NBA Playoffs: Thunder zamiatają, Ty Jerome gwiazda basketu | Aaron Gordon ty wariacie!

Dzień dobry. Patronami dzisiejszego odcinka są Maki94 oraz Romek Jancik, serdecznie pozdrawiam! Ja nazywam się Bartek Gajewski, z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że w dowolnej grupie 23 ludzi dwóch będzie miało urodziny tego samego dnia i miesiąca, a to są GWBA, czyli gwiazdy basketu. Fajnie, że wpadliście, zapraszam!
Cavs 124 Heat 87 [3-0]
Cavaliers bez udziału filigranowego Dariusa Garlanda (problem z dużym paluchem u nogi) przeciwko drużynie nie grającej przesadnie szybko (a takim zespołem są Heat z wyłączeniem może Daviona Mitchella) to jest ekipa nie do przejścia. Gdy poszła wieść, że Garland ostatecznie nie zagra, miałem wrażenie, że rozpadł się plan taktyczny Erika Spoelstry.
Jak nie udało się wyprowadzić na pozycję strzelca, gdy im zagrywka nie szła, Heat nie mieli kogo wyłuskać w ataku pozycyjnym. W momencie, w którym Cavs nacisnęli na piłkę w połowie pierwszej kwarty, to się panowie Adebayo, Wiggins czy Ware z nią bujali na szóstym metrze parę ładnych sekund, szukając desperacko komu ją oddać. Za sprawą mocnej, przesadnej wręcz momentami pomocy Cavs w obronie, gospodarze nie potrafili się w ogóle przedostać pod obręcz!
Taktycznie się rozpadło. Max Strus przyklejony do biodra Tylera Herro, a do tego jak mówię: bardzo mocna pomoc zarówno z góry jak i z dołu. Dwaj środkowi Allen i Mobley wzajemnie się uzupełniający jako przejmujący wysokie zasłony i strażnicy obręczy. Żadnego wjazdu nie przepuścili, co najwyżej Adebayo mógł sobie wyskoczyć na trójkę, skąd zresztą całkiem nieźle mu poszło (4/7 zza łuku). No, tylko że jego trójki i izolacyjne rzuty z miejsca pod presją 24 sekund to był basket w wydaniu ostatecznym, program awaryjny. Tego chcieli goście!
Dla kontrastu, Cavs w ataku robili, co chcieli. Rzuty kompletnie nie siedziały Donovanowi Mitchellowi (krył go atletyczny Davion Mitchell) ale poza tym szło wszystko. Pick and rolle po słabej stronie, gra przez centra, trójki, łuskanie na zasłonach Herro albo Duncana Robinsona i gry izolacyjne Mobleya, Huntera, Ty Jerome’a… Patrzcie na to give-and-go!
Ty Jerome to mnie po prostu zachwycił, cóż to jest za gracz piękny. Dajcie go do Orlando na piłkę, a będzie inna ekipa zupełnie. Od momentu, w którym wszedł na parkiet przewaga Cavs nie podlegała dyskusji. Rozrzucał podania, czytał grę, wymuszał faule… decyzyjność level hard. Zawody skończył z dorobkiem 13 punktów i 11 asyst z ławki! Jedenaście asyst to zresztą jego rekord kariery. Niesamowity zawodnik, dwumetrowy playmaker z rzutem i umiejętnością gry na faul, szara eminencja w klubie z Ohio jeśli mnie pytacie.
46-29 na tablicach, 60:30 w polu trzech sekund, sześciu graczy Cavs z dwucyfrową zdobyczą punktową. Kurtyna. Herro twierdzi, że się nie dadzą zbić do zera. Ja tam nie byłbym pewien, heh.
Thunder 1117 Grizzlies 115 [4-0]
A propos sweepów… w pierwszej piątce Memphis w miejsce kontuzjowanego Ja Moranta, hiszpańskie działo Santi Aldama.
Grizzlies stawiają więc na warunki fizyczne, będą się bronić w środku. Tylko powiedzcie, jak wielki jest margines błędu OKC? W pierwszej kwarcie zaliczają 1/11 zza łuku, ale wciąż prowadzą 34:31! Bezbłędnie zawody rozpoczął SGA, który po dwunastu minutach ma na koncie 16 punktów przy 7/7 z gry.
Zobaczcie jaka elastyczność: Dort i Caruso kryjący pick and roll Bane’a z Edeyem. JJJ podwajany na low post, bezkarnie. Gospodarzy ratuje niedokładność chłopaków z Oklahomy oraz nieskuteczność trzypunktowa. Po dwudziestu minutach spotkania robią 4/23 zza łuku, stąd wynik wciąż oscyluje w granicach remisu. Miejscowi odgryzają się szybkimi przejściami z obrony do ataku i grą na faul. Pippen, Jackson grają szybko. Aldama trafił kilka razy z dystansu. Pociągnęli dwie kwarty, zobaczymy ile jeszcze wytrwają…
9-0 poleciała pierwsza seria punktowa Thunder. Tylko, że… haha… nie uwierzycie. 4/29 zza łuku po trzech kwartach Thunder i wynik wciąż na styku (88:85). Dużą sprawą był czwarty faul Isaiah Hartensteina, z sześcioma blokami w środku zaznacza się gigant Edey, sprawnie z piłką nadal jeździ Pippen. Wynik dla swojego zespołu trzyma Shai, reszta gdzieś zniknęła na ofensywnej połowie. Widać ich w obronie, ale atak stoi.
Zobaczymy jak sobie poradzą bez SGA na starcie czwartej kwarty, bo Miśki właśnie doszły na jeden punkt i walczą o przedłużenie serii, honorowe zwycięstwo, jedno. W przypadku sweepu, byłby to pierwszy od dwudziestu lat! Wówczas w trykotach ekipy Memphis biegali Pau Gasol, Mike Miller i Biała Czekolada Jayson Williams, pamiętacie? 2005 rok, gdzie wtedy byłeś?

Dobra, wracamy na parkiet: piłkę kradnie i trójkę wkleja Isaiah Joe. Ważny floater ponad Edeyem do obręczy wpycha „nasz człowiek dzisiaj” Hartenstein. Po chwili Caruso wymusza faul w ataku Jacksona, ten musi plac opuścić, bo to jego piąty faul. W następnej akcji dyskusyjny, spóźniony gwizdek zbiera Shai… trybuny buczą. Na szczęście nie będzie z tego rzutów wolnych.
Trwają biegi co i rusz przerywane gwizdkami. Jedni i drudzy próbują po zbiórce przedostać się pod przeciwną obręcz jak najszybciej, zaatakować nieustawioną obronę, ma to sens. Zwyczajowo OKC w takiej grze morduje, ale dziś no nie mogą się wstrzelić. Memphis leci z trójką nominalnych centrów: Edey, Huff, Aldama. Super size me – był kiedyś taki film, nie? Popełnili już dziewiętnaście strat, ale przy marnej skuteczności dystansowej OKC, wciąż mają szansę.
Teraz uwaga, chyba się chwieje konstrukcja gospodarzy, Dort wymusił właśnie piąty faul Pippena, który cały wieczór pcha Grizzlies do przodu, świetny mecz gra. Za chwilę ze swojej klepki trafia SGA, John Konchar naprzeciw jest za mały, może się za uchem podrapać, nawet stojącego w miejscu Shaia od rzutu nie odetnie. Zbiera Holmgren, leci transition, J-Dub trafia za trzy. To już będzie dycha przewagi!
Obsługa hali grzeje trybuny ile wlezie, leci energetyczna muzyczka, ale wiele już chyba w tym meczu i całej serii nie wygenerują, co? Bane próbował manewru, ale ramiona ma za krótkie, dosłownie. Przyblokowany jeden raz i drugi. Ponawiali akcję ze trzy razy, ale nic z tego. Teraz Edey popełnia piąte przewinienie, wszyscy są już jeden faul od zejścia. No i Edey OUT. Nie mógł zastawić Caruso, więc go chwycił za jersey, uwierzycie? Na moje to mu już odcięło prąd, wielu tu myślenia nie było. Osiem punktów, osiem zbiórek, siedem bloków pierwszoroczniaka w 32 minuty na boisku. Sezon kończyć może dumnie, z podniesioną głową, brawo!
Aldama półhaczek (to już 23 punkty) ale zaraz odpowiada Shai celną trójką. Zostały trzy minuty i to już będzie koniec rozgrywek w Memphis… ale nie! Jeszcze szarżują, poleciały dwie trójki na szybkości, Pippen (30 punktów 11 zbiórek 4 asysty) przedostaje się kozłem pod obręcz! Tyle, że w kolejnej akcji piłkę wyjmuje mu w koźle Holmgren i sfrustrowany chłopak fauluje po raz szósty. Są wolne, za chwilę najważniejszy rzut meczu trafia SGA (38 punktów 5 zbiórek 6 asyst)… klasyczny step-back po piwocie, jakich wrzucił już w tym sezonie ze dwie setki.
Ale jaja, Desmond Bane (23/5/5) strzela z dziewiątego metra i jest wciąż 116:114 przy siedmiu sekundach do końca. Bez walki niedźwiedzie Grizzlies spać nie pójdą! Gra przerwana, faulowany J-Dub tylko jeden wolny trafia. Spoko. Teraz pluszowy misiek na środku boiska grzeje publikę, bo chłopaki wzięli przerwę na ostatnią akcję. Mogą być jaja… nie mogą się dać sfaulować, bo to tylko dwa rzuty przecież… trzeba będzie mądrze to rozegrać, realizator pokazuje Bane’a, no ciekawe…
Bane sfaulowany od razu… i jeszcze raz, bo jeden faul Thunder mieli w zapasie. Jeden wolny celny, zostało 0.9 sekundy, więc trzeba to będzie dobić z powietrza, na tablicy powalczyć, gdzie jest Edey… no właśnie. Celowo spudłowana druga próba, piłka w górze, ale… niestety. Brawa za walkę chłopaki, widzimy się w październiku.
Nuggets 101 Clippers 99 [2-2]
Denver zeszli jak burza w pierwszych minutach. Co robi doświadczenie i ambicja niedawnych mistrzów. Harden bardzo słaba energia na starcie. Niepewny kozioł, uciekają mu ludzie za plecami, chyba jeszcze śpi. Kawhi próbuje swoich poderwać, niesamowitą dobitkę zaliczył przed chwilą, ale to goście prowadzą trzema posiadaniami.
Dobra, na placu gry zmiennicy. Swą pierwszą, czyściuteńką trójkę wsadza dopiero co wprowadzony Bogdanovic. Inny zmiennik Ben Simmons z powodzeniem kryje Jokera. Jego sprawność daje się we znaki Serbowi. Polecieli teraz z kontratakiem, wyrównują spotkanie.
Tyle, że Jokić równo z syreną kończącą kwartę ma jeszcze dla nich trójkę z plecaka. 27:22. Tu się nie obędzie bez walki! Clippers marzą o przejęciu kontroli 3-1 w serii. Denver broni się jak oszalałe. Dobry start Portera Juniora, Aaron Gordon także energiczny. Obaj grają z kontuzjami, zdaje się, że blokady, zastrzyki przeciwbólowe zrobiły swoje. Tyronn Lue panikował nie będzie, ma głębszy skład i zobaczymy kto będzie na górze po 48 minutach. Jak sądzicie?
Zadziornie podwajają na piłce. Problemem LAC jest natomiast brak drugiego centra. Batum i Simmons nie mogą utrzymać DeAndre Jordana na atakowanej tablicy. Nie no, jednak rezerwowa piątka Bogdanovic, Simmons, Batum i Jones Junior pod nadzorem autorskim Kawhi, talentem zjada Denver. Przecież to są super gracze, cała piątka, niegdysiejsze gwiazdy lub zadaniowcy marki premium.
Bez Jokera na placu, Denver oddaje całe prowadzenie, kolejny „nasz człowiek” Bogi już linię zrobił. To będzie sweep, 3-0 dziś w grupie typera. Cieszę się. Mimo wszystko odnoszę wrażenie, że zbyt nerwowo grają gospodarze. Dali się przyspieszyć presji rywala i tej psychicznej. Muszą zwolnić, grać swoje, wtedy będzie dobrze. Póki co tempo wciąż dyktują Nuggets będący 1-2 trafienia z przodu.
Tak sobie myślę teraz, że ten tutaj mecz, jak i cała seria może się sprowadzić do tego, który z odpuszczanych na łuku ludzi (Dunn czy Braun) będzie rzucał celniej. Na razie obaj, wspólnie zaliczają 1/7, hehe.
Tymczasem wysoki Denver (tym razem Gordon) wymusza faul pod obręczą przy próbie zajęcia pozycji. Czy arbitrzy drukują zawody, nie wiem, nie znam się. Ale dobra, LAC utrzymali znów pole trzech sekund, Batum blokuje Jokera, który próbował wymusić kolejne przewinienie Francuza. Ogrom energii na plac wnosi Dunn, jest wszędzie. To o nim Kawhi mówił, że go motywuje do gry w obronie, widzieliście?
Bardzo pożyteczny na atakowanej desce pozostaje Zubac, nawet jak piłki nie sięgnie, generuje straty Denver albo wyklucza kontratak. Harden też się budzi. Kozłem wciąż potrafi się przedostać pod obręcz, to bez problemu. Denver o takim graczu na piłce mogą co najwyżej pomarzyć. Murray to jednak nie ten kaliber, na dodatek obrońców widzi przed sobą o wiele mocniejszych (Dunn, DJJ).
To jak to jest, jednych wciąż chwalę, zapewniam o przewagach, a to Nuggets prowadzą w meczu. Trzeba Wam czasem pooglądać, oto Joker znów stoi na linii rzutów wolnych, a jego dorobek po 20 minutach to 15/8/3! Osobiście odpowiada za jakość pozycji rzutowych, swoich i kolegów. Nie można go przyspieszyć, zawsze znajdzie dziurę w obronie rywala. To dlatego obecnie uważany jest za najlepszego gracza na świecie.
Odpowiada Harden, podwojony na zasłonie przepięknie lobuje pod obręcz do Zubaca. Joker pięknie gra zaraz do ścinającego Brauna. Powell eurostepem pod kosz. Skala talentu level max. Wybronili akcję, Harden faulowany, jest awantura!
Harden z Gordonem energicznie się… odepchnęli, była burza, teraz sędziowie patrzą w monitory i oby nie wypaczyli zawodów. Wyglądało groźnie, ale arbitrzy przyznają po trzy faule techniczne dla każdej ze stron i grę wznawiają, ufff… koniec pierwszej połowy, 50:48 prowadzą goście.
Trzecia kwarta, a tam Joker pod presją Zubaca i całej reszty watachy nie może trafić spod kosza. To mało charakterystyczne dla niego. Po wznoweniu wyskoczył jednak na łuk, a stamtąd… tam go od rzutu nie odetniesz. 58:51 prowadzą Nuggets i co to będzie teraz?
No jest odpowiedź, Powell mija zesztywniałego Portera, obrońcy zbiegają do środka, Kawhi stoi sam w rogu i cyk. Następne parę minut mocno chaotyczne, więcej szczęścia mają Denver, Porter trafia, LAC nie trafiają, na pewno Nuggets są sprawniejsi na otwartej przestrzeni, znów przyspieszyli, to ich gra. Prowadzenie urasta do jedenastu punktów! Mają plus sześć punktów z linii wolnych i plus pięć w kontrze. To by się zgadzało.
Zrywa się Kawhi, ale zaraz ich floaterem stopuje Joker. Próba podwojenia zza pleców. Kogo wy chcecie oszukać? Leci podanie pod samą obręcz, to jest właśnie wielkość Jokera! Braun trója, prowadzenie wynosi szesnaście, zatkało kakao? Super nowoczesna coś tam jeszcze pokrzykuje, ale ciszej niż do tej pory. Bez Zubaca na parkiecie misiowaty Serb wkręca się pod kosz Clippers jak do siebie. Zubac wraca? No to znów przenosimy się na łuk, leci kolejna trója z plecaka tik-taka.
Parę minut do końca kwarty, a ten już przekroczył trzydzieści punktów, jego drużyna prowadzi osiemnastoma, czyli tyle, ile Joker wbił w tej kwarcie. Dwudziestoma. W poprzednim meczu zhańbieni w tej samej hali, dziś to oni są na górze.
Aaron Gordon ty wariacie!
Początek czwartej kwarty, Joker zwyczajowo siedzi w tym czasie na krześle, ale nie tym razem. On musi dokończyć robotę. Urwać łeb wszelkim próbom szarży po stronie wroga. Dziś nie ma na niego sposobu, z dziecinną łatwością ogrywa 1v1 Zubaca. LAC cisną, zbliżyli się na szesnaście. Stoją strefą, która chwilowo przynosi efekty. Harden wbija pod kosz, Kawhi przepycha gościa na półdystansie. To już tylko dycha straty, piłują. Kawhi zabiera piłkę Murrayowi, leci po wsad. Osiem!
Denver bierze przerwę na żądanie, timeout znaczy. Murray w górę, są punkty. Jak przebity balon. Trybuny uciszone. Dycha przewagi na 4:30 do końca, dowiozą? Harden po zasłonie wchodzi w cofającego się Jokera. Osiem. Piłka szczęśliwie rozrzucona, akcja ponowiona, i znów Murray z daleka. Jedenaście.
Tylko co się dzieje, Kawhi odpala bucket.exe pod kosz, wsad do kosza, jednorącz z góry. Dziewięć. Gordon się pogubił w koźle, penetruje Powell, dobija Zubac. Siedem. Murray podwojony, wyrzuca piłkę w aut. Zubac zasłona dla Brody, short roll, zbiegnięcie obrony, róg parkietu, Powell trója. Cztery!
Zubac blokuje, Zubac zbiera, Harden penetruje, znów to samo – piłka do rogu, Powell BANG! Jeden punkt różnicy! Faul w ataku mocno już zmęczonego Jokera, półtorej minuty do końca, Clippers przy piłce. Kawhi gra jeden na jeden, trója jest niecelna, ale na zbiórkę skacze Bogdanovic i gdzieś spod swego rodaka dobija reverse layup! LAC prowadzą, zostało 70 sekund gry! To ich pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu, a przecież przegrywali już różnicą 22 oczek!
Wiecie co ten szalony Serb zrobił. Najpierw wymusił faul i 1/2 z linii na remis, a w kolejnej akcji czyściutko ograł Zubaca. A więc dwoma prowadzi Denver przy szesnastu sekundach na budziku. Jest przerwa, a po niej Broda szarżuje na kosz, wszystkich obrońców ściąga, a layup dobija Zubac. Ostatnia akcja, rzut za trzy Jokera (36 punktów 21 zbiórek 8 asyst) RÓWNO Z KOŃCOWĄ SYRENĄ dobija Aaron Gordon (14/6/5). Długo trwają narady i nie wiadomo czy już, bo bliżej „czerwonej lampki” się wsadu zrobić nie da, ale ostatecznie sędziowie zaliczają punkty! A więc mamy serię!!


CDN. Trwa obecnie bój Golden State z Houston, ale o tym jutro! B










Bartek spania ni mosz?
Zaszalałeś niczym Joker 🙂
Przejrzałem payrolle pytanie jakie ambicje ma Jerome. Największą kasę mogą dać mu Nets. W sumie z Claxtonem, Thomasem i 4 pierwszorundowymi gośćmi z tegorocznego draftu może być ciekawa drużyna na zachodzie. Posiadanie zawodnika co umie rzucić i wykreować gra to mus w dzisiejszej koszykówce a Jerome może fajnie podbić wartość rynkową innych pod handel w trade deadline
Nets są na wschodzie.
Dobrze, że są playoffs. Więcej do czytania 🙂
Hejka,
zdążył z tym wsadem, czy nie zdążył Gordon?
Wg mnie powinna być dogrywka, bo dotykał opuszkami palców piłkę, gdy tablica się zaświeciła.
Najgorzej, że widać to dokładnie na jednym ujęciu, a na dwóch pozostałych już nie bardzo…
U mnie w domu twierdzą, że zdążył, mi jakoś to widzi się inaczej
Ja tez bym tego nie uznał.
Nie zdążył napewno przeanalizowałem z kilku perspektyw i przy prawie każdej kamerze da się wychwycić moment w którym Gordon jeszcze trzyma piłkę, a zaczyna się już świecić czerwone światło. Ułamki ułamków sekundy ale jednak. Inna sprawa że tam był kontakt z reką Hardena przy wsadzie, ale też mam wrażenie że sędziowie od jakiegoś czasu ogólnie nie gwiżdżą w tego typy sytuacjach kiedy jest kontakt przy wsadzie.
Kiedy pokazywali pierwsze ujęcie, to też pomyślałem, że nie ma szans. Przy drugim ujęciu nie byłem już taki pewien, a po trzecim nic już nie wiem, więc wszystko gra.
Zdążył
z tym prawdopodobieństwem, to chodzi o 50+% szans, a nie pewność.
Jestem cholernie ciekaw, jak Ty sobie radzisz z deprywacją snu.
Akcją nr 1 przepychanka Jokic vs Zubac, faul Jokicia. Akcja nr 2 parę sekund później ta sama przepychanka, w tym samych miejscu faul Zubacia. Ale się Jokic zagotował machając i krzycząc do sędziego, że przed momentem to było to samo, ale faul byl jego (Jokicia). Fajne dwie ekipy się spotkały niestety w pierwszej rundzie.
Buddy Hield dzisiaj pomógł ale jako kibica GSW krew mnie zalewa jak patrzę na jego grę w obronie. A jak jeszcze zaczyna kozłować to ciśnienie skacze do 200
Zostaw Buddiego, zrobił 3 steale i 2 straty i był na +14, czyli druga lokata w drużynie. Bez Hielda i mistrza short-rolla Paytona GSW nie wyciągnęliby tego meczu. No i sędziowie w końcu trochę pogwizdali na Houstonowych zapaśników.
A oglądałeś mecz czy tylko w boxscore zajrzałeś?
Mecze super. Po takim meczu to chyba bardziej Jokic MVP😁, ale Shaiowi też się należy.
Ciężko nie kibicować Denver, skład niby gorszy, kompetencje też, ale charakter po ich stronie 🎉
No i Clippers przegrali przez detale dwie gry. Harden czy Kawhi to jednak nie ten poziom dominacji i kontroli gry co Joker. Gdyby Kawhi miał atletyzm Anta… Klątwa Clippers trwa. Przygotowani, jak nigdy, przegrywają jak zawsze. Tym razem rzutami na taśmę. W każdym razie teraz szala w serii bardziej jest po stronie Nuggets.
Kawhi w wieku Anta był chyba równie atletyczny😀
Bartek jest szefem wszystkich szefów. Rewela taka relacja <3
W 2005 roku miałem 23 lata i grałem z anglikami w basket na wyspach 🙂
Ty, to tak jak ja, znamy się?
Obawiam się, że nie i żałuję 🙂
Bartek super opis końcówki dwnver-lac! Jest formą u Ciebie na PO, propsy!
To jest opis godny pierwszej rundy play off . Szacun. Dla mnie jesteś nieustającym MVP , która z pasją opisuje to, co się dzieje w NBA. Wielkie dzięki .
swoją drogą z dobitką Gordona, to dlaczego rozpatrują puszczenie piłki, skoro wcześniej przekroczyła obwodem obręcz? Przecież przekroczenie zalicza kosz, a wypuszczenie piłki ma znaczenie przy rzucie zwyczajowym, a potem może sobie wpadać po czasie. Tutaj kosz powinien być zaliczony w czasie, niezależnie od kontaktu?
Ławka Denver w sumie 4 pkt. Znowu!
Minuty jakie gra ich pierwsza piątka to jakieś szaleństwo. Podobno MPJ i Gordon z kontuzjami. A to dopiero pierwsza runda.
Szczerze współczuję.
W 2003 zdałem maturę . W 2005 już 2 rok pracowałem na etacie w magazynie supermarketu, Firma z Krakowa wydała „Nielegalne Rytmy” a ja pracowałem nad swoim 3 demo.
Tukaer”Nic nie robię ” .
Czuję się staro. 🙁
Jxxxć to.
Teraz wszyscy razem: WAAARRIIOOORRSS
Ja w 2005 mature pisałem. Lol.#
Takie pisanie super że wiosna nawet nie ważna. Dzięki Bartek.