NBA: Cade Cunnnigham odpowiada hejterom | Rockets znów pokonali Lakers!

32

Dzień dobry. How do you do?

Pistons 116 Magic 109 [2-3]

Detroit idzie na faul. Gwizdki miękkie jak pupcia niemowlaka. Gorzej, że gospodarze w pierwszych dwóch minutach gry zebrali już dwie piłki po niecelnym rzucie wolnym! Wróć, to już będą trzy piłki! Fajnie, fajnie, tylko że Cade Cunnigham znów podaje rywalom. Nie do wiary, jak kiepskie decyzje czasem podejmuje. Leniwe podanie w poprzek, to nie miało prawa przejść. Oczywiście leci kontratak, Bane trafia layup i Orlando już jest z powrotem. 

Gdybam sobie, że może Cade jeszcze nie wrócił do siebie po urazie, który doprowadził do zapadnięcia się płuca zawodnika. Nie zmienia to faktu, że na miejscu trenerów celowałbym w jedno: panie Kejdziku kochanieńki, ty nie masz w tej serii być rozgrywającym, szukać rozwiązań na siłę, gdy rywal chodzi po zasłonami. Ty masz nak%rwiać punkty aż się zaczną zastanawiać, aż się pole rozszerzy. To czego nam brakuje to zdecydowanie. 

No i macie, dwanaście punktów drugiej szansy w I kwarcie dla DET. Czternaście wymuszonych rzutów wolnych. Banchero i Bane mają po dwa faule. Dwunastoma prowadzą Pistons i poza drobnymi głupotami, widać kto ma w tym meczu nóż na gardle. 

Cade gra jak powinien: 45 punktów 13/23 z gry 5/8 zza łuku 14/14 FT 5 asyst i sześć strat, które już mu ostatecznie musimy wybaczyć. Nigdy nie był gigantem jeśli chodzi o ochronę piłki. Przynajmniej jest przestrzeń do pracy w offseason. Pytanie kiedy ten offseason dla Detroit? Już teraz czy zaraz dopiero. Niewiele było zespołów zdolnych wygrzebać się z dołka 1-3, równie niewiele było przypadków, w których ósma ekipa zbiła tę rozstawioną z jedynką. Tu się może wydarzyć wszystko, obie strony są bliźniaczo do siebie podobne, zwłaszcza teraz, gdy Franz Wagner się kontuzjował (łydka). 

No i co? Wydawało się, że po mocnym otwarciu Pistons polecą wprost do mety, ale się okazało, że gwieździe Cunninghama blaskiem tego wieczora dorównuje Paolo Banchero: 45 punktów 17/31 z gry 6/11 zza łuku 9 zbiórek 7 asyst 6 strat. Najlepszy mecz byczka w tym sezonie. Był potrzebny i cieszę się, że odpowiedział na lament hejterów. To nie Banchero jest winny zawiedzionych nadziei Orlando w sezonie zasadniczym, ale sprawność taktyczna ławki. 

Obaj panowie ciągnęli ku zwycięstwu. Doszło do sytuacji, w której zamiast chodzić pod zasłonami, Magic zaczęli… podwajać Cunninghama. Rozumiecie? W jednym meczu olewasz gościa, zachęcasz do dalekich rzutów, a w kolejnym nie masz innego wyjścia jak tylko próbować wyjąć mu piłkę z rąk. To się nazywa odpowiedź! 

Na wielkie wyróżnienie w tym spotkaniu zasługują także, w kolejności: 

  • Ausar Thompson 6 punktów 15 zbiórek 6 asyst 5 przechwytów 2 bloki – młody czyścił tablice jakby od tego zależało jego życie, nurkował, wyłuskiwał piłki. Nie stanowi zagrożenia rzutem, ale i tak nie wolno go ściągać z parkietu w tej serii. 
  • Tobias Harris 23 punkty 8 zbiórek 9/18 z gry – brał na siebie ofensywę, gdy Cade miał na sobie dwóch rywali. Nie wiem jak działa scouting Orlando, ani jak długo im jeszcze zajmie, zanim zrozumieją, że nie mogą Harrisa puszczać na lewą stronę. Jego pull-up idąc w lewo jest automatyczny. 
  • Desmond Bane 18 punktów 4/10 zza łuku – nie trafiał, ale jako spot up shooter, no to lepszego na placu nie ma w tej serii. Kiedy zespołowi nie idzie, Bane idzie w prowokacje, obserwujemy to cały sezon. Tym razem próbował wziąć na konika bliźniaka Thompsona.
  • Anthony Black 19 punktów 7/12 z gry – wszedł z ławki, ale wiadomym było, że przestrzeni, w sensie pola do popisu będzie miał więcej, bo ktoś musiał wejść w buty Franza i presję na obręcz wywrzeć. 

