NBA Finals 2026: New York Knicks vs San Antonio Spurs | analiza serii

27

Dziś w nocy rozpoczyna się finałowa seria, której stawką jest tytuł „drużynowego mistrza świata w koszykówce” i jeśli dobrze policzyłem, będą to już 35. finały NBA, jakie będę śledził na żywo, oraz szesnaste w roli ojca prowadzącego GWBA. Nie wiem skąd się w ludziach bierze ta pasja, ale czasem już tak jest, że jak się w człowieku coś zapali, to zostaje z nim na zawsze. Z pasji nie jest może czasem łatwo żyć, ale jeśli sobie tematy życiowe poukładasz, wszystko się da. 

A najlepiej jeśli za tą pasją idą talent i warunki, no oczywiście! Haha, nie mówię o sobie hejtery, w tym wypadku mam na myśli kapitanów dwóch zespołów, które zostały na placu boju.

22-letni Victor Wembanyama choć już teraz ma cały świat u stóp, mierzy 224 centymetry wzrostu, wszędzie go widać, już niedługo będzie mógł finansowo ustawić rodzinę na pięć pokoleń wprzód, zostanie twarzą NBA i niekwestionowanym królem koszykówki na arenie międzynarodowej, motywację do pracy wydaje się mieć większą niż ktokolwiek! Płacze po zwycięstwie, wścieka się po nieudanym zagraniu, unika mediów gdy mu nie poszło, zęby zagryza, walczy, nawet gdy mu odcina tlen.

Chłopak kipi od pasji i to ona określa go najpełniej. Demonstruje pełen wachlarz emocji. Emocji, których nie sposób udawać, sztucznie wzbudzać, bo NBA to nie Hollywood. Jemu szczerze i wściekle zależy, aby być najlepszym. To czuć, nie trzeba wywiadów z kolegami, którzy opowiadają na przykład, że na wieczór zakłada okulary chroniącego jego oczy przed światłem niebieskim, aby wzmóc regenerację, produkcję melatoniny i poprawić jakość snu. To jest ta sama dedykacja, co u wielkich mistrzów, których oglądaliśmy przed nim. 

Oczywiście, że część opowieści stanowi kreacja marketingowa, dookoła Wemby’ego pracują łebscy ludzie. Przez lata zadbano by jawił się jako szczery, dostępny, skromny „chłopak z sąsiedztwa”. Wsadzili go do metra, zawieźli do parku by grał z ludźmi w szachy. Pal licho, że padał rzęsisty deszcz, akcja była skrojona, przygotowana, nie było czasu nic przesuwać.

W lecie ogolony łeb i asceza z mnichami klasztoru Shaolin. Pompki na palcach i szpagaty pod wodą. Fajnie go prowadzą, autentycznie. Wemby jest inteligentny, elokwentny, w wywiadach rzuci czasem słowo jak „dystopia”, a złaknieni akcji reporterzy mają już osnowę artykułów, z których wyłania się złożona, arcyciekawa i wciąż nieco tajemnicza, postać superbohatera rodem z Francji. 

29-letni Jalen Brunson na tle rywala wypada… zwyczajnie. Jak człowiek pracy, z którym utożsamić jest się nam zdecydowanie łatwiej, choć nie mieliśmy ojca w NBA, który czuwałbym nad naszym rozwojem, ani służył wsparciem w sztabie szkoleniowym New York Knicks.

Kim jest właściwie Brunson? Czy 188 centymetrów wzrostu to dużo dla zawodowego koszykarza? Zdolności motoryczne i dynamika na poziomie przeciętnym. W lidze od ośmiu sezonów, ledwie 33. pick draftu, do wszystkiego, co osiągnął musiał dochodzić PRACĄ, kolejnych ludzi do siebie przekonywać. 

W 2018 roku, jako rookie trafił do zespołu Dallas Mavericks, wraz z innym pierwszoroczniakiem Luką Doncicem, być może znacie. To skutecznie przykryło zainteresowanie jego postacią. Skrupulatny i wymagający dyscypliny taktycznej Rick Carlisle przez trzy lata trzymał go na ławce, dopiero gdy zespół przejął Jason Kidd, 25-letni Brunson awansował na startera, a najlepsze pokazał pod sam koniec, w playoffs. 

Luka borykał się z urazem łydki, opuścił parę meczów, toteż Brunson był liderem zespołu. W pierwszej rundzie z Utah Jazz notował 27.8 punktów i 4.8 zbiórek i 4.2 asyst. I to był wielki przełom w jego karierze. Mavs dotarli do finałów konferencji, gdzie musieli uznać wyższość doświadczenia Golden State Warriors. Brunson pokazał się jako gracz kwitnący pod presją, potrafiący grać na kontakcie, na małej przestrzeni, twardy i nieustępliwy. Dokładnie taki, jakiego go znamy dzisiaj. 

Nie wiemy na ile o transferze Brunsona do Nowego Jorku zdecydował jego ojciec, ale jako zastrzeżonemu free-agentowi Knicks zaproponowali 104 miliony dolarów za cztery lata i to było dla Mavs zbyt wiele. Dziś, po czterech latach to może być najlepszy „transfer”, jakiego Knickerbockers dokonali w całej swej historii. 

Widzicie jak się „modli” przed meczami? Jak zaciera ręce mając zamknięte oczy. To jest siła koncentracji, kompetencja, którą posiada niewielu. Wprowadzić się w stan skupienia, odsiać szum, warstwy emocji, które wylewają się i wyczuwalne są zewsząd. Nie każdy to potrafi. I to jest pasja, dedykacja, oddanie się w stu procentach robocie, którą masz do wykonania. 

Wiecie, że Brunson to lider NBA pod względem liczby wymuszonych szarż w tym sezonie? On się nie boi kontaktu, twarz ma jak pięściarz, bo zbiera ciosy na lewo i prawo. Widzieliście jak reaguje, gdy akcja albo decyzja sędziowska nie pójdzie po jego myśli? Jak go rywal uderzy albo sprowokować chce? Klaszcze w dłonie i temat jest u niego zamknięty. Liczy się tylko kolejna akcja, kolejne posiadanie. 

Ci dwaj (Wemby i Brunson) są godnymi siebie rywalami i gratką będzie ich oglądać w walce o najwyższy cel. Prawda? Patronami odcinka są A Kaznowski, Mariusz Mikołajczyk, Shen Ron, CWCienista, BJPS03, a także Adam Paluszak, dziękuję! 

Analiza serii

Cały konstrukt, jeśli chodzi o defensywę Spurs to sprawić, aby Wembanyama nigdy się zanadto nie oddalił od pola trzech sekund. Starają się to osiągnąć na wiele sposobów: chodzą pod zasłoną (drop coverage), często stosują pre-switch, czyli zmiana krycia następuje zanim, albo w momencie konieczności wyjścia obrońcy do wysokiego pick and rolla, chłopaki ze skrzydeł zamieniają się z Wembym, a ten zostaje w środku. Innym razem Francuz „kryje na radar” rywali pozbawionych dobrego rzutu, a w ostateczności stawiają strefę.

To absolutny priorytet jeśli chodzi o Spurs: wyizolować Victora, odseparować od zamierzeń ofensywnych rywala. Czegokolwiek próbuje, Wemby ma stać w środku i machać łapami. Czasem jest łatwo, center rywali nie grozi trójką, a ofensywne sety są sztampowe i łatwo je odczytać:

Pytanie więc zasadnicze, jakie należałoby sobie zadać w przypadku tej serii to… czy Knicks będą potrafili ruszyć Wembanyamę z jego posterunku?

Z pewnością ograniczone zostanie latanie bez piłki Mikala Bridgesa i jego strzały z zachwianych pozycji, bo przy Wembym w tym obszarze parkietu, w ten sposób się rzucać nie da. Jalen Brunson także nie wejdzie kozłem w pole trzech sekund, bo go nawet na wysokość linii rzutów wolnych bez podwojenia nie dopuszczą. Widzieliście co się działo z SGA, jakie miał trudności niekiedy z oddaniem rzutu, a przecież jest od Brunsona szybszy i o dziesięć centymetrów wyższy. 

Akcje flex, czyli zasłony bez piłki, w których gracze ścinają wzdłuż końcowej albo idą na górę to element, na który szczególnie się przygotuje coach Sweeney i jego kompania. Wiadomo, że to asystent Mitcha Johnsona zawiaduje obroną w klubie, więc pozwalam sobie w tym wypadku ominąć hierarchię służbową.

Defensywna wszechstronność

Jakich nominalnych matchupów należy się spodziewać? Spurs nie ma zbyt wielkiej elastyczności defensywnej w ramach wyjściowego składu i dlatego tak bardzo im zależy na utrzymaniu Wemby’ego w środku. Czystą fizycznością pierwszej piątki Knicks rywali dominują. Kluczowy wydaje się Anunoby, który bez wyraźnego trudu powinien przejmować rolującego pod obręcz Francuza i zastawić go w walce o zbiórkę. 

  • Hart, OG, KAT -> Wembanyama
  • Bridges, Hart, Brunson -> Fox
  • Bridges, Hart, OG -> Vassell
  • Bridges, Hart, OG -> Castle
  • Bridges, Hart, Brunson -> Champagnie

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy na plac wchodzą stukilogramowy rozgrywający Dylan Harper oraz skrzydłowy Keldon Johnson. Wszechstronność defensywna San Antonio rośnie, crossmatching leci na całego, a Wemby wciąż stoi w środku. 

Towns vs Castle to kluczowy matchup

No dobrze, czy więc uda się ruszyć Francuza z defensywnego posterunku w okolicach linii rzutów wolnych? Knicks mają doskonałego shootera na pozycji centra. Gracza znacznie zdolniejszego ofensywnie niż Chet Holmgren. Zakładam, że pierwszą próbą odpowiedzi San Antonio na Karla Anthony’ego Townsa będzie Stephon Castle. KAT może bo próbować wziąć na plecy, ustawiać się bliżej obręczy, ale nie odda łatwo rzutu oraz może mieć problem z minięciem. 

Spurs z pewnością będą dążyć do tego, by Towns grał bliżej kosza, bo najgroźniejsi są zdecydowanie gdy ten zawiaduje piłką na szczycie. Jego przesunięcie niżej zagęści, zablokuje przestrzeń podkoszową i ostatecznie zmusi Knicks do akcji izolacyjnych. 

KAT wydaje się kluczowy, zdecydowanie. Ufamy mu? Towns dla powodzenia całej akcji musi zaprezentować dojrzałość godną mistrza, wszechstronność ofensywną. Nie trwać w roli podającego / facilitatora, zwłaszcza jeśli split actions nie bedą wychodzić, ale też nie pchać się na siłę z góry na dół. Nie kozłem. Chciałbym go zobaczyć na low post parę razy, ale nie jako opcja docelowa, bo tak nie wygrają.

Bezwzględnie musi brać otwarte rzuty dystansowe. Bo jeśli Spurs go będą mogli zostawić na łuku, albo będzie się wahał strzelecko, to będzie koniec Knicks. No i oczywiście: wracać do obrony, wiedzieć jak kryć pick and rolla w zależności od osoby ball-handera i nie wkładać łap w kozioł, co nader często na zmęczeniu mu się zdarza. 

 

Brunsona będzie krył Fox, co wydaje się łatwym matchupem, ale krycie będzie z pomocą na „łokciach” i licznymi przejęciami zasłon. Następnie weźmie go mocniejszy fizycznie Harper, a jeśli Jalen się rozhuśta bez piłki, puszczą na niego Castle’a. Townsa przejmie Keldon lub Harrison Barnes z Victorem/Kornetem za plecami.

OG będzie miał na sobie Juliana Champagnie i tutaj jest spora przewaga fizyczna, którą trzeba będzie wykorzystać. Tylko nie izolacyjnie, ale właśnie w ruchu. Spurs lubią frontować, odcinać od piłki, Anunoby musi być aktywny jako cutter. Jeśli zobaczymy go stojącego w rogach, Knicks będą mieli problem.

Bridgesa krył będzie Devin Vassell, obaj są wybiegani i zadziorni. Tutaj przewag nie widzę. Vassell jest lepszym strzelcem, ale Knicks movement-shooterów zamykają odpowiednio. 14/46 zza łuku Strusa i Merrilla w finale konferencji dało 30% dwóch dedykowanych snajperów. Wcześniej 12/38 osiągnęli panowie Edgecombe i Grimes (31%) a w pierwszej rundzie kluczowa dla ofensywny Hawks postać, czyli Nickeil Alexander-Walker osiągnął średnią 13.7 punktów przy 38% z gry. 

Zakładam, że jeśli Vassell porzuca to z rogów parkietu, ze stacjonarnych pozycji albo w semi-transition. Zdobycze Bridgesa będą zależne są od systemu gry, jemu może być trudno w tej serii. Jeśli uda się go otworzyć ofensywnie, jako off-ball scorera, Knicks postawią się w roli faworyta do tytułu. Na miejscu Spurs potraktowałbym Bridgesa tak samo jak Harta, pozwolił mu rzucać tróje. Zwłaszcza widząc obrazki z treningu. Co to są znowu za „przyruchy”? Wydawało się, że już je wyeliminował!

No i na koniec, Josha Harta nominalnie będzie krył Wembanyama. Co to oznacza? Hart podobnie jak Alex Caruso, może oddać dwucyfrową liczbę otwartych trójek w pierwszym meczu. Czy wytrzyma presję? Kto jak nie on, co? Tylko jak często uda mu się piłkę zebrać i nakręcić szybki atak? Jeśli będzie pudłował, w jego miejsce wejdzie McBride lub Shamet, co oczywiście zwiększy siłę rażenia zespołu, ale odbierze Knicks walor defensywny. To będzie sygnał dla Spurs, będą jechać na kosz jak szaleni.

Co wówczas planuje Mike Brown? Być może spróbuje gry na dwóch centrów, Robinson i Towns równocześnie pojawią się na placu. To powinno osłabić presję na obręcz. W ataku może i nie będzie łatwo o rzuty, ale zastawią się pod atakowanym koszem, z pełną siłą pójdą na ofensywną zbiórkę, a Wemby dostanie masaż, jakiego dotąd nie doświadczył. Siłowo Knicks stoją wyżej niż Thunder i to nie będzie łatwa przeprawa dla ekipy Johnsona. 

Jak należy postrzegać tę serię? Czy kontekst jest ważny? Knicks wygrali jedenaście meczów playoffs z rzędu, są pewni siebie, wypoczęci, przygotowani. Dotąd wszelkie braki przykrywali lawiną trójek i przewagami warunków fizycznych i talentu, zwłaszcza na pozycjach 2-4. Jeśli nadal zamierzają trafiać 38-40% trójek oraz zbierać 28-35% ofensywnych piłek, jak to miało miejsce w rywalizacji z Hawks, Sixers i Cavaliers, to faktycznie, trudno ich będzie pokonać. 

Tyle tylko, że Hawks nie mieli obrony obręczy ani wystarczającego talentu. Sixers nie mieli mobilności w środku, ani obrony obręczy. Cavaliers nie mieli krztyny obrony w pierwszej linii, ani spacingu. Spurs mają talent, najlepszego strażnika obręczy być może w historii dyscypliny, silną obronę pierwszej linii, a ich spacing należy sprawdzić. No właśnie, jeśli panowie Castle i Harper zamierzają trafiać dalekie rzuty, to się może okazać, że Spurs nie mają słabych punktów i to oni zdobędą puchar.

Zmęczenie? Spurs drogę do Finałów mieli o wiele cięższą, siedmiomeczowa seria z obrońcami tytułu wymagała sięgnięcia do najgłębszych pokładów energetycznych. Przynajmniej wiedzą już co znaczy mecz eliminacyjny, a nawet dwa mecze eliminacyjne z rzędu. Z drugiej strony, mają przewagę parkietu, są młodsi, mogą lepiej znosić obciążenia, mniejszy ciężar oczekiwań na nich spoczywa, a więc….

Kto lepiej zniesie nerwy? Tutaj decydować będzie nie tylko skuteczność rzutów po akcjach drive and kick, ale skupienie. Decydować będzie liczba błędów, live turnovers, reakcja ciała na szarże, tracone punkty, serie punktowe, to w jedną, to w drugą stronę. Mam tylko nadzieję, że podobnie jak w serii z Thunder, to nie urazy nakreślą wynik rundy finałowej. 

Zdaniem bukmacherów Spurs (grający u siebie, jako drużyna wyżej rozstawiona, bilans 62-20) są 4.5 punktowym faworytem w Game 1. Ostatni pojedynek między tymi zespołami, rozgrywany na samym początku marca w Madison Square Garden, zdominowali (114:89) Knicks, przerywając jedenastomeczową serię zwycięstw San Antonio. Nie wpuścili gości w środek, wypchnęli daleko od obręczy, a ci fatalnie pudłowali z dystansu.

Knicks solidnie rotują ostatnimi czasy, przejmują zasłony, ale nie one-pass away, mają to wytrenowane. Gospodarze muszą więc grę przyspieszać, korzystać z przewag biegowych, a widok ciągnącego się z tyłu Townsa powinien stać się powszechny. Wszelkie ataki 4 na 5 należy zamienić na otwartą tróję, to będzie jeden z czynników sukcesu SAS.  

Knicks przeciwko Wemby’emu powinni natomiast chodzić pod zasłonami. Nie chcą go wchodzącego w środek. Tym bardziej jego dynamiczniejszych kolegów. Widzieli to już z Atlantą czy Philly. Z pewnością będą podwajać próby penetracji, zbiegać się do piłki. Spodziewajcie się więc ofensywnej agresji, wielu trójek, prób wymuszenia przewinień ze strony Francuza. Jeśli nie uda im się rozciągnąć obrony Nowego Jorku, wymuszać strat, ani po zbiórce przyspieszyć… Spurs w ataku pozycyjnym mogą mieć problemy.

Są faworytem serii, ale dla mnie bardzo, bardzo nieznacznym. Na dystansie siedmiu meczów stawiam na 4-3, ale nie wiem dla kogo. W pełnym składzie i zdrowiu skłaniałbym się ku Knicks i nie ma tutaj mowy o antypatii w kierunku SAS czy Victora. Ta seria naprawdę powinna być „na żyletki”. Jeśli ktoś dysponuje składem zdolnym ograniczyć „kosmiczne energie” Wembanyamy we wczesnej fazie jego kariery, są to właśnie NYK, jednak…

4:3 San Antonio 

To moja finalna, finałowa predykcja. Myślę, że SAS strukturalnie są w stanie odebrać Knicks więcej, niż zadzieje się to w drugą stronę. Fox, Castle, Harper i Wemby generować będą przewagi indywidualne niezależnie od tego, kogo Knicks na nich rzucą. Będzie im łatwiej o pozycje rzutowe, co na dystansie kilku gier powinno przełożyć się na wynik. Po drugiej stronie mamy ciężko pracującego Brunsona, kręcące się koło ofensywy, ale zależne od dokładności i koordynacji elementów, w które Spurs wtykać będą nie tyle kije, gałęzie przyniesione z lasu, ale całą kłodę, o którą Knicks w pewnym momencie się potkną i oby nie wybili sobie zębów, dla dobra widowiska. 

Sympatie zdecydowanie po stronie Knicks, ale trzeba zachować obiektywizm, a jak Wy uważacie? B

Moje typy na pierwsze spotkanie:

V.Wembanyama minimum 12 zbiórek [BETTERS kurs 1.88]

Na wszelkie taktyczne kontry i kontry do kontr poczekamy. Na początek defensywa Spurs sprawdzi Harta strzelecko, kryjąc go na radar. Wemby zagra agresywnie w ataku, na placu spędzi duże minuty. 

M.Bridges minimum 7 zbiórek + asyst [BETTERS kurs 1.86]

Towns będzie wyciągany na szczyt parkietu do obrony pick and rolla, nie wiemy czy Hart utrzyma się na parkiecie, a w dynamicznej, nerwowej grze liczyć się będzie sprawność ruchowa. Kto pierwszy doskoczy do piłki, zbije ją z tablicy do siebie czy kolegi. Bridges przynajmniej 7 zbiórek + asyst zaliczał we wszystkich spotkaniach z San Antonio w tym roku. Jak pisałem, nie pozwolą mu oddawać running-jumperów na półdystansie. Podejrzewam, że Knicks umieścić go spróbują w roli ball-handlera, aby zmniejszyć presję na Brunsona. Ten najlepiej powinien wyglądać jako off-ball scorer. Na marginesie, gra bez piłki wychodzi Brunsonowi lepiej niż SGA. Tak, w tym elemencie cenię go bardziej niż Shaia. 

Jeśli macie chęć złożyć zakład, możecie to zrobić u naszego partnera BETTERS, po uprzednie rejestracji. Czyniąc to wspieracie GWBA. B

https://www.betters.pl/GWBA

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Myślę, że widowisko będzie genialne! Podoba mi się gra obu zespołów, ale życzę Knicks wygranej – SAS z pewnością nie jest ostatni raz w Finałach, w tym roku mogą się „podzielić” xD pozdrawiam Panie Bartku! 🙂

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie zgadzam sie ze mniejszy ciężar oczekiwań spoczywa na Spurs. Uwazam ze San Antonio musi, Knicks moze. GO Knicks.

    (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Muszę przyznać, że nie grałem w betters, bo drażniły mnie te błędy poprzednie i że znikały twoje typy, ale teraz jest już dużo lepiej.

    A że twórców trzeba wspierać to wspieram Bartka

    (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Wemby wcale tak dużo nie zbiera w tych PO, bodaj 3 razy na ostatnie 10 meczów zebrał dwucyfrówkę. Tak, wiem że w każdym meczu może być inaczej, jak przeciwnikowi nie będzie siedziało to będzie okazja nazbierać ale linia zbyt wysoka i kurs zbyt cienki żeby to brać. Wczoraj można było złapać over 3.5 zbiórki Harpera za 2.15, 4 zbiórki to nie 12, a kurs o wiele lepszy.
        Pozdrawiam

        (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Sympatie zdecydowanie po stronie SAS ale będąc obiektywnym 4:2 dla Knicks po zaciętej serii. Generalnie to powinny być super finały, jakich dawno już nie było.

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem najwięcej będzie zależało od Sochana ,czy będzie przejmował zasłony na ławce rezerwowych?
    Czy da z siebie 100%? musi zaufać swojej intuicji ,rzucać butelke z wodą z czystej pozycji kiedy koledze na parkiecie zachce się pić, i przede wszystkim trafiać . Jego skuteczność jeżeli będzie taka jak w sezonie zasadniczym czyli na poziomie 77% to wszyscy koledzy z parkietu będą nawodnieni. Wtedy Energetycznie NYK będą w czubie , SAS popełnili błąd pozwalając odejść Sochanowi. Wydaje mi się że po Wembym widać czasami braki w nawodnieniu i to jest główny problem SAS niema kto go porządnie nawodnić. Czu Wemby da radę? Czy się nie odwodni ? Muszą znaleźć jakąś odpowiedź na Sochana a nie będzie to łatwe . Zapowiada się pasjonujące widowisko.

    (11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Super wideo wypuścili Knicks z Frazierem promujące finały. Jestem mega zadowolony, bo to był mój wymarzony finał w tym roku. Dwie ekipy, którym najbardziej na nim zależało. Plus najważniejsze mecze sezonu będą w MSG. Pierwszy raz odkąd śledzę NBA, a śledzę już bardzo długo.

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam jak ruszyły finały konferencji i po pierwszych meczach mówiliśmy wszyscy zgodnie o niesamowitej dysproporcji pomiędzy wschodem i zachodem, tak samo z reszta jak przez cały sezon. To mistrz zachodu misl być żelaznym faworytem do trofeum. I co sie nagle zmieniło? Moim zdaniem nic!

    Knicks ogolilo ogórków, tu i tam solidnie sie meczac (Atlanta) i wygrywając cudem (1 mecz z cavs). A Spurs pokonując mistrzow zbudowali sie niesamowicie, okrzepli, jeszcze bardziej uwierzyli. Dla mnie sa zdecydowanym faworytem.

    Wemby ma mieć trudniej niż z okc? Kto ma tu być Hatersteinem, Towns??? 😅

    Szanuje Knicks i trzymam kciuki za długa serię, ale rozsądek podpowiada 5 – 6 meczów max

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tez tak myślę. Castle zje Brunsona. Towns bedzie smutny jak Chet. Spurs uczą sie blyskawicznie, niczym Chat GPT. Na finaly wychodzi ich najdosmonalsza w tym sezonie wersja.

      (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie chodzi o to, kogo Knickerbockers ogolili, ale w jakim stylu to zrobili. Od czwartego meczu z Atlantą są w takim gazie, że mogą jechać dalej, choć oczywiście SAS mają argumenty, żeby ich spowolnić, a może nawet zatrzymać. Wszystko może się zdarzyć, ale jest duża szansa na wyrównane finały.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    To zawahanie bridgesa to tik nerwowy. Łopatka zachodzi za bardzo w stronę kręgosłupa i musi najpierw wrocic na miejsce (to takie trzepnięcie piłką) żeby później pociągnąć zębatym przednim rzut, czyli przetoczyć się po tylnych żebrach w górę.

    Przypominam że Duncan wygrał misia w 2 sezonie gry.

    (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Niby tak, ale Duncan był po 3 czy tam 4 latach w collegu (podobnie Alcindor/Abdul Jabbar) i 2-3 lata starszy od Wemby’ego, więc wchodził do NBA fizycznie gotowy, a zwykle w tym kontekście chodzi o zawodników, którzy wchodzili do NBA jako nastolatkowie.

      (7)
  9. Array ( )
    panie a kto go tam wie 3 czerwca, 2026 at 20:15
    Odpowiedz

    Jeszcze przed finałami konferencji nastawienie było takie, że kto wejdzie z zachodu, rozpierniczy Knicks. Pozniej pojawiały się różne subtelne sugestie, że NYK są silni itd. Reggie Miller cos takiego mowił w trakcie meczu, były wpisy byłych koszykarzy, ogólnie lobby NBA sie starało, żeby finały były ekscytujące. I na swoim przykładzie: najpierw byłem pewien, że jak Knicks urwią 1-2 mecze, to będzie dużo, a teraz już sam nie wiem. I czy to działania lobby NBA przyniosły skutek czy co? Bo jestem w stanie sobie wyobrazi gładkie 4-0 dla Spurs, jak i zacięta siedmiomeczową serię.

    (9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wydaje mi się, że przed rozpoczęciem playoffs nastawienie było takie, że mistrz zachodu będzie murowanym mistrzem NBA, ale po tym, jak NYK odpalili, narracja chyba mocno się zmieniła…

      (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    to może do Q&A skoro twardy dysk w głowie tak zapchany finałami NBA to może jakiś króciutki wybór, które z nich spośród tych wszystkich lat uważasz za najlepsze/ulubione? Np. top 3

    (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Towns to jest drugi Donovan lub Harden. Żodyn game changer.
    Spurs zajadą Brunsona i Knicks nawet nie piernie.
    Jedynie kontuzja czołowego gracza Spurs moze wyrównać szanse.

    (-7)

Komentuj

Gwiazdy Basketu