Kto zostanie mistrzem: sezon 2015/16 oczami menedżerów NBA

32

top

Jak co roku przed rozpoczęciem rozgrywek przeprowadzana jest ankieta pośród menedżerów NBA bądź ich współpracowników. Jeśli jesteście ciekawi kogo cenią najwyżej i w jakiej dziedzinie, zapraszam do czytania, wybrałem najciekawsze:

Kto będzie mistrzem NBA 2016?

1. Cleveland 53.6%
2. San Antonio 25.0%
3. Golden State 17.9%
4. Oklahoma City 3.6%

Kto otrzyma MVP 2015?

1. LeBron James 39.3%
2. Anthony Davis 25.0%
3. Kevin Durant 10.7%
4. James Harden 10.7%
5. Stephen Curry 7.1%
6. Russell Westbrook 7.1%

Gdybyś budował ekipę, od kogo byś zaczął?

1. Anthony Davis 86.2%
2. Kevin Durant 6.9%
3. LeBron James 6.9%

Który gracz sprawia trenerom rywali najwięcej kłopotów?  

1. LeBron James 62.1%
2. Stephen Curry 20.7%
3. James Harden 6.9%
4. Chris Paul 6.9%
5. DeMarcus Cousins 3.4%

Kto zaliczy największy postęp w tym sezonie? 

1. Andrew Wiggins 17.2%
2. Giannis Antetokounmpo 13.8%
3. Bradley Beal 10.3%
4. Jabari Parker 10.3%
5. Anthony Davis 6.9%

Najlepszy point guard NBA?

1. Stephen Curry 55.2%
2. Chris Paul 24.1%
3. Russell Westbrook 17.2%
4. Mike Conley 3.4%

Najlepszy shooting guard NBA?

1. James Harden 79.3%
2. Klay Thompson 10.3%

Najlepszy small forward NBA? 

1. LeBron James 89.3%
2. Kevin Durant 8.9%
3. Kawhi Leonard 1.8%

Najlepszy power forward NBA? 

1. Anthony Davis 82.1%
2. Blake Griffin 7.1%
3. LeBron James 7.1%
4. LaMarcus Aldridge 3.6%

Najlepszy center NBA?

1. Marc Gasol 65.5%
2. DeMarcus Cousins 13.8%
3. Anthony Davis 6.9%
4 .Tim Duncan 6.9%
5. DeAndre Jordan 6.9%

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Esteban
    Odpowiedz

    Już sobie kompletnie w kulki lecicie z tymi artykułami… Takie pierdoł to powinny być zamieszczane później, realizujcie ostatnią serie Skarbu kibica.

    (-40)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    @matek
    Jeżeli dla ciebie 5 lat z rzędu w finale NBA i ostatni finał, gdzie kręcił kosmiczne statystyki(40-10-10) to nie wielki sukces, to co ?

    (69)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Szwed0
    Odpowiedz

    @Adam1 w jego wypadku pewnie sukcesem jest odłożenie piwa i szybki krok do lodówki dlatego lepiej nie karmić trolla i nie zwracać uwagi na malkontentów 😉

    (33)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Mickey
    Odpowiedz

    Stephen Curry najlepszy point guard? Bez komentarza….
    Jest wybitnym strzelcem, ale pozycja point guarda (czyli rozgrywającego!) to nie tylko rzucanie trójek…
    Zdziwił mnie trochę Mike Conley na czwartym miejscu.
    Do najszybszych z piłką w ręku dodał bym jeszcze D. Rose’a, a do najlepszych obrońców na piłce Kobe Bryanta.

    (-8)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe marada

      deadline upływa 2 listopada, odrzucił 64 mln za 4 lata. w przyszłe lato będzie zastrzeżony free agentem, jak obecnie Tristan Thompson

      (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    @zimny96
    Na szczęście ty i reszta tobie “plusujących” zna się lepiej niż “menedżerowie NBA” oraz “ich współpracownicy”.

    (15)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Combo
    Odpowiedz

    Czasem po statystykach procentowych tego typu mam wrażenie, że menadżerowie głosują sugerując się jakimś NBA 2k16 xD
    Nie zgodzę się z pierwszym punktem, ponieważ Cavs owszem w poprzednim sezonie doszli do finałów ale polegli, a teraz dodatkowo myslę że odnotują regress tracąc Thompson’a powiedzmy i dodając fakt że choć OKEJ LeBron jest świetnym graczem to jednak z roku na rok będzie nieco słabszy fizycznie.
    Druga rzecz, kwestia rookies, dlaczego nikt nie bierze pod uwagę np. Stanley’a Johnson’a który gra co najmniej jak drugoroczniak i dosyć często już w wyjściowym składzie.
    Chociaż to pewnie subiektywne jakieś tam głosy, ale co niektórych podpunktów menadżerowie odpowiadają jak fani mający średnią świadomość co się dzieje w NBA 😀

    (-4)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Stupak
    Odpowiedz

    Żeby w kategorii “Najlepiej podający gracz ligi?” zabrakło John’a Walla to jest po prostu śmiech na sali. Gościu wykręca co mecz double-double i nie jest w TOP 5 najlepiej podających? Śmiech na sali…

    (13)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest jeszcze taka seria ankiet ukazujących się co roku, w których rookie opowiadają rookie. Pytania typu; który rookie zrobi największą karierę? Który rookie jest najlepiej przygotowany do gry w NBA? Który rokie jest najsilniejszy? itd. Czy mógłby ktoś, bardziej oblatany w tematach skaczących Murzynów umieścić tę ankietę na GB?

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do was, piszę pracę o wybranej osobie publicznej, w jaki sposób zbudowała swój wizerunek. Macie jakieś ciekawe artykuły o Michaelu Jordanie na których mógłbym się oprzeć?

    (0)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe skocz007
    Odpowiedz

    Widać, że nie rozumiecie.
    Rok temu też wszędzie był James, a skończyło się, że wszyscy mówili Curry i GSW :}
    A jak ktoś uważa dojście do finału i nie wygranie go za sukces, to gratuluję.

    (-5)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    @matek – jeśli przyjąc zasadę “Liczą się tylko pierścienie” – to rzeczywiście, wszystko poniżej mistrzostwa to porażka.
    Tylko dlaczego mamy tulu graczy, którzy nigdy nie byli i nie będa mistrzami, a nie uważamy ich za przegranych. To dziwna mentalność.
    Zobaczcie jak w NBA świetują np. wejście do PO z 8, wygranie finałów konferencji itp. Sukcesy w sporcie – to nie tylko Duże wygrane. Jeśli tak by było nie byłoby motywacji. Grały by 2 drużyny które mają realne szanse na mistrzostwo. Bo tylko to byłoby motywacją.
    Gęsto, czesto – sukcesem jest wygranie jednego meczu z wyżej notowanym rywalem, lub przegranie małą ilością punktów.
    Z takich małych zwycięstw można być dumnym i nimi motywowac się do dalszej pracy.
    Dlatego wypominanie “przegrał 10 razy w finałach”, “po raz 99 odpadł w 1 rundzie” – i okreslanie takich graczy jako przegranych (jak by grali jak tenisiści 1na 1 – to choć byłoby uzasadnione) jest bez sensu, gdyż w takim myśleniu wszyscy gracze z lat 60 który nie grali w Bostonie, z lat 80 którzy nie grali z Bostonie lub LA, czy w 90 w Bulls – to przegrani, bo trafili na Russela, MAgica, Birda czy Jordana.
    Chamberlain, DrJ, M. Malone, K. Malone, P. Ewing itp. to looserzy?
    Z takim myśleniem sport byłby nudny i niesamowicie smutny.
    Cieszmy się z mistrzami, doceniajmy przegranych! A przede wszystkim bez spiny – oglądajmy piękna koszykówkę.

    (20)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Fakt … troszkę irytujące jest deprecjonowanie tego “drugiego” miejsca (owszem, dla największych tego sportu liczą się wygrane mistrzostwa), ale denerwuje mnie troszkę stwierdzenia, że np. Jordan nigdy w finalach nie przegrał, a np. LeBron już doznał porażki 4 razy – czyli dla Lebrona lepiej by było gdyby do tych 4-ch finałów się w ogóle nie dostał? I spokojnie przerałby sobie w Finale Konferencji ? Nie było by argumentu, że przegrał w finałach? Jordan oprócz 6 wygranych finałów, przegrywał jakieś 9 razy we wcześniejszych rundach. Tak więc jak już porównywać sukcesy, to warto porównać 6 pierścieni Jordana do 2 pierscienia Lebrona czy 5 pierscieni Kobego:)

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    A i tak znafffcy z polskiego forum powiedzą: lebron jest słaby:D

    I juz widze jak bedzie: za kilka lat Lebron w koncu przestanie byc MVP, przestanie zdobywać nagrody i dochodzić do finałów i wtedy bedziecie sie tasować przy głosach: taaak w koncu jest słabyyyyyy.

    A do tego czasu, kolejny rok dominacji. I ciekawej walki z currym, davisem i SA, i tyle:D

    (-2)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    idoru
    Wszystko spoko ale z naszej perspektywy 🙂
    Z drugiej strony jednak gość uważający się za lepszego od MJa ma tylko statystyki bez sukcesów zespołowych ? Coś nie halo 🙂

    “Oglądajmy piękną koszykówkę”
    Czyli mamy trzymać kciuki aby Cavs jednak nie dostali się do finału. Hero ball jest średnio piękną koszykówką 🙂

    (-2)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    @idoru: To nie jest dziwna mentalność, to bezmyślne hejtowanie ludzi którzy nie potrafią myśleć, a zarazem całość zawodnika oceniają przez pryzmat sukcesu zespołu, podczas gdy oczywistym jest że jedno z drugim nie ma praktycznie nic wspólnego. Nic nie zrobisz, szara masa zawsze będzie

    (1)

Gwiazdy Basketu