Jalen Duren to nowy mocarz NBA | wybieram wczesnych kandydatów do All-Star Game

Dzisiejsza noc w NBA? Pozwólcie, że Wam w skrócie opowiem co działo się w poniedziałek na parkietach za oceanem.
Cavaliers nieznacznie (118:106) pokonali u siebie Milwaukee. Giannis Antetokounmpo kontuzjowany w pierwszej połowie, nogi mu się rozjechały przy upadku tyłkiem na parkiet i chyba z pachwiną jest problem. Ofensywę przejął młody koziołek Ryan Rollins, ale siły ogniowej Donovana Mitchella (37 punktów 7 asyst) wzmocnionej sześcioma celnymi trójkami Sama Merrilla, goście nie przemogli.
Jak pisałem wcześniej, Cavs (10-5) uważam grają znacząco poniżej potencjału, nie podoba mi się energia, jaką na parkiet wnosi w szczególności Evan Mobley. Widzieliście kiedyś z jakim „entuzjazmem” ten gość wstępuje na plac gry? Flegmatyk cholerny. Warto dodać, że od tego sezonu zbiera maksymalną, dostępną gażę, czyli 224 miliony dolarów za pięć lat gry. Załóżmy, że rozegra po 75 meczów przez kolejne pięć sezonów (runda zasadnicza + playoffs), co daje mu 2.4 miliona złotych brutto za jeden występ!

Przyklepane, gwarantowane, przelane na konto w transzach dwutygodniowych, jak to się mówi, choćby skały srały. Ustawił się, zarobiony jest, nie przeciąża się. Cholera, teraz to sobie pomyślałem, że jest naprawdę niewielu graczy, u których mecz w mecz można liczyć na wysoki poziom energetyczny, a przynajmniej starań. I doprawdy bardzo, ale to bardzo niewielu z nich pochodzi z USA.
Pistons odnieśli dziesiąte (!) zwycięstwo z rzędu i z bilansem 12-2 meldują się na szczycie wschodniej tabeli NBA. W pokonanym polu pozostawili bezzębnych Pacers, a bohaterem wieczoru był nikt inny tylko Jalen Duren. Parę dni odpoczywał z podkręconą kostką, aktualnie pokazuje, że to wcale nie heroizmy (nieobecnego) Cade’a Cunninghama, ale jego własny, organiczny rozwój może w największym stopniu stać za sukcesami Detroit. Chłop zanotował 31 punktów 15 zbiórek i 3 asysty, trafił 12/13 rzutów z gry! Niebywałe.
Typ kozłuje od kosza do kosza, wbija się ramieniem, trafia z odchylenia. Rozumiem, że fizycznie nie miał godnego siebie przeciwnika, że plan taktyczny Ricka Carlisle zakładał raczej ograniczenie graczy obwodowych, że nikt się nie spodziewał, ale no cóż… chyba trzeba będzie nowe zapisy w scoutingu Pistons wprowadzić. Zobaczcie:
Clippers zmagają się z siłami natury. Są na siedmiomeczowym tournee objazdowym, trzy dni temu podwójna dogrywka, wczoraj dramatyczna pogoń przeciwko Celtics, a dziś w nocy podobna „awantura” w Philadelphii. W którymś momencie trzeba będzie dać Jamesowi Hardenowi wolne (28 punktów 5 asyst 37 minut) bo nie wyrobi fizycznie. Rzecz w tym, że za jego plecami nie ma już nikogo. Chris Paul zagrał jedenaście minut, a ja myślę sobie, że zamiast wracać do LAC, powinien był zakończyć karierę. Grać ogony w zespole skazanym na niepowodzenie, to jest smutne, nie uważacie?
Sixers w czwartej kwarcie odrobili dwanaście punktów deficytu i meldują się na mecie jako pierwsi. Czasy obu zespołów to 110:108, czyli różnica dwóch paznokci. Tyrese Maxey (41 punktów 13/27 z gry) VJ Edgecombe, Quentin Grimes zbyt energetyczni, kolejne trójki zamknęły mecz gościom.
Warto odnotować dwie rzeczy. Pierwsza to „progres strzelecki” Andre Drummonda (14 punktów 18 zbiórek) chwilowo zastępującego Joela Embiida. Przecież wielki Andre w tym sezonie, najlepiej w karierze trafia rzuty wolne (63%) a także zajechał rywalom już 7/16 zza łuku (!) nie kryją go, nie podchodzą, to próbuje i jak widzicie, całkiem nieźle mu to wychodzi.
Druga to debiut Paula George’a. Zaczął od trójki, bardzo ambitnie pracował w obronie, jak na swoje możliwości, oraz na tablicach. Koniec końców, w niespełna dwie kwarty uskładał 9 punktów 7 zbiórek i 2 bloki, dobrze dobrze, pracuj mądrze PG-13. Bądź mentorem, wspomagaj młodszych kolegów, bo są super zdolni.
Śmieję się, bo Sixers swego czasu nie chcieli zapłacić „staremu” Hardenowi, pamiętacie? Woleli zapłacić „staremu” George’owi, który jak się okazało, nie ma już zdrowia do tej gry. Oczywiście to gracze o innym profilu, teoretycznie zdrowego PG-13 łatwiej wkomponować, a u boku Maxeya dominacja „Brody” na piłce straciłaby sens albo nie pozwoliła należycie rozwinąć talentowi atomowej myszy.
Heat w dwumeczu zrewanżowali się Knicks. Minimalne zwycięstwo (115:113) zawdzięczają całkowitemu brakowi skuteczności dystansowej Nowojorczyków (wyłączając Milesa McBride’a panowie osiągnęli 4/24 zza łuku!) szybkości oraz determinacji. Pod nieobecność Jalena Brunsona oraz OG Anunoby, gościom zabrakło energii (Towns pod koniec ciskał trójki bez ładu i składu) oraz opanowania nerwów (McBride ciągnął strzelecko, ale pod koniec oddał iście podwórkowy rzut).
Siedmioosobowa rotacja Knicks, panowie Bridges i Clarkson niewystarczająco (moim zdaniem) eksponowani ofensywnie. Towns „daje” gdy ma dobry dzień, Towns „odbiera” gdy go zbyt mocno przycisnąć. Mecz dla South Beach wygrał kolektyw: Jaquez, Mitchell, Powell, Ware, Fontecchio.
Wolves vs Mavericks (120:96) absolutnie do zapomnienia. Dallas jechało dzień po dniu, nie byli w stanie wystawić żadnego z trzech środkowych (Lively, Davis, Gafford). O sile zespołu decydować mieli tacy gracze jak Max Christie, Moussa Cisse, Brandon Williams, pod batutą nastoletniego Coopera Flagga. Zdolnego bardzo, ale jednak wciąż pierwszoroczniaka.
Albo jeszcze lepiej, wpuśćmy na plac D’Angelo Russella, ten będzie kozłował w miejscu przez piętnaście sekund, a następnie rzuci gorącego ziemniaka Naji Marshallowi, komedia spod znaku NBA:
Jak wspominałem, Minnesota to bardzo solidnie zbudowany zespół, z silnie obsadzonymi, kluczowymi dla zawodowej koszykówki, rolami. Mają dwóch kreatorów, świetnych obrońców na piłce oraz strażnika obręczy. Całość obudowana wartościowymi graczami zadaniowymi, stąd ich zwycięstwo nad rozbitymi kadrowo rywalami, było formalnością. Graczem meczu jak mniemam Naz Reid, autor 22 punktów i 11 zbiórek.
Thunder 126 Pelicans 109. Kolejny dzień na robocie dla mistrzów NBA. Bilans wynosi już 14-1, z czego Shai Gilgeous-Alexander (23 punkty 8 asyst) po raz dziewiąty spędza czwartą kwartę na ławce rezerwowych. Podoba mi się talent ofensywny rookie Jeremiaha Fearsa (24 punkty) chłopak jest stworzony do ulicznej gry, ale nie sądzę by kiedykolwiek kierował zespołem walczącym o najwyższe laury. Przede wszystkim, dzieciak nie podaje. Przypomina wchodzących do ligi Lou Williamsa, Jordana Clarksona, Jamala Crawforda i wielu innych streetballerów przed nimi.
Hornets 108 Raptors 110. Dwa bloki na koniec. Desperacka próby wyrównania odesłana do domu, a dokładniej na aut, równo z końcową syreną. Tak oto Toronto wygrywa czwarty kolejny mecz i zaraz się okaże, że grać będą w playoffs. Szerszenie spora presja na ball-handlera, wszelkie zasłony mocno naciskane, ale izolacji nie podwajają i bez piłki można wyjść na pozycję. Skorzystał w szczególności go-to-guy Brandon Ingram (27 punktów 6 zbiórek 3 bloki).
Nie jest to mój ulubieniec, ale we właściwym zespole, podobnie jak Kevin Durant, potrafi wyglądać naprawdę skutecznie i na miejscu. Bardzo niedocenianym elementem zespołu kanadyjskiego jest także Jakob Poeltl, ale kto ogląda mecze ten chyba o tym wie, co?
Na koniec kolejki największa niespodzianka. Lecący dzień po dniu Chicago Bulls pokonali na wyjeździe Denver Nuggets! Gospodarzom nie siedziało, więc co rusz nadziewali się na łatwe punkty, bo jednak Billy Donovan zebrał zespół atletyczny i motorycznie ukierunkowany. Joker szybko naklepał triple-double (36 punktów 18 zbiórek 13 asyst) ale rywale cały czas pozostawali w grze, a w trzeciej kwarcie, po serii błędów (a także dyskusyjnych decyzji sędziowskich) Bulls przypuścili szturm.
Czwarta odsłona to próby obrony strefowej i szarża Nuggets pod przewodnictwem Jamala Murraya. Już wydawało się to zrobią, już byli na prowadzeniu, ale Bulls przeciwko strefie grać umieją i po trójce bodaj Nikoli Vucevica, trzeba było pogodzić się z porażką (127:130). Joker nie był sobą, rzadko mu się zdarza pudłować półhaki czy nawet nie trafiać w obręcz, ale on także jest tylko człowiekiem. Inna sprawa, Nuggets w dalszym ciągu nie ogarnęli obrony, są zbyt wolni z Jokerem w środku, to martwi.
I to by było na tyle, Patronami odcinka są OktPaw, MrcnKwcz oraz Wiktor Lerka – pozdrawiam serdecznie! B
Pozwolę sobie jeszcze w tym momencie, przedwcześnie, wskazać kandydatów do All-Star Game, żebyście mieli ogląd kto obecnie „rządzi” w światowej koszykówce:
EAST
- Guards: Cade Cunningham, Donovan Mitchell, Jalen Brunson, Tyrese Maxey, Josh Giddey
- Forwards: Brandon Ingram, Jalen Johnson, Franz Wagner, Jaylen Brown
- Bigs: Jalen Duren, Karl Anthony Towns, Giannis Antetokounmpo
- Wild cards: Norman Powell, Bam Adebayo i Paolo Banchero
WEST
- Guards: Shai Gilgeous-Alexander, Anthony Edwards, Stephen Curry, Devin Booker
- Forwards: Luka Doncic, Kevin Durant, Deni Avdija, Lauri Markkanen, James Harden
- Bigs: Nikola Jokic, Alperen Sengun, Victor Wembanyama
- Wild cards: Chet Holmgren, Austin Reaves i De’Aaron Fox











Patrząc na Hawks. Im Young nie jest potrzebny a dodając do tego że będą mieć wybór w pierwszej 5 od Pelicans to spodziewam się albo puszczenia go wolno albo Sign and Trade. Tylko pytanie gdzie? Orlando? Washington? Utah?
No nie, tak to nie działa, można tego rodzaju partyzantkę uprawiać w rundzie zasadniczej, gdzieś do grudnia, jeśli zdrowia starzy, Trae to wciąż najważniejszy gracz ATL
Jalen Johnson jest najważniejszym graczem Hawks. Powinni handlować Youngiem póki ten ma sporą wartość 😎
Polemizowałbym z tym stwierdzeniem czy Young jest najważniejszy. Owszem jak złapie formę to jest bardzo dobry ale jak sam wiele razy zauważyłeś to dziura w obronie. Czy z takim zawodnikiem będzie stać Atlantę na walkę o tytuł? Bardzo wątpię. Moim zdaniem Young to idealny zawodnik na sezon zasadniczy ale stanowiący problem w Playoffach przez który Hawks nie przeskoczą pewnego poziomu
w takim razie – dream trade – gdzie dobrze dla Trae i z kim drobra wymiana dla Atl? może być kilka typów…. bo co dobre dla zawodnika, i docelowej drużyny nie musi być dobre dla atl i odwrotnie…. jak widzicie??
czy Lebrą ma szanse na nominacje do allstara (czy przez kontuzję i ilość potencjalnych spotkań już nie)? all star w hali Lakers, więc gdyby chciałby ustanowić rekord w wieku… to raczej to mvp niż sezonu czy finałów
W hali clippers.
„Cholera, teraz to sobie pomyślałem, że jest naprawdę niewielu graczy, u których mecz w mecz można liczyć na wysoki poziom energetyczny, a przynajmniej starań. I doprawdy bardzo, ale to bardzo niewielu z nich pochodzi z USA. ” Nie bez powodu 90% mojego składu w NBA fantasy to zawodnicy z mąki pszennej czy tam innej jasnej…wiecie o co chodzi, poprawność polityczna.
SGA nie jest ze Stanów ani Giannis też i Janek nie jest blady,,, ale jakie ma to znaczenie? poniekąd naturalne, że w hamerykańskiej lidzie większość stanowią ludzie ze Stanów, więc w większości spoza masz topkę a większość czyli ze Stanów to przekrój od gwiazd pokroju Stefa, KD, Brona po średniaków i zapychaczy …
Może chodzi o mental?
Pewnie, że chodzi o mental. I wiecie kto jest, pod tym względem, najcenniejszy? Russel Westbrook. Nie znosiłem go przez 3/4 jego kadencji w NBA. Ale jak ten chłopak się angażuje, to niektóre zespoły zebrane do kupy w połowie tego poziomu nie osiągają.
Dzięki za art 😁
Norman Powell… Majami pozyskało typa praktycznie za darmo. Gość od wielu sezonów jest bardzo solidnym zadaniowcem. Szkoda że taki ancymon nie trafił do nuggets.
Po drugie avdija nie może zagrać w ASg. To przedstawiciel terrorystycznego kraju, który morduje kobiety i dzieci z uśmiechem na ustach.
Booker… mimo dokonań z przeszłości na ten sezon zamieniłbym go z Reaves’em w tej zabawie
Kurwa 2,5 mln za jeden mecz. Ja prdl pjbny świat.
dolarów, nie złotych 😀
Co się stanie jak się dowiesz ile zarabia Bezos czy Musk podczas korzystania z toalety 😉
RW to ten gracz, który zawsze daje all in. Coraz częściej ze skutkiem odwrotnym, ale jak zakończy występy, to drugiego takiego chyba już nie będzie. Jak Lebron by nie dostał nominacji do all Star to… nie wiem nawet do czego to porównać, ale taka sytuacja nie jest możliwa do czasu jego emerytury.
Nowy materiał backtoback… respect dla mojego ulubionego autora .. dzięki Bartku wtorek od razu jest weselszy…
„Grać ogony w zespole skazanym na niepowodzenie, to jest smutne, nie uważacie?”
Co jest smutnego w robieniu tego co się kocha? Ma zakończyć karierę, bo część fanów się obrazi, że słabo gra?
Nie rozumiem takiego podejścia.
gra, zarabia, widocznie właśnie lubi, i może przygotowuje się i grunt pod pracę w sztabie, wokół jakiejś drużyny (agent, trener/asystent, gm, komentator, jakiś mgr czy dyr)… dobrze piszesz
Co ten gościu na zdjęciu ma taki język biały? Grzybicę ma czy farbował sobie specjalnie?
W tym sezonie zamiast wschód zachód będzie USA reszta świata.
tylko nie normalnie 1 mecz …. tylko mini turniej na 3 zespoły, 2 ze Stanów i 1 międzynarodowy… a spokojnie (gdyby chciało się grać) drużyna świata jest w stanie klepnąć drużynę ze stanów (ciekawe tylko czy poruszyłoby się ego w trakcie spotkania, gdyby 1 zespół troszkę bardziej zaczął punktować… patrz turnieje przedsezonowe amatorskie łącznie z drew league czy w rucker parku z gwiazdami nba, mają więcej ego i rumieńców i nikt nie mawia o kontuzjach… ps. oprócz zorbitej twarzy Wade, kto i ile pamięta kontuzji z allstarów?)….a szkoda że nie pełne spotkanie (widać wpływ tt, rolek i podejście zrobione na highlitsy… ale to nie działa.. rolki, shortsy robić z topowych akcji a nie spotkania po 12minut : /
Jokic jaki wybitnie uzdolniony floper, od lat.
Trochę się te rostery posypią bo poniżsi z nich odpadną i uzupełnieni o jeszcze jednego gościa stworzą Team World: Josh Giddey, Franz Wagner, Karl Anthony Towns, Giannis Antetokounmpo, Shai Gilgeous-Alexander, Luka Doncic,
Deni Avdija, Lauri Markkanen, Nikola Jokic, Alperen Sengun, Victor Wembanyama…