Detroit Pistons wracają na listę poważnych klubów NBA | Jimmy Butler brakującym ogniwem Warriors

25

Nie było mnie trzy dni, bo tournee odbywam po Polsce. Z rodzimej Gdyni trafiłem do Poznania, aktualnie jestem w Koninie, następnie Ostrów Wielkopolski i finał we Wrocławiu. Jeżdżę po kraju w poszukiwaniu największych amatorskich talentów koszykarskich kaperując ludzi do drużyny. 

Patronami odcinka są Batorex, B Giezek, Mrcn Kwcz, Szum Rodzi Hałas, M Kowal, B Cieśliński, Romek Jancik, Gobio Bros oraz T Bodzio. Takie wsparcie to muszę się postarać, musi być grubo. Gruby Bartek, gruby czwartek! Jedliście pączki? Dajcie znać w komentarzu, koniecznie też zostawcie suba i kliknijcie (żonie) w dzwoneczek. 

Detroit Pistons przekraczają wszelkie oczekiwania, bilans 33-26 oznacza, że wygrali do marca więcej meczów niż przez poprzednie dwa sezony! Na przestrzeni ostatnich trzech dni pokonali Clippers, a następnie mistrzów z Bostonu. Mało tego, że ograli, oni Celtics zdominowali (117:97). Wyprzedzali w każdym elemencie, śmiało szli na wymiany, a momenty zwolnienia brał na siebie klasycznie Cade Cunningham (21 punktów 11 asyst). Jeszcze lepiej, była to ósma z rzędu wiktoria zespołu. 

Co mogę ciekawego o DET powiedzieć? Jest taka ciekawa statystyka dotycząca Malika Beasleya (średnie 16.7 punktów 43% zza łuku) człowieka o złotym nadgarstku i tanecznym kroku, które demonstruje czasem po ważnej trójce. Beasley (26 punktów z Bostonem) ma taki sam walor jak każdy dominujący strzelec. Z im większą energią szuka miejsca do rzutu, wychodzi do podań i oddaje trójki, tym większą presję wywiera na rywala. Efektywność nie ma większego znaczenia. Najważniejsze jest zdecydowanie, wiara że trafi. Tak oto, kiedy Malik oddawał minimum trzynaście rzutów, Pistons wygrali 21 z 29 meczów. 

Nie, nie napiszę byście teraz jak najwięcej rzutów oddawali, bo na poziomie amatorskim przyniesie to więcej straty niż pożytku, ale na pewno lepsza zdecydowana próba niż żadna. Lepiej oddać trójkę „z biegu” niż się zakozłować i wypaść na aut, hehe. 

Jakie jeszcze walory mają tegoroczni Pistons? Świetna zbiórka po obu stronach, dużo fizyczności, wnoszonej na plac energii, sporo wymuszonych strat, a co za tym idzie: wiele łatwych punktów, po stratach rywala i ponowieniach akcji. Są drudzy w lidze w zdobyczach z kontry, szóste miejsce w zdobyczach z pola trzech sekund. Innymi słowy: grają twardo, a to może, a nawet musi się podobać. Deeetroit basketball!!

Najbardziej efektowna i „obrazowa” akcja to crossover Ausara Thompsona, który targnął Jaysona Tatuma ku podłożu:

Co jeszcze ciekawego wydarzyło się w ostatnich dniach za oceanem?

Shoot ’em up basketbal!!

Suns grali we wtorek grali w Memphis, gdzie oba zespoły nawrzucały łącznie 299 punktów. Po dogrywce, po dogrywce na szczęście. Phoenix to nie jest ekipa słynąca z obrony, ale trzysta punktów w meczu trwającym 48 minut, to już zalatuje All-Star Game. Kluczowe trafienie na remis w jeszcze regulaminowym czasie gry zaliczył prędki Ja Morant, który od drugiej połowy wchodził w strefę podkoszową rywala jak do siebie.

Kiedy w końcu został zablokowany piłkę dobił kolega Brandon Clarke, a w finale finałów, czyli akcji przypieczętowującej zwycięstwo Grizzlies, trzech poleciało do Ja pozostawiając rookie Wellsa sam na sam z koszem. Ten niewiele myśląc wyskoczył w górę i wsadził ją do obręczy, tak samo zdziwiony jak reszta. Suns to naprawdę jest dramat defensywny… Po sześciu ludzi po obu stronach zaliczyło dwucyfrową zdobycz, a ośmiu w sumie przekroczyło punktów dwadzieścia. 

Jedźmy dalej, Wolves sensacyjnie pokonali (131:128) OKC Thunder i to bez Goberta, DiVincenzo i Juliusa Randle. Otóż już tłumacze, nie wystąpił Chet Holmgren, a drugi ze środkowych Isaiah Hartenstein dostał w nos i łącznie pograł szesnaście minut (bez jego short-rolla, podwojenie SGA wciąż przynosi efekty). Oczywiście to nie tłumaczy czwartej kwarty w wydaniu 19:41, a następnie przegranej dogrywki.

Było dobrze, do przodu, jak zwykle, a następnie przyszło rozluźnienie i sytuacja wymknęła spod kontroli. Kiedy rozpoczęła się szarża tejże fizyczności i zasięgów zabrakło. Wolves nawet bez wspomnianych wyżej graczy warunki fizyczne mają solidne (McDaniels, Edwards, Reid) i bez podkoszowych ciężko z tym walczyć. Zresztą, zobaczcie na definiującą zawody akcję, w której ANT zablokował SGA. Obaj kocury straszne!

Poza tym bez większych zaskoczeń w lidze. Luka Doncic zaliczył swe pierwsze triple-double (19 punktów 15 zbiórek 12 asyst) w barwach Lakers. Chcą by zbierał piłkę (zalicza rekordowe w karierze tzw. rebounding chances) LeBron biega do przodu, reszta ma zastawiać deskę. Rywalami byli pozbawieni środkowego Mavericks, więc wyszło jak wyszło, bo chociaż Dallas oddało więcej prób rzutowych to, choćby za sprawą dwóch taranów (Luka, LBJ), Lakers zdominowali pole trzech sekund (52:34) i wygrali zbiórkę (57-45).  

Pierwszorzędny (znów) występ minionej nocy dał Tyrese Haliburton (33 punkty 11 asyst 12/15 z gry 7/9 zza łuku). W swym dziecięcym, entuzjastycznym stylu skakał z piłką i słał w powietrze bomby, które bombardowały obręcz z wysokiego pułapu i wysokim łukiem, siatkę palił. Raptors chcąc nie chcąc się nakryli nogami i machali kapciem. 

Dziewiąta przegrana z rzędu Philadelphia 76ers. Zespół tonie choć nie powinien biorąc pod uwagę skalę talentu Maxeya, George’a i kompanów, co nie? Tam morale zdechło, bo Nick Nurse to nie jest żaden charyzmatyk, a na studencki styl uprawiania koszykówki, polegający na intensywności i drapaniu, nachapanych mamoną, forsą nabitych graczy nie namówi i do niej nie przekona. Knicks w żadnym stopniu nie zachwycają (brak Townsa na dodatek) ale ten mecz, głównie za sprawą skutecznych Brunsona i Bridgesa, wezmą. Dwaj panowie B osiągnęli 62 punkty na 35 rzutach, więc szacun. Kluczowa sprawa, w przyszłym tygodniu powinniśmy wreszcie zobaczyć na placu Mitchella Robinsona!

Other NBA news

-> Shai Gilgeous Alexander zwolnił agenta, będzie sam się reprezentował. Biznes go kręci, czuję się pewny swej wartości na rynku i chce się spróbować. 
-> Paul George zapowiedział, że robi przerwę w nagrywaniu podcastów, aby „skupić się na walce o mistrzowski tytuł” ROTFL
-> Gregg Popovich odwiedził Spurs w ośrodku treningowym, wiemy że po przebytym w listopadzie udarze, Pop na pewno nie powróci na ławkę trenerską w tym sezonie, a być może już nigdy nie zobaczymy go za sterami klubu z San Antonio. Życzymy zdrowia!

-> Draymond Green nazwał Jimmy’ego Butlera brakującym ogniwem w Golden State Warriors. Od momentu dołączenia Butlera klub zalicza bilans 6-1, z czego ostatnie trzy mecze wygrali odpowiednio 24, 24 i 36 punktami. Ja uważam, że będą bardzo niebezpieczni w serii playoffs, bez znaczenia z kim zagrają. Ciekawostka: Dray i Jimmy mieli grać razem już lata temu, w barwach Chicago Bulls. Obu chciał w drafcie Tom Thibodeau, ale szefowie byli przeciwni.

Dobrej nocy wszystkim, jak zawsze doceniam i dziękuję za odwiedziny. Jeśli komuś mało mojego pisania, zapraszam na discorda, poczytacie sobie analizy, tam chcąc nie chcąc udzielam się codziennie. B 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam , jak jeździsz po ligach amatorskich to zapraszam do Koszalina , najstarsza i największą liga amatorska w Polsce, nie brakuje tu talentów. Pozdrawiam .

    (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej.ja też coś wyłuskałem na box office 🤫pierwsza 5 San Antonio zdobyła i (tu chyba rekord) 27 pkt. To hmm sam Apacz Hali z Indiany miał 33 🙈

    (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak sobie imaginuję.
    A może GSW to jest taka piaskownica do przywracania chłopakom ustawień pierwotnych systemu?
    Był kiedyś taki kolo, prospekt, dobry chłopak, błąkał się po lidze to tu, to tam. W końcu poszedł do GSW – cztery pierścionki.
    Potem następny, niby fenomen, wybryk natury, ale potem na swoim gucio ugrał i krzyczeli, że ciasteczko w kubeczku. Poszedł do GSW – dwa pierścionki.
    Potem trzeci – no słabszy od tamtych, siedział u siebie na wsi, myślał, że coś zdziała, przytulał się do drugiego większego, przyszedł trzeci, narwany – zwyzywał tamtych, że miękkie faje. Nasz kolo poszedł do GSW – nagle sezon życia, brakujące ogniwo drużyny – i pierścionek.
    Więc Jimmy, frędzlu cholerny, teraz nie masz już żadnego wytłumaczenia – albo bierzesz to z profesorami Stefanem i Drejmondem, albo idź w cholerę.

    (36)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Difens łins czampionszips.Pelinka tego nigdy nie zrozumie.
    Oddać genialnego obrońcę za beczkę piwa i paczkę Dončitos…Kaman Men.Aż mnie sumienie gryzie.
    To jest biznes.Masz frajajera to go golisz.Difens łins czempionszips.Teraz sprubuję im wyrwać Gejba Vincenta,chłopak umie bronić.Nie wierzę że zdołam wcisnąć im Irvinga…ale sprubuję, w końcu Pelinka to Pelinka…Gamoń gotów mi oddać nawet Maxi Klebera za pierwszą rundę i Derrika Livela. LOL.
    Z ośmiogwiazdkowego kurortu w Tworkach
    wasz goatGM.

    (-1)
  5. Array ( )
    Ciekawostka statystyczna 27 lutego, 2025 at 23:15
    Odpowiedz

    Mikal Bridges, który obecnie legitymuje się najdłuższą serią meczów zagranych z rzędu bez przerwy, spędza w tym sezonie na parkiecie średnio najwięcej minut na mecz (38,0).

    Seria 532 meczów Bridgesa jest 11. najdłuższą w historii ligi, ale jeszcze 6 meczów i wchodzi do dziesiątki. 🙂

    (32)
    • Array ( )
      Ciekawostka statystyczna 2 28 lutego, 2025 at 00:23
      Odpowiedz

      W tejże kategorii ciekawie wypada John Stockton, który w pierwszej dwudziestce zapisuje się… 2 razy: na miejscu 9. (609 meczów) i 16. (418).

      Na pierwszym miejscu oczywiście AC Green – 1192 mecze!

      A na trzecim niejaki Johnny “Red” Kerr – 844.

      PS
      Wydaje się, że panowie Johnny i Steve Kerr spokrewnieni nie są, ale obaj związani byli z Chicago Bulls (Johhny jako trener i później wieloletni komentator), łączy ich też zdobycie statuetki Coach of the Year (Johnny w 1967, Steve 2016).

      (23)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nikt ,poza autorem tekstu nie zwrócił uwagi na Tłoki!!! Ok, zasłużyli sobie latami klęsk, ale teraz? Pokonać Boston to jest świetna sprawa. Ja wiem lepiej pisać o LAL i to jest bezpieczny temat. Bawcie się dobrze.

    (10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wracanie do obrony i pozostawanie na połowie drużyny przeciwnej żeby potem dostać podanie jak w NFL to nie jest bieganie do kontry ale może mam złą optykę, nie znam się a koszykówkę oglądam pierwszy raz w życiu

    (6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Liczyłem na więcej po tym artykule. W lidze tyle sie wydarzylo przez te 3 dni, a o kazdym meczu 3 zdania opisujace to co sie w recapie zobaczy. Mecz Wolves to w ogole jakas aberracja statystyczna. Prawdobodobieństwa wygranej Minesoty oscylowało wokół 0.1% większość meczu. Finch nie wpuszcza Edwardsa na koniec. Dopiero na ten blok w dogrywce. Phx Minnesota również ciekawy , gdzie Morant rzuca ostatnie 5 punktów w tym trójka po tym jak spudlowal 9 kolejnych prób. Do tego mecze w ogóle nie opisane, a rowniez ciekawe jak Bucks Rockets.

    (11)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest jakiś newsletter czy na discorda trzeba się zarejestrować? I mean, przydałby się powiadomienia kiedy artykuł wychodzi, żeby codziennie nie wchodzić i nie sprawdzać bez sensu. No offence, praktyczne spojrzenie.

    (13)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      dokładnie, ostatnio to 2 max 3 artykuły w tygodniu. Nie wiemy czy to idzie w tym kierunku czy to chwilowe, bo jak tak ma być to opisywać mecze sprzed kilku dniu to już nawet człowiek ich nie kojarzy 🙂

      (7)

Komentuj

Gwiazdy Basketu