GWBA Camp XII: z miłości do koszykówki

Cztery dni. Tyle nie było mnie na łamach GWBA i znów mam wrażenie, że jestem co najmniej jeden sezon NBA do tyłu. O koszykówce zza oceanu opowiem i wszystkie zaległości nadrobię, jutro rano, już postanowione. W to miejsce chciałem Wam dziś opowiedzieć o moich przyjaciołach.
W przeszło dwudziestoosobowym składzie pasjonatów basketu spotkaliśmy się na kolejnej edycji GWBA Camp i znów przyjdzie mi dopiero odpowiednio skalibrować emocje, których doświadczałem od czwartku do niedzieli.
Jakie to jest piękne, że dorośli faceci z różnych miejsc i środowisk spotykają się w jednym miejscu, tym razem we Wrześni koło Poznania, w hotelu przy drodze i połączeni wspólną pasją, przez cztery dni tworzą coś, czego nie doświadczysz nigdzie indziej. Not even f%%king close!
Nie macie pojęcia jaką czułem dumę wywołując do tablicy kolejne nazwiska i wręczając jerseye. Dwaj zaproszeni szkoleniowcy, czyli Czarek Kurzawski (Basket Poznań) i Robert Witka (Hydrotruck Radom) którego po paru edycjach campu mogę już śmiało nazwać swoim przyjacielem, po sali pierwszego dnia i przeprowadzonych ćwiczeniach kolejno wybierali do swoich zespołów najlepszych chłopaków.
Balowaliśmy do późnego wieczora. Przekomarzaliśmy, porównywaliśmy siłę mięśni i intelektu, były rozmowy o życiu, o biznesie, o koszykówce i pierdołach. Nie rozpoznałbyś kto przyjechał piąty a kto pierwszy raz i to jest wspaniałe. To jest sukces.
Kolejne treningi odbywaliśmy osobno, w ramach utworzonych ekip, ale poza tym integracja trwała cały czas. Wynajętym specjalnie busem w piątek po kolacji polecieliśmy do Poznania, bo malutka Września nie udźwignęłaby nas towarzysko. Tutaj pauza, bo co się wydarza na campie, zostaje na campie. W drodze powrotnej słyszałem dowcipy śmierci, za mocne by przywołać, hehe.
Sobota to znów treningi, basen dla chętnych, wieczór z pokerem, grami i stand-upem Kwiata. Było na campach wielu utalentowanych gawędziarzy, wśród nich Don Dario, Natan, czy pan trener Adam Ziemiński, ale albo ma się ten flow, albo się go nie ma, haha. Kwiat bije wszystko, polecam w szczególności skecz pod tytułem „leasing bezdomnego” nie szukajcie w sieci, bo nie znajdziecie.
Niedziela to już podwyższone tętno, mecz pomiędzy „Biali” vs „Czarni” a zwycięzca mógł być tylko jeden. Co się sprawdza w amatorskiej koszykówce z perspektywy dwunastu edycji?
- motoryka / ogólna sprawność / kondycja
- spasowanie talentu, pomysł na drużynę
- boiskowa inteligencja
- chemia w zespole
A propos punktu czwartego: Tomek Kaczmarek (25 punktów) Paweł Złotkiewicz (9 punktów 17 zbiórek 9 przechwytów) Paweł Buczyński (13 punktów 10 zbiórek 10 asyst) Kubuś Krysiński (4 kluczowe punkty 6 zbiórek) Paweł Sentino (7 punktów 3 zbiórki) Kuba Malik Montana (10 punktów 7 zbiórek) Przemek Szybiak (10 punktów 4 zbiórki) Mateusz Kruk przy treningowym udziale Maćka Czerwińskiego – to najlepszy, najbardziej zgrany zespół, w jakim występowałem do tej pory na Campach!
Dajcie nas do dowolnej ligi amatorskiej, będziemy walczyć z każdym, hehe. Jeden szczerze cieszył się z sukcesów drugiego, każdy zaliczył w trakcie meczu swoje momenty, wnosił wartość, wyraźnie odblokował się mentalnie (!) pokazał co potrafi najlepszego, zagrał swoje – jak mówił na odprawie trener Witka. Jestem dumny z każdego z Was Panowie!
W zespole debiutującego w tym formacie Czarka Kurzawskiego na wielkie wyróżnienie zasłużył na pewno Hubert Bugaj (26 punktów 9 zbiórek) którego wspierali Maciek Gajewski (8 punktów) Lesław Brzuska (8 zbiórek) Gerard Duczkowski (5 punktów 5 zbiórek 3 asysty) Łukasz Bomba (5 punktów 5 zbiórek 2 asysty) Piotrek Kaleta (2 punkty 4 zbiórki) Igor Mielnik (4 punkty) Olek Gościniak (2 zbiórki) oraz Kapitan Kwiat (3 zbiórki).
Wynik, jak to zwyczajowo mówię, miał drugorzędne znaczenie. Wszyscy uczestnicy, włącznie ze mną, dostali kawał bodźca do pracy. Teraz wyłącznie od nas zależy, co z tym zrobimy dalej. Czy będziemy się ruszać, czy znajdziemy w sobie ambicję by na tle rówieśników następnym razem wypaść lepiej, czy czegoś się nauczyliśmy, czy pewne wnioski wyciągnęliśmy…
My take: jeśli tylko masz otwartą głowę, tego rodzaju weekend to materiał do pracy nad sobą lepszy niż jakiekolwiek kursy samorozwoju. Znajomości i networking lepsze, niż jakakolwiek konferencja branżowa. Ścięgna mam ponaciągane, mięśnie zmęczone, ale z twarzy nie schodzi uśmiech. Dziękuję za Waszą energię Panowie i do zobaczenia! B
NBA Comparisons
Stylem gry chłopaki w tak zwanej „luźnej formie” przypominają… w nawiasach co mogliby pewnie robić lepiej:
- Tomek – Jamal Murray (przegląd parkietu)
- Hubert – Derrick Rose (leadership)
- Złoty – wczesny Mikal Bridges (fizyczność)
- Maciej – RJ Barrett (rzut, kondycja)
- Bucz – emerytowany Nikola Jokic (koncentracja, powtarzalność)
- Lesław – Dorian Finney-Smith (1v1)
- Kubuś – Nicolas Batum (warsztat wokół obręczy, półhaki)
- Gerard – Draymond Green (rzut)
- Sentino – Casson Wallace (mental game)
- Łukasz – Patrick Williams (przebojowość boiskowa)
- Malik – Josh Hart (warsztat wokół obręczy)
- Piotr – Day’Ron Sharpe (poruszanie bez piłki, zasłony)
- Przemek – Klay Thompson (kondycja, mental game)
- Igor – Jericho Sims (kondycja, gra 1v1)
- Kruk – Tractor Taylor (kondycja)
- Olek – Kevin Knox (kondycja)
- Kwiat – Doc Rivers (kondycja)














































Jeśli dotarłeś aż do tego miejsca, kolejna (trzynasta) edycja GWBA Camp szykowana jest na 3-6 lipca. Póki jest ciepło trzeba jechać z tematem, bo nie wiadomo ile jeszcze tego grania pozostało, nie? Miasto: najpewniej Bydgoszcz. Chętnych zapraszam na maila ([email protected]) b










Nikogo ten camp nie obchodzi, dawaj artykuł o playoffach
A ja z chęcią przeczytałem, więc nie wypowiadaj się za wszystkich!
Twój komentarz lajkowany tylko przez uczestników campu..
Leon – a czy kiedykolwiek wyparłeś finansowo tę stronę, że jesteś taki bezczelny ze swoimi oczekiwaniami . Skąd się biorą takie typy jak Ty ?
Ja też nie byłem uczestnikiem campu , ale jestem pełen podziwu dla osób , którym nadal się chce nie tylko oglądać , ale też coś robić .
Ja też oglądam i gram także dzięki że jesteś pełen podziwu
Mijasz się z prawdą zazdrośniku.
Z perspektywy mojego 5-tego campu mogę stwierdzić, że czasu spędzonego na nim nie da się porównać z niczym innym. Zbiór ludzi z najróżniejszych środowisk i z licznymi doświadczeniami stanowi wybuchową mieszankę. A jednak dzięki otwartości i pozytywnym emocjom znajdują się wspólne tematy i świetna zabawa. Niby profil, założenia każdego campu podobne, ale każdy ma swój wyjątkowy wydźwięk, swoją aurę niepodobną do pozostałych campów ani niczego innego. Za każdym razem fajnie spotkać zarówno znajome jak i nowe twarze. Ostatecznie nie da się wszystkiego oddać słowami – trzeba tego doświadczyć samemu.
To mój 4 camp, każdy otwiera inne szufladki w głowie, każdy to wielka bomba energii od uczestników. Tak jak B pisał, czas spędzony w tym gronie to coś unikalnego, nie znajdziesz tego nigdzie indziej. Panowie dzięki, to sama przyjemność z Wami przebywać, a te 4 dni zleciały jak mrugnięcie okiem. Zagramy jeszcze razem, wierze.
Fajnie. Zazdro;) oby tak dalej Bart! 🙂
Dawać opis playoff bo kolejka zalega 🙂
Piękna sprawa! Takich wspomnień nie wymażesz z pamięci!
To jest blog, autor pisze o czym chce. Mnie też nie interesuje, ale nie hejtuje. Ziomeczki sobie jeżdżą pograć, jakiś to tam event opisany potem na łamach co jest też jakąś autopromocją. Normalna sprawa, a że wyjazd jest to artykułów przez ten czas nie ma. Chociaż przydałoby się jakieś info powieszone ja górze strony- najnowszy artykuł incoming in 5 days czy coś.
PS nie jestem uczestnikiem campu.
Pozdro
Genialne podsumowanie, choć Rodman też by pasował 😉 brakuje słów by oddać zajebistość tych spotkań, trzeba przeżyć na własnej skórze! B na prezydenta! Do zobaczenia następnym razem 🙂
Dla mnie to był 6. Camp. To że tak wielu z nas chętnie na nie wraca nie jest przypadkiem 😉🫶🏀💥. Dzięki Panowie za świetnie spędzony czas 😀🏀💪🍻. Trzymajcie formę i do następnego! 😀
Pierwszy camp i 🔥. Kosmiczna odskocznia od codzienności. Świetne chwilę i mega motywacja do pracy nad sobą. Dzięki B
Jako uczestnik CZTERECH campów wiem jak zajebiście mogło być we Wrześni. Dlatego zazdroszczę. Niestety jeżeli następny Camp będzie na początku lipca to znowu odpadam, bo będę w Szwajcarii na mistrzostwach świata. Ale na kolejny już teraz zgłaszam akces i się zapisuję. Chłopaki bardzo mi Was brakuje .
Super artykuł Bartek, ze wszystkim się zgadzam i na pewno jeszcze się spotkamy 🙂 Dzięki za organizację super wyjazdu, ponownie spotkali się ludzie z różnych środowisk z zajawką do kosza. Było dużo śmiechu, fajnych rozmów i intensywność jakiej szczerze się nie spodziewałem. Cały czas jestem połamany, ale uśmiech nie schodzi z twarzy.
Pozdrawiam Trenerów i Uczestników.
Bradley Cooper aka Mikal Bridges
Ten Buczyński miał tripla xd a i która to ta Kinga bo na zdjęciach nie widzę 🤔 a już campowe legendy krażą o niej w Polsce xd
Było jest i będzie zawsze git! Pozdro