NBA: Dallas Mavericks Nie Mają Luki W Składzie!

To był pierwszy dzień lutego 2025. Długi, sobotni, zimowy wieczór, który normalny czterdziestoparolatek spędza z herbatką pod kocem oglądając film albo grając z rodziną w gry planszowe. Nie wiem co mnie podkusiło, aby sięgnąć po telefon. Grunt, że zerknąłem, a tam wielkie oczy, emotikony z eksplodującym mózgiem i dramatyczne nagłówki…

Przyznam, że ostatnim razem podobnie zaskoczony informacjami ze świata NBA, którym zajmuję się zawodowo i znam na wylot, czułem się wiele lat temu, pod koniec stycznia 2020 roku, gdy dowiedziałem się, że Kobe Bryant zginął w wypadku helikoptera.
Jak do cholery można oddać generacyjny talent i to dopiero wchodzący w swój fizyczny prime!? Jak można wytransferować ulubieńca publiczności, gracza, którego boiskowa dojrzałość i koszykarskie IQ przewyższają wszystko, co przez ostatnią dekadę wyszło z amerykańskiego systemu szkolenia!? Jak można było rozbić drużynę, która parę miesięcy wcześniej grała w NBA Finals? No jak?! Komunikat brzmiał:
BREAKING: Luka Doncic nowym graczem Los Angeles Lakers
Na dodatek jeszcze ci cholerni Lakers, całkowicie durny i rozpieszczony fan base, któremu wydaje się, że wszystkie dwadzieścia dziewięć klubów NBA prędzej czy później odda swe najcenniejsze zasoby i to za pół darmo. Przecież tam niekompetencja paruje uszami, liczy się tylko kasa!
Część mnie próbowała rozumieć, tłumaczyć – jednak im dłużej słuchałem tłumaczeń prezesa kadr Nico Harrisona, im bardziej przybliżałem sylwetkę nowego właściciela, a właściwie zarządcy klubu Patricka Duponta, tym bardziej byłem wkurzony. Maska profesjonalizmu spadła całkowicie gdy Dupont zaczął za wzór stawiać etykę pracy Shaqa. Wiecie, formalnie klub Mavericks należy do Miriam Adelson, wdowy po magnacie kasynowym, zaś Dupont to jej zięć…
Zaraz pojawiły się głosy o celowym zaoraniu poziomu sportowego w klubie oraz tworzeniu gruntu pod przeniesienie Mavs do Las Vegas, gdzie mieści się i odbywa większość interesów klanu Adelsonów. W każdym razie kibice się od zespołu odwrócili, poziom zażenowania, smutku, bezcelowości sięgnął sufitu hali American Airlines Arena. Przez miasto przeszły fale protestów, ludzie dawali publiczny wyraz swemu zniesmaczeniu.
Na dodatek „wielka nagroda pocieszenia”, pozyskany w transferze Anthony Davis w swym pierwszym meczu w trykocie Dallas doznał kontuzji. Stracił półtora miesiąca gry, a zespół z bilansem (39-43) nawet nie zakwalifikował się do playoffs. Ale i to nie wszystko, w tak zwanym międzyczasie lider zespołu Kyrie Irving zerwał ACL w lewym kolanie! Wariant optymistyczny zakłada powrót w okolicach stycznia 2026. No dramat, kibice cierpieli ze wszech miar.

No i co? Po każdej burzy wychodzi słońce, jak to zazwyczaj w życiu. Fani teorii spiskowych twierdzą, że loteria draftu była z góry zaplanowana. Ja mówię, że 1.8% szans to nie oznacza niemożliwe. Mavs mieli niesłychanego farta, bo choć do losowania przystępowali z jedenastego miejsca, to właśnie im ostatecznie przypadł pierwszy numer draftu, a tam jeden z najbardziej utalentowanych i wszechstronnych prospektów ostatnich lat, chłopak nazwiskiem Cooper Flagg.
Bukmacherzy nie wystawili nawet kursu na to, czy Flagg pójdzie z jedynką. Nie znam żadnej osoby, która choćby zająknęła się w tym temacie, no chyba że mówimy o skandalistach, intelektualnych troglodytach pokroju Kendricka Perkinsa – gościa, którego za kamerą stawia się po to, aby przeciętny kibic mógł poczuć się mądrzejszy.
Mavs formalnie pozyskają Coopera już jutro (czwartek) wieczorem. Będzie blask jupiterów, czapeczki z daszkiem, przypałowe garnitury i uścisk dłoni komisarza.

Słyszeliście też pewno, że Kyrie Irving podpisał z zespołem trzyletnie przedłużenie umowy. Tego rodzaju „kredyt zaufania” dla zawodnika, który poważnie uszkodził kolano, to coś obiecującego. Nie mam wątpliwości, że Kai dojrzał, a jego styl oparty na technice i zręczności dobrze się zestarzeje. Przedłużenie opiewa na kwotę 119 milionów dolarów i oznacza, że Kyrie jest zaklepany do lata 2028 roku. Pytanie brzmi, z kim jeszcze zespół Dallas wejdzie w nowy sezon i jakie mają możliwości kadrowe.
Roster
- PG: Cooper Flagg / Jaden Hardy / Brandon Williams /
Kyrie Irving - SG: Klay Thompson / Max Christie
- SF: PJ Washington / Naji Marshall / Caleb Martin
- PF: Anthony Davis / Olivier Maxence Prosper
- C: Daniel Gafford / Dereck Lively / Dwight Powell
No i tu dochodzimy do najlepszego, bowiem nie wiem, naprawdę nie wiem, na której z pięciu (!) pozycji coach Jason Kidd postanowi nominalnie umieścić Flagga i jaką rolę dla niego szykuje. Cały fenomen tego chłopaka właśnie na tym polega, że on równie dobrze może grać jako wysoki albo wprowadzać piłkę do gry jak Scottie Pippen przed laty czy obecnie np. Franz Wagner.
Kidd to stary wyga, stary cwaniak, może taktycznie nie jest wybitny, ale dynamikę gry jako wybitny PG przed laty rozumie doskonale i jeśli uzna, że Flagg może grać jako point-forward, to Dallas przynajmniej do czasu powrotu Kyrie, podobnie jak w Orlando, będzie opierać swe kreacje ofensywne na dwóch skrzydłowych.
Atletyczny środkowy Gafford także przedłużył umowę (trzy lata, 60 milionów $) co nie ukrywam było dość zaskakujące, zważywszy obfitość kadrową Mavs na pozycjach podkoszowych. Przecież oni w tym momencie mogą grać SZEŚCIOMA różnymi osobami na centrze, a przynajmniej w ataku.
Wiecie co, najlepszym co mogliby teraz zrobić sztabowcy Mavs to zatrudnić na sezon sprawdzonego weterana na jedynkę. Dopóki kontuzja nie puści Irvinga, przyda się pewna ręka na rozegraniu. Wokół takie zasięgi i motoryka, że pokryją ewentualne braki mobilności czy warunków fizycznych. W księgach widzę przestrzeń na przedłużenie free-agentów, Spencera Dinwiddie i/lub Dante Exuma, ale jeśli ci nie zechcą zostać, point-guarda znajdą na wolnym rynku. Będzie tych playmakerów sporo, wśród nich choćby:
- Malcolm Brogdon
- Dennis Schroder
- Tre Jones
- Tyus Jones
- Cory Joseph
Podoba mi się zwłaszcza kolega Brogdon, ostatnio zabłąkany w stolicy kraju. Jego sprowadzenie winno być marzeniem sennym kibiców w Teksacie, być może jeszcze o tym nie wiedzą. Jeśli tak miałoby się faktycznie stać to jak w tytule posta: Dallas Mavericks Nie Mają Luki W Składzie!
Na koniec powiem jeszcze, że jestem bardzo zbudowany Waszym odzewem, zwłaszcza jeśli chodzi o „donate”. Dziękuję za to, że dajecie pozytywny, dziękczynny wyraz względem mojej pracy. Chcę abyście wiedzieli, że każdą, nawet najbardziej symboliczną wpłatą, realnie wspieracie GWBA. A propos, patronami odcinka są: Woda Polska oraz DP Głogowski, muchos gracias! Bartek










Zdrowi Mavs to materiał na mistrza
Na papierze i owszem, owszem….
Ale ja w cały ten dallasowski menejdżment ( właściciel + GM+ kołcz )
oraz w Dejwisa z Irwinkiem po prostu nie wierzę.
Przecież oni nie są zdrowi, oni są chorzy na różne przypadłości…
Tylko fanów Dallasów bardzo mi żal .
Ale jesteś czaderskim luzakiem
Tylko jeszcze po drodze pokonać OKC…
Podobno Mavs chcą ściągnąć CP3 jako zastępstwo Irvinga, co miałoby sens – kolejna gwiazda trenowana przez Paula 😉
Diwindie jest juz po drugiej stronie rzeki, Schroeder odpali albo nie, z nim nic nigdy nie wiadomo, Brogdon może być fajny tylko kolejny szklany. Chyba jednak koszmarny sen Adolfa.
Mavs skład rzeczywiście konkretny, ale nie tylko oni, dlatego wszystkie te scenariusze o dynastiach, ostatnio Boston, teraz OKC, to mocno ryzykowna rzecz (co nie znaczy oczywiście, że nierealna). Na samym tylko zachodzie konkurencja zacna i zdaje się dalej rosnąