fbpx

Król Kosza: prawdziwe losy filmowego bohatera

8

Rzadko zdarza mi się oglądać filmy z gatunku familijnych, ale The Air Up There, znany w Polsce pod tytułem “Król Kosza” był jednym z tych, które widziałem i to co najmniej ze trzy razy. Nietrudno się domyślić dlaczego. W czasach kiedy na każdej większej ulicy znajdowała się wypożyczalnia wideo, była to jedna z popularniejszych pozycji w dość niszowym gatunku filmów koszykarskich, którym daleko było do powodzenia, jakim cieszyły się szlagiery opisane jako “karate”, albo “wojenne” popisy mięśniaków pokroju Stallone i Arniego.

Sam film przeszedł próbę czasu dużo gorzej niż chociażby Blue Chips wydany w tym samym roku czy dwa lata starszy kultowy “White Men Can’t Jump” i raczej z czystym sumieniem trudno go dzisiejszemu wymagającemu widzowi polecić bez cienia ironii, więc czemu w ogóle o nim wspominam? Okazuje się, że historia kryjąca się za tą produkcją to o niebo lepsza fabuła niż sam film…

The Air Up There

Charles Gitonga Maina, odtwórca roli Saleha, bohatera tytułowego, pojawiwszy się na dużym ekranie u boku Kevina Bacona otworzył sobie drogę do USA. Porzuciwszy plany studiowania na uniwerku w Nairobi zdecydował się na wyjazd za ocean, jednak na miejscu szybko okazało się, że łatka Afrykańczyka jest dosyć mocno stygmatyzująca i na jakiekolwiek role porównywalne z debiutem raczej nie ma co liczyć. Szczytem jego dokonań było pojawienie się w którymś tam odcinku serialu SeaQuest. Chłopak powoli zaczął zdawać sobie sprawę, że Hollywood nacieszyło się nim w The Air Up There i na więcej po prostu nie miało ochoty.

Planem B była koszykówka. Przy produkcji Króla Kosza zastosowano kilka trików (vide trampolina w scenie z gifu powyżej), a sam Maina przyznawał się, że niektóre rzuty powtarzano wielokrotnie aż w końcu wpadły, ale nie dostałby tej roli gdyby był w baskecie kompletnie zielony. Co prawda pierwsze szlify zdobywał biegając na bosaka po piaskowych “boiskach” w Nairobi, ale uwagę producentów zyskał dzięki tytułowi zdobytemu w Nairobi Slam Dunk Championship, który wygrał (miał wówczas 198 cm wzrostu).

Atomowe wsady

Co więcej, przygotowując się do roli, za osobistego trenera dostał Boba McAdoo, legendarnego Lakera, dwukrotnego mistrza NBA i członka Hall-of-Fame. Ich kontakt nie urwał się po zakończeniu zdjęć i w dalszym ciągu wspólnie trenowali po przylocie chłopaka do USA.

Dostrzegałem w nim talent, ale był bardzo niedoświadczony. Pamiętam jednak, że potrafił robić atomowe wsady. Myślę, że przyjazd do USA był dla niego wielką szansą. Jego historia mogła być kolejnym wielkim odkryciem, tak jak w przypadku Hakeema czy Dikembe. [McAdoo]

Trudno uciec od takich porównań, zważywszy, że zarówno talenty Hakeema jak i Dikembe zostały odkryte w Afryce, a sama produkcja inspirowana jest historią Manute Bola. Charlie, jak go pieszczotliwie nazywano, podjął naukę na Barton County Community College w Kansas, ale po roku przeprowadził się do Miami, gdzie McAdoo miał rezydencję i gdzie pracował dla Heat. W drużynie Lynn University, do której trafił, robił to, co potrafił najlepiej: blokował rzuty i dunkował (do dziś należy do niego rekord uczelni: 11 czap w meczu), a dzięki swojemu mentorowi poznał legendy takie jak Alonzo Mourning, Tim Hardaway, Jamal Mashburn i marzył o staniu się zawodnikiem NBA.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

8 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Czekałem na jakąś ciekawą historię z happy endem a tu jest jakaś masakra… Wolałbym nie znać tej historii i oglądać film na Polsacie normalnie.

    (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    mam pomysł na nową serię! Nazywałaby się: “Na przypale albo w ogóle”, co Wy na to? 😀 #średniżart

    (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem ten film może 2, 3 razy. Nawet fajny film do oglądania. Mimo tego że pokazana historia przedstawiona jest w sposób charakterystyczny dla amerykańskich filmów.
    Ale nigdy nie myślałem ze można wypromować się na filmie i nawet dostać się do NCAA.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby nie to że film kręcili 5 lat po tym jak na świat przyszedł Kenneth Faried, to zapytałbym “przypadek?” na zdjęciach są jak 2 krople wody 🙂

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu