fbpx

Alfabet Granta Hilla: nikt nie prosił, każdy potrzebował

27

Czołem, drodzy Czytelnicy! Święta Wielkanocne już za nami, więc teraz kolejnym “highlightem” w kalendarzu będzie majówka. Trochę trudno w to uwierzyć, bo pogoda za oknem bardziej na ferie zimowe niż na maj. W takim oto anturażu oddaję w Wasze czcigodne ręce ów wpis, który jest niczym ciepły weekend po męczącym, dżdżystym tygodniu. Alfabet Granta Hilla – nikt nie śmiał prosić, ale każdy potrzebował. Przypomnijmy sobie tego kultowego gracza złotej ery NBA lat dziewięćdziesiątych.

#A jak Atlanta

Po sukcesie Dream Team I w Barcelonie, na Igrzyska 1996 skierowano drużynę składającą się w dużej mierze ze złotych medalistów z poprzedniego turnieju w Hiszpanii. Byli to Charles Barkley, Karl Malone, Scottie Pippen, John Stockton i David Robinson. Wsparli ich Hakeem Olajuwon, Gary Payton, Shaq O’Neal, Penny Hardaway, Reggie Miller, Mitch Richmond i… last but not least, najmłodszy w składzie, 23-letni Grant Hill. Zawodnik Pistons dopiero co ukończył był swój drugi sezon w NBA ze statystykami na poziomie 20.2/9.8/6.9. W ekipie olimpijskiej był najlepszym przechwytującym w drużynie, co biorąc pod uwagę nazwiska takie jak Stockton, Pippen czy Payton jest niezłym wyczynem. W meczu o złoto Team USA pewnie pokonał Jugosławię.

#B jak bio

  • Grant Henry Hill
  • urodzony 5  października 1972 roku w Dallas
  • pozycja SG/SF, jednak uznawany za gracza typu point forward
  • wzrost 203 cm, waga 102 kg
  • rozpiętość ramion 213 cm
  • znaki szczególne: nienagannie przystrzyżona bródka, obuwie FILA, brak dziar

#C jak Clippers

Los Angeles Clippers z pewnością nie są klubem, w którego trykocie fani NBA widzą Granta Hilla, gdy zamkną oczy, ale faktem jest, że 40-letni Hill rozegrał dla nich 29 meczów w sezonie 2012/2013, jego ostatnim w NBA. Było to jeszcze za trenera Del Negro, ale CP3, Blake Griffin i DeAndre Jordan już grali, więc można powiedzieć, że na kawałek Lob City się załapał.

#D jak Detroit

Ech… Detroit Pistons. To w tym klubie Hill spędził najlepsze lata w NBA, grając tu między 1994 a 2000 rokiem, rokrocznie zasilając szeregi All-Star Game (pardon, w 1999 miał przerwę od Meczu Gwiazd ze względu na lockout). Jego średnie z tego okresu to 21.6/8/6.3. To wówczas porywał fanów swoim lekkim stylem gry, sprawiając wrażenie, jakby biegając unosił się kilka centymetrów ponad parkietem. Koszulka z nazwiskiem Hill była wówczas marzeniem każdego fana NBA w Polsce. A skoro już mowa o koszulkach, to płynnie można przejść do kolejnego hasła…

#E jak era, czyli Teal Era

W sezonie 1996/1997 Detroit Pistons wprowadzili nowe logo, czyli kultowego mustanga z płonącą grzywą i font z rurami wydechowymi w literze “S”. Używali tego wzoru do 2001 roku, kiedy nastąpiła kolejna zmiana kolorystyczna. Od morskiego koloru ich meczowego przyodziewku lata 1996-2001 to właśnie “teal era”. I nie wiem jak Wy, ale ja, słysząc Grant Hill, widzę go właśnie z mustangiem na klacie.

#F jak FILA

A skoro już mowa o symbolach… “Fila Granta Hilla” to niemal jak slogan. Zawodnik w czasie swej kariery grał również w Nike i Adidasach, ale żaden model ani marka nie są z nim kojarzone w takim stopniu jak pierwsze trzy modele FILA Grant HILL.

Oprócz zawodnika Detroit, twarzami marki byli również Jamal Mashburn, Chris Webber czy Jerry Stackhouse. Był to skierowany do młodzieży brand, stawiający na popularnych i widowiskowo grających zawodników młodego pokolenia. Myślę, że gdy Hill podpisał w 2018 roku dożywotni kontrakt z tą marką, porządek świata został w jakiś sposób przywrócony. Obuwie FILA możemy dostrzec również na nogach 2Paca z All Eyez on Me:

#G jak Grant Hill pije Sprite

Hej, czy to Grant Hill? Grant Hill pije Sprite’a? Nie tylko FILA sprzedawała swoje produkty promując się dzięki Hillowi. Slogan “Grant Hill pije Sprite’a” zastąpił “Kontroluj pragnienie”, a z reklamy mogliśmy się dowiedzieć, że żeby dostać się do NBA, trzeba… trenować.

#H jak Hall-of-Fame

Swoją tabliczkę w Springfield Grant Hill odsłonił w 2018 roku, razem z takimi zawodnikami jak:

  • Ray Allen
  • Maurice Cheeks
  • Charles “Lefty” Driesell (trener)
  • Jason Kidd
  • Steve Nash
  • Tina Thompson
  • Dino Radja
  • Charlie Scott

#I jak “if…” co by było gdyby?

Nigdy nie dowiemy się jaki poziom osiągnąłby Hill, gdyby dane mu było w pełni rozwinąć drzemiący w nim potencjał. Na początku swojej drogi w NBA był przymierzany, trochę przedwcześnie i na wyrost, jak się potem okazało, do butów Michaela Jordana. Znany komentator sportowy, Dick Vitale nazywał go slasherem. Hillowi wróżono też największe prawdopodobieństwo na długą i owocną karierę z całej klasy draftu 1994 roku. Stało się odrobinę inaczej. O wszystkich “następcach Jordana” pisałem kiedyś tu:

#J czyli “jak go zwą?”

Grant Henry Hill miał w NBA kilka przezwisk. Te najbardziej znane, wiele mówiące również o jego grze to G-Money i Mister Nice. To ostatnie odnosi się również do jego sposobu bycia.

#K jak kontuzja

Dokładnie 15 kwietnia 2000 roku, na dwa tygodnie przed playoffs, Hill skręcił kostkę w meczu z Cavaliers. Sztab medyczny Pistons orzekł, że to nic poważnego i zawodnik dalej grał, pomimo silnego bólu, aż do meczu numer dwa pierwszej rundy z Miami, kiedy złamał tę nieszczęsną kostkę. Już wcześniej było wiadomo, że zawodnik najprawdopodobniej poszuka innego klubu, toteż sytuacja z kontuzją obudziła wiele teorii spiskowych. Sam zawodnik przyjął wieść o złamaniu… z ulgą. Na tamtym etapie kostka dokuczała mu już tak bardzo, że ledwo zakładał buty, a lekarze Pistons przed meczami i po odstawiali cuda, żeby jakoś postawić go na nogi.

Kiedy doznałem urazu, to było w czasie kiedy gra w koszykówkę była dla mnie łatwa. W lot chwytałem to, co działo się na boisku. Wchodziłem w swój prime. Czułem, że kolejne 4-5 lat to będzie okres, kiedy naprawdę zaznaczę swoją obecność w tej lidze [Hill]

Tak się nie stało. Koniec końców trafił do Orlando Magic w wymianie za m.in. Bena Wallace’a. W Orlando miał stworzyć świetny duet z Tracym McGradym, ale niestety kontuzja odnowiła się, a kolejne lata były dla Hilla pasmem operacji i rozpaczliwych prób powrotu. W 2003 roku po piątej operacji kostki stan zdrowia zawodnika pogorszył się na tyle, że wymagał hospitalizacji. Infekcja gronkowcem, jakiej się nabawił, omal nie wpędziła go do grobu. Podobno groziła mu amputacja. Na szczęście udało mu się wygrać z chorobą, ale na ligowy piedestał już nie powrócił. Nie znaczy to jednak, że był słabym zawodnikiem. Na to miał zbyt wiele talentu i zbyt wysoką etykę pracy.

#L jak lider

W skróconym lockoutem sezonie 1998/1999 Hill przewodził swojej drużynie w punktach, zbiórkach i asystach po raz trzeci w karierze, co wcześniej więcej niż raz udało się tylko Elginowi i Wiltowi Chamberlainowi.

Hill, jako zawodnik Pistons rokrocznie poprawiał swoje statystyki, będąc jednocześnie najlepszym podającym ligi wśród nie-obrońców w latach 1995-1999. Niemniej, o jego przywódczych kompetencjach równie wiele mówi rola, w jaką potrafił wejść, kiedy argument bycia super-gwiazdą przestał w jego przypadku obowiązywać.

#M jak Magic

W Orlando Hill spędził lata 2000-2007. W ciągu czterech sezonów tylko 47 razy wybiegł na parkiet z Tracym McGradym. Był w klubie, gdy T-Maca zastąpił Stevie “Franchise” Francis, na własne oczy obserwował narodziny Dwighta Howarda w NBA. Jako zawodnik Orlando, Hill notował średnie 16.4/5.0/3.1, notując 50% skuteczność z gry.

#N jak numer na koszulce

Przez całą karierę w NBA Grant Hill występował z numerem 33.

Moim ulubionym zawodnikiem przez cały czas był Magic Johnson. Więc gdy dowiedziałem się, że w liceum nosił #32, ja też wybrałem ten numer. Potem, na uczelni Duke, z numerem #32 grał oczywiście Christian Laettner, więc ja nie mogłem go wziąć. Na szczęście Magic na uczelni też występował z #33, więc go przejąłem i tak zostało.

#O jak osiągnięcia

Lista osiągnięć Granta Hilla jako zawodnika NBA jest pokaźna, mimo kariery naznaczonej kontuzjami.

  • 7 występów w All-Star Game
  • 6 nominacji do All-NBA Teams ( w tym All-Rokie First, All-NBA First i 4x All-NBA Second)
  • statuetka ROTY do spółki z Jasonem Kiddem
  • trzecie miejsce w głosowaniu na MVP w 2007 roku, po Karlu Malone i Michaelu Jordanie
  • złoto na Igrzyskach w Atlancie
  • najwięcej triple-doubles w NBA w latach 1996-1998
  • rekordy meczowe: 46 punktów, 18 zbiórek, 14 asyst

#P jak po NBA

Dla Granta Hilla w zasadzie nie ma “po NBA”, bo dalej jest jej częścią. Aktualnie jest mniejszościowym właścicielem Atlanta Hawks. Stał się nim na mocy wykupu, przeprowadzonego w 2015 roku przez grupę inwestorów pod wodzą Tony’ego Resslera, której Hill był częścią.

#Q jak “quote”

Obowiązkowy cytat bohatera artykułu:

Ludzie nie zdają sobie sprawy jakiej presji, psychicznej i fizycznej, wymaga sezon złożony ze wzlotów i upadków. Kiedy dni pełnej dyspozycji przeplatasz z walką o zdrowie i kiedy walczysz sam ze sobą, by drużyna mogła na ciebie liczyć.

#R jak… Rodman

Wydawać by się mogło, że taki sympatyczny gość jak Grant Hill spotykał na swej drodze jedynie życzliwych, ale wcale tak nie było. Jednym z jego najzagorzalszych przeciwników był Dennis Rodman, który wojował z nim od pierwszych dni w lidze.

Uznałem, że to żałosne. Tak jakby liga zdecydowała odgórnie, że Hillowi od pierwszego dnia należy się miejsce w panteonie gwiazd [Rodman]

Rodman wyjaśniał swoją niechęć do Hilla, Shaqa i im podobnych młodych gwiazd formatu AAA w swojej książce “Bad as I wanna be”, wydanej w 1996 roku. Chodziło o pobłażliwe traktowanie tych graczy przez sędziów, kosztem defensorów takich jak Rodman. Zawodnicy przynoszący tak zwane “entertainment money” mieli zdaniem Rodmana dostawać fory i być sztucznie kreowani na gwiazdy od pierwszych chwil w NBA, by spotęgować ich marketingowy potencjał.

#S jak Suns

W ekipie Phoenix Suns Grant Hill spędził sezony od 2007/2008 do 2011/2012. W tym czasie notował średnie na poziomie 12.1/4.7/2.5.

#T jak teledysk

Grant Hill wystąpił w clipie “Rockstar” zespołu Nickelback. Razem z nim pojawiły się tam takie sławy jak Kid Rock, Billy Gibbons (ZZ Top), Paul Teutul (Orange County Choppers), Nelly Furtado czy Króliczki Playboya Holly Madison i Kendra Wilkinson.

#U jak Uczelnia

Grant Hill trafił do NBA po czterech latach pod gwizdkiem coacha Krzyzewskiego w Duke. Zdobył dwa mistrzostwa NCAA (1991 i 1992). Zbiorcze statystyki Hilla z uczelni to 15/6.0/3.6.

#W jak wybór w drafcie

Grant Hill trafił do NBA jako trzeci pick draftu 1994. Wyżej poszedł tylko Glenn Robinson i Jason Kidd. Oprócz tej trójki z tamtego rocznika zapamiętaliśmy jeszcze przede wszystkim Juwana Howarda (#5) Eddiego Jonesa (#10) Jalena Rose’a (#13). Również wówczas do NBA trafił rezerwowy PF/C Dickey Simpkins, trzykrotny mistrz NBA z Chicago.

#X jak X factor?

Co spowodowało, że Hill, pomimo kontuzji miał tak owocną i długą (18 lat) karierę w NBA? Na pierwszym etapie była to podlana talentem wszechstronność i iście gwiazdorski potencjał. Później przede wszystkim umiejętność pogodzenia się z własnym miejscem w składzie, schowania ego do kieszeni i przystosowania do nowej roli. Trzeba solidnej dozy pokory, by wchodzić z ławki, po tym jak wszyscy wmawiali ci, że jesteś przeznaczony do wielkości. Ale, jak mawiał sam Hill:

Jeśli chcesz zasłużyć na szacunek, musisz go okazywać innym. Żyj według tego motto i przekonaj się sam!

Y jak You

A Tobie, Drogi Czytelniku, z czym kojarzy się Grant Hill?

#Z jak Złota Era NBA

Bohater niniejszego artykułu to przedstawiciel tzw. Złotej Ery NBA, kiedy wielu z nas złapało bakcyla oglądania najlepszej ligi świata. I jeśli byłeś jednym z tych gości, którzy wtedy zajarali się koszykówką, to możesz pamiętać, jak obiecywano ci, że od teraz to właśnie Grant Hill będzie kroczyć na przedzie koszykarskiego panteonu.

Niewielu chłopaków jest namaszczonych do tego, żeby być twarzą ligi. A kiedy Grant Hill trafił do NBA, tak właśnie się stało. Liga, zawodnicy, wszyscy inni dosłownie namaścili go na kolejnego mesjasza. Kiedy mówimy dziś o gościach po 203-205 cm, którzy umieją dryblować, to jest ich kilku, ale Hill był dosłownie pierwszym, który przy tym wzroście miał taki crossover. Może nie jak Allen Iverson, ale gdyby Iverson miał 203 cm wzrostu, to jego cross wyglądałby właśnie tak [Isiah Thomas]

Grant Hill, we salute you!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny alfabet, dzięki! Ale tutaj mi coś nie pasuje: ‘trzecie miejsce w głosowaniu na MVP w 2007 roku, po Karlu Malone i Michaelu Jordanie’ 😉

    (30)
    • Array ( )

      @BLC warto poprawić, bo znając życie za jakiś czas admin umieści gdzieś link do tego artykułu i fajnie by już wtedy była poprawna data 😉

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    BLC brawo za ar t.

    Z mojej strony dodam, ze Rodman zazdrosny, bo liga zawsze tak traktowała swoje przyszłe gwiazdy. Hilla lubili trenerzy, zarząd bo był dobrze wychowanym młodym człowiekim i miał dobra reputacje.

    Tekst BLC bardzo wyczerpujacy na bogato.

    To co mi imponowało w tym zawodniku to np nienaganna forma w wieku 40 lat wyżyłowany, szczuplutki lekki w ruchach świętny obrońca, a jak go teraz czasem widze w mediach to nadawał by się idealnie na polityka, rowniez za taktownosc.

    (19)
    • Array ( )

      Rodmana też trzeba zrozumieć, typ był głównie defensorem, z meczu na mecz robił dokładnie to samo, a w jednym z tych meczów gwizdali faule, w drugim nie. W dzisiejszej lidze wypadłby z gry za faule po 3 minutach pierwszej kwarty. To, za co dają dziś techniki, dla Rodmana było rozgrzewką 🙂

      Lubię ich obu, piękne wspomnienia nam zostawili.

      (9)
  3. Array ( )
    Kurła kiedyś to było :-( 8 Kwiecień, 2021 at 20:56
    Odpowiedz

    Świetny artykuł Panie BLC. Kurła kiedyś to było…..te budziki na człapakach Packa, Fila Grant Hill 2… All Eyez on Me, pierwszy 2 płytowy album z nagrodą Grammy, kurła kiedyś to było 🙁

    (8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Od czasów tamtej reklamy sprite’a z Hill’em na “sklejonego” dunka mówi się sprite.
    W moich kregach mówiło się gwóźdź ale nie wiem czy to jest uniwersalne określenie 😀

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    U nas na biosku, jak ktoś próbował zrobić dunka, ale walnął tylko piłą w obręcz to mówiło, że zrobił Spritea. Dzięki Grant!

    (21)
    • Array ( )

      Trudny wybór. Ale ze względu na sympatię do Granta to najbardziej mi go szkoda i tego niespełnionego potencjału.

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Aż się łezka w oku kręci na wspomnienia 🥺 ale on był subtelny w tych ruchach z piłką, faktycznie jakby się unosił poonad parkietem 👍

    (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie 1 model jego butów był najlepszy… Z braku numeru musiałem jednak kupić fila Jerry Stackhouse… Pamiętam do dziś cena wtedy 195000 zł 😀… Kiedyś to było 😀

    (6)
    • Array ( )

      Ja kupiłem Stakckhousy’ za małe. Ale cierpiałem zanim się jako tako rozbiegały. Piękne buty

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Te pierwsze File były super ale tylko do chodzenia. W moim odczuciu grając w nich czułem, że są trochę toporne i ciężkie. Ale design klasa 🙂

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Kojarzy się przede wszystkim z “dobrym chłopcem” w ekipie “Bad Boys” Co zresztą było na okładce magazynu koszykarskiego…

    (0)

Gwiazdy Basketu