fbpx

Jimmy Butler rządzi, Boston kładzie drugą połowę | Orlando mają jedynkę draftu!

50

WTMW.

Finały konferencji NBA to czas dla dużych chłopców. Kto miękkiszon ten niczego nie wygra, nie na tym etapie.

Wiem, że lubicie takie generyczne, subiektywne podsumowania więc oto co myślę.

-> Najlepszy leadership wśród czwórki pozostałej w grze: Luka Doncic, Jimmy Butler
-> Największa, ogólna pula talentu: Boston, Golden State
-> Najmniej słabych punktów: Boston, Miami

Różnice nie są jednak na tyle wielkie by wskazywać pewniaka do tytułu. Decydują niuanse: zdrowie, matchupy, skuteczność rzutu / piłka odbite w lewo lub w prawo w kluczowych momentach spotkania czy pojedyncze gwizdki sędziowskie.

Boston 107 Miami 118

Na wstępie powiem dwie rzeczy: a) Celtowie w odróżnieniu od gospodarzy nie mieli w ogóle przerwy po tym jak zakończyli sezon mistrzów w siedmiu meczach. Grają co drugi dzień od dobrych dwóch tygodni. Na dodatek tuż przed pierwszym gwizdkiem okazało się, że Marcus Smart jednak opuści mecz z powodu urazu stopy (wynik MRI był czysty) a Al Horford wypada z powodu… pozytywnego testu COVID-19!

Nie wiadomo nic o potencjalnych symptomach choroby ani ewentualnym przywróceniu do gry. Ze swojej strony wiem tyle, Horford to jest zawodnik na 40 minut. Najlepszy decision maker w ekipie, kluczowy z punktu widzenia ofensywy, bo Miami z meczu na mecz będzie mocniej siadać na Tatuma / Browna, a także kotwica obrony.

Game 1. oficjalnie przechodzi do historii. Oglądaliśmy historię dwóch połów. Goście dominowali w pierwszej między innymi za sprawą fenomenalnego Jaysona Tatuma, lecz w drugiej części Miami dosłownie zajechało chłopaków. Jednak po kolei…

Boston rządzi do przerwy

Aż dwadzieścia procent ataków Bostonu stanowiła tranzycja (!) Celtics zdobyli średnio 2.0 punktów na przeprowadzony atak z kontry (!!) Wyżej się nie dało, taka efektywność jest nie do pomyślenia w finałach konferencji. Jak mówię, J-Tatum był najlepszym graczem na parkiecie, pierwszym zawodnikiem Celtics od czasów Rajona Rondo przed dekadą, który do przerwy meczu playoffs miał na koncie 20 punktów i 5 asyst. Jeśli jechał z piłką to do końca, przed kontaktem fizycznym się nie migał. Kiedy grał jeden na jeden to czuł taki flow, że rzuty z odejścia robił nie na lewo (do czego nas przyzwyczaił) ale na prawo, bo zgodnie ze scoutingiem, lewą stronę odbierał mu doskonały defensywnie PJ Tucker.

Przy okazji słówko na temat Tuckera (5 punktów 6 zbiorek 3 przechwyty). Bucks w zeszłym roku poskąpili pieniążków 37-letniemu weteranowi. W rezultacie są już za burtą, jego roli, wszechstronności i serca do walki nigdy nie uzupełnili. Bobby Portis był fajny na Chicago. Zresztą sami widzieliście.

Going strong

Wszystkie oczy były jednak zwrócone na Tatuma, który dziesięć kolejnych kwart rozegrał na poziomie 55% z gry oraz 46% zza łuku zdobywając w tym czasie 90 punktów.

Wspólnie z Robertem Williamsem spychającym pod koszem Bama Adebayo, w tempo startującym pod obręcz po zasłonie panowie byli najlepszymi atletami na placu. Generalnie patrząc na oba zespoły, wyjściowa piątka Celtics jest wyraźnie większa fizycznie.

Podopieczni Ime Udoki z lubością pchali się pod obręcz. W porównaniu z Milwaukee, którzy czopowali pole trzech sekund grając drop coverage, pojedyncze krycie i switching defense Miami kroili pięknie. Jaylen Brown skakał na nogach jak kozica górska, eurostepem kończąc kolejne akcje. Wszystko się układało Bostonowi, no może poza tym, że Grant Williams usłyszał parę niefortunnych, niekorzystnych i nie do końca sprawiedliwych gwizdków próbując grać w obronie. Celtics 50% rzutów oddali z pola trzech sekund, a ich skuteczność stamtąd wynosiła absurdalne 16/20!

42-24 in the paint! Zastanawiałem się co sztabowcy Heat zrobią po zmianie stron, czy postawią strefę czy się wyłożą i oddadzą bez walki przewagę własnego parkietu. Puszczali wjazdy środkiem aż się Pat Riley gotował na trybunach.

Tyler Herro jest świetny ofensywnie, ale miał problem aby kryć najsłabsze ogniwo ataku rywali Derricka White’a. A jednocześnie musieli go trzymać na boisku, bo obok niezmordowanego Jimmy’ego Butlera był/ jest jedynym, który nie tylko straszy rzutem, ale potrafi wykreować akcję dla siebie i zespołu. Najczęściej dla siebie, podać zdarza mu się od wielkiego dzwonu.

Too easy panie Spoelstra!

Druga połowa to przede wszystkim dużo bardziej agresywny Jimmy Butler (41 punktów, 9 zbiórek, 5 asyst, 4 przechwyty, 3 bloki). Stawialiśmy na niego w grupie, bo w pojedynczym kryciu jest nie do utrzymania, a formę fizyczną ma absolutnie topową w odróżnieniu od zeszłego sezonu gdy nie dawał rady po 25 minutach. Trudno się było dziwić jemu czy LeBronowi, chłopaki mieli offseason trwający 70 dni. To nie starczyło nawet na solidne roztrenowanie / zaleczenie urazów. Dziś to zupełnie inny zawodnik, przypomina raczej fightera z NBA Finals 2020 w bańce.

Inna sprawa, że brak Horforda, Smarta oraz foul trouble Granta Williamsa, odebrały Bostonowi najlepsze karty przeciwko Jimmy’emu. Niesamowicie jest sprawny, silny, skoordynowany, a przy tym doskonale wie jak się ustawiać. Podsłania rywali kolegom na granicy przepisów, zbiera piłki w ataku, potrafi wymuszać rzuty wolne, na półdystansie idzie w górę jak automat. Jimmy musi być kryty przez wysokiego. Koniec końców postawią na nim Horforda, zobaczycie. Jim nawrzucał 17/18 z linii rzutów wolnych. Head fake za każdym razem i do znudzenia posyłał obrońcę w górę. To musiało boleć. Inna rzecz, że Butler motorycznie jest w tej chwili na poziomie Giannisa. Check this out:

Awaryjne drop coverage

Tak więc nie mając argumentów Boston chcąc zamknąć pole trzech sekund i faule, odpowiedzieli drop coverage / cofali się pod obręcz w obliczu zasłony czym się odkryli i pozwolili Miami rozpuścić w ataku. Pominięty w drafcie Gabe Vincent (17 punktów 50% skuteczności) grał jak topowy wybór draftu! To jednak atak. Defensywnie? Tutaj prócz Butlera kozaków było całe mnóstwo. Primo: Adebayo idący do zasłon na dziesiąty metr, blokujący Jaylena Browna w sposób tak wymowny, że obawiałbym się urazu psychicznego:

Secundo: PJ Tucker – już wspomniałem, takiego walczaka i wszechstronnego obrońcy, z tych charakterem się nie oddaje. A już na pewno nie w przypadku zdobycia tytułu. Tertio) Victor Oladipo – niby tylko kwadrans na parkiecie, ale intensywność ogromna i wszystkie uliczki pozamykane. Podania w środek jeśli nie odcięli (Butler) to nie pozwalali środkowemu przenieść piłki nad głowę. Aktywne łapy, kolektyw, rosnąca z każdą minutą pewność siebie.

Oladipo grający w obronie

Wszystko to sprawiło, że Celtics zaliczyli w trzeciej odsłonie skuteczność 2/15 z gry!

22:2

Trzecią kwartę Heat rozpoczęli jak przyszli mistrzowie. Ze stanu 54:62 przeszli do 76:64. Dobrze czytasz, 22:2 !

Jayson Tatum nagle stanął. Kolejne wjazdy pasem środkowym obfitowały nie w punkty, ale w straty. Ktoś w komentarzu ciekawie wypunktował momenty, w których Tatum “dostał w głowę” tzn. momenty, w których Heat podcięli mu skrzydła. Dwie kolejne straty na rzecz Butlera i zacieśnienie przestrzeni wokół sprawiły, że po przerwie na koncie JT przybyło 8 punktów na 1/7 z gry i 6 strat!

Co więcej, w ataku Heat wyłuskiwali malutkiego Paytona Pritcharda. Ten choć świetny ofensywnie i waleczny, nigdy nie powinien spędzać na parkiecie 30 minut w finałach konferencji. W czwartej kwarcie Heat dziesięć razy grali na niego, aby przejął zasłonę i zdobyli z tego trzynaście punktów. Tak więc czekamy na powrót chłopaków, bez Smarta i Horforda ekipa bostońska nie da rady w tej serii. Nie mogą efektywnie grać w obronie oraz posiłkują się graczami zadaniowymi w rolach przekraczających ich możliwości. To naprawdę nie jest czas na eksperymenty z ludźmi kalibru Aarona Nesmitha choć trzy bloki zasadził niesamowite.


NBA Draft Lottery 2022 rozstrzygnięte

Wczoraj “rozegrano” loterię draftu, historia zatacza koło:

  1. Orlando Magic
  2. Oklahoma City Thunder
  3. Houston Rockets
  4. Sacramento Kings

Przypomnijmy trzydzieści lat temu Orlando wybrało z jedynką Shaqa O’Neale’a co w percepcji kibiców koszykówki na całym świecie umieściło ich na mapie NBA. Kto żył w tamtych czasach pamiętał czapeczki i plakaty z ich cudacznym, gwiezdnym logo. Ja pamiętam, rysowałem je wielokrotnie jako dziecko.

Historię jedynek Orlando ma bogatą:

  • 1992: Shaq
  • 1993: Chris Webber – wymieniony na mojego idola Penny’ego Hardawaya
  • 2004: Dwight Howard

Wszyscy trzej w swoim czasie prowadzili Magików do Finałów NBA, ale niestety na skutek przeróżnych perypetii po mistrzowski tytuł sięgnąć się nie udało.

Kogo w tym roku zobaczymy w drafcie. Główne atrakcje to z pewnością:

  • Paolo Banchero – skoordynowany byczek z rzutem i kozłem, przypomina praworęcznego Juliusa Randle
  • Jabari Smith Jr – genialny, wysoki shooter na wzór Michaela Portera Juniora, ale twardszy i broni
  • Chet Holmgren – kozłujący piłkę, rzucający z dystansu Rudy Gobert, fundamentem jest rim protection

Przyjdzie jeszcze czas, aby przyjrzeć się bliżej sylwetkom czołowych prospektów. W tym “nasz” Jeremy Sochan, który bankowo idzie w pierwszej piętnastce, zobaczycie. Marzeniem jest wybór z dziewiątką, z którą wybierają Spurs.

Podziękowania dla Patronów: Konrad M / Piotr J / Wojtek P – uszanowanko Panowie, dziękujemy.

Dobrego dnia wszystkim! B

Ostatnie Wpisy

50 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jimmy ty skurczybyku dla ciebie ten riff (chociaż wiem że wolisz bity ale co tam) ,…It’s the eye of the tiger, it’s the thrill of the fight
    Risin’ up to the challenge of our rival
    And the last known survivor stalks his prey in the night
    And he’s watchin’ us all with the eye of the tiger….”

    (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Cenne zwycięstwo Miami, muszą za wszelką cenę bronić przewagi parkietu, bo będzie to zacięta batalia, Celtowie są w gazie. Ciekaw jestem jednak bardziej GSW vs Mavs. Czy Ci drudzy będą potrafili nawiązać walkę? Mają Magic Luke, ale czy to starczy na machine Dubs? Szczerze bardziej mistrza upatruje w tym roku na wschodzie, ale will see. 😉

    Btw… Powie ktoś na czym polega fenomen Kidda w tym roku? W końcu odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu? Może skupić się na defensywie, bo Luka robi ofens? Przecież w Bucks też miał materiał do pracy w obronie. Bardzo ciekawe zjawisko. Kibicujemy.

    (27)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ech, szkoda Ala i Marcusa, mam nadzieję że najpóźniej na G3 wrócą i Boston u siebie będzie mógł się odbić.

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jimmy “Tobias Harris over me?!” Buckets proszę państwa. Świetnie się go takiego ogląda. Fajny mecz, ale kolejne mogą być jeszcze fajniejsze!

    (24)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dziś z perspektywy czasu wydaje się , że GSW za bardzo chcieli Webbera, za dużo za niego dali. Wraz z Hardawayem oddali 3 wybory w pierwszej rundzie (1996 , 1998 , 2000). Ciekawostka : przez splot różnych wymian , dwa pierwsze wybory wróciły do GSW.

    (16)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem rocznik 86 i Penny też był moim idolem. W 5 podstawówce nosiłem kurtkę Magic i grałem spaldingiem Magic (cała czarna plus logo). Co za piękne czasy i jaka szkoda tego chłopaka. Orlando i Penny robili świetny marketing. Ta słynna laleczka Penny. Szaq odszedł bo jak zwykle poszło o hajs. Magic poskąpili mu wypłaty. Młode gwiazdy chyba za bardzo tez rywalizowały między sobą. Wielka szkoda, ze Nick Anderson w pierwszym meczu finałów przestrzelił 4 wolne z rzędu w ostatnich minutach. Gdyby było 1:0 dla Magic ten finał mógłby się inaczej potoczyć. Kurde ile oni mieli lat wtedy 22? 23? Kosmos jakiś. Była szansa na małą dynastię choć kontuzja Pennego i tak by wszystko zniweczyła.

    (18)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Piszecie cały czas o absencji Celtics, ale nie zapominajcie że w Miami również nie grał jeden kluczowy zawodnik – Lowry 😉

    (5)
    • Array ( )

      Tylko, że akurat nieobecnośc Lowry’ego to kolejna rzecz na korzyść Heat 🙂

      (12)
    • Array ( )

      Patrząc jak Kyle gra w tych playoffs to nie jest to wielka strata

      (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Grant Williams jest niezłym, obiecującym zadaniowcem. W dużej części wygrał Bostonowi game 7. Ale sposób w jaki zachowuje się i krzyczy podczas przerw jest nieakceptowalny. Tak to może działać jakaś gwiazda, weteran a nie młody role player na dorobku – imo odbije to się jeszcze i Celtom i jemu. Dla ciekawskich proszę sobie posprawdzać jak na jego “leadership” reagował Ime czy Marcus ( BTW – ktoś wie gdzie dorwać taką piżamkę?? Dla kolegi pytam).

    (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    W Sacramento powinni im od razu wylosować gracza 🤣w sumie i tak mogą go zaraz wymienić na jaki szrot xd

    (17)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Nic dodać nic ująć. Boston tego nie mógł wygrać bo był zajechany fizycznie, umarli w drugiej połowie. Gdy by…ale nie ma Smarta i Horforda więc do póki ich nie ma , nie ma szans na zwycięstwo Bostonu w więcej niż jednym meczu. Niestety mści się gra 7-8 zawodników. za co cenię Kerra że umie korzystać ze swoich zasobów chyba najlepiej. Moim zdaniem nie da się wygrać mistrzostwa w 8 osób, jadąc nimi całe play offy jak by chciał Udoka. Dlatego GS i Miami mają więcej możliwości i moim zdaniem szans .Co innego zdrowy Boston w pełnym składzie, w tej sytuacji są faworytem. Smart pewno wróci na mecz nr trzy, a Horford pewno na cztery i wtedy zobaczymy czy będzie jeszcze co zbierać.

    (4)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Pierwszy mecz i do tego bez Horforda i Smarta bylo raczej pewne ze umocza i zabraknie im sil w 2 polowie. Dalej wierze w 4:2 dla Celtics, jesli Marcus i BigAl wroca szybko.

    Let’s go Celtics!

    (6)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Generalnie bawi mnie dość sporo komentarzy w sieci na temat tego, że Boston mniej odpoczywał, że grali bez dwóch podstawowych graczy, spoko, pewnie coś w tym jest, ale oddajecie do cholery w końcu trochę szacunku i uwagi ekipie Spoelstry, bo grają naprawdę efektywny basket po obu stronach, oczywiście to będzie trudna seria, ale Miami wcale nie jest w niej pewnego rodzaju underdogiem, ta grupa chcę mistrzostwa, Jimmy go chce jak cholera i mają wszystko żeby je zdobyć!

    (41)
    • Array ( )

      Ograli Bucks bez Middletona (drugiej opcji, która w 1/3 teamów NBA byłaby opcją nr 1), ale tam kibicom Bostonu nie przeszkadzało, że grają z ewidentnie osłabionym przeciwnikiem 😉 A tutaj wymówki, wymówki, wymówki… 😀

      (1)
    • Array ( )

      Kamil
      Bądź sprawiedliwy i obiektywny.
      Celtics ograli Bucks bez 2 opcji zespołu, a Miami ograło Boston bez 2 graczy S5. Powtórzę. BEZ DWÓCH STARTERÓW.

      Jak podważasz awans Celtics ze względu na brak Krisa to równie dobrze Celtics z Miami mogli nie grać tego game 1 skoro Celtics nie miało dwóch starterów. No ale to tylko i aż sport.

      Ja po tym jak się dowiedziałem że nie zagra ani Smart ani Horford odpuściłem ten mecz i nawet nie oglądałem. I byłbym potwornie zdziwiony gdyby Celtics ten mecz wygrali.

      (-1)
    • Array ( )

      Ja nic nie podważam, gra się tak jak przeciwnik pozwala, o ile brak zawodnika nie wynika z jakiejś chamskiej i intencjonalnej zagrywki przeciwnika powodującej kontuzję to stwierdzam “życie”. Celtics wygrali z Bucks – koniec tematu. Celtics przegrali G1 z Heat – koniec tematu.

      Po prostu bawią mnie krzyki fanów Bostonu w całym internecie i zrzucanie przegranej wyłącznie na braki kadrowe (typowy przykład egotyzmu atrybucyjnego), u fanów Bucks, Nets, Grizzlies, Nuggets i wielu innych nie było tego słychać. Baa, GSW grają cały sezon bez startera Wisemana i nie zrzucają na jego brak żadnej przegranej.

      (3)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu Sochan do Spurs? Tam będzie bieda, nie powstanie drugie trio Duncan-Manu-Parker. Ja bym go widział z numerem 26 lub 28. Żeby dołączył do Luki albo Stefena.

    (4)
    • Array ( )

      Wszystko fajnie, tylko w takich teamach (myślących o mistrzostwie) rookie z dalekim numerem będzie grał ogony, o ile zaraz go do G League nie pogonią. Dla rozwoju Sochana, który nie jest wg speców z USA żadnym super prospektem najlepiej jakby trafił do przeciętnego a nawet słabego teamu i łapał sporo minut przez pierwsze lata w NBA.

      (26)
    • Array ( )

      Wieszak
      Dodatkowo chłopak jest ukierunkowany na wszechstronność z naciskiem na obronę.
      Gregg i Spurs to będzie bajka. Chłopak by robił fajne postępy.
      Musi trafić do ułożonej ekipy, która pozwala się rozwijać, ale wie co to obrona.
      Jak trafi do Pacers, Kings, czy innych Rockets, to przepadnie.

      (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    No cóż… pisałem wczoraj o tym, że Tatum jeszcze wysiada, jeszcze nie ma psychiki.
    Nie ma co zwalać tutaj winy na zmęczenie – to jest młody koń w szczycie wydolności fizycznej więc powinien dziadków objeżdżać bez zadyszki. Dobrze weszli w mecz i faktycznie pierwsza połowa budziła nadzieję.
    Ale właśnie na tym polega wielkość zespołu i trenera, że potrafią przestawić wajchę, co też Eric zrobił.
    Ładnie swoje brzemię dźwiga Tyler Herro – ma już mental level bardzo wysoki, zaprawiony w boju i piękne spotkanie rozegrał.

    Mecz ważny, ale o niczym nie przesądza – i kto jak kto ale Miami zdaje sobie sprawę, że to dopiero pierwszy krok. Nie ma co popadać w hurraoptymizm bo Boston jeszcze pokaże pazurki a wymiana ciosów będzie wyczerpująca fizycznie. Ale co tam! To finał konferencji!

    (-3)
  15. Array ( )
    simmons aka snajper 18 maja, 2022 at 17:27
    Odpowiedz

    A pół sezonu admin narzekałeś na Jimma…. Jakies bzdury ,że nie potrafi kończyć meczów .

    (12)
    • Array ( [0] => administrator )

      No closer to niego akurat jest bardzo przeciętny

      (-13)
    • Array ( )

      Wystarczy popatrzeć na mecze w Chicago, Minnesocie, Philly i Miami (z wyjątkiem słabego sezonu 20/21) żeby wiedzieć, że Jimmy jest zajebistym closerem, a admin pierdoli jak potłuczony.

      (5)
    • Array ( )

      Ja uwazam ze powinniscie tu ywzglednic ze to jednak playoff jimmy a nie tam jakis zwykly

      (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan HEAT nie będę może zbyt obiektywny, poza tym to tylko jeden mecz, ale wiadomo jedno:
    To nie będzie taka łatwa przeprawa dla Bostonu jak tu sie niektórym wydaje z dwóch powodów:
    1) jak widać, wbrew wpisom tu niektórych, Miami rzucając 120pkt nie miało problemów z atakiem, bo tą serię ustawi nie atak a obrona. Czekamy na dołączenie Smarta i Horforda, na pewno podniosą jakość obrony C’s natomiast dzisiaj nie było tego widać
    2) Jimmy Buckets. Tatum w 1 połowie wysyłał buziaki w trybuny by w drugiej za wiele nie zagrać, ot kazus młodych graczy, którzy myślą, że dobry początek wystarczy. W drugiej połowie, kiedy trzeba było, Jimmy przejął kontrolę. Zapominajcie wszyscy tutaj, że Butler to niezły motherf***er i jeśli szukacie gdzieś genu Jordana czy Kobego to w dzisiejszych czasach znajdziecie go u niego (Doncic też :). Facet zdominował Boston fizycznie, zdobył 41 pkt bez żadnej trójki, więc dajcie już spokój z tym, że Jimmy nie da rady fizycznie. Przygotowanie fizyczne w HEAT stoi na najwyższym poziomie, to nie Filadelfia.

    Także widzimy się w piątek 🙂

    (17)
    • Array ( )

      Heat i Dubs maja po dwie dowolne piatki i to oni rozegraja siedmiomeczowy final.

      (2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Czynnik zmęczenia Bostonu pewnie miał jakieś znaczenie, ale trudno pisać peany na temat Miami czy narzekać na grę Bostonu, skoro nie grali Smart i Horford, dwóch graczy pierwszej piątki. Jak pokazała absencja Middletona w Milwakuee: nie fa się wygrać bez podstawowych i kluczowych graczy.
    Szkoda takich elektryzujących serii, które nie mogą nam dostarczyć pełnej palety emocji i poczucia, że jedna drużyna w optymalnym składzie pokonała drugą w optymalnym składzie.
    Zasrane kontuzje i wieśniackie protokoły…

    (10)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Ogólnie mam wrażenie, że Tatum im dalej w mecz tym bardziej przygaszony jest, wiadomo to gwiazda i mocno na nim siedzą cały mecz i może być zmęczony, ale w serii z Bucks dwa razy mecz na styku, najważniejsza akcja i to Smart ją wykonywał. Jednak jako gwiazda to Tatum powinien brać ten ciężar na siebie, albo chociaż więcej. Ludzie narzekali na Lebrona, że nie rzuca w najważniejszym momencie, ale on chociaż rozgrywał te akcje i podawał. I prawda, Lebron często nie brał na siebie ciężaru, ale chociaż podanie na rzut ktoś dostawał na czystej pozycji. Popatrzmy na Luke, mimo młodego wieku nie pęka w najważniejszym momencie, a niestety takie mam wrażenie z Tatumem. Młody jeszcze jest, ma dużo przed sobą, ale czy takie mentality wyrobi? Nie wiem, wątpie niestety, bo niektóre cechy trzeba mieć wrodzone. No, ale się rozpisuje i nawet admin na początku napisał najlepszy leadership kto ma, a Boston to kolektyw. Niemniej brak wyraźnie zarysowanego leadera czasami jest problemem, zwłaszcza w meczach na styku. Więc osobiście widzę Miami w finale, ale to będzie mocna seria, obie na takie się zapowiadają

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Podniecanie się RS i cyframi zawodników jest bez sensu przychodzą playoffy i wtedy następuje weryfikacja grajków powszechnie wiadomo że lepiej jak zawodnik w listopadzie jest w przeciętnej formie jak na swoje możliwości mówię o Jimmy dopiero w trakcie sezonu zwyżkuje na kwiecień pamiętam że na jesień Luka też nie zachwycał ,Boston też kiepsko grali niektórzy sugerowali że to ich koniec …ci ci oglądają kosza od lat 80 wiedzą co jest grane 😏swoją drogą ktoś dobrze Jimmiego w Miami wycieniował ma mniejszą masę ale jest bardziej wszechstronny.

    (9)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Draft 92, matko boska jaki stary jestem skoro to pamietam… Shaq, Zo, Laettner, Jim Jackson, Gugliotta, Miner, Adam Keefe, hehe. W 92r to chyba tylko PS o tym pisał, Magic Basketball dopiero zdaje sie w 93 się pojawił. Był jeszcze tygodnik Basket, ale juz nie pamietam kiedy się ukazał na rynku, chyba w też w 93…

    (4)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Oddać Miami trzeba, że zagrali mocno, ale nie wiemy czy zagraliby tak samo mocno gdyby na placu byli Smart i Horford. Czy Jimmy jeździł by tak samo z Alem na plecach i Williamsem/Tatumem z pomocy.
    Boston nie mógł być Bostonem bez tej dwójki. To była dobra drużyna, ale to nie Celtowie w wersji max.
    Myślę jednak że z 2: 0 Celtowie nie dadzą rady wyjść. Z drugiej strony, gdy będą w komplecie nie zdziwił mnie 4:2 dla zielonych.
    Koszykówka jest piękna, a seria do 4 wygranych to jest perfekcyjny system.
    Blok Brokuła na JT genialny.

    (2)
    • Array ( )

      No bez kitu. Jakiś czas temu władze ligi wprowadziły dresscode w odpowiedzi na modę z początku wieku , kiedy zawodnicy nieaktywni siedzieli ubrali w ciuchy 12XL i krowi łańcuch na szyi. Władze nakazały koszulę i marynarkę albo sweter. Teraz chyba znów się poluzowały przepisy. Żeby nie było , nie jestem jakąś konserwą , ale jesli siedzisz na ławce to też reprezentujesz klub , więc wypada wypada robić to godnie, zwłaszcza w takiej zasłużonej i utytułowanej organizacji jak Celtics.

      (2)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedy tylko ze 3 godziny przed meczem dowiedziałem się, że Celtics grają bez Smarta i Horforda byłem pewien wygranej Miami. Jestem nawet zdziwiony, że tak dobrze szło Celtom w pierwszej połowie. Nie ma o czym gadać.

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu