NBA All-Star Game 2026: Kawhi Leonard jest robotem, szacunek dla Victora Wembanyamy

11

NBA All-Star Game 2026.

Piszę bez sarkazmu. Przepiękna była oprawa Meczu Gwiazd w Intuit Dome. Obiekt oddano do użytku niedawno, toteż wielkie zakrzywione ekrany, efektowne wizualizacje, nagłośnienie oraz orkiestra grająca na żywo ponadczasowy motyw sportowy telewizji NBC, musiały wywrzeć wrażenie, a i sami gracze byli wyraźnie poruszeni. 

Co nie zmienia faktu, że większość siedzeń w hali była pusta! Trybuny sprytnie zaciemniono, a pośród krzesełek błyskały sekwencyjnie flesze, zupełnie jakby siedzieli tam ludzie i pstrykali zdjęcia z włączoną lampą błyskową. Taki trik. Tu ciekawe, bo cena biletów zwalała z nóg, część puli przejęli re-sellerzy szukający jeleni, skłonnych kupić wejściówkę w znacznie zawyżonej cenie, a czasem po prostu tak się robi. Nie obniża się cen biletów, wręcz przeciwnie. Organizator wie, że będzie miał połowę obłożenia, więc cenę podwyższa tak, żeby połowa sprzedanych biletów zapewniła mu przychód porównywalny z pełnym obłożeniem, biorąc pod uwagę, że zaoszczędzi na mniejszej liczbie pracowników.  

Stars 37 World 35 [OT]

W każdym razie, po śpiewach, hymnach i zapowiedziach przyszedł czas na danie główne. Na pierwszy ogień poszli Team World oraz Team Stars, czyli młodsi stażem gracze USA. Tu zdziwienie, bo od pierwszej minuty defensywny ton narzucił Victor Wembanyama! Blokował rzuty, zbierał piłki, stawał na drodze rywalom czym wysforował swoich na parę punktów prowadzenia. Jokic i Doncic, którym się wyraźnie nie chciało, szybko zostali posadzeni na ławie, gdzie ich miejsce. 

Wemby nie uśmiechał się, on rywalizował (14 punktów 6 zbiórek 3 bloki) a rywale unieśli się ambicją i szybko podłapali o co chodzi. Podniosła się intensywność i oto Anthony Edwards, Cade Cunningham i Scottie Barnes ruszyli do odrabiania strat. 

No i wyobraźcie sobie, że po dwunastu minutach był remis, co w tym wypadku oznaczało dogrywkę, kto pierwszy do pięciu punktów. Wemby znów trafił trójkę i World byli na najlepszej drodze do zwycięstwa, ale debilne (po raz wtóry) zachowanie Karla Anthony’ego Townsa w obronie, sprawiło, że rzutem za trzy z czystej pozycji mecz zamknął Scottie Barnes. We dwóch poszli do podwojenia obręczy zostawiając wolny łuk. Wemby nie posiadał się ze złości. Widać było, że mu zależy.

Stripes 42 Stars 40 

Kilka minut później Drugie spotkanie rozgrywały między sobą dwie grupy amerykańskie. LeBron, Kawhi, KD i Jaylen Brown wszystkie siły zebrali na młodych. Tracili motoryką, ale rzutami za trzy (8/17 zza łuku) odrobili początkowe straty i na 1.2 sekundy do końca De’Aaron Fox trafił game-winnera. Podobało mi się, Cade Cunningham dwukrotnie blokował Brandona Ingrama, który był flegmatyczny i nieprzygotowany, a najważniejsze fragmenty jako wykonawca finisher brał na siebie Jaylen Brown, autor 11 punktów. 

Wyniki maksymalnie bliskie, kosz za kosz, więc trzeci mecz miał rozstrzygnąć o układzie finału. World do awansu potrzebowali trzypunktowego zwycięstwa i oto nadarzała się szansa, bo starsza ekipa USA była wyraźnie zmęczona. Nie uprzedzajmy jednak faktów… 

Stripes 48 World 45

Wielkie strzelanie, któremu rytm nadał Kawhi Leonard. Jego wyczynu na przestrzeni kolejnych dwunastu minut nie oddam słowami. Ten cholerny automat koszykarski na przełomie jednej kwarty zdobył 31 punktów przy 11/13 z gry w tym 6/7 z dystansu. Wchodził kozłem na swoje klepki, wychodził w górę i trafiał. Wkrótce, gdy miał przeciwko sobie Wembanyamę, najpierw naciągnął go na faul, a w kolejnej akcji ograł step-backiem. To jego hala, jego obręcze, był gwiazdą pośród gwiazd, coś jak Kobe Bryant przeciwko Hiszpanii w finale igrzysk olimpijskich w 2008 roku. Absurdalny występ, a najlepsze było to, że każdy jego punkt był drużynie potrzebny. To nie była pokazówka, odpuszczanie gościa dla śrubowania rekordu, Team World naprawdę chciał wygrać. Wow! 

W finale oglądaliśmy więc dwie ekipy amerykańskie i niestety układ był taki, że grający trzeci „mecz z rzędu” Stripes nie udźwignęli intensywności. 

Stars 47 Stripes 21

Pogrom, młodzież górą. Brown, Kawhi i Durant próbowali przełamać niemoc, ale do spółki zaliczyli marne 2/18 z gry. Na takie dictum prędcy Maxey, Barnes, Edwards czy Jalen Johnson, z wielkim uśmiechem atakowali po zbiórce nieustawioną obronę, a liderem składu po raz kolejny był Anthony Edwards (8 punktów 4 zbiórki i 2 asysty) któremu przypadła statuetka MVP. Przez trzy „kwarty” zdobył  sumie 34 punkty i 9 zbiórek. Szacunek. 

Z ciekawostek:

-> Pochodzący z Georgii 24-letni Edwards, zasłaniając twarz dłonią powiedział do Jalena Johnsona, że nie może się doczekać powrotu do domu. Edward z wolnej stopy dołączający do Atlanta Hawks? Kontrakt obowiązuje go do 2029 roku, więc jeszcze trochę będzie musiał poczekać. 

-> Jayson Tatum już trenuje oraz bierze udział w mini sparingach G-League, w ramach Maine Celtics. Na swoim i Waszym miejscu nie wykluczałbym jego powrotu na parkiety w końcówce rundy zasadniczej! 

-> Kevin Durant martwi się, bo rzekomo znaleziono jego „burner account” na portalu X. Jeśli insynuacje się potwierdzą, wyjdzie na to, że KD nie tylko nie myje się w dni niemeczowe, ale jest największym ch%&em w lidze. Zdaje się, że będę musiał poświęcić na to osobny artykuł, na który zapraszam Was późnym wieczorem. Tymczasem kończę, dzięki za uwagę. B

Patronami odcinka są Piotr Janus oraz Karol Lewy, kłaniam się! 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Pierwszy dobry all star od lat. Komentatorzy przypisywali to nowemu systemowi , ale ja tam się zgodzę , że wszystko zaczęło się od Wembiego. Najlepsze że pokazuje to , że Ci goście nie potrzebują większej kasy jako motywacji jak to jest w tym śmiesznym turnieju w środku sezonu. Wystarczy , że zobaczą jak czołowa gwiazda gra żeby wygrać po obu stronach parkietu. Przecież 90 % graczy tam to mega ambitne chłopaki. Kluby też nie muszą się bać o kontuzje , zwiększona intensywność wcale nie oznaczała większego ryzyka. Nikt nikomu nie wchodził pod nogi i jak nie było szans na obronę , to odpuszczali.

    (35)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie spodziewałem się że all star może jeszcze kiedykolwiek być jakikolwiek. W sumie dobrze. Dzięki Wemby.

    (18)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Intensywność. Jak z taką intensywnością jak oni grali matka was uczyła życia, to potem się nie dziwić że mamy kraj papierowych pyrroli w rurkach z latte w dłoni 😃 oglądnąć all Star jak Kobe krył Leflopa, to była intensywna gra

    (-9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Kiedyś to były czasy, dzisiaj nie ma czasów. Koszykówka bardziej koszykarska, typy bardziej męskie, a i trawa zieleńsza była 👻 NBA to coraz większy biznes (i trochę cyrk), a ludzie są w każdej epoce coraz bardziej miękcy, kiedyś musieli własnoręcznie zgładzić i oskórować kurczaka, a dzisiaj do markietu chodzo jak leszcze.

      (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Widzicie Panowie i Panie to jest różnica pomiędzy prawdziwą supergwiazdą ligi, a fałszywym królem. Ile już lat z rzędu Lebron grał w all star game i ile miał szans, by ów format uleczyć, naprawić? Otóż nie, on jest jednym z problemów przez które ten format wyglądał jak wyglądał, a ja jestem tu po to by Wam o tym przypomnieć.

    (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Edwards ewidentna tęsknota za Atlantą, nawet w introdukcji to zademonstrował. Niestety u niego jest również tęsknota za rozumem, więc nie zdziwiłbym się jakby mu agent nagadał o przenosinach, transferze, bo wie że zawodnik nawet nie ogarnia że ma kontrakt do 2029 roku xd
    Jeżeli rzeczywiście chce transferu, to będzie inba z Wolves

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Z ciekawości panie Bartku.:. Ten case biznesowy z celowym zawyżaniem cen biletów to zweryfikowana wiadomość czy tylko przypuszczenia? Naprawdę to się spina budżetowo? Bilety to chyba nie wszystko na czym mozna zarobić podczas meczu… Mi to wygląda na mega wpadkę i przecholowanie. I wizerunkowo słabo.

    (10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie słaby mecz bez serca, bez chęci (poza Wembym)… nijaka gra. Starzy mieli sily na jedną kartę pozniej albo brakło energii, albo chęci. Młodzi poza Edwardsem slabo, powinni naparzać. A team world… żenada. Giannis i SGA niby kontuzje- ok, ale Doncic i Jokic- po co tam wogole pojechali? Nie chciało im sie na początku nawet stwarzać pozorów. Następnie posiedzieli sobie do konca tej mizernej papki dla małolatów. Najgorszy all star ever!!

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    1) Gdyby jeszcze Towns do Foxa przynajmniej skoczył z ręką w górę…
    2) Fox trafił równo z syreną buzzer beatera na zwycięstwo, a nie 1,2 sekundy do końca
    3) Tekst Edwardsa mógł tyczyć powrotu do domu w sensie np. wakacji

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu