NBA: Los Angeles Lakers grają świetny basket, ale to już koniec

Dzień dobry, lecę na żywo z meczem Jeziorowców, a ten poprzedni, całkowicie szalony i nieprzewidywalny opowiem Wam później. Może tak być? Patronem odcinka jest, a raczej są: Zubry Białystok, dziękuję ! B
Lakers 108 Thunder 131 [0-3]
Rui Hachimura nie przestaje strzelać. Los Angeles Lakers wierzą w sukces, ale trybuny w Crypcto.com Arena są cichutkie jak w żadnej innej hali podczas playoffs. Może się rozkręci, a może Thunder zaraz odjadą i prędzej zasnę przed monitorem? Zobaczymy. Na dzień dobry gra ten, który ma najwięcej przestrzeni, czyli Lu Dort. Kozłuje, po zasłonie wchodzi z piłką na czwarty mecz, trafia. To kwestia zaangażowania wszystkich, rozłożenia sił, opłaci się i zwróci w drugiej części meczu.
Jeśli się uda, mistrzowie przechodzą prędko od kosza do kosza, nie ma czasu na czekanie. Lakers przejmują krycie albo pod zasłonami chodzą, boją się penetracji. W ataku zaś próbują uwolnić Austina Reavesa, a dzieje się to przeważnie tak:
- Smart przekozłowuje piłkę na połowę ataku
- Ayton stawia zasłonę bez piłki, na szczycie dla Austina
- ten poziomo przebiega na stronę piłki, ale jej nie dostaje
- Smart podaje do Aytona, następnie stawia zasłonę dla Reavesa
- ten wraca skąd przed chwilą przybiegł, próbuje grać hand-offa z Aytonem
- po czym Ayton pionowo roluje w dół w nadziei na wolne pole
Pomysł był dobry, tylko egzekucja do bani. Reaves niby taki kozak, ale kiepsko czyta obronę i zamiast do otwartego Smarta uderzyć, na siłę próbuje grać do centra, no i mamy pierwszą stratę Lakers. SGA wykorzystał rozpiętość ramion i piłkę odbił. Ruch piłki mistrzów i znów z góry ładuje Holmgren. Jak się nie obudzą gospodarze to zaraz będzie 3-0 i do zobaczenia. One, two, three Cancun.
Kolejne podejście Lakers, to Reaves z zasłoną na szczycie od LeBrona. Korzysta, oddaje do Jamesa. Cel: doprowadzić do mismatchu, czyli przejęcia krycia Jamesa przez Ajay Mitchella, bo to będzie ze 25 kilogramów różnicy. Dort chciałby udzielić pomocy, ale jednak Reavesa szanuje na obwodzie, nie chcą go otwierać. Niech się dziadek siłuje. LeBron upycha się i trafia z półdystansu. Wolne to i przewidywalne, ale takie są playoffs. W interesie Lakers nie jest przesadne przyspieszanie tempa, to na pewno.
Mistrzowie też nieco rozespani są. Hartenstein próbuje podawać za plecami, do zbiórki skaczą we dwóch, przez co piłka wypada na aut. Nie jest to najmocniejsze otwarcie na świecie. Intensywność powinna wzrosnąć dopiero w dalszej części gry.
Najwięcej uwagi obrony zwracają Reaves i SGA, to w sumie oczywiste. Wynikają z tego przewagi, trzeba tylko umieć je wykorzystać. Podwojenie jest zawsze, pytanie co dalej robi drugi obrońca. Rzecz w tym, żeby instanter uaktywnił się gracz, którego pozostawiono bez opieki. Dwa stagger-screeny dla Reavesa, wyjście do podania, pokazuje się Hartenstein, więc momentalnie leci alley-oop do Aytona. No i dobrze, Lakers tej serii nie przejdą, ale niech chociaż basket pokażą na wysokim poziomie (taktycznym).
Podoba mi się mechanika rzutu Holmgrena, poprawił się z dystansu, to widać gołym okiem. Statystyki skuteczności są wyłącznie tego pochodną, później sprawdzę jak to wygląda, ale ostatnio trójką straszy regularnie.
Ależ się ten Smart nastawia zasłon. Tym razem pomaga LeBrona uwalniać, ten wbiega na szczyt i od razu miara. Siedzi dziadkowi, niesamowite playoffs zalicza, to mu oddajmy. Tymczasem tenże sam Smart naciska SGA na całym parkiecie, próbuje odcinać od piłki. Bez sensu, OKC już to widzieli w zeszłym roku w finałach z Pacers, oni się tego nie boją. W duchu wiedzą, że jak zaraz turbo wcisną, to będzie odjazd, to naprawdę czuć.
Shai się nie siłuje, piłkę przeprowadza Holmgren, zaraz dobiega do niej Mitchell, który pół sezonu miał na złapanie rytmu i aklimatyzację w roli ball-handlera, bo cały czas kontuzjowany był przecież J-Dub. Drugi ball-handler to był zresztą priorytet po zeszłorocznych playoffs. W tej serii, przy tej kurateli Shaia, Ajay jest szczególnie aktywny, no i nie zawodzi. Piłka się go słucha, ma ją na niewidzialnym sznurku.
Łatwe pozycje generują Thunder, wszystko z podwojeń SGA. Hartensteina zmienił Jaylin Williams, który grywa jako oszukany środkowy. Przeciwko strefie gra przez środek, bo umie podawać, przeciw indywidualnej obronie trenerzy sadzają go w rogu skąd strzela i oto właśnie dostaliśmy przykład. Podwojenie Shaia, swing, swing i miara z czystej pozycji. No nie wiem panie Redick, tu trzeba będzie chyba czymś zaskoczyć. Nie można liczyć na to, że rywal nie będzie trafiał otwartych trójek, bo to dosłownie jak trening. Trybuny cały czas ciche, nie to co w Detroit czy w Minnesocie.
I znów trójkowo próbują grać na szczycie Lakers. Reaves do Smarta, handoff, następnie jeszcze zasłona z piłką od Aytona. Wszystko wysoko na dziewiątym metrze, liczą na pomyłkę obrony, ale ci znów zostawiają po prostu Smarta samego i wjazd Austina jest pod dużą presją. Pudłuje i to już będzie chyba 0/4 na dzień dobry. Obrońcy tytułu zbierają, przechodzą na atakowaną połowę i… znów kończy się wsadem Holmgrena.
No i dobra, w rozegranie akcji musi się zaangażować LeBron. Tym razem ustawienie „rogi”. Ayton i James zwróceni do siebie twarzą na przedłużeniu linii rzutów wolnych. Podanie do Jamesa, Reaves markuje ścięcie na dół, czeka aż się obrońca określi, po czym zmienia tempo, kierunek i poziomo korzysta z zasłony Aytona idąc z dala od piłki po obwodzie. LeBron przepięknie podaje, zero telegrafowania czegokolwiek, mają to przećwiczone. Mitchell został na zasłonie, kiepsko je nawiguje jeśli mam być szczery, no tylko że Reaves znów nie trafia, a lepszych pozycji w tym meczu mieć raczej nie będzie.
Szczęśliwie zbiera Ayton, taki bonus za dobrą egzekucję ataku. James się upycha cielskiem, ale znów nic z tego. Warto zauważyć, że Lakers wykorzystują snajpera Luke’a Kennarda do stawiania kolegom zasłon. Po to, żeby nie było jak ze Smartem, że go Thunder zostawiają w ciul samego.
O widzicie, takie są skutki odcinania człowieka od piłki. SGA jak w końcu zebrał i poczuł wiatr w warkoczykach, to postanowił przyspieszyć, na layup idzie, a że piłkę tak rzadko trzyma w tej serii, to i rytmu strzeleckiego znaleźć nie potrafi. Teraz to Lakers lecą w drugą stronę i Hachimura znów ładuje tróję. Niesamowity jest Japończyk ostatnimi czasu, najlepszy trójkowicz tegorocznych playoffs!
SGA się wkurzył, musiał sobie odbić, z łatwością mija Reavesa, kładzie layup o tablicę zanim Ayton zdołał się zorientować. No i mamy kolejne „trójkowe” „hiszpańskie” warianty Lakers na szczycie boiska. Tym razem piłka idzie do Hayesa na siódmym metrze, Reaves wychodzi środkiem na górę, podsłania plecy obrońcy, a Smart zamiast zostawać na górze, roluje pionowo w dół. Reaves jest jak magnes, stanowi priorytet, więc Smart zbiega wolny.
No i dostał piękne podanie, no i byłby skończył sam na sam z koszem, gdyby nie Holmgren. Leci czapa. Chet w drugiej linii, w obronie z pomocy jest niewiele mniej groźny niż Victor Wembanyama, mówię serio. Niesamowity to gracz, nie do zreplikowania. Tak samo ważny jak SGA. I znów błąd, bo Smart powinien zobaczyć rotację OKC i podać do wolnego narożnika, do gorącego jak poranna bułka Hachimury. Będą to sobie opowiadać na sesji video. Z takich właśnie gówien, małych błędów składa się mecz, takie decyzje decydują czasem o zwycięstwie lub porażce drużyny.
Thunder mają oczywiście przewagi szybkościowe, atletyczne, więc nie szukają wiele i nie filozofują, tylko kto ma na sobie Kennarda, ten jedzie pod obręcz. Tym razem padło na Casona Wallace’a. To taki Jalen Suggs z Orlando, tylko cztery razy mniej zarabia. Moim zdaniem Wallace lepszy, choćby za sprawą zdrowia, ale już to zostawmy. Suggsa to Magicy muszą wytransferować tego lata, co nie będzie raczej łatwe. O i macie, jak na zawołanie, Wallace trafia tróję i za chwilę jeszcze jedną.
Odpowiada Hachimura, znów go sprawnie wyprowadzili do rzutu, ale ile się ten Reaves biedny napracuje. Musi mieć zdrowie chłopak. Każda penetracja w środek obrony OKC to sukces Lakers, nie łatwo nie jest, duży koszt energetyczny.
SGA jak dotąd zawodzi, pudłuje z firmowych pozycji. Strzelecko to na pewno nie jego seria. Lakers zakombinowali w obronie, pod koniec pierwszej kwarty oni chyba stoją w kwadracie plus indywidualny obrońca na SGA (czyli sławetne box+1). Nie przyjrzałem się dobrze, ale widać było zmieszanie Thunder. Dwa prędkie przejścia z obrony do ataku i Luke Kennard sieje dwie tróje, Lakers wracają do gry!
Pięknie chodzi piłka miejscowym, Reaves znów penetruje, odgrywa, ma już siedem asyst! Hachimura właśnie trafił kolejną bombę, to już będzie 4/4 zza łuku, ależ sobie poczynają żółto-fioletowi w drugiej kwarcie.
Na parkiet wraca SGA, jak dotąd zalicza… nie uwierzycie… 1/9 z gry. Obudź się panie MVP. LeBron wali LeTróję. SGA widzi, że go osaczają dopiero jak przekroczy łuk, więc też pali za trzy. Tym razem celnie. Nie może się stać pasywny, bo mistrzowie nie do końca radzą sobie z zacieśnionym polem trzech sekund. Pudłują, gospodarze atakują z kontry, raz po raz, szaleje Reaves. Właśnie objęli czteropunktowe prowadzenie!
Kamera pokazuje wąsatego Leonardo DiCaprio, źle wygląda chłopak, ale przynajmniej miejscowa drużyna walczy. No tylko, że niczym już więcej Lakers w tym spotkaniu nie zaskoczą. Mark Daigneault wziął przerwę na żądanie. Po przerwie Thunder zaliczają trzy przechwyty z rzędu i teraz oni gonią z przodu, a gospodarze się wloką. Do przerwy LAL trafili 55% zza łuku, prowadzą całymi dwoma punktami.
Druga połowa to próby gry przez Jamesa na low post. Stary wyga tylko czeka na podwojenia by posłać lob albo podać na czystą pozycję. Umie to robić, to profesor koszykówki. Na tym samym patencie zdobył dwa mistrzowskie tytuły w Miami! Trzeba było tylko Chrisa Bosha odpowiednio umiejscowić.
Tyle, że wszystkie te próby są już przez Thunder rozczytane i prowadzone są coraz wolniej. Wkrada się zmęczenie, niedokładność, straty, irytacja. Mistrzowie szarżują, zdobyli jedenaście punktów z rzędu. Radośnie z piłką biega Mitchell, SGA dociera na swoje klepki, mecz przybiera znajomy scenariusz. LAL grają naprawdę fajny, poprawny, zespołowy basket, Hachimura znów trafił tróję, ale rywale i tak im odchodzą.
Czwarta kwarta, osiem minut do końca. DeAndre Ayton fauluje Hartensteina na własnej tablicy. Następnie pozwala o głowę niższemu Mitchellowi zebrać kolejną piłkę. Stoi jak kołek, nie wiem gdzie jest myślami i o czym duma. Może po prostu się wyłączył. System mu się resetuje. JJ Redick już prosi o zmianę, ale zanim jeszcze to nastąpi, Mitchell wjedzie kozłem w sam środek obrony i zostanie przez Aytona sfaulowany. To będzie 2+1. Frustracje sięgają zenitu. Nie wierzę, że przywrócą Aytona w przyszłym sezonie. To nie jest koszykarz, to jest gość o boskich warunkach fizycznych, który się za koszykarza przebrał.
Mitchell pudłuje osobistego, sam po sobie zbiera, znów jedzie dokąd tylko chce kozłem, podanie na łuk do Dorta, punkty. To już będzie szesnaście oczek straty. Kończy się sezon Lakers, oni już to czują. It’s showtime!
Ajay Mitchell po zasłonie, trója. Sensację stanowi ten dzieciak, ja myślę, że to będzie kolejny Jalen Brunson, mówię serio. Taka sama powtarzalność, technika i swego rodzaju beznamiętność. I jeszcze raz, jeden na jeden, zmiana kierunku, crossover i trafienie po zawiśnięciu w powietrzu po liczył na faul. Pełna kontrola wydarzeń parkietowych, część kibiców powoli zaczyna opuszczać arenę. Niesamowicie się Ajay rozhuśtał, każdą akcję chce kończyć. SGA kiwa głową z uznaniem, z ciekawością przyglądam się interakcji tych dwóch facetów, ale żadnej toksyny nie widzę, to ważne.
Na budziku 115:94, teraz obaj punktują naprzemiennie, teraz to już jest zabawa. Smart, Reaves i James mają już dosyć, są zajechani. Wkrótce Redick wpuszcza na plac głębokie rezerwy. W całej drugiej połowie Thunder popełnili tylko JEDNĄ stratę! Skończyły się dostawy prądu, łatwych punktów i Lakers nieuchronnie z sił opadli.
- SGA: 23 punkty 4 zbiórki 9 asyst 2 straty 7/20 z gry
- Ajay Mitchell 24 punkty 4 zbiórki 10 asyst 0 strat 10/17 z gry
- Holmgren 18 punktów 9 zbiórek 9/14 z gry
- siedmiu graczy OKC z dwucyfrowym dorobkiem
- LeBron: 19 punktów 6 zbiórek 8 asyst
- Reaves 17 punktów 9 asyst
- Hachimura 21 punktów 5/8 zza łuku
- 64:44 w polu trzech sekund dla OKC
- 19:8 z kontrataku dla OKC
No powiem Wam, że takiego drugiego ball-handlera jak Mitchell, obrońcy tytułu nie mieli w zeszłym sezonie. I jeśli całej reszcie dopisze zdrowie, zapewne zobaczymy powtórkę. Dawno nie było powtórek, back-to-back champions, więc czemu nie? Czy nie? Haha.
To będzie już ósma z rzędu wygrana Thunder w playoffs, nowy rekord klubu. Dobrego dnia wszystkim! Zapraszam po południu, a tymczasem dajcie znać czy taka relacja Wam siedzi, czy zbyt zagmatwane to wszystko. B
Z ostatniej chwili: Steve Kerr wraca jako trener Golden State Warriors, właśnie podpisał przedłużenie kontraktu na kolejne dwa sezony! No popatrz!











Kibice Lakers kolejny raz widzę obwiniają za porażkę sędziów. Jak bardzo żałosnym trzeba być po trzech blow outach pisać takie rzeczy XDDD Mam nadzieje że to tylko w USA i polscy kibice LAL mają trochę więcej IQ i potrafią przyznać że ich drużyna to zwykły średniak.
Szkoda Lakersów, bo to najbardziej postępowy zespół z NBA. Po badaniach przeprowadzonych przez niezależnych amerykańskich naukowców stwierdzono, że posiadają największy procent kibiców LGBT. Około 30,%. Było nawet więcej, ale po odejściu westbrooka, trochę spadło.
Fajna relacja. Nie trzeba oglądać meczu 😉
Luka. Ciągnęła go noga w ostatnim meczu sezonu=kontuzja=nie gra w play off.
Naprawdę chciał mieć te 65 meczów rozegrane=więcej kasy?
Lekarze klubowi pozwolili mu grać?
Może czas już traktować Lukę jak Embida, i tak planować mu sezon zasadniczy, żeby był zdrowy na play off’y?
Tylko czy Lebron jako lokomotywa w 82 meczach za rok? Ryzykowne.
mogą jak z Wembą niech gra 65 ale po 19-22min
Ziomek.. ale to Ty dzwonisz…
Zaczynam rozumieć dlaczemu Mavs oddali Doncica. Czy on wogle rozegrał w NBA pełną serię PO. Chociaż jedną? Nie pamiętam. Jak porównać Lakers do takich drużyn jak SAS, OKC czy NYK to wyglądają dla mnie bardziej jak przypadkowa zbieranina niż zgrany zespół.
Tak, doszedł do finału z Mavs
Tam to zderzenie gołej d*** z batem. Tutaj żadna maść nie pomoże.
Taki średniak, że jest w 8 najlepszych drużyn obu konferencji grając bez centralnej postaci jaka jest Doncic i część gier bez Reavsa 😅.
Naprawdę większość komentatorów, specjalistów, bukmacherów nie dawała LA szans na przejście pierwszej rundy.
Lepili skład Lukiem Kennard-em, często jako drugim rozgrywającym, gościem który jest słaby fizyczni, nie mija a dodtgo nie nie za szybki i delikatnie mówiąc średnio broni.
Grał w 1 serii Bronny James, którego sporo osób wysyła do PLK.
A najważniejsza postać, generał parkietu ma 41 lat, mógłby być ojcem większości zawodników OKC, pomimo tego jest niezastąpiony i wyciągnął serie z Houston (prawie) jak za dawnych lat.
Thunder to murowany faworyt do mistrzostwa. Kompletnie nie widać braku J. Williams bo przy takiej głębi, kontuzja jednego jest szansa dla kolejnego.
Lakers nie ma takiego komfortu. To nie jest drużyna budowana na teraz, nie jestem przekonany czy będzie zbudowana na „kiedykolwiek” w okół Doncica.
Drużyna albo pójdzie all in po kolejną gwiazdę (Janis – tylko to znowu problem z kontuzjami liderów i ryzyko końcówki sezonu jak obecnie było ), albo właśnie tak to będzie wyglądać. OKC, Spurs i ściana.
Te dwie firmy odjechały lidze, budując spokojnie skład, dopasowując układanek i genialnie zarządzają kontraktami. Mają kręgosłup na 5 lat. Jak trzeba będzie zjechać z salary, wymienia/nie podpiszą/zredukują kontrakt kogoś droższego: Dorta, Caruso, czy Frankensteina a w ich bury wejdzie Wallace, Michel i kolejny talent z drfty albo weteran.
Jestem zadowolony z tego sezonu LA. Dali dużo radości, że przeszli pierwsza rundę. Ogromna satysfakcja, że Lebron dalej dowozi, dłuższymi fragmentami jest plusowym obrońca i na pewno ma paliwa jako 3 opcja na jeszcze 1-2 sezony. Jak nie w Lakers to napewno chętni się znajdą, bo to dalej ogromną wartość w play-offach.
A wystarczyło, żeby LBJ zszedł z tak ogromnego kontraktu i by mieli miejsce na zakontraktowanie paru zadaniowców z wyższej półki.
Trochę przydługie jak na taką oczywistość, pierwszy art od nie pamiętam kiedy którego nie doczytałem do końca. Mówiłem że ta seria jest do zera, chyba że OKC trafi się jakiś wyjątkowo kiepski dzień to może jeden mecz wtopią… może…
Pozdrawiam
Zbyt zagmatwane ja to się pogubiłem
Panie Admin, może w kolejnym Q&A słówko więcej o suficie Cheta Holmgrena? Trochę przechodzi pod radarami mając MVP w teamie, i Wemby’ego na tej samej pozycji, ale gracz niesamowity. Mam wrażenie, że gdyby nie ww Francuz sam mógłby zdominować DPOY na lata
świetna forma, ja jako amator, który nigdy nie trenował z w klubach uczę się tu taktyki 😉
Hachimura to jedyny zawodnik Lakers, który uśmiechał się na ławce w ostatnich sekundach meczu. On już wie, że dostanie dobry kontrakt 🙂
Tak to jest gdy drużyny niegodne kończą sezon na miejscach 4-5 LAL fundują spacerek dla OKC
Czekam na Spurs w finale zachodu
Admin widzę kolejny kanałowy kibic. Przegrywają kilkudziesięcioma punktami ale zespół świetny. To że masz pomnik leflopa w domu i co noc masz przy nim odjazdy nie znaczy że musisz mazać te wypociny. Zespół przeciętny z Luca, bez Luki dni. OKC nie grają nawet na pół gwizdka, widać po statystykach Shaia. Gra tyle co musi, potencjałem miażdżą przereklamowanych LA na głowie. Drugi skład by ich bez problemu ograł. Skończ pajacowac i kręcić fame na LA, bo cokolwiek nie wypocisz jedyna rzeczywistością jaka zaklamiesz to jest ta w twojej głowie 😁
Can you feel it?
Relacja siedzi jak najbardziej, bardzo przyjemnie się czytało 🙂
Dla mnie jednak trochę zagmatwane, wolę tradycyjne relacje, ale i tak miło poczytać coś z rana 😉 Fajnie ostatnio w ogóle serię trzymasz 😉
Dobra robota Redaktorze, dzięki.
Jak patrzę na całą organizację okc to nawet ich nie tak odlegly okres tankowania wydaje się sumienny, pracowity.
JDub jest tam chyba najbardziej skory do rozproszen. W innej ekipie mógłby być fochowaty jak taki Broda czy Donovan. A w wśród tych króliczków energazera nawet tego nie wylapiesz.
Ps. Fajnie ze dodajesz swoje uwagi z ocena usposobienia zawodników. Analizy taktyczne pierwsza klasa
Relacja siedzi. Dzięki!
Mam wrażenie że admin sam sobie wystawia dobre recenzje pod różnymi nickami.
Dla mnie słaba relacją i nuuuuudyyyy
Ayton Aytonem, ale Reaves to jest porażka po obu stronach parkietu. No dobra, jak ma dzień i nie trafi na elitarnego obrońcę, to są z niego ludzie po atakowanej stronie, ale w obronie jest dziurą, jest graczem, na którego robi się effortless wjazdy i z tego robią się ogromne przewagi.
Thunder idą po swoje jak przystało na mistrzów.
Co do Reavesa to można się zgodzić, ale można też zrzucić na kontuzję, bo ewidentnie wydolnościowo nie dojeżdża.
Ale Ayton… Jak ktoś, kto dopiero co był w finałach, sam o sobie chce mówić Dominayton, a gdy nie 1-ej opcji, ani 2-opcji, to wszyscy patrzą na dziadka? Przecież przed serią LAL-HOU nikt się nawet nie zająknął, że Ayton powinien wziąć to na klatę. A gdy w kolejnych meczach ktoś wychodził przed szereg żeby pomóc w zwycięstwie (Kennard, Smart, Hachimura) to Dominayton grzecznie czekał na loby, bo on jest albo obsłużony albo niewidoczny. Nie wiem co on ma w głowie ale to jest kryminał jak jego zaangażowanie jest niewspółmierne do ego i warunków
Podoba mi się relacja w formie takiego strumienia świadomości, chętnie przeczytam więcej
Ja bardzo lubię i cenię takie relacje na bieżąco, dają inny sposób wglądu i emocji. Dla mnie super. Rób swoje. Nie czytaj niektórych komentarzy. Nie podoba się to po co czyta i marnuje swój czas? Zawsze mnie to zastanawia. I jeszcze zmarnuje taki swój czas pisząc komentarz. Po co? Nie wiem, nie mają co robić? Jest tyle pięknych rzeczy do zrobienia, a ten marnuje czas na coś czego nie lubi Hahha Ja doceniam tą stronę i Ciebie ziom! Fajnie, że stworzyłeś taką przestrzeń! Jo
Bardzo fajne relacje, uwielbiam czytać, lecą drobne na kawę, pozdrawiam serdecznie.
” LeBron wali LeDwóję”
Bardzo dziękuje za ten opis meczu. Z przyjemnoscia sobie odtworzę meczyk znając jego wynik, tylko po to żeby obejrzeć opisane i zaanalizowane sytuację.