Co najważniejsze, Pistons zdominowali tablice 49-33 i całą resztę fizycznych mierników. Prowadzili przez całe spotkanie, najwięcej siedemnastoma punktami i poza momentami przestoju, zagrali jak przystało na najlepszy zespół konferencji po rundzie zasadniczej. 

Czytam, że mając świadomość braków kompetencyjnych zespół w offseason będzie próbował sprowadzić drugą gwiazdę. Padły nawet potencjalne nazwiska: 

  • Trey Murphy III
  • Lauri Markkanen

Tu pojawia się (mój) mały problem. Otóż nie chodzi o to, że Pistons brakuje shooterów, spacingu, dostarczycieli punktów. Oni potrzebuję także / równocześnie kreacji piłką, drugiego ball-handlera obok Cade’a. 

Utah nie wypuści Markkanena, a jeśli nawet to będzie on kosztował majątek, zasoby potężne i bez sensu, bo jak mówię, samo pojawienie się Lauri, nie zasypie części braków kompetencyjnych. Natomiast jeśli chodzi o Treya… to jest doskonały shooter, omnipotentny obrońca, ale jak mu każesz zrobić więcej niż dwa kozły, jego efektywność strzelecka leci na łeb. To nie jest ball-handler i tak samo, nie stanowi zaadresowania tematu. Kto odpowiada za politykę kadrową Pistons? Trajan Langdon. Ufam temu gościowi. Pistons są w dobrych rękach, tak samo jak Suns po przeciwnej stronie mapy NBA. 

Cavaliers 125 Raptors 120 [3-2]

Jakże inny mecz niż ten sprzed paru dni, gdy oba zespoły zakręciły się przy 90 punktach. Raptors, którzy wygrali dwa z rzędu spotkania, bardzo chcieli przejąć inicjatywę także w tym spotkaniu. Scottie Barnes naciskał tempo, Raptors dyktowali warunki: blokowali rzuty, biegali, obwodowi trafiali za trzy. Czuć było chemię, pick and rolla między wysokimi: Barnes i Poeltl. 

Po raz kolejny wyszły braki kreacji wśród wysokich, Barnes i Allen grający razem, obok siebie w tej serii, nie podobają mi się. Miejsca jest mało, ci nie potrafią nic konkretnego zagrać, nie podejmują decyzji, wzrokiem szukają obwodowego. To sprawia, że Raptors dwóch pchali na piłkę (Hardena) co z kolei przenosiło odpowiedzialność za „rozegranie” na Mitchella (19 punktów 5 zbiórek 3 asysty), który w tym zakresie sobie nie radzi. Nie mówię, że ogólnie, ale w tej serii na pewno. Spida nie umie czytać obrony, no nie umie i już.

Ja’Kobe Walter (4/22 zza łuku dotąd w czterech meczach) na dzień dobry trafił dwie trójki, co przydałoby mu jeszcze więcej chęci do wywierania presji na całym parkiecie. Cavs wiadomo, że muszą rotować minutami Hardena i Mitchella, stąd gdy jeden siada, drugi dostaje na wsparcie Sama Merrilla. Ten pięknie potrafi uwolnić spod presji gwiazdę, ale sobie nie radzi w koźle na całym boisku, nie w takich warunkach, stąd potrzebny był Dennis Schroder. 

 Widzicie jaka głębia składu. Schroder ma różne wady i wymaga odpowiedniego prowadzenia, ale jeszcze się taki nie urodził, który by go 1v1 w koźle zamknął czy nawet ograniczył. Kozłuje radośnie, a wszelki mismatch mija. Takie dostał chłop polecenie i znów wywiązał się z obowiązków: 19 punktów 7/11 z gry. 

Barnes w szczególności podobał mi się jako screener. Dostawał piłkę na short rollu, skąd potrafi pięknie obsługiwać kolegów podaniami. Dużo asyst natrzepał: 17 punktów 8 zbiórek 11 asyst. 

Nie wiadomo w którą stronę poszedłby ten mecz, gdyby Brandon Ingram po 11 minutach na placu nie zszedł do szatni. Mowa jest opuchliźnie w okolicach pięty, cokolwiek to znaczy. Raptors prowadzili już dwunastoma punktami, ale w drugiej połowie spuchli i się rozpadło. 

Podobał mi się „nasz człowiek” RJ Barrett (25 punktów 12 zbiórek 5 asyst) który nawet mając przeciwko sobie Mobleya (przypominam: Defensive Player of The Year) jechał z gościem na obręcz. Takie rim pressure to ja rozumiem i chcę tego więcej. A co tam, pochwalę się: 

 

<dołącz do grupy typera GWBA -> /discord.gg/KSTUtkTBAn>

Oczekiwania zawiódł natomiast CMB, którego tak chwaliłem za poprzednie występy. Może inaczej, Cavs zaczęli go respektować po zasłonie (po postawieniu zasłony) młody nie miał już przestrzeni na kozioł, wyjście w górę, pogubił się parę razy i poza paroma przebłyskami, nie stanowił o przewadze zespołu. 

Końcowka to już naprawdę brak zdrowia po stornie Toronto. Evan Mobley (23 punkty 9 zbiórek) trafiający zza łuku, Schroder mijający obronę. Walczyli do końca, ale zabrakło siły rażenia Raptors. Ingram i Quickley to jednak spora strata, nie uważacie? 

Lakers 93 Rockets 99 [2-3]

Moja najmniej ulubiona para pierwszej rundy. Ludzie, który nadawali największy ton i określali charakter obu ekip nie ma, są kontuzjowani i niedostępni. 

Amen Thompson, Tari Eason, Jabari Smith Jr – trzej wszechstronni, atletyczni, młodzi ludzie mieli tym razem największy wpływ na losy rywalizacji. Generalnie powiem coś, co może niektórych oburzyć, ale po raz kolejny: Kevin Durant z wozu i znów drużyna zamiast stać i patrzeć, zaczyna grać ze sobą. Muszą sobie pomagać i nagle okazuje się, że z tej współpracy rodzą się dobre rzeczy, to nieprawdopodobne! 

  • pick and roll, zasłona dla Shepparda
  • Alpie Sengun wysoko do piłki
  • Jabari Smith po zasłonie ścina przez środek
  • Thompson aktywny wzdłuż linii końcowej, gotów ukarać podwojenie
  • gra przez elbows, Sengun w dół drugi w górę do piłki 
  • Turek na low post, podwajany, przygotowany, głowa w górze

 W obronie też nieźle: 

  • podwajany na picku LeBron
  • pomoc ze ślepej strony, korzystanie z przewag atletycznych

Moim zdaniem błędem Lakers jest podwajanie Turka (14 punktów 9 zbiórek 8 asyst). Pisałem o tym już wcześniej, niech on nawrzuca nawet 25-30 punktów, ale zabierzcie rytm reszcie, tam jest za mało zgrania, za słabo naoliwiona maszyna. Tymczasem LAL pozwalają Rakietom grać zespołowy basket. Houston było przygotowane na podwojenia centra od linii końcowej, grali sprawny basket i wygrali zasłużenie, na miarę swoich możliwości. 

Sekwencja meczu należała moim zdaniem do Reeda Shepparda (12 punktów 6 asyst), który najpierw po zasłonie wyszedł w górę, a następnie wyrwał piłkę dojechanemu LeBronowi i zakończył rzecz efektownym smeczem:

Luke Kennard został wyraźnie zidentyfikowany jako słabe ogniwo obrony, jechali w niego mocno. Już nawet nie 1v1, ale podsłonięty Kennard totalnie zdycha, umiera na zasłonie i gra toczy się czterech na pięciu przez najbliższych parę sekund. Generalnie kolega Luke (1 punkt 0/4 z gry) przestał istnieć w tej serii, po świetnym starcie. Całkowicie wycięty przez Amena Thompsona, a ponieważ Lakers odzyskali w tym meczu Austina Reavesa, nie było specjalnego „parcia” ani początkowej potrzeby, na siłę aktywizować snajpera. 

Reaves świetnie zaczął i gorzej skończył: 22 punkty przy 4/16 z gry. Nadrobił agresją, rzutami wolnymi 12/13. Rdza mu się sypała uszami, dwa otwarte layupy spudłował! Lakers w drugiej kwarcie trafili jedną trójkę! Marcus Smart umieszczony nieco na siłę w roli decydenta / kreatora popełnił 6 strat. To naprawdę nie jest najmocniejsza drużyna, a już na pewno najmocniejszy jej występ. LeBrona dopada wiek, on naprawdę chciałby się czasem ruszyć, ale ciało nie pozwala.

Oby wykrzesali z siebie jeszcze potrzebną iskrę w dwóch kolejnym, dwóch kolejnych meczach. Rockets z całą pewnością stać na awans. Mają o co walczyć! Przejść dalej z dołka 0-3, to byłoby wydarzenie bez precedensu. 

Patronami odcinka zostali: Bartek Mierzwicki oraz Zveg – dziękuję Panowie, Wasze zdrowie – wznoszę toast filiżanką podwójnego espresso! BG

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli dojdzie do siódmego meczu to obstawiam, że wroci w nim Luka. Z ławki na 20 min. Zardzewiały lub nie, typ jest sprawdzony w takich bojach jak mało kto.

    (10)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      jednocześnie, czy warto ryzykować 1 mecz w PO … historie ryzykowania (a tam chodziło i tak o tytuł) w GSW – KD, Klay, czy inni w RS (ale w meczach, akcjach żeby „coś” pokazać, udowodnić i się kończy kontuzją)…. jeszcze gdyby w następnej parze nie czekało wypoczęte OKC a za nimi wypoczęte Spurs (prawdopodobnie)…. albo finał, czy warto Luce, Lakersom ryzykować jego zdrowie/karierę no i przyszły sezon ?? dla obecnych Lakers lepiej spiąć się i grać bez Luki, nie szarżować AR, a i uważać na Brona (jeśli rozważają jego powrót za niższy kontrakt)

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Bodajże od 15stu lat śledzę uważnie każdy występ mego idola Lebrona, ale to co zrobił pod koniec 3 kwarty świadczy o jego niechybnym upadku i jest to dla mnie smutne i jednocześnie symboliczne

    (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      I teraz wygrana seria, najlepsza skutenosc %, zbawca AR nie dowiózł po kontuzji musi złapać formę, najw.pkt, prawie triple double 28… I to ten spadek formy? Jak porównamy i są peany co do Embida teraz…a nadal słabsze cyfry niż Bronek, czy PO Butler prawie nigdy nie osiągnął poziomu tegoż starego Brona a zarabia więcej….tak już całego RS i PO nie zozegra na 40min, no i 1sza długa kontuzja w karierze…..ale nadal zagrał najwięcej minut w meczu…dla większości drużyn jego cyfry z mocnych spotkań to nr 1 czy nr 2, wliczając słabsze spotkania nr 3. Kwestia jego kontraktu to raczej catch22, sytuacja całej ligi, bo finansowo marketingowi on odrobi to, soortowo zasługuje nie na min, tylko każdy gracz chce 30-60mln i coraz trudniej ogarnąć drużynę, Bron gdyby wziął min kasy to może jeszcze zdobyć pierścienie, bo cyfry dostarcza (już nie zawsze takie same, nie ta sama obrona, ale jest przydatny)

      (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę szkoda, że doskonały statystycznie występ Sochana w garbage time nie załapał się na wzmiankę – był taki czas, że 100% wiedzy o NBA czerpałem z GWBA i pewnie nie byłem jedyny, gdyby to się nie zmieniło to przeoczyłbym (szczerze i tak najpierw przeoczyłem xD) jego 10 pkt na 4/4 w 3 minuty. Fajna linijka dla gracza walczącego o drugą szansę w lidze

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Przyznaję , dałem się zwieść potencjałowi Denver i zwłaszcza końcówce ich sezonu zasadniczego….
    To że Wolves mimo osłabień, krytycznych oslabień (!), tak sobie z nimi poradziło i do tego tak obnażyło ich niemoc to dla mnie zaskoczenie.
    Jadena McDanielsa zawsze dostrzegałem i ceniłem. Ale niedoceniałem jego zdolności przywódczych i tego że to on może porwać zespół do stania się o dwa poziomy lepszym niż można było przypuszczać.
    Dobrą robotę zrobił też ich trener.
    W ostatnim meczu pięknie pokierował końcowką.
    No i to, że zjawili się we właściwym momencie gamechangerzy: Dosunmu, Shannon…..
    Pełny szacun.

    (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      czyli z perspektywy czasu, te kwasy z trenerem i składem rok temu i nieumiejętność sztabu co do zarządzania zdrowiem-kontuzjami-leczeniem np. A.Gordona…. jednak dało znać, no i ciśnięcie na siłę pod koniec na pozycję nr 3, kotuzja Jokica choć po pwrocie miał swoją grę z Wembym…. no i Murray (znów zniknął), a jak Jokic nasłabym % da 20-10-10 czy nawet 27-8-8 to uznaje się za słaby wynik (on przyzwyczaił do kosmosu 30-10-10 z wysokim %), może faktycznie jest ta kontuzja dłoni…. ale nawet bez sam Joker NIC BY NIE DAŁ ….
      Quo Vadis Nuggets? czy oni nie marnują primeu, topki lat Jokera (sportowo) ?

      Minnesota, mówiono od początku, że im potrzeba lepszego pointa dla Antka i może trener z innym podejściem, a okazuje się, że przy braku liderów (zdrowie) cały zespół pociągnął wóz…. czyli im bardziej brakowało zdrowia/ braku kontuzji…

      Ciekawie
      Jednocześnie w miarę zdrowi, wypoczęci Spurs zacierają długie ręce, dla widowiska oby coś Min się postawiła (choć rozumiem, że na powrót uszkodzownych w tych PO nie ma szans)

      (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    1. Na wschodzie co tam się porobiło…

    2. Knicks dlaczego trener i tak długo grał S5, zamiast od połowy drugiej kwarty czy pod Q1, 100% grać ławką…. Cały mecz ok. +50, czy chodziło o rekordy, jakiś rytm za cenę odpoczynku??

    3. Nuggets, czy czeka ich mini lub większa przebudowa? Murray często gra super, ale nie zawsze dowozi coraz częściej… Trener?
    Czy można zrobić coś/roszady na linii nuggets warriors ?

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy wypoczęcie w PO vs przerwy (rytm) mają znaczenie… Chyba najbardziej będą okc spurs, knicks

    Presja 76, bo inaczej projekt do zaorania
    Mniejsza, bo widzą że mają kontuzje- Minny lub wrócili z kontuzji i nie spodziewano się nic w RS – boston

    Czy jest możliwy powtórka finału jak z mini pucharu?

    Czy spurs okc, bez kontuzji to spacer okc czy 7 meczowa batalia (co może wyrównać finały całej nba)??

    *Wasze zaskoczenie PO, względem RS (zwłaszcza końcówki)

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Dla mnie dyspozycja Nuggets i Wolves. Liczyłem na 'kolejny’ bieg bryłek w PO, a zamiast tego zobaczyłem to u Wolves.
      JD McDaniels wybitna seria, a ostatni mecz to pokaz siły po obu stronach parkietu. Randle z drugiej strony zero zaskoczenia i prawie udupił G6 swoją ślamazarną końcówką. Rozumiem, że trener każe mu pchać cielsko pod kosz, a może i nie, ale przede wszystkim Julek nie ogarnia wydarzeń boiskowych, albo po prostu nie chce ich ogarniać, bo w swoim mniemaniu jest super-gwiazdą. Mnie męczy oglądanie takiej gry, mógłby wziąć przykład ze swojego centra, który rozumie idealnie grę zespołową.
      Jokic pokazał najgorszą rusko-serbską mentalność w tej serii i ogółem od meczu gwiazd sporo stracił wizerunkowo, u mnie też wyłapał same minusy.
      Finch śpi na ławce, w G6 znowu jeden kluczowy challenge nie wzięty mimo próśb całej hali.
      Wolves, nawet w pełni zdrowia wg mnie nie dadzą rady ograć zdrowych Spurs, ale zapowiada się fajna seria.

      (0)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Jokic pokazał najgorszą rusko-serbską mentalność w tej serii i ogółem od meczu gwiazd sporo stracił wizerunkowo, ……co to znaczy, coś więcej , wprost, przykłady, znaczenie?

        (3)
        • Array ( )

          No nie trzymał nerwów na wodzy i pękł kilka razy w tej serii, ostatni raz wczoraj w trzeciej, czy czwartej kwarcie, kiedy wyłapał technika. To jest dla mnie rusko-serbska mentalność, kiedy nie idzie i przegrywasz to się ciskasz i fikasz bezpodstawnie do mniejszych gostków. W porę się opanowywał, ale prowokował marniutko.

          Ogółem od meczu gwiazd jest nagonka na niego, że mało się przykłada, że olewa juesej, kulturę ichniejszą, kibiców – ze stanów i z serbii i ma wywalone na całą tą otoczkę celebryctwa w NBA. Zaczęło się od zwyczajowego jajcowania w meczu gwiazd i ciągle mu się zbiera za uszami.
          Cóż, nie licząc olewania kibiców to ja tam mu się nie dziwię i pewnie na jego miejscu robiłbym podobnie, ale amerykańcom przestało się to podobać.
          Ja z kolei od zawsze byłem jego fanem, ale nie podobało mi się to jak kilka razy olał serbskich dzieciaków, plus coraz to większe flopowanie i cwaniakowanie na boisku też nie wygląda ładnie. Osobiście już nie pałam taką sympatią do niego jak wcześniej.

          Ps. Może zamiast serbska, powinienem napisać bałkańska, ale wbrew pozorom wariaci z tamtego regionu się różnią. Dlatego użyłem porównania do konkretnego narodu.

          (0)
        • Array ( )

          czyli Serbami i lub z Bałkanów/Yugo wg Cb byli Ron Artest, Rodman, Stockton, BadBoy Pistons, KD ? choć wymienieni nagminnie prowokowali, zaczepiali, brudno faulowali… no i co ma do tego Ros. ? raz Bałkany potem inny kraj, nie ogarniam…. rozumiem, że nie lubisz go i jego zachować, ale cała otoczka niezbyt ma ….. sens (przynajmniej zrozumiały dla mnie).

          Że nie jest hiperfanem Amer. pop kultury (bo akurat rodzinnie jak przeglądniesz reportaże jest uwielbiany i ceniony w lokalnej społeczności miasta Denver a chyba tam mieszkają Amerykanie, co nie?).
          Jeśli ma bardziej cechy zamknięte, introwertyczne, autystyczne czy jakkolwiek, często zamyślony, cichy, nie chce skakać w sojalalach, na paradach z tytułem, ale żartuje na wywiadach itd… co w tym złego i nieamerykańskiego, nic cool (no tacy z mediami i pop kulturą są Gobert, Duncan, Kawhi, Luka jest mocno stonowany, SGA ubiera się modnie krzykliwie, ale jest wycofany, Dirk, Mike Miller jeździł autobusem na mecze co Bron czy Shaq chcieli mu kupić auto, Jonathan Isaac z Orlando wycofany, nie uczestniczył w protestach w lidze kilka lat temu, Kerr do zostania trenerem bardzoooo wycofany jak na nba, nawet młody MJ nie kozaczył po wywiadach nie skakał wszędzie, robił swoje i medialnie, ale nie szukał tego poklasku jak w „ciszy” szedł na nocki w kasynach, …. sporo masz „nie popowo nie amerykańskich Amerykanów”

          może łatwiej skupić się na ocenie 1. nie szło jemu i drużynie 2. frustracja przelała się 3. zaczął brzydko grać, zachowywć się jak na jego standardy i grać/faulować/flopować jak inny
          dosyć ciekawe, że linijkaJokera 25/28 – 10 – 10 będzie uznana za słabą, do takich kosmosów przyzwyczaił (podobnie Bron jak nie ma 30 – 10 – 6 to klapa… Bron nadal gra lepiej niż część legend całą karierę)… tak potwierdzam i uzaję, że Joker miał niskie % , ale chyba zapominasz, że tam nikt nie dowiózł oprócz niego, Murray miewał 15-17punktów, koleś co może 40… i kontuzje cały sezon, nie ma z kim grać i widać, że z nowym trenerem po spięciach ze sztabem rok temu, zakleili bandażąmi i plastrami, ale to się tylko utrzymało na 3/4 sezonu reg. i rozpadło (choćby podejście sztabu medycznego 2 lata co chwilę wypuszczają niezdrowego Gordona i niezaleczony powraca z tym samym lub głębszym urazem)

          Czy należy sie krytyka, za brzydkie, złe tak jak najbardziej, bo akurat Joker mało był komentowany za negatywne zachowania (ale ich wynika było mało)…

          A to że koleś co latami był stonowany i utrzymywał wszystko w sobie, to też człowiek i ma różne problemy, i nie zawsze utrzyma emocje (dobre/złe) na wodzy, to tylko gracz, sportowiec, zwykły człowiek, nie bohater, nie idol (wśród ludzi nie ma i nie warto szukać, można się inspirować)… ale nie róbmy, chyba, nagle z niego wroga publicznego nr 1

          (2)
        • Array ( )

          ???
          Musiałbyś sensowniej napisać, żebym mógł się do tego odnieść, ale się postaram.
          Nie interesują mnie powody, dlaczego Jokic zachowuję się tak, a nie inaczej. Widzę, że stracił mnóstwo kg i ewidentnie coś jest nie tak u niego, ale nie obchodzi mnie to. Ja tylko piszę to co widzę na parkiecie. (plus dodaje o czym piszą w USA)
          Nie wspominam też o innych zrachowaniach gwiazdek których nie trawię, jak KD, LBJ czy innych bo jaki to ma sens, kiedy piszę stricte o zachowaniu Jokica?
          A to zachowanie jest jakie jest od meczu gwiazd. To nie jest tak, że pękł w tej serii. Frustracja wypływa z niego od paru msc.
          Jako gość, który mu wciąż kibicuje martwi mnie to i nie podoba mi się. Jako człowiek, który bardzo dobrze zna kulturę bałkańska używam porównania serbskiego, bo tak właśnie stereotypowo zachowują się sfrustrowani serbowie xD Tu nie ma żadnej rocket science w tym stwierdzeniu. Czy zachowuje się tak każdy serb? To chyba logiczne, że nie. Pozdro.

          (1)
        • Array ( )

          Dzięki za odp. Teraz ogarniam i widzę, sorki za chaos.
          Czyli niestety też sfrustrowany Joker dołącza do grona gwiazdek wzgl zachowania… oby nie i to przejściowe…

          Czysto sportowo, jak widzisz, skoro też ogarniasz bliżej Bałkany i tem świat koszykarski a ceniłeś Jokera ..

          Czy lepiej by pozostał….czyli jak ogarnąć Denver, włącznie ze sztabem??
          I lub gdzie mógłby czy powinien iść, ewentualnie z kim?
          Osobno czy współpraca Jokica i Doncica mogłaby mieć sens… czy ta chemia i zbijanie 5 to osobna sprawa a sportowo nie miałoby sensu…

          Sportow nuggets mogliby więcej wycisnąć, za dużo błędów, podobnie jak bucks (ci może więce popełnili źle budując wokół Giannisa)

          Piona

          (1)
        • Array ( )

          Luzik. Denver go nie puszczą, a on sam też dotychczas nie wykazywał chęci opuszczenia zespołu. Ostatnie miesiące pokazały jednak rysy w relacji z klubem i być może w ten off-season coś się zmieni w tej kwestii.
          Co by musiało się zmienić? Przede wszystkim zdrowie 🙂 W pełnym zdrowiu Nuggets mogą walczyć z każdym, ale żeby do tego doszło, musi być każdy zdrowy i do tego Murray musi występować w swojej lepszej wersji (a z tym bywa różnie, nawet jak gra bez urazów). Czyli scenariusz wysoce nieprawdopodobny.
          Co do kwestii kadrowych to czekam cierpliwie na to co admin ugotuje, bo jeżeli dobrze kojarzę, to są zapchani pod korek. Trzeba docenić dobry deal z podmianą MPJ na Cama Johnsona (niewiele mniejszy skill, a zdrowie znacznie lepsze). Jednakże bardzo słaby sezon miał obiecujący młodzian Braun, co martwi biorąc pod uwagę, że jest świeżo po podpisaniu kontraktu. Brown nie gra na poziomie jak z mistrzowskiego sezonu i jest swego rodzaju rozczarowaniem, ponieważ fanbase liczył na cudowne ozdrowienie po powrocie do Kolorado. Także jest co łatać, a Joker ma się nad czym zastanawiać jeżeli zależy mu na mistrzostwie.

          (0)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        historyczno geograficznie obecna Serbia, nigdy nie byłem pod imper.Ros. (skąd to porównanie jak sąsiadami nawet nie byli), a byli pod Osmańskim (obecna nie bezpośrednia kontynuacja to Turcja przecież).
        Bałkany na ile skomplikowane z hisorią starożytną, niedawną i obecną, zgoda…
        Nadal co ma do tego Ros. (to jakby mówić ktoś ma Belgijsko-Polski mental czy zachowanie, albo Duńsko-Polskie, ogólnie coś by znalazł w przeszłości, ale granic, ani bezpośredniego wpływu nie ma)..
        Ba nawet Luka, dokładniej Tato Luki ma mieszane pochodzenie Serbskie, choć jest Słoweńcem…

        A jeśli by chodziło np o machanie do sędziów, nieudane wymuzsenia, flopy…. SGA (the king), Lebron, MJ (słynne na yt w trakcie meczu gdy sędzie mówi if you say so Mike, I trust you, Im gonna call that fould, if you say so…młody MJ z szelmoskim uśmieszkiem), Rodman, Joel, Harden, CP3, Divac, Danny Ainge (tak tak ), Green, Brooks, Wallace cały czas gadali do sędziów

        (1)
        • Array ( )

          No nie no, tyle to nie. Dla Serbów największym sojusznikiem jest Rosja, dla społeczeństwa pamiętającego wojnę bałkańską to nie powinno być zaskoczeniem. Od lat w rankingach popularności wśród serbów prym wiedzie Czarnogóra i Rosja. Serbia jest jedynym krajem nie licząc Białorusi, które MSZ rosyjskie zalicza w poczet 'bezpiecznych’ w Europie.
          Serbscy politycy od lat układają się z wierchuszką putinowską.
          Do tego mental, Serbia na bałkanach jest tym samym czym Rosja jest dla państw naszego regionu. Agresor nie mogący pogodzić się z rozpadem Jugosławii. Brzmi znajomo.
          Przywoływanie tutaj imperium osmańskiego które imo wywarło ogromny wpływ na region bałkański (Albania, Bośnia przede wszystkim) jest tutaj średnio na miejscu, gdyż wydarzenia z ostatnich 40 lat mają znacznie większe znaczenie dla narodu, niż okupacja osmańska. W kontekście Serbii przynajmniej.
          Także tak, wciąż uważam że porównywanie rosji z serbią ma sens, w odróznieniu od pisania o duńsko-polskim, czy polsko-belgijskim mentalu.

          (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    NBA Playoffs baby!!! Dzieje się, zobaczymy za jakieś 2 dni co ma admin do powiedzenia o dzisiejszej kolejce 😉
    Pozdrawiam

    (9)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    jokic w obronie to koszmar, gdy oglądasz mecz PO i widzisz to kosmiczna intynsywnosc na cały parkiecie i nagle Jokic, człowiek który cofa się w obronie, o skakaniu nawet nie wspominam

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    czy ktoś kojarzy, czy w PL jakieś kino organizowało mecz NBA jak są np kopanej piłki (champions league , MŚ) ?

    (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Cunningham odpowiedział tobie admin…największemu z największych hejterów. To ty już miałeś jakieś „problemy” do niego nie biorąc pod uwagę jaką miał przerwę w graniu. Prawdziwy „spec” i hejter.

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy tak samo było jak zdobywali tytuł czy jak łoili minny w poprzednich sezonach… czy jest spadek koncentracji od zeszłego roku obrony (nie licząc zbiórek) nad atakiem (pełny wachlarz, ale nie ma z kimsl grać – kontuzje i skuteczność…jak nr 2 Murray czasem 40 a często 13-17pkt, wtedy 25-28pkt Jokica mimo że poziom allstar wygląda blado bo przyzwyczaił do 35/40-19-15..)

    (-2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Patrząc na pozostałe serie wydaje się, że OKC i SAS są 3 klasy ponad pozostałymi, ich spotkanie w finale konferencji to będzie przedwczesny finał… W finale prognozuję 4:0 dla teamu z zachodu (który się tam nie zjawi).

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tiaa… w tamtym sezonie też miało być w Finale 4:0 dla OKC, a było gamę 7 i o włos Thunder tego nie przegrali!

      (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    1. najlepsza S5 + 1 (6th man) lub all nba 1, 2, 3 team – po R1

    2. najgorsza S5 + 1 albo all nba 1, 2, 3 drużyny… jako zawodzący liderzy, gwiazdy, zadaniowcy znani za coś, ale tego nie było

    **3. czy spodziewaliście się tylu G7 i tylu 4:2

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu