NBA: Charlotte Hornets kończą sezon Miami | LaMelo Ball brudny bohater

56

Protect the hive! NBA Play-In 2026:
Charlotte Hornets (9) vs Miami Heat (10).

Goście z Miami bardzo zadziornie wchodzą w mecz, wszystkie akcje najchętniej chcieliby rozwiązać w polu trzech sekund. Od początku szarżują więc na obręcz Szerszeni. Ci bronią się jak mogą, sami tempa nie zwalniają, obie strony lecą dynamicznie. Wysoko na obwodzie piłką rządzi LaMelo Ball, właśnie trafił zza łuku, ale cztery sekundy później (dosłownie) Davion Mitchell odpowiada layupem. Tempo zawrotne, kto się ustrzeże błędów, kto więcej piłek zbierze, ten wygra. Wynik jest dla mnie sprawą absolutnie otwartą.  

Zaskoczeniem taktycznym po stronie Erika Spoelstry jest wyjściowy skład gości obejmujący dwóch wysokich, zarówno Bama Adebayo co Kel’ela Ware. No nie wiem.  Ten drugi już się co prawda zaznaczył, wkleił trójkę z prawego rogu, a przed chwilą strzelił blokiem pakującego się na kosz bodaj Milesa Bridgesa. Get out of here!

Co jest ważne, ci wysocy nie wychodzą nawet na wysokość zasłony, klasyczne Miami, to z kolei oznacza strzeleckie pole do popisu na górze, a więc tróje lecą z obu stron. Doświadczenie leży z pewnością po stronie South Beach, to oni wydają się lepiej znosić początkowe nerwy, ale panowie Ball i Miller to pewni siebie gracze i odpuszczać nie zamierzają. Pierwsze zmiany, Adebayo chwilowo na ławce i już się zaczynają rządy Hornets na atakowanej tablicy. Kalkbrenner dobija niecelny rzut kolegi. Jeśli opanują deskę, wygrają, nie mam co do tego wątpliwości. Hornets są mocni na ofensywnej desce, to na pewno, to ich styl.

Tylko, że… no właśnie. 31-letni Andrew Wiggins przepycha kryjącego go, siedem czy osiem lat młodszego Millera. Już tam nie chodzi o lata, obu zawodników dzielą przede wszystkim tysiące sesji na siłowni. To widać, to się właśnie nazywa „przewaga doświadczenia” ha ha. W każdym razie, o dominacji rywala na własnej desce nie może być mowy. Spoelstra OD RAZU bierze czas i przywraca Adebayo, tu nie ma żartów. To tylko jeden mecz, przegrany jedzie do domu, kończy sezon. 

Heat są drobni fizycznie, po przejęciach krycia Miles Bridges parokrotnie upycha pod obręcz głowę niższego Mitchella. Na placu widzimy teraz Coby’ego White, który właśnie trafił layup, ale coach Charles Lee zobaczył, że Adebayo pomaga, przy wjazdach, więc już, zaraz, zmiana, bo trzeba wzmocnić spacing, momentalnie wsadza na plac rozciągającego grę Granta Williamsa. White’owi trzeba zrobić miejsce, niech ciągnie. Jak teraz odjadą, będzie komfort gry, trzeba jechać, o oszczędzaniu energii nie ma mowy. Rotacja obejmuje dziesięciu graczy. Dziewięciu po stronie Miami.  

Na budziku widzę 26:18, na placu pojawia się Simone Fontecchio, mocno kryty, rzut za trzy oddaje Jaime Jaquez, no panie, to nie są optymalne rzuty, JJ to nie jest dedykowany strzelec. Panowie Herro i Powell, który wszedł z ławki, jak dotąd całkowicie niewidoczni. Charlotte powoli zamyka przestrzeń wokół własnego pola trzech sekund. Miami się cofa, jest w defensywie, to może być przełomowy moment meczu. 

No i co? Sporo szczęścia po stronie przyjezdnych, mogło być już dwucyfrowo, ale bardzo dogodne rzuty (jak i ponowienia) nie siadły miejscowym. Spore nerwy zwłaszcza po stronie Kona Knueppela, który właśnie przestrzelił layup. Adebayo odpowiada na spokojnie, dwa razy upycha Moussę, który pozostaje bez pomocy w grze jeden na jeden. Tu by się przydała zmiana krycia, Grant Williams ma mocniejszą „bazę” do obrony post up, niższy środek ciężkości, mocniejsze nogi. Ostatni rzut pierwszej kwarty, nasz ulubieniec Kon zalicza 1/6 z gry. Podnieś się chłopaku, chwila odpoczynku i jedziesz z tym.

No i jest! Trójkę po wyjściu na szczyt parkietu mu rywale odcinają, więc młody Knueppel wchodzi w kozioł, kręci się i pięknie trafia z półdystansu. To naprawdę jest kawał inteligentnego, technicznego gracza, kto go traktuje jako snajpera jedynie, ten chyba nie widział jak gra ten dzieciak. 

Adabeyo zbiera piłkę po bloku, wywraca się, akcja idzie w jedną, potem w drugą, padają punkty z obu stron, ten nadal leży, za tyłek się łapie, a minę ma zbolałą straszliwie. Spadł na ogon, to musi boleć. Tylko uwaga, powtórka pokazuje dłoń LaMelo podcinającą nogę upadającego Adebayo (!!!) To może być, to powinna być „czerwona kartka”, ale nie, sędziowie nawet nie wracają do taśm. Chyba nie mogą, może to i lepiej, załóżmy, że nic złośliwego tu nie zaistniało.

Ależ walka. Miami wpadło parę trójek, teraz to oni naciskają, tym bardziej, że Brandon Miller (głupio) popełnił przed chwilą trzecie przewinienie i wysłany został na krzesło przy linii bocznej. Jeszcze raz, jak to się nazywa? Doświadczenie! Moussa gra na środku obrony, przejmuje zasłony, za jego plecami kilka piłek już zgarnęli Wiggins i Ware. Obserwujemy dwie bardzo, ale to bardzo wyrównane poziomem, jak i stylem gry, drużyny. 

Mamy środek II kwarty, na tablicy remis, ale oto dociera raport: Bam Adebayo pod znakiem zapytania na resztę meczu. Solidnie stłukł kość ogonową, to widać. Nawet chodzenie sprawiało mu ból. Poszedł do tunelu i zniknął. LaMelo dostanie za swoje w mediach, oj to było chamskie, niesportowe zagranie. Leżąc ciągnął za piętę upadającego rywala, bo pewnie bał się, że ten popędzi z przewagę do kontrataku. Brudna, uliczna zagrywka i brudny, uliczny instynkt. Słabo. 

Sędzia tłumaczy trenerowi, że ponieważ nie było przerwy w grze, nie mieli, zgodnie z przepisami, prawa wracać i rozstrzygać konsekwencji tamtego posiadania. Serio, to zapewne skończyłoby się Flagrant II i zarówno Adebayo jak i Ball zniknęliby z parkietu. No nic, to jest sport, a życie nie jest sprawiedliwe. Tymczasowo dla gospodarzy grę ciągną najstarsi stażem LaMelo i Bridges, ale to Miami nieco lepiej rzuca. Po pierwszej połowie Heat prowadzą 54:52.  

Drugą połowę w miejsce Bama otwiera Jaquez. To nie powinno tak wyglądać! Trwa wymiana ciosów. Ware jest największym graczem na placu i właśnie to zaznacza, dwa razy z rzędu blokuje rzuty gospodarzy, Heat przechodzą do kontry, raz za razem. Na to budzi się Brandon Miller, trafia dwie trójki i znów jest remis, znów nic nie wiemy. 

Charles Lee obniża skład, na piątce stawia Williamsa. Tyle, że niecelna trójka kończy się rim-runem dryblasa Ware’a i już jest 76:71 dla gości. Cóż za mecz środkowego, wygląda w tym towarzystwie jak młody Bill Russell. Przerwa na żądanie jest naturalną konsekwencją tych popisów. Hornets knują, nie idzie im ten mecz. Marne 9/28 z dystansu kleją, a to większość ich rozwiązań ofensywnych tej nocy. 

Mnie bardziej martwi ich kiepskie transition D. Tranzycja ofensywna, oto jest element, na którym w największym stopniu stawia Spoelstra, od pierwszego gwizdka.

Burza włosów.

Następna rzecz, która wydarzy się w tym meczu, to trzy kolejne trójki Coby’ego White’a. Przy czym: 

  • pierwsza po szczęśliwej zbiórce w ataku
  • druga o tablicę z 45 stopni
  • trzecia po tym jak rywal potknął się z piłką

No widzicie, życie to sztuka łapania okazji. Gdy nadarza się okazja, to trzeba ją dusić, wykorzystać do końca. Coby White się nie wahał i ma. Kto wie, być może wygra awans do playoffs dla Charlotte? Czy wspomniałem o layupie i kolejnej trójce na zakończenie trzeciej kwarty? Nie? To wiedzcie, że ten chłopak pali siatę jak oszalały. Jedenaście punktów z rzędu, burza włosów przeszła przez Spectrum Center! Hornets prowadzą 89:83, są w gazie. 

Czwarta kwarta przynosi obronę strefową, po raz pierwszy rozłożoną przez zespół Spoelstry. Coby White staje się Coby Black, tym, czego tak bardzo nie lubię: czarną dziurą w ataku. Forsuje i kosztuje zespół kolejne posiadania. Heat grają z biegu i znów doszli na remis. Nie, przepraszam już są z przodu, czterema. Ile to będzie? Dwanaście punktów z rzędu? Kibice zagryzają zęby.

Trudny okres dla gospodarzy i zaraz poznamy kto jest kim w tym zespole. Na parkiecie w miejsce Diabate, rookie Kalkbrenner, grają przez jego short-roll, jest podanie do rogu, niecelna trója, ale Grant Williams zbiera i dobija rzut. To właśnie ponowienia ratują ekipę Charlotte tego wieczora. 

No, ale cóż z tego, bo Davion Mitchell jest dziś katem chłopaków. Heat prowadzą siedmioma po trafieniach Normana Powella. Wszystko wydawało się już stracone, na budziku były dwie minuty i wtedy Coby Black znów zmorfował w White. Hornets potrzebowali trójki i ultra trudną acz czyściutką trójkę, otrzymali. Wcześniej tróję przez ręce przymierzył Miller i jeszcze jedną z rogu, minutkę przedtem. 

Charlotte dzikością serca, psim swędem, boskim zrządzeniem losu, wywalczyli dogrywkę. Tam z kolei mieli zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, prowadzili pięcioma punktami na 24 sekundy do końca. Heat ostatnią przerwę zużyli na rozrysowanie trójki z rogu Tylera Herro. Trafił. A potem była presja na piłkę, Ball stracił posiadanie, a następnie sfaulował Herro przy rzucie za trzy. Uwierzycie? Wszystkie trzy wolne skutecznie wykończył Tyler i to Heat byli z przodu. Znów była przerwa, tym razem rysował Charles Lee, do piłki poszedł Melo, szybki atak spóźnionego na nogach Jaqueza i tak wpadły ostatnie punkty w tym meczu. Layup! 

Heat przerw już nie mieli, więc Davion Mitchell popędził na kosz, 4…, 3…, 2…, 1… zablokowany przez Milesa Bridgesa. No i macie, Miami kończy sezon. Niewiarygodne!

Statystyki: 

  • Miami 126 Charlotte 127 [OT]
  • 65-55 na tablicach dla gospodarzy
  • ledwie trzynaście strat popełnionych w całym meczu, presji na piłkę brak
  • 17:5 dla Miami w kontrataku
  • 226 oddanych rzutów z gry
  • w tym 56 trójek po stronie gospodarzy

W tym meczu wszystko było na styku, centymetr w lewo czy w prawo i wynik byłby odwrotny. To oczywiście wielki dzień dla Charlotte, trzymałem za nimi, ale nie podobało mi się jak grali. Indywidualizm, rzuty na pałę, gorące, żeby nie powiedzieć „desperackie” trafienia. Strefa ich spowolniła, przeraziła. Zważywszy warunki (uraz Adebayo) ekipa Heat może kończyć sezon z podniesionym czołem, dali z siebie sto procent, ale szczęście nie sprzyjało. Pora znów zamieszać w kadrze, a może także w pionie kadrowym? Zobaczymy.

W koszykówce nie ma miejsca na takie zagrania. To niebezpieczne i bezmyślne tak kogoś zahaczać. Gość powinien zostać wyrzucony z placu, nasz najlepszy gracz został kontuzjowany. Nie sądzę aby to było w porządku. Tym niemniej, gratulacje dla Hornets, zagrali świetnie [Eric Spoelstra po meczu]

„Najskuteczniejsi” gracze spotkania to: 

  • LaMelo Ball 30 punktów 10 asyst 2/16 zza łuku
  • Miles Bridges 28 punktów 9 zbiórek 5/10 zza łuku
  • Brandon Miller 23 punkty 5 zbiórek 5 asyst 5/10 zza łuku
  • Coby White 19 punktów 5/8 zza łuku

A po stronie gości: 

  • Davion Mitchell 28 punktów 4/9 zza łuku
  • Andrew Wiggins 27 punktów 7 zbiórek
  • Tyler Herro 23 punkty 6 asyst
  • Kel’el Ware 12 punktów 19 zbiórek 4 asysty 5 bloków

Dziękuję za emocje, sobie i Wam życzę, aby każdy mecz NBA był tak wyrównany! Patronem tegoż, live, nocnego odcinka jest Rafxim, dziękuję Przyjacielu! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, że Kon posypał się pod presją wagi spotkania. Co by nie mówić, Spoelstra naszykował mu bieg z przeszkodami.
    Szkoda Bama – z nim Miami miało to w kieszeni.

    (22)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    „Kiedy byłem małolatem, grałem w Vice City,
    dziś mam MIAMI – pod jajami”

    tego słuchali gracze Hornets w szatni po meczu

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    szczerze mam nadzieję że los uśmiechnie się do Miami na tyle mocno, by ustawić ich chociaż w top 8 draftu. Potrzebują resetu, a wysoki pick będzie do tego niezbędny jeśli chcą myśleć o jakimś game changerze. Te ostatnie dwa sezony to dla nich jakiś błąd w matrixie, na papierze ekipa na top 6, rzeczywistość nieco bardziej brutalna. Jeśli o dzisiejszym meczu jeszcze szybko, to sytuacja z LaMelo i Bamem w 8 na 10 przypadków skutkowałaby wrzuceniem tego pierwszego z boiska, waga meczu chyba po prostu zrobiła swoje, nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć.

    (11)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Co do top 8 draftu dla Miami. Nie ma możliwości, aby dostali z loterii picki 5-8. Heat, jeśli im się poszczęści, to będą mieć któryś z picków 1-4. Jeśli nie będą mieć szczęścia to skończą z pickiem 12-14.

      (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Lamelo Ball 2/16 za trzy ? Kiedy trzej koledzy 5/10 5/10 i 5/8 ? Mój boże co za głupota, powinien już odpuścić. Tak jak admin stwierdził do dobrej koszykówki Hornets jeszcze brakuje

    (14)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      W tym sezonie to mój drugi mecz obejrzany mi taka gra Hornets nie powinna starczyć na playoffy… ale jest Orlando (bo nie sądzę, by Phily to wypuściła) :/

      W Portland miło widzieć weterana Holidaya, który jest nadal w pierwszej piątce.

      (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie wymagaj od kangura, żeby nie skakał. Poza tym Melo ma taki styl, że w każdej chwili może stać się gorący zza linii i wtedy nie ma co zbierać, to raz, a dwa że koleś ma takie czucie gry, skalę talentu i pewności siebie, że jestem pewien że nie odpalałby kolejnej tróji, gdyby nie miał przekonania że to najlepsza opcja dla teamu.

      (-3)
      • Array ( [0] => administrator )
        Odpowiedz

        LaMelo to przede wszystkim wielki indywidualista, oskarżam go o zablokowanie Knueppela w ostatnich paru meczach, z czego ten pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy. Ten mecz na poziomie taktycznym to był dramat Charlotte. Górę wzięły indywidualne popisy. Jak w parku, nie podobało mi się mimo wspaniałych emocji.

        (7)
        • Array ( )

          Aj tam, Clippersi to dopiero dali popis. Tam gry zespołowej było jeszcze mniej moim zdaniem. A Leonarda jakby w 4 kwarcie porwali kosmici, choć wiem że bycie podwajanym to nie jest łatwa sprawa.

          (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie Bartku, świetna , żywa, dynamiczna relacja! Brawo!
    Dzięki!
    Też kibicowałem Hornets…eeehhh…te sentymenty z początku 90-tych…
    Ale jestem zdegustowany tym co zrobił Ball…baaardzo…
    Mam wrażenie że z Bamem na boisku rezultat byłby odwrotny.

    (13)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny text!!! Coś innego, coś nowego.
    „…switch up, change up, come on pull the Range up,
    so we can build on this here, for real that’s how we came up…”

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    i poniekąd GSW pozbyło się tegoż Wigginsa na Butlera…
    jak i wzięli Wisemana zamiast Lamelo, Haliburtona, Avdija, Maxeya,
    a Kumingę zamiast Wagnera, Senguna, JJohnsona

    patrząc po obecnych już PO, jaki sezonie…. gdzie jest GSW, taki Steph w Hornets przegrywając miałby przynajmniej zabawę czy cień walki, ciekawe jak będzie
    Q&A
    czy stać obecne GSW na szalony zryw i upset i wejście do PO i z serce choć wyrwać 1 spotkanie w R1)

    (3)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        : P myślenie życzeniowe
        i mały rancik na sytuację

        taki odjazd Stepha na rumaku przy zachodzącym słońcu (patrz fajny run, upset, rekord, ostatni tytuł)
        odp = NIE : P

        przez to, właśnie wolę, by Steph poskakał za pierścieniami, szczerze niech nabije sobie ze dwa, teraz ma 60mln, czyli siedzi w GSW, potem podpisuje 1+1, w 1 lub dwóch zespołach pokroju Spurs, Lakers (tych nowych), OKC, Boston, Denver…. czyli contenderzy do tytułu, gotowi ….
        Steph podpisuje za min. żeby nie blokować składu i gra z ławki, jako starter, co potrzebują, dalej nabija swoje cyferki, a łatwiej z dobrymi obrońcami i punktującymi wokół, czy z ławki, dalej może być więcej niż spot up shooter Ray Allen w Heat….

        dlaczego?
        dla zabawy, żeby pokazać, co sztab/właściciel od ok 5-6 lat knocił (ten tytuł 22, to naprawdę wywalczone przez skład i trenera pomimo)
        i nie mówimy, że nie wypaliły im prospekty z draftu, tylko wprost dziwne, baaardzo dziwne finansowo i sportowo decyzje i konflikty na liniach zawodnicy-sztab (klay, kd, wiggins, butler, kuminga, kerr, green, porzi, utrata 2-3 lata temu w prime lebrona, gianisa, makarona, a jak jakiś zawodnik się zbudował, czy odbudował to transfer out)….

        i wiem, że z perspektywy chyba też tak odpływali spurs duncana/popa czy celtics birda czy lakers post show time czy bad boys… bulls są wyraźni inni, bo wygrali wszystko i się skończyło, tyle, nie ma jątrzących ran, sukces i kurtyna (taka na amen)…
        GSW stało się taką jątrzącą raną od lat, a patrząc do kontuzji co wyprawiał Sefek statystycznie, to nie wykorzystali jego top 3-5 sezonu indywidualnego w historii : /

        wiem, że Kobe, Dirk, RObert Parish, i inni tak naciągali kariery, ale Steph ma dziwny zespół, dziwny sztab, a koleś gra nadal f e n o m e n a l n i e
        to niech jakiś contender skorzysta (z tych wymienionych OKC, Lakers, Spurs, Nuggets, Celtics + Steph wydaje mi się, że każda z drużyn przeważałaby w serii w PO/finałach)

        to tyle rantu : P

        (5)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        poczekaj poczekaj
        co ja pacze : D

        widzę wynik i jest upset a spisywany „dziadzio” Curry po kontuzji nr 1 meczu i mamy 1 upset
        teraz Suns – WArriors
        i Hornets – Magic (takie zestawienie lat 90tych)

        dobra, czyli są jakieś szanse na upset nr 2 ze Słońcami? jak widzisz??

        tylko wtedy mamy zaporę OKC
        gdyby polegli, ale zrobili coś przeciw suns a potem thunder….

        jakkolwiek sztab i tak zawiódł, a zawodnicy i trener mimo błędów wyciągają ponad limit

        (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    odnośnie pytań i przyszłości w krótkiej perspektywie Draymonda… jednak chyba z kontyzjami, mentalem, umieętnościami po to jest…. wyobraźmy sobie zdrowi lakers czy inny contender + green na właśnie PO… okej jednak na tym etapie jego plus minus i słaby sezon, jest do przymknięcia okiem, patrząc na PO, szkoda, że jednak kontuzje i całe GSW chyba, chyba podkreślam nie ma mocy przebić się bardzo wysoko (chyba), to byłaby magia

    a może Kerr jednak wykrzesał coś ze składu pod nieobecność Stefa pod koniec sezonu, zalążek…? może są do odratowania?

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Qrwa Admin… 2 mecze były w nocy. Naprawdę tak trudno je opisać ? Rozumiem jedynie jeśli coś się wydarzyło w Twoim życiu, że nie mogłeś tego ogarnąć. Każdego innego usprawiedliwienia nie przyjmuję….

    (11)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ja tak samo qrwa absolutnie żadnych tłumaczeń nie przyjmuję to jest kuzwa żart jakiś żeby jaśnie pan nie mógł poświęcić godzinki na swoje obowiązki wzgledem czytelników!

      (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Szanowny Kolego, jako fani kosza, co widać w pasji wypowiedzi rozumiem, chęć poczytania opinii ulubionego komentatora, blogera o koszu… to jak niektórzy czekają na premierę ulubionego twórcy, produktu w kolejkach, płacą za przepremierowe itd… widąc, oby za tym stała pasja, szacunek, przywiązanie, kibicowanie…

      ….ale ale nie nazwijmy delikatnie intenetowe huligaństwo,ultrasi, chamstwo i pocisk, nawet jeśli miała to być ironia a la dr House to primo – za daleko, secundo – m.in. ten serial zaczął dawać dziwne poczucie usprawiedliwienie dla wielu toksycznych zachowań

      LUZ, to tylko rozrywka, klepanie pomarańczowej,
      dla całej ligi to robienie grubej kasy zawodnicy to milionerzy, sztab zależy kto, właściciele to miliarderzy, komisarz to wynajęty na kontrakt ceo przez decydującyh właścicieli…. to był i zawsze jest biznes,

      Admin, to człowiek, nie klepie z llmów, botów przez ai, co widać na ujmę to tak.. niektórych portalach przy niektórych wpisach i nie tylko opisach meczów a analizach (nie chodzi o styl, ale niektóre dziwne kalki językowe, ukłądu zdań z ang i błędów nie ważne)
      chodzi, że wiele z ludzi czeka na WPIS admina czy ODPOWIEDŹ na pytanie, czy polemikę jak się z nim nie zgadza czy się ludzie na wzajem z aminem cisną, przekomarzają czy argumentują, czekają na rekcję,
      ale to człowiek i ma inne rzeczy, życie, zdrowie , czas,… itd chyba rozumiesz

      na ten moment widać, że to nie jest jego główne źródło utrzymania (chyba), i nie wlatują tu wpisy 1. wg grafiku, 2. bez rozkłądu ale po kilka dziennie na bieżąco

      pliz, stop chamstwu i agresji, serio

      Adminie, ludzie czekają, ale nie każdy ma na celu obrażać Ciebie czy Innych Użytkowników tutaj
      (tak wiem, że nawet przy problemach nawet te artykuły są odskocznią, ale kolega powyżej zbyt żywiołowo puścił wodze)

      Admin, piona, czekamy na wpis pod polemikę i Q&A

      Q&A
      czy jesteś za PLAY IN, plusy minusy
      atmosfera, spoko dla kibiców
      ale czy to nie umęczenie i tak słąbszych, wymęczonych i tak drużyn, i ułatwienie nr 1-2, zwłaszcza nr 1 gdzie najczęściej mieli zapewnione, więc strategicznie luz, recovery a 8ka, ma dodatkowe 2 mecze, b.często intensyne…
      no i opcja niefarta, czyli wypracowujesz 7 miejsce, nawet przewagą 6 spotkań i przegrywasz w play in, z leserem, bo mają dzień konia, albo twój lider ma małą kontuzję, chorobę… i odpadasz….
      a każdy debatuje o skrócenie sezonu, w praktyce 8ka, ma najdłuższy bo wychodzi, że 84

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        typie albo cos cpiesz albo przeniosles sie do nas w czasie tak tylko jestem w stanie wytłumaczyć ten archaiczny i dziwaczny sposób wypowiedzi

        (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    To co Warriors z ósmego jednak? Coś urwą Thunder, Curry nadal jest kosmitą. 40-letni Horford rzuca 4 trójki, Green kluczowa obrona na The Claw. I Porzingis

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      byłoby fajnie, widać, że Stefkowi się chciało a nie odpuścił
      Greenowi pomimo bólu i słabego RS i negatywnych komentarzy też zawalczył
      (może on jednak przydatny przez kilka lat, ale serio na baaaardzo ograniczone minuty w RS i walkę w samych PO)??

      gdybanie, jeśli wejdą – jak stawiasz vs OKC (wiadomo, że choroba/kontuzja miesza wyszystko)

      (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Coś urwą, w domyśle jeden mecz? Może pierwszy bo wejdą w serię z marszu, gdy Thunder będą po przerwie, ale gzmoty niestety zmiotą z planszy oldbojów. Mówię niestety bo zawsze mam sentyment do starych gwiazd, tych w GSW nie brakuje, a ta Curry’ego jest jedną z najjaśniejszych w historii NBA.

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    1. Kto trenerem GSW
    Kerr vs twoja lista nazwisk
    i czy brałbyś świeże nazwisko czy ktoś „z reputacją w nba”
    (świeży czyli z Eur, NCAA, były zawodnik, mało znany asystent)
    ps. Luke Walton znów dobrze sobie radzi jako asystent w Pistons (czy może on jest dobrym asystentem albo tymczasowym – patrz GSW włąćznie z runem 24-0 chyba to było)

    2. których trenerów i GM byś zwolnił za RS (pewnie dłuższa lista po R1, R2)

    3. Jeśli podobają ci się drużyny/styl czy brałbyś skądś w ogóle trenerów do NBA – z uniwerków albo Europy ?

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    kulinarny batelek cd

    w puszcze w pomidorach śledź vs szprot
    szprot w pomidorach vs karo vs wędzone
    śledz w śmietanowych vs olejowych sosach
    makrela wędz vs łosoś wędz

    cola pepsi hoop biedronkowa lidlowa stokrotkowa inna ?

