Ech ci Lakersi…

2

Jeszcze tydzień byli absolutnymi faworytami do trzeciego mistrzostwa z rzędu, a ich bilans od meczu gwiazd w lutym był najlepszy w całym NBA. Ale wiadomo,  LA zawsze musi nas czymś zaskoczyć… Graj z nimi ze strachem w oczach – zmiażdżą cię 20 punktami, postaw się – a odpowiedzą walką i też wygrają, daj z siebie wszystko, nie odpuszczaj przez cały mecz, a rozsiądą się jak Indianie dookoła ogniska i nie zauważą, że to już koniec spotkania.

> Znów grają na śpiąco, jakby zupełnie ignorowali przeciwników, czego rezultatem są 3 porażki z rzędu.

>Nie patrzą gdzie podają – w meczu z Denver dwa razy stracili piłkę wybijając ją spod własnego kosza! 20 strat zanotowali z Nuggets, 19 z Jazz i 17 z Warriors. Pocieszające, że przynajmniej popełniają ich coraz mniej 😉

>Pau Gasol „zniknął” i nie wiadomo, kiedy znów pojawi się pod koszem LA. Może za bardzo wziął sobie do serca komentarze Amar’e Stoudamire’a, który ostatnio nazwał go  mięczakiem. No cóż w ostatnich trzech meczach faktycznie Gasol gra trochę zbyt „finezyjnie”, a podkoszowi rywali robią z nim co chcą – jak David Lee i Lou Amundson w meczu z Golden State.

> Nie chce im się grać w obronie przeciwko szybkim graczom obwodowym. Obrona przed wejściami pod kosz to odwieczna bolączka Lakers. Wystarczy spojrzeć co robili z nimi po kolei: Gallinari, Lawson, Gordon Hayward, Earl Watson… ktoś znał wcześniej te nazwiska? No właśnie… strach pomyśleć jakie kuku może zrobić Lakersom Derrick Rose w ewentualnym finale NBA.

> Żadna z drużyn jeszcze nigdy nie wyglądała na tak znudzoną… bo przecież mecze w sezonie nie mają znaczenia? Przewaga własnego parkietu? Jak będzie trzeba wygrają i na wyjeździe…

> Kobe? Kobe jest już stary… nie chce mu się biegać, piłka wypada mu z rąk, rzuca jakby chciał rozwalić tablicę kosza…

Acha, tylko, że wciąż w redakcji GB uważamy, że zdobędą tytuł 🙂

Ostatnie Wpisy

2 comments

Gwiazdy Basketu