fbpx

Tragic Bronson, czyli co dalej z Brooklyn Nets

24

Dumny Nowy Jork. Najgęściej zaludnione miejsce w całych Stanach. To tutaj, na asfaltowych boiskach Harlemu i Brooklynu rodził się prawdziwy uliczny basket. Zajawkowicze od dziecka spędzający cały dzień z pomarańczową piłką. To tu przy aplauzie setek ludzi powstawały najbardziej ośmieszające zagania w dziejach koszykówki. W cieniu wielkich biurowców, na poziomie zero, w ciemnych zaułkach i okrytych złą sławą ulicach odbywała się gra na śmierć i życie. Na boisku albo dawałeś z siebie wszystko, albo traciłeś swój koszykarski honor. Każdy mecz był najważniejszy, bo dobry występ mógł dać Ci poważanie na dzielnicy. To właśnie w „wielkiej sypialni Nowego Jorku”, czyli na Brooklynie, koszykarskie tradycje New Jersey Nets próbuje kultywować rosyjski miliarder, Mikhail Prokhorov.

Niedźwiedź na Brooklynie

Majątek gościa wycenia się na 10 miliardów zielonych. Przejmując klub, umieścił w nim oczywiście swoich ludzi. Wyobraźcie sobie, że na amerykańskim Brooklynie koszykówką żądzą Rosjanie. Prezesem zarządu i prezydentem klubu również są obywatele Rosji. Pewnie myślicie, że to właśnie przez niekompetencje naszych sąsiadów Nets znajdują się dziś w takim dołku. Błąd.

Jednym z głównych winowajców jest… czarnoskóry Billy King. Potrzebny był człowiek, który zna miejscowy rynek, społeczność i ligę. W teorii wyglądało świetnie, patrzcie jakim składem na początku swojego panowania dysponował King:

Umówmy się, materiał na mistrza to nie był, ale nie było najgorzej. Niestety, dała o sobie znać niewidzialna ręka niecierpliwego właściciela, który chciał sukcesów tu i teraz. Prześledźmy więc od początku jak stopniowo rozmieniała się na drobne drużyna, która dziś szoruje brzuchem spód tabeli a na dodatek pozbawiona jest wyborów draftu.

Rozkład

W lipcu 2010 roku King pozwolił wejść na pokład samolotu lecącego do Houston niejakiemu Courtney’owi Lee, żeby w zamian przygarnąć Troya Murphy. Ten ostatni karierę w Nets zakończył po 18 meczach, znacie prawda? No na pewno.

Rok później Billy zdecydował, że precz pójdą: Derrick Favors, Devin Harris i wybór w I rundzie draftu 2011 roku, którym okazał się być wąsaty Enes Kanter. To nie koniec wyprzedaży, bo razem z nimi precz odesłano pick I rundy 2013 (Gorgui Dieng) wszystko za krnąbrnego, niemal wyrzuconego dyscyplinarnie w Utah, Derona Williamsa.

Czy było warto? Niegdyś był czołowym graczem ataku, miał jadowity crossover, ale odkąd trafił na Brooklyn gra wyłącznie gorzej. Po pierwszym wspólnym sezonie Nets poszli za ciosem i odnowili z D-Willem umowę o astronomicznej wartości 100 milionów dolarów. A potem, po trzech sezonach… zwolnili go z obowiązku świadczenia pracy na 5 kolejnych lat skutecznie czopując swe salary cap.

Rok 2012 przyniósł wymianę. Nets odstąpili chroniony pick pierwszej rundy w zamian Geralda Wallace. Fajny zawodnik, ale w tamtym okresie był już tak poobijany, że głowa nie wyrabiała. Wyniki: 9 punktów i 5 zbiórek w 31 minut gry. Nieźle? Zapomniałem dodać, że za oddane prawo draftu Portland wyłapali Damiana Lillarda.

Pieniędzy Prokhorovowi nie brakowało, więc sezon 2012/13, pierwszy po przenosinach na Brooklyn, zarząd rozpoczął z wysokiego C. Wymienili aż pięciu graczy. Oddali snajpera Anthony’ego Morowa i Jordana Farmara, dołożyli pick I i II rundy draftu w zamian otrzymując Joe Johnsona z Atlanta Hawks, któremu kolejno musieli zapłacić 90 baniek w 4 lata gry. Kto bogatemu zabroni? Tego samego lata, zakontraktowali Brooka Lopeza, który rok wcześniej wystąpił tylko w 4 spotkaniach. Płacili mu 15 milionów zielonych za sezon.

Najgorszy transfer w historii

Rok po domniemanym końcu świata, nastał kres jakichkolwiek nadziei na racjonalne zarządzanie klubem. Lecimy: Gerald Wallace i 4 stażystów, niechronione 1-rundowe wybory w kolejno: 2014, 2016 i 2018 roku oraz prawo do zamiany picków z Celtics w 2017 w zamian za podstarzałych Paula Pierce’a, Kevina Garnetta i Jasona Terry. Najgorszy transfer w historii?

Dość powiedzieć, że Danny Ainge powinien ufundować Kingowi pomnik przed TD Garden. To właśnie dlatego Boston najprawdopodobniej wylosuje w tym roku pierwszy pick draftu. Mają na to 25% szans oraz 64.3% szans na pierwszą trójkę!

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten skład Brooklynu akurat był beznadziejny, fatalna ławka, na poziomie S5 w NBA tylko dwóch graczy, w dodatku obaj wówczas trapieni przez kontuzje.

    (34)
    • Array ( )

      Zgadzam się z Tobą, ale tak czy siak jest dużo gorzej niż było – to jest kompromitacja całe to Brooklyn

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ruchy kadrowe Nets, a dokładnie Billego Kinga powinny być instruktażem dla przyszłych GMów “Jak nie zarządzać klubem”. Od roku coś zaczynamy myśleć(zaczynamy mówię jako kibic Nets). Próba ściągnięcia młodych, perspektywicznych(Crabbe, Tyler Johnson) zakończona jednak fiaskiem. Pieniądze są. Plan jest, dostosowany jednak do mocno ograniczonych możliwości. Tutaj trzeba robić wszystko od zera. Żadna licząca się postać nie przyjedzie do szorującej brzuchem dno ekipy. Nawet światła Nowego Yorku ich nie przyciągną. Młodość jest jedyną opcją. Ambitni, chcący coś udowodnić sobie i światu, pełni werwy narwańcy. Brooklyn musi stworzyć swój charakter. To będzie zadanie piekielnie trudne. Ale jeśli będziemy czekać do 2019 na picki nic one nie dadzą jak nie będzie już jakiegoś solidnego fundamentu. #letsgonets

    (4)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe itsonlyme
    Odpowiedz

    Moment przecież draft to nie wszystko . Ostatnio było o tym tutaj mowa że teraz trafić kogoś z drafu to sztuka. Popatrzmy na dwa ostatnie drafty,gdzie są czołowe numery i co prezentują a gdzie ich koledzy z odległych pozycji +30. Różnica nie jest taka ogromna między nimi, niekiedy ci z drugiej 30 są dużo lepsi.
    Zatrudnienie dobrego GM z głową na karku i scouting. Zapukać na hale do D(G)-League i tam może poszukać. Wystarczy spojrzeć w kierunku South Beach tam potrafili to w NY nie potafią ? NY chyba ma większe znaczenie na mapie koszykówki w USA niż Floryda ( póki co ), więc teoretycznie łatwiej kogoś namówić nawet z free agentów.
    Posunąć kilku zawodników, wyczyścić salary cup na ile jest możliwość i wcale nie musi to być kolejne kilka lat w niebycie. Zaglądając w ich przyszłoroczny budżet nie ma takiej tragedii. Ostatni rok Lopeza (22mln) i dwa lata Lina po 12 baniek. Reszta poniżej 10. Więc albo pogonią Lopeza w lato albo zbudują (na ile będą w stanie ) zespół w okół niego,chociaż to ryzykowne bo może odejść po sezonie i znowu wyjdzie lipa. Tylko kto teraz weźmie gościa z takim kontraktem w jego ostatnim roku.

    (17)
    • Array ( )

      No patrze na ten draft 2015 i cos sie srogo pomyliles. Poza Hezonja wszyscy zawodnicy sa na wysokim poziomie a wsrod nich jest kilku pewniakow do ASG. Ogolem patrzac na draft 2015, powoli pokazuje sie on jako jeden z najmocniejszych draftow ostatnich lat

      (4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe itsonlyme

      Po dwóch sezonach gry teraz co niektórzy przebijają się. Jedynie Towns odrazu po wejściu do ligi był gościem na to gotowym gdzie hype na niego był adekwatny i można śmiało powiedzieć że będzie on ASG już w przyszłym roku (może jeszcze Porzingis). Co do reszty hmm D’Angelo jeszcze niczym nie zachwycił i raczej nie jest franchise player, Okafor gra w pierwszym składzie bo kontuzję ma Embidii. Draft z którego tak naprawdę jest tylko trzech zawodników na miare franchise player ( Booker ).Gdzie hype był dużo większy. Może coś jeszcze się z nich jeszcze będzie,ale oni mieli zmienić obraz drużyn już w pierwszy dzień.

      (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Młodzi, ambitni, pełni werwy, walczaki. Tacy ludzie, którzy mają coś do udowodnienia sobie i światu. Brooklyn musi ich szukać. Jakiś plan już się pojawił. Próba ściągnięcia młodych Crabbe’a i Tylera Johnsona pokazał, że zaczynamy( my mówię jako kibic Nets) coś sensownego robić. Ta droga wydaje się być jedyną słuszną. Szanse na ściągnięcie jakiejś gwiazdy do ekipy szorującej brzuchem o dno są żadne więc trzeba wyrywać zadaniowców. Coś jak Heat w tym sezonie. Jak będziemy bezczynnie czekać do 2019 na swoje pierwsze istotne picki to minie się z celem. Brooklyn musi stworzyć swój charakter ale to długa i mozolna droga. Mimo wszystko trzymam kciuki! #letsgonets

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston już jest niezły, perspektywiczna a tu jeszcze będzie bardzo wysoki pick, który można zostawić u siebie albo przehandlować. Oj będą za rok Celci jeszcze mocniejsi

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Tacy nets powinni zostac przeniesieni sprzedani wywaleni itp. Oni juz nic nie ugraja. Moze za 5 lat. Ale czy aby? Watpie.

    (-9)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Worki ogórków?
    Pierce i KG mieli swoje lata ale graczami byli ponadczasowymi. Nie to co dzisiejsze LeBtony, Westbrooki, Curry i inne Hardeny.

    (-8)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe HeatLifer
    Odpowiedz

    Co do drużyny to Brooklyn będzie żałował jeszcze długo tej decyzji, ale jeżeli chodzi o wygląd znaczka, nazwę drużyny, koszulki i parkiet to moim zdaniem jedne z najlepszych w branży. Ja z miejsca zakochałem się w czarnym i białym jerseyu Brooklynu. Do tego znaczek jest też bardzo fajny i wygląda super na odzieży czy czapkach. Jestem bandwagonem kolorystyki i uniformu. Dla mnie są na drugim miejscu, zaraz po Miami, jezeli chodzi o jerseye, parkiet itp. I proszę bez hejtu, każdemu podoba się co innego, to jest tylko i wyłącznie kwestia gustu i z wielką przyjemnością dowiedziałbym się co podoba się wam, pozostali czytelnicy GWBA 🙂 Zapraszam do wyrażania opinii 🙂

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    pozdro dla wszystkich posiadaczy czapek Brooklyn Nets. Promujecie jedna z najgłupszych drużyn XXI wieku w USA. Peace Yo

    (0)

Gwiazdy Basketu