. Booker cieżko wywalczone 16 punktów. Na koniec próbowali nawet Haywooda Highsmitha ustawiać na środku, czyli ultra nisko zagrać, ale nie wyszło. Na tej rundzie, na tym przystanku ich sezon dobiegnie końca.
W miejsce J-Duba w pierwszym składzie ofensywnie wojuje Ajay Mitchell, wczoraj sporą miał ekspozycję: 15 punktów 5/20 z gry. Na szczęście Shai go podwiózł, gdy już nie miał siły biec, hehe.
O popisach wesołego staruszka LeBrona Jamesa i jego żółto-fioletowej kompanii nie piszę, bo nie mam już siły. Odrobię jutro. Powiem tylko tyle: Rockets nie mają rozgrywającego, nie mają sprawności defensywnej w środku, nie mają wsparcia kontuzjowanego KD, nie mają już niczego, poza ambicjami. Jak można wygrywać sześcioma na minutę przed końcem i przegrać mecz? Patronami odcinka są Alan W, Arkadiusz Myszka oraz ChaO, moje uszanowanie, dziękuję. Dobrej niedzieli wszystkim! B










Śpiesz się pisać o Rockets w play offach, tak szybko odpadają ;]
Phoenix wczoraj przegrało ale naprawdę podobała mi się ich gra, walczyli jak mogli i na tyle na ile pozwalały im nawet nie tyle umiejętności co po prostu warunki fizyczne.
Przed sezonem prawie każdy śmiał się z nowego „Big 3 Phoenix” ja mimo że jestem kibicem Suns też trochę nie wierzyłem że to zaskoczy aż na takim poziomie ale kurde teraz uważam że to ma potencjał na przyszłość.
Booker z Greenem dobrze się uzupełniają, przedewszystkim widać że chcą grać ze sobą a nie na zasadzie, jak ty grasz to ja stoję z boku i się przyglądam (tak to właśnie wyglądało w 3 Booker, Durant, Beal), Brooks zrobił niesamowity progres ofensywny w tym roku i też pasuje do tej drużyny. Ogólnie uważam że na pozycjach 1-3 Suns są kompletni (Booker, Green, Brooks, a na ławce Gillespie, Allen i powiedzmy Dunn) mogą nawiązać walkę z każdym. Trzeba popracować nad pozycjami podkoszowymi 4/5 i uważam że rozwiązanie jest już w Phoenix. Przegrywamy serie z Oklahomą głównie przez ich ogromną przewagę na pozycjach podkoszowych, złożyło się tak że na 3, Hartenstain, Holmgren, Williams, przypada jeden Ighodaro który mimo że jest ponadprzeciętnie sprawny i inteligenty w ataku to naturalnie fizycznie nie ma szans z taką 3 rywali.
Uważam że rozwiązanie zapewniające rozmiar i skill jest już w klubie i trzeba nad nim pracować żeby tego nie zmarnować. Duet Rookie Phoenix czyli Maluach, Fleming jeżeli zrobią przez lato progres to za rok Suns mogą naprawdę powalczyć z każdym. Fleming ma niesamowity warunki fizyczne żeby grać w obronie a do tego potrafi świetnie rzucać za 3 co udowodnił po przerwie na All Star. Maluach był najmłodszym graczem tego draftu, ma warunki fizyczne i jak na swój wzrost jest naprawdę zwinny, ma wielki potencjał defensywny a i w ataku moze być dobrym graczem. Uważam że Phoenix od początku następnego sezonu powinni na nich mocno postawić, z ławki można uzywac wtedy Marka Williamsa (niestety teraz kontuzjowany) który zresztą i tak grałby po 20/22 minuty i Ighodaro, taka 4 graczy mogłaby już zapewnić to co obecnie Słońcą brakuje, w obwodzie byłby jeszcze uniwersalny Goodwin.
Można by też poszukać transferu Royca O Neala, albo za jeszcze jakiegoś rzucającego 4/5 np. Bobby Portis, albo po prostu oddać go za 2/3 drugorundowe picku na przyszłość które mogły się kiedyś przydać, a samo pozbycie się O’Neale otworzyłoby minuty dla młodych.
Rocket nie mieli rozgrywającego cały sezon a i tak byli dużo wyżej cenieni od Lakers ( a szczególnie na tym portalu).
LAL nie maja pierwszego i drugiego strzelca. Nie mieli obrony od od początku sezonu, centra którym nie ma psychiki do gry o coś, Lebrona który przez wielu jest określany jak rak tej organizacji.
Kleją skald Smartem i Kennard-em( ostatnie sezony mięso transferowe) , wyciskają max z tego co mają a LeBron jak zwykle w play-off dowozi i udowadnia, ile znaczy doświadczone, psychika i szybki procesor w tej części sezonu.
Na koncie jeszcze wartościowe minuty dalej ten młody James, który „nie powinien” grać nawet w PLK.
Trudne chwile dla hejterów 😉
Ten jaki kozak!
Houston bez KD jest jak Denver bez Gordona w serii z Minnesotą.
Cieszę się, że Twój zespół wygrywa! LeBron jest niesamowity, zadziwia mnie, ale Houston w obecnym stanie to naprawdę jest słaby rywal.
A Lakers bez AR i Luki – zapomniałeś? W obecnych składach to Houston powinno Lakers wciągnąć nosem a jest odwrotnie…
Ale dowaliłeś Kobi teraz. Niestety Rockets w obecnej postaci nie zasługują na miejsce w PO. Fajnie imo, że masz emocje, polecam cieszyć się nimi, bo w serii z OKC może ich zabraknąć.
Uważasz, że Lakers bez Donica i Reavsa zasługują ? 😉 Jak pięknie się narracja zmianie jak kilka męczy wygrywa LA.
Ciekawe jak byś obstawiał taką serie przed startem play-off.
Houston bez KD i Lakers bez Donica i AR?
Bo 1:1 na pozycjach, chyba tylko LBJ swoją broni. (stan na przed play-off).
Oczywiście, że się cieszę. Z Thunder jasne, że szanse są mniej niż minimalne. Po prostu świetnie się kibicuje gościowi, którego „specjaliści” już wysyłają na emeryturę w on daje radę przeciwko pokolenie młodszym atletycznym zawodnikom, prowadząc drużynę do zwycięstw.
Nawet jeśli mieliby odpaść z Rocket to i tak pokazał, ile jest wart w tej części sezonu.
Bez liderów punktowy.
Oglądasz chociaż te mecze i widziałeś co Twój król zrobił w końcówce G3? Gdyby nie panika Jabari Smitha byłoby po meczu. Lebron gra świetnie, biorąc pod uwagę jego wiek, ale nie róbmy z niego superbohatera gdy naprzeciw niemu stoi Shephard ze spółką xD
Turek jest połamany od grudnia/stycznia, KD nie ma, FDV nieobecny cały sezon. Lakers mają przewagę fizyczności i IQ praktycznie na każdej pozycji. Nie licząc Doncica i Reavesa są też zdrowsi, w odróżnieniu od Rockets z mikrourazami. Na ławce trenerskiej też przewaga u jeziorowców. Tu nie ma żadnej serii tylko gra do jednej bramki, dlatego ochy i achy nad Lakers są trochę nie na miejscu w tych okolicznościach. Lakers nie grają nawet na 100%, a rakietowcy mimo to nie mogą wyrwać jednego meczu, chociaż byli blisko w G3.
Ale spoko loko, nie zabraniam się cieszyć przecież.
Tak, oglądam wszystkie mecze Lakers w play-offach.
Fizyczność ? Lakers przegrali zbiórkę w każdym z wygranych meczów. Wyciskają 110% z obecnego składu. Kennard gra rekordowe play-off. Smart wygląda jakby grał w Bostonie. Tam wszystko jest na styku.
Zdrowsi ? Im wypadło przez kontuzje 55 punktów średnio na mecz. Nie ma top5 kandydata do MVP.
Rocket nie mają KD i Adamsa (Fred nie grał cały sezon i bez niego było żelaznym faworytem tej serii).
Tu jeszcze może być każdy wynik.
Co ostatecznie z Edwardsem?
przeprost, opuścić ma parę tygodni gry
Nba Jam tak. Pozdro.
🎶It’s the most wonderfull time od the year 🎶
Jokić mimo że statystycznie wygląda dobrze to gra tragiczną serię. Nawet nie mówię o zapaściach w czwartych kwartach, ale jego obrona P&R w tej serii to kryminał.
Ile on miejsca zostawia kozłującemu w drop coverage to się w głowie nie mieści i na tym wiele punktów nabił Dosunmu w ostatnich dwóch meczach.
Przykro się to mówi, ale nie wygląda nawet jak młodszy brat najlepszego gracza w lidze, którym się wydawał w regular season.
To prawda, z nim jest coś nie tak. Oczy ma „chore”, szczuplejszy się wydaje. Pewnie się dowiemy, gdy już będą na wędkach.
wybacz ale twój wpis w odpowiedzi na komentarz Gortata wygląda jak rozpaczliwa próba uzyskania jego atencji, dosyć żałośnie to się przedstawia.. on krótkie zdanie a ty nagle wylatujesz z jakąś pogłębiona analizą o którą nikt cie nie prosił
rozpaczliwa próba uzyskania atencji?
wylatujesz z komentarzem o który nikt cie nie prosił?
Stary, ja mam tak samo z tobą, od piętnastu lat.
Tylko że ty jesteś niezmiennie ch%jkiem, który nie ma nic do powiedzenia.
Jeszcze ci „wybacz” napisze.
Ten sam typ który płacze, jak nie ma nowych artykułów. Co za psychiatryk.
Koleś! Czemu kradniesz cudze nicki? Nie masz odwagi pisać pod swoim i robisz wiochę na cudze konto?
Bartek, kiedyś była możliwość logowania użytkowników – czy da się to znów włączyć na tej stronie?
drupi a jakie ma to znaczenie jak i tak jesteś calkowitym anonimem tutaj poza tylko światem istniejącym w twojej głowie? typ wpisze nick „abcd” i co to zmienia?
Hjuston 6 puntami wygrywali na 30 sekund do konca
Rodzino GWB co sądzicie o najlepszym strzelcu w historii koszykówki Oskarze Schmidtowi ?
Pozdrawiam:)
admin jeśli możesz to usuń swoje wyzwiska a i komentarze co ci urażają (zamiast przeklinać na ludzi)…. strona miała być chyba o klepaniu pomarańczowej