    (9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      szproty każda wersja (zwł. w paście serowej)
      śledź kiedyś nie, teraz każdy po kolei jak leci
      makrela wędzona top, a łosoś jeśli to wędzony na ciepło

      biedronkowa i stokrotkowa zero
      (dla stokrotki chyba robi jakas firma od PL wód mineralnych)

      (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Adminie,
    wiem, że i tak sporo filtrujesz xxxx języka i pocisków, nie ja, i pewnie, oby nie większość
    przykro mi, że musisz czytać czy znosić pociski, wyzwiska czy pretensje w komentarzach…
    a z drugiej strony fajnie widzieć fajne interakcje, nawet argumentacje/sprzeczki merytoryczne jak odpowidasz w komantach czy artykułach, jest fajna dynamika
    pjona

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      no to realia wróciły, a mecz z Clippers to ta przysłowiowa jedna jaskółka, oby część decyzji w GSW poszło szybko obojętnie kto odchodzi, zostaje, niech to robią klarownie a nie jak ostatnich kilka lat i ten bigos im skisł : S

      jeśli Kerr odejdzie, to przynajmniej ładne pożegnanie w poprzednim spotkaniu

      (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        jednocześnie, może nie wymieniać Kerra a sztab – GMa, skauta jeszcze przed draftem, i dać nowych asystentów?
        może Kerr by się nie męczył jak skład byłby normalnie budowany, i jeszcze 1+1+1 może ze Stephem (jeśli on zostaje), chyba, że Steph wypełni ostatni rok, i gdzieś z Kerrem i nawet Greenem pójdą za 2 lata

        (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    czy bezpiecznym, rozsądnym jest granie ostatnio tyloma minutami Tatuma? czy jak już wygrywają, czy nie lepiej krócej, czy 100% formy i sztab wie (też chodzi, że czasem ma największą liczbę minut w meczy lub top 2-3)

    (3)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek,czemu playoffy zawsze po macoszemu?coś napiszesz,znikasz ,później znowu coś napiszesz i znikasz.szkoda ,że akurat w play off zawsze to ma miejsce…

    (15)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      5dni mija a sieć rozgrzana do czerwoności w oczekiwaniu…
      nawet bez „ekstra sponsorów” chyba reklamy i kliki napędzają? jak się znika to gorzej i o sponsorów i wejścia i $, nawet dorzuć ze 2-3 kolejne panele reklamowe (pliz tylko nie popupy ani na całą stronę) albo co 3 komentarz reklamy, ale fajnie jak powstają artykuły…

      jeśli jednak nie chcesz obciążać się ustaleniem grafiku w PO, np. codziennie, co 5 dni, co weekend, ale wg jak mam siły, czas, wenę… to może napisz, bo ludzie się frustrują i wzrasta agresja, pretensje w komentach i część odchodzi..

      czyli nie jest problemem brak wpisu, ale, że czasem 2dni pod rząd po 2 dziennie a potem tydzień jak makiem zasiał…

      a szczerze fajnie byś wystąpił nawet w audio np. z Kaolem Śliwą czy Krzysztofem Sendeckim (bo rozumiem, że Keep i PostP cię mniej interesują do rozmów) ??

      (5)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    I co klakiery hhahaha dalej nie musicie oglądać? Czy jednak musicie i to z nawiązką bo wasz idol zapadł sie pod ziemię i ma was w dupie? Hahahhahahhahahahahahahahahahahaah XDDDDXDD

    (-4)
  17. Array ( )
    trapped in a corner 20 kwietnia, 2026 at 15:10
    Odpowiedz

    Teee elita hahahha przedstawicielu elity co tak milczysz? Dlaczego nie ma kilku linijek tekstu i tym samym pozbawiasz nas statusu elity? Hahahhaha XDXD

    (-4)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    @Brzonzik

    Chciałem odpowiedzieć w jakiejś wygładzonej formie, ale jeszcze raz przeczytałem Twoje wypociny i stwierdziłem, że najlepiej będzie, jak pukniesz się w swój głupi łeb, howgh.

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu