Ksywa zamiast nazwiska na koszulce NBA?

37

Koniec końców, NBA idzie w stronę zabawy, politycy ligi nie chcą widzieć na parkiecie sportowej złości, łokci czy przepychanek. Wyobrażacie sobie na przykład Kevina Garnetta próbującego zastraszyć rywala z napisem #THE BIG TICKET na plerach?

Co myślicie?

1 2

1 komentarz

  1. Odpowiedz

    hola hola, na pierwszy rzut oka pomysł całkiem w dupkę , ale z całym szacunkiem , mimo że uważam się za dość obcykanego w NBA za cholerkę nie wyobrażam sobie zastanawiania nad tym kto gra gdy na boisko wybiegną rezerwy z ksywkami na plecach 😉

    (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    dokladnie czeki555 to są jednak sportowcy i autorytet dla mlodych a nie show i aktorzy (wreslerow oczywiscie jako atletow uwazam ale tez jako aktorow) przeciez nie moze byc tak ze teraz motto zyciowym nastolatkow ma byc „hasj sie musi zgadzac”

    (2)
  3. Odpowiedz

    Pomysł wcale nie jest zły, a pod względem marketingowym wręcz dobry. Jeżeli mają to być jednorazowe inicjatywy, typu latina night czy st. patrick day to wszystko spoko. Pomyślcie ile można odkryć ciekawostek o zawodnikach, zwłaszcza tych mniej znanych i drugoplanowych, gdzie prawie nikt nie zna ich ksywek, a jak wiadomo z każdą ksywką wiąże się jakaś historia :).

    Co do ugrzecznienia NBA, to ta inicjatywa w moim odczuciu nie ma z tym za wiele do czynienia, a jeszcze mniej ma do sportowej złości. Co to za różnica czy KG będzie straszył rywali z napisem THE BIG TICKET na plecach czy bez niego? Ostatecznie wciąż będzie Kevinem Garenttem.

    (7)
  4. Odpowiedz

    Z jednej strony nakaz dla zawodników, żeby ubierali garnitury jak przyjeżdżają, a z drugiej propozycja nick`ów na koszulkach… z jednej strony próba robienia z NBA czegoś oficjalnego, eleganckiego, a z drugiej próba zrobienia z zawodników superbohaterów ze swoimi ksywami. Wg. mnie na jeden mecz, bądź na „wersję alternatywną strojów”-ok, ale nie na stałe:)

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    jak dla mnie to bez sensu, mniej znani gracze staną sie jeszcze bardziej anonimowi a do tego bardzo to utrudni ogladanie postronnym kibicą. zero pomyślunku w tym jak dla mnie

    (0)
  6. Odpowiedz

    Ciekawa sprawa… reklamodawcy już zacierają ręce… 😀
    Okaże się za chwile, że Ron Artest aka. Metta będzie miał „ksywę” youp*rn,

    Żegnaj NBA….

    ps.
    Czekam na koszulki Bostonu z reklamą Starbucksa, ksywą gracza AT&T i numerem hmm 24/7

    Ale będzie wypas… (je pierdol3 co się dzieje…)

    (3)
  7. Odpowiedz

    No nie wiem 😉 może faktycznie warto spróbować i pokusić się o jednorazowy wyskok, ale nie należałoby przesadzać. Ja osobiście czułbym dumę, gdybym założył na siebie koszulkę ze swoim nazwiskiem – to taka nieodłączna część sportu i niech tak zostanie.

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    pomysl nawet dobry, przynioslby bardzo duze zyski (duzo ludzi by kupowalo takie jerseye), ale raczej na kilka meczów albo na np. all star game 🙂

    (3)
  9. Odpowiedz

    najważniejsze żeby hajs się zgadzał, więc im więcej różnych rodzajów koszulek (alternatywne, retro, długie rękawki, itd) tym więcej sprzedanych sztuk na świecie i tym więcej przychodów do kieszeni papy Sterna, proste

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolejny pomysł: dwa zespoły tańczące na koniec spotkania w stylu Bollywood, w deszczu konfetti i kolorowych chustach! To zniwelowałoby napięcie miedzy zespołami i Melo już nigdy nie czekałby na nikogo po szatnią 😉
    Do lekarza!

    (4)
  11. Odpowiedz

    Pomysł taki sobie, dla mniej obeznanych na pewno problem był by z rozpoznianiem większości zawodników. Chociaż chciałbym zobaczyć Boshoraurusa albo LeFlopa :p (bez hejtu) ewentualnie Durantula 😉

    (2)
  12. Odpowiedz

    Pierwszy mecz sezonu, święta Bożego Narodzenia itp. – spoko. To są szczególne dni, można zaszaleć. Wyobraźcie sobie sytuację, że ktoś zaczyna przygodę z NBA, lub przełączając kanały trafia na mecz. Widzi, że najlepszym zawodnikiem Lejkersów jest niejaki „Black Mamba” i myśli: „Kiedyś grał tu podobno taki zajebisty zawodnik, Kobe Bryant. Widocznie już nie gra – przełączam”. 😀

    (3)
  13. Odpowiedz

    Takie coś może by się sprawdziło, ale nie w normalnym sezonie czy PO. All star weekend jak dla mnie byłby odpowiedni dla takich koszulek

    (3)
  14. Odpowiedz

    Zawsze można spróbować w jednym meczu (czyli tak, jak Stern wymyślił) i sprawdzić efekty. Jeżeli okaże się klapą, rezygnujemy, jeśli przejdzie – jak dla mnie spoko.

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie, drobna nieścisłość. Postać komiksowa – w tym wypadku Batman – nie może mieć praw wizerunkowych. Ma je zawsze właściciel marki, znaku towarowego itd, czyli zdaje się w tym wypadku Warner Bros 😉

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    A co do samego pomysłu – z jednej strony komisarz czuwa nad tym żeby liga była full-profesjonalna (odpowiednia długość spodenek, zbiór zasad co wolno, a czego nie wolno zawodnikom, protokół udzielania wywiadów, spotkań mediowych itp itd), a z drugiej zaczynają się bawić w ksywki jak na boisku osiedlowym? Jakoś to mało konsekwentne… Chyba, że nazwiemy rzecz po imieniu i od razu powiemy że chodzi o podniesienie wyników sprzedaży koszulek i innych akcesoriów …

    (1)
  17. Odpowiedz

    Prawdę mówiąc w NBA mógł bym zaakceptować tylko jedną ksywę na koszulce zawodnika… TYLKO JEDNĄ.

    „Answer” … ale to już się nie wydarzy.

    (2)
  18. Odpowiedz

    Jesli jest to raz na rok/jakiś czas (jak St.Patrick’s day zielone uniformy czy Noche Latina) to moze nawet spoko ale na pewno nie w kazdym meczu…

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu