fbpx

Na pohybel hejterom: Allen Iverson

18
allen-iverson

WADY

Nierówny rzutowo. Jeden ze skautów określił go jako Mahmoud Abdul-Raufa bez rzutu. Nie zgadzam się, moim zdaniem za kilka lat, dojrzalszy Iverson będzie wielokrotnym uczestnikiem All-Star Game.

Młodsi kibice nie pamiętają. Chris Jackson, a później Mahmoud Abdul-Rauf był jak Steph Curry, mijał kozłem i palił trójki z ośmiu metrów zanim stało się to modne. Miał odbicie, drybling i twardy charakter, ale o jego sile decydował właśnie rzut. Iverson to innego rodzaju bestia.

Momentami nieodpowiedzialny, nieobliczalny jeśli chodzi o decyzje z piłką. Najpierw rzuca, potem myśli.

Niekompletny jako rozgrywający. Będzie musiał nauczyć się dostrzegać partnerów.

Jak mu poszło? Z ostatniego miejsca w tabeli w 1996 roku, pięć lat później, w roku 2001 Sixers walczyli w Finałach NBA, a Allen Iverson odbierał tytuł ligowego MVP. Niestety, wyżej już nie podskoczyli. Jedenastokrotnie powoływany do All-Star Game, siedmiokrotnie zaliczany w poczet All-NBA Team, Iverson z ligi wyleciał przedwcześnie. Co było jego atutem we wczesnych latach kariery, przemieniło się w słabość na późniejszym etapie. Mowa o nieustępliwości, zaciętości, frontalnym ataku za wszelką cenę. Kiedy zdjęto go z afisza, przypisano drugoplanową rolę, spalił się.

Tak czy inaczej, była to jedna z najwspanialszych karier koszykarskich w dziejach. AI#3 urósł do rangi ikony, miał wpływ na miliony młodych ludzi, którzy jego crossover próbowali imitować na podwórkach i salach gimnastycznych całego świata. Prawda?

1 2

Ostatnie Wpisy

18 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Taka luźna uwaga, mam wrażenie że artykuły z tej serii są trochę za krótkie. Moim zdaniem lepiej było by dostawać coś rzadziej ale obszernej i w lepszej jakości niż częściej ale lakonicznie, propsuje

    (90)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    choroba czegoś nie kumam. Na pohybel hejterom w moim rozumowaniu powinno mówić o zawodnikach którym nie dawano szans no początku ich karier a potem talentem eksplodowali a nie numer jeden draftu któremu napisali w notce jedną czy dwie małe wady. a tak poza to i tak spoko się czytało;)

    (117)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetna seria!
    Jednak tutaj “na pohybel” jest nie do końca trafione. Wrecz przeciwnie – skauta, który przygotował ten raport zatrudniłbym jako przewodnika mojego życia;)
    tym niemniej gracz wybitny

    (49)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Bardzo fajny artykuł, o Iversonie zawsze mi się dobrze czyta. W końcu to dzięki niemu zacząłem grać w kosza i interesować się NBA. Nieważne co robił poza boiskiem, dla mnie i tak zawsze będzie przeeeekotem.

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny gracz który miał wpływ nie tylko na ligę ale także na styl życia młodzieży… Podobnie jak Latrell Sprewell, pokazali młodzieży z trudnych okolic że można zrobić karierę, być w wielkim świecie i zachować swój styl i osobowość!!! Panowie kiedyś zapoczątkowali modę na warkoczyki i luźne stroje… Oboje mega utalentowani, Iverson zabójczy cross a Spree zabójczy pierwszy krok… Moi ulubieni gracze tamtej epoki, szkoda że ich wybujałe zakończyło przedwcześnie ich kariery… Ale może dzięki temu też ich tak uwielbiamy niepokornych, niegrzecznych i utalentowanych Bad Boys:)

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie tylko zdziwiło, że nie zwrócono uwagę na kiepski wzrost i drobną budowę Iversona. A poza tym, racja tu scouting raport jest i tak mocno przychylny AI.

    (2)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Mój pierwszy koszykarski idol. Powtórzę to już któryś raz, ale to on w dużej mierze jest odpowiedzialny za to, że dziś zarwę nockę z NBA.

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A dla mnie Iverson to szczyt kategorii “wouldda-shouldda have been” – zaraz obok Granta Hilla.
    Tylko powody zupełnie inne. Zapewne w przeciwieństwie do wielu z dzisiejszych fanów Iversona – miałem przyjemność “na żywo” uczestniczyć w tym fenomenie. Co więcej AI to prawie mój rocznik i zupełnie moje warunki waga/wzrost 😉
    W latach 96 -2002 mojej “kariery” zawodniczej – A.I. był dla mnie Jordanowi Równym Bogiem Koszykówki. Dla mnie był inspiracją – “jak on może – to i ja mogę – przecież jest niewiele starszy i wcale nie większy” 😉
    Szczyt tej fascynacji to 2001 rok. Finał – odejście z Philly. Akurat zeszło się u mnie z przewlekłą kontuzją kolana i rezygnacją z koszykówki na poważnie (koniec studiów, początek pracy itp.).
    2 lata walki z rehabem dały mi zupełnie inną niż bałwochwalcza perspektywę.
    To co pisze scaut wpisuje się w to zupełnie. Wskazuje na konieczność pracy nad umiejętnościami PG. A.I. do końca kariery był na bakier z rozwojem. Takie podejście rozmyło końcówki kariery wielu zdolnych- leniwych – takich jak Shaq czy Barkley. Ale u A.I. – ten koniec był szybszy i bardziej bolesny – bo nie naznaczony kontuzjami.
    Oczywiście życzyłem mu kariery długiej jak u Stocktona – bez kontuzji i kłopotów, gdzie odchodziłby na wiosnę 2016 na własnych warunkach rzucając w ostatnim meczu 60 pkt…
    Ale to nie byłby A.I. – On musiał robić wszystko po swojemu – nawet na przekór logice. To było zarówno jego siłą, która dała mu MVP jak i przekleństwem, które wyrzuciło go z ligi, kiedy miał jeszcze trochę prądu…
    Dlatego właśnie brakuje mi w jego karierze takiej kropki nad i. Myślę sobie – co by było gdyby – A.I. miał głowę i etykę pracy poukładana jak np. Ray Allen, czy przywołany wcześniej Stockton.
    I choć wynik mógłby być dwojaki, bo kurs pod górę był jego siłą, to lubię sobie myśleć, że mogłoby być lepiej.

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu