fbpx

Kampania miłości w Big Apple

10

Kto choć raz oglądał Knicks w tym sezonie, ten wie, co potrafi, a czego NIE POTRAFI skrzydłowy Jared Jeffries. Podczas gdy większość graczy NBA nie przepada za meczami wyjazdowymi, swego rodzaju “zmorą” Jeffriesa są występy przed własną publicznością. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku Chicago i Keitha Bogansa w ubiegłym roku, Madison Square Garden często “buczy” z dezaprobatą patrząc jak Jeffries pudłuje kolejne rzuty, szczególnie te spod obręczy. Obaj zawodnicy prezentują spory talent defensywny, który jednak skutecznie przykrywa ich indolencja w ataku. Kibice jak to kibice, zdają się w ogóle nie dostrzegać poświęcenia Jeffriesa, wszystko co widzą to ten nieszczęsny airball, który raz po raz przypada mu w udziale. No cóż…

Łatwego życia w Nowym Jorku nie ma też Mike D’Antoni. Tegoroczny bilans Knicks nie daje powodów do satysfakcji, a więc szkoleniowiec wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję by poprawić morale w drużynie. Po ostatnim, nieoczekiwanym zwycięstwie nad ekipą Jazz wziął w obronę nieszczęsnego Jeffriesa, jak stwierdził: “Każdy kto buczy na Jareda powinien zastanowić się nad własnym losem. Przykro mi, kocham naszych kibiców, lubię Madison Square Garden, ale ten gość został w drużynie za minimalny kontrakt. Mógłby pójść gdziekolwiek indziej. Gra twardo jak nikt inny, mimo kontuzji, robi wszystko o co go poproszę. Bierze na siebie każdą szarżę, całą brudną robotę, każdą zbiórkę. Pracuje w każdej sekundzie. Tymczasem są ludzie, którzy patrzą na to i wciąż gwiżdżą. Ciężko mi to zrozumieć.”

Słysząc te słowa odpowiedział Jeffries:  “Doskonale rozumiemy się z coachem, umarłbym dla niego. Dlatego wymuszam szarże, rzucam się po piłkę, bo to najlepszy trener w N.B.A. Nie ma drugiego takiego w lidze, widać to patrząc na Jeremy Lina. Żaden inny coach nie dałby mu takiej szansy. Żaden nie dałby szansy mnie, Billowi Walkerowi, Landry Fieldsowi, Stevovi Novak – to jak dziś zagraliśmy dedykujemy trenerowi, który potrafi wyciągnąć ze swoich graczy to, co najlepsze.”

Co to? Kampania miłości w Big Apple? A może by tak rozmontować tę ekipę! Co myślicie?

Ostatnie Wpisy

10 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Czepiacie sie trenera, a za ten cały syf odpowiedzialny jest GM. Takiej rozpierduchy dawno nikt nie zrobil. Stracili na Billupsie 10 mln, oddali polowe składu do Denver, za Carmelo, który nic nie wnosi w ten zespół, z powodzeniem chłopaki którzy sa teraz w Denver grali by w NY, do tego jesli cofniemy sie w czasie, mozna bylo poczekac nawet na Melo i wziasc go za darmo, plus jakiegos dobrego PG i dzis bysmy mieli calkiem inny zespoł.

    (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Trener to jeden problem a GM to drugi. Na pewno z D’Antoni chłopaki których oddali do Denver nie mieli by takich wyników. A GM i Dolan to znakomity przykład pokazujący że gruby portfel nie przekłada się na wyniki drużyny. Mam nadzieje że D’Antoniego zwolnią i zatrudnią kto zmusi Stata i Karmelka do efektywnej gry w obronie

    (0)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    NYK wyglądają świetnie na papierku co jak co mają super offens no ale obrona wyglada bardzo źle Carmelo”rzucam 39% z gry”Anthony jest za leniwy na grę w D Amare gra przyzwoicie ale on nie może być w pełni wykorzystany w ataku ze względu na brak klasowego rozgrywajacego który umie zagrać pick&Roll moze zmieni to Baron Davis no ale jego D to też masakra miał to zmienić Chandler no ale sory on był wkomponowany w świetny team Mavs gdzie był częscią D a nie ma odpowiadać za cały D i nie da rady sam. Po sezonie pewnie D’Antoni wyleci… w Knicks publika jest wymagająca..

    (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Carmelo to leń niech go oddadzą póki jest coś warty , Amaiemu zmarł brat więc nei dziwota że nie gra najlepiej , do tego dochodzi brak dobrego rozgrywającego . Ja chce Feltona !

    (0)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Charles, wiekszej głupoty dawno tu nie czytałem, od tej którą Ty napisaleś.
    “Amaiemu zmarł brat więc nei dziwota że nie gra najlepiej”, od czasu śmierci brata, czyli 2 dni, 1 mecz, Amare nie grał, wiec nie wiem co ma śmierć brata do wyników Amare na boisku ????

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu