fbpx

Emeka Okafor: dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

18

Cztery lata to mnóstwo czasu – można skończyć liceum, jeśli nie powinie ci się noga. Można zostać inżynierem nawet z jednym powtórkowym semestrem. Niektórym w tym czasie urodziły się dzieci, a niektórzy dziećmi być przestali. W cztery lata Emeka Okafor zdołał wrócić do NBA po ciężkiej kontuzji przepukliny dysku. Droga powrotna na parkiety najlepszej ligi świata nie była łatwa, ale Okafor to dobrze przygotowany do trudnych zadań człowiek.

Sport nic dla nas nie znaczy

W 1976 z samolotu na lotnisku w Louisianie wysiadł Nigeryjczyk Pius Okafor, który w ręce mocno trzymał uzbierane 400 dolarów i studencką wizę, która otwierała jego drzwi do Ameryki. Przyzwyczajony do ciężkiej pracy i systematyczności dzielił studia z robotą na zmywaku, a następnie posadą taksówkarza i pracownika stacji benzynowej. Nigdy nie uprawiał żadnego sportu – jedyna rywalizacja jaka się dla niego liczyła to ta na polu naukowym. Do USA sprowadził swoją miłość, również Nigeryjkę, Celestine. Gdy Pius był już szanowanym księgowym, a jego wybranka pielęgniarką, pojawiły się dzieci.

Chukwuemeka Ndubuisi Okafor przyszedł na świat w 1982 roku, a imię jego znaczy “Bóg dobrze uczynił.” – powiem wam, ma to sens jeśli spojrzymy na dzieje Emeki. Chłopak wziął sobie do serca rady ojca i uczył się wytrwale. W piątej klasie wrócił do domu z płaczem. Rodzina zebrała się wokół zobaczyć co mogło przytrafić się pogodnemu zazwyczaj chłopcu, a ten powiedział – Tato, przepraszam, dostałem B z testu. Pierwsze B w całej edukacji. Ojciec stwierdził, że trzeba trochę odstresować syna i zapisał go do YMCA na zajęcia z kosza, Emeka jednak protestował przeciw takiemu marnotrawstwu czasu. Po pierwszy treningu zmienił zdanie stwierdzając, że to jest właśnie jego sport. Ojciec wciąż jednak powtarzał do znudzenia podczas wspólnych kolacji:

Sport nic dla mnie nie znaczy. Nawet jeśli miałbyś być najlepszym graczem w kraju, to kogo to obchodzi? Jeśli jesteś mądry, ludzie zaczynają cię szanować.

Ten dzieciak może osiągnąć co zechce

Po sukcesach w drużynie licealnej Emeka wybrał Uniwersytet z Cennecticut, gdzie szatnię dzielił między innymi z Charliem Villanuevą i Benem Gordonem. Po trzech latach nauki Okafor mógł pochwalić się 441 blokami, statystykami na poziomie double-double, nagrodą Most Outstanding Player turnieju NCAA i statuetką Big East Player of the Year… oraz średnią 3.73 najwyższą ze wszystkich atletów na uniwerku, na którym 42% koszykarzy w ogóle nie uzyskiwało awansu.

Jeden z profesorów uczących Okafora mówił:

Jeśli powiecie mi, że Emeka zostanie senatorem w Texasie, szefem w IBM, albo All-Starem w NBA, powiem tylko – OK. Ten dzieciak nie ma żadnych ograniczeń.

Kończący studia Okafor junior skromnie komentował, że woli pozostać sobą, ma szczęśliwe życie, na co w wywiadzie wtrącił się papa Pius mówiąc:

Możesz być milionerem, ale jeśli jesteś wykształcony szanują cię bardziej od niego. Ale jeśli zostaniesz milionerem, w dodatku z dobrą edukacją – to byłoby super.

Sukces za sukcesem

Pierwsze laury i zaszczyty Okafor zdobył jeszcze zanim zdąrzył założyć koszulkę Charlotte Bobcats, którzy wybrali go z numerem drugim draftu 2004, tuż za potężnymi plecami tegorocznej jedynki – Dwighta Howarda. Był to pierwszy wybór w drafcie świętej pamięci organizacji Bobcats.

Grafik ostatnich wakacji przed pierwszą pracą Okafor miał mocno wypełniony – reklamował grę NCAA March Madness 2005 ze swoją podobizną na okładce, i bagatela, wystąpił na Olimpiadzie w Atenach jako członek Team USA obok młodych LeBrona, Carmelo i Wade’a. Panowie nie przynieśli jednak chluby swojej ojczyźnie przegrywając już w meczu otwarcia z Portoryko 92-73, a w półfinale ulegli kroczącej po złoto Argentynie z szalejącym Manu Ginobilim na czele.

Jako najmłodszy z kadry i nieposiadający wielkiego wpływu na grę Okafor uniknął krytyki fanów i mediów. Stanął do pierwszego sezonu mocno zmotywowany co przełożyło się na 15.1 pkt., 10.9 zbiórek (najlepiej z rookies) i prawie dwa bloki na mecz (drugi wynik w roczniku, za Joshem Smithem). Wszystkie te osiągnięcia przyniosły mu nagrodę Rookie of the Year, tuż przed swoim współlokatorem z czasów uniwersyteckich – Benem Gordonem.

W szatni Bobcats, którzy wygrali w rozgrywkach 2004-2005 tylko osiemnaście spotkań nie było wiele powodów do radości, ale gdy magazyn People nazwał Okafora najprzystojniejszym rookie i umieścił go na liście najseksowniejszych celebrytów, starsi zawodnicy mieli sporo materiału do żartów z żółtodzioba. Emeka jednak w nie zwracał na to szczególnej uwagi, w samolocie i autobusie głównie spędzał czas na czytaniu. Udany rok zakończył spotkaniem ze swoim idolem z młodości, Dikembe Mutombo, który kazał mu nadal ciężko pracować. Zupełnie jak ojciec.

Lata w przeciętności

NBA to nie bajka Disneya, tu nie wystarczy dużo trenować by założyć mistrzowski pierścień. Droga Okafora przypomina wiele innych karier – solidny zawodnik ze statystykami na poziomie podwójne zdobyczy tkwi w klubach dalekich od aspiracji na udział w play-off. Emeka rozegrał 590 gier dla Bobcats, Hornets i Wizards i tylko sześć spotkań w play-off. Nigdy w swojej karierze nawet nie próbował oddać rzutu za łuku, to były inne czasy, inna gra.
Już przeprowadzając się do stolicy w 2012 roku określał siebie jako weterana, który pokieruje młodym zespołem. Po jednym sezonie w barwach Czarodziejów, w trakcie którego doznał dotkliwej kontuzji pleców, w Waszyngtonie zastąpił go nasz rodzynek, Marcin Gortat, do którego jeszcze w tym tekście wrócimy.

Rehabilitacja, szczególnie po ciężkim urazie, to nie jest coś o czym codziennie rozpisują się media. Okafor zniknął na cztery lata, a w NBA jest to niezwykle wiele. W tym czasie LeBron wrócił do Cavs, Kobe zakończył karierę, Golden State stało się niepokonane, trójki okazały popularniejsze od rzutów pola, a JaVale Mc Gee został MVP Shaqtin’ a Fool. Ball zaczęło znaczyć więcej niż tylko piłka.

Mając siedem godzin

Powrót do uprawiania jakiegokolwiek sportu po tak długiej przerwie wymaga nie lada odwagi i zaciętości, a co dopiero chęć zakończenia kariery na swoich warunkach, ponownie w najlepszej lidze świata.

Szczerze mówiąc – myślałem, że powrót będzie znacznie prostszy. Dziesięciodniowe kontrakty… to aspekt NBA o którym nie miałem wcześniej pojęcia, ponieważ podczas mojej kariery nigdy nie musiałem w nich uczestniczyć [Okafor]

Po pierwszym perfekcyjnym sezonie w Bobcats, Emeka nigdy nie miał statusu gwiazdy, ale zawsze był traktowany jako solidny gracz przymierzany raczej do pierwszej piątki, dlatego nic dziwnego, że perspektywa powrotu do NBA przez ligi letnie, G-League i krótkoterminowe kontrakty mogła go zaskoczyć. A tak się właśnie stało.

Na treningi pierwsi zaprosili Okafora ciągle poszukujący weteranów 76ers, których młody narybek z procesu potrzebuje solidnych wzorców w szatni. Jahill Okafor miał więc okazję poćwiczyć ze swoim starszym, dalekim kuzynem. Nie na długo jednak gdyż Emeka został wysłany do G-League, a Jahill próbuje obecnie odnaleźć się w szeregach Nets.

Gdy Okafor pierwszy raz wszedł do szatni Delaware 87ers, drużny stanowiącej zaplecze dla Filadelfii, zarówno on, jak i nowi, o ponad dziesięć lat młodsi koledzy przeżyli szok. Jeden z graczy miał w swojej kolekcji kartę z rookie sezon Emeki, a inny stwierdził, że oglądał jego wyczyny w NCAA kończąc piątą klasę podstawówki. 35-latek też czuł się nieco nie na miejscu, a problemy, które zapewne zna każdy zespół w PLK były dlań nowością – a to autobus spóźnił się kilka godzin, a to przychodzisz na trening a sala jest jeszcze zamknięta a woźnego ani widu, ani słychu. Jeździsz na mecze do Oshkosh, Wisconsin i zastanawiasz się gdzie to do diabła jest. Podczas jednej z gier nosisz strój przypominający ubranko Sponge Boba i myślisz, że to tylko kiepski żart…

Nie na miejscu

Pewnego wieczoru DeMarcus Cousins doznaje kończącej sezon kontuzji o czym pisze prasa na całym świecie. Tego samego dnia Emeka Okafor szykuje się do meczu z Grand Rapids Drive o czym piszą tylko lokalne media. Telefon dzwoni, i uwielbiający mieć wszystko zorganizowane Okafor otrzymuje wiadomość, która uniemożliwia jakikolwiek plan – za siedem godzin masz być w samolocie – i tak przygotowany tylko na jednodniowy wyjazd zawodnik z trzema parami skarpetek wylatuje do Nowego Orleanu by udowodnić swoją przydatność dla drużyny. Następnego dnia udzielał dziennikarz zapytał nowego zawodnika Pelicans jakie oczekiwania ma wobec niego trener Gentry. W odpowiedzi usłyszał

Właściwie to nie wiem. Dosłownie jeszcze nie rozmawialiśmy. Nie było czasu, jestem tu od 24 godzin podzielonych na podróże i sen. Od dzisiaj zaczynam uczyć się zagrywek.

Do gry Emeka wnosi przede wszystkim pewność siebie, twarde zasłony, solidną defensywę, obronę obręczy i ewentualne zdobycze punktowe spod samego kosza. W wygranym po dogrywce meczu z Heat zaliczył 5 bloków i siedem zbiórek w studencki kwadrans. Gdy w zaledwie drugim spotkaniu po czteroletniej przerwie miał wystąpić przeciwko Embiidowi stwierdził:

Będzie w porządku. Słuchajcie, walczyłem przeciwko Jermainowi O’Neolowi i Yao Mingowi. Grałem przeciwko Shaqowi.

Koniec na własnych warunkach

Pelicans poinformowali, że zatrzymują Okafora do końca sezonu, gdyż… “to człowiek poświęcony w całości dobru drużyny, a inni zawodnicy go lubią i szanują. Możesz grać nim pięć minut, możesz grać dwadzieścia albo wcale, ale on zawsze profesjonalnie wykonuje swoją robotę”.

Bycie częścią NBA to wyjątkowa sprawa. Jeśli masz szanse tu grać, starasz się robić to najdłużej jak tylko możesz. To marzenie wszystkich graczy. Nie można się zatrzymywać, poddawać. Próbujesz się utrzymać dopóki nie masz już sił.

Po dwóch 10-dniowych kontraktach Emeka może w końcu rozpakować walizki. Takiego nastawienia na najbliższy czas życzę rok młodszemu… Marcinowi Gortatowi.

[Grzegorz Szklarczuk]

Ostatnie Wpisy

18 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki wielkie za ten artykuł!
    Bardzo dobrze przybliżyłeś sylwetkę Emeki. I muszę przyznać, że nie da się gościa nie lubić.

    (68)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Co admin sądzi aby zrobić w najbliższym czasie artykuł o Jrue Holiday’u? Znowu wraca na poziom All-Star. Warto go wziąć na pod uwagę bo ostatnio to gra na miarę swojego kontraktu.

    (44)
    • Array ( )

      Jednak to był strzał w 10 przesuwając go na pozycję wyżej i sciagajac z niego większość odpowiedzialnosci za kreowanie.

      (1)
  3. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Panowie, czasami rece opadaja… jak piszecie ze Okafor mial srednia 3.73 to chyba warto podkreslic ze to na 4 stopniowej skali, gdzie srednia 4.0 to z kazdego przedmiotu A na skali (A, A-, B+, B, B-, C+, C, C-, D+, D, D-, F)…
    czyli F=0, D=1, C=2, B=3, A=4 … bo jak tego nie tlumaczycie to jeszcze ktos gotow pomyslec ze to srednia 3.73 na naszej skali ocen czyli bardzo przecietny idiota…

    (65)
    • Array ( )

      Racja, nie dopisałem tego., ale kontekst tekstu wskazuje raczej, że przeciętnym idiotom Okafor nie był. Ale rzeczywiście nie ma skali w tekście.

      (7)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      @Grzesiek.. idiotą, a nie idiotom… chodzi tylko o to, ze jezeli ktos w USA sie nie uczyl to ciezko bedzie mu ocenic co to znaczy srednia 3.73…

      (23)
    • Array ( )

      Podejrzewam , że większość koszykarzy poważnie myślących o NBA nie osiągała by nawet 3,75 w “naszej” skali ocen
      Zresztą kolega autor napisał, że 42% w ogóle nie uzyskiwało awansu – czyli domyślam się że średnie w okolicach 1 mieli : D

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    W okolicach 2006 roku NBA nagrała filmiki edukacyjne o różnych aspektach koszykówki i tak: Ray Allen uczył rzutu, Bruce Bowen obrony 1on1, Dwight Howard zbiórek a nasz Emeka – bloków. Piękne czasy licealne dla mnie i życie basketem 🙂

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Super tekst, bardzo przyjemnie się czytałem i spodziewałem się klasycznego dopisku BLC a to komplement najlepszy z możliwych, pozdrawiam, tak trzymaj !

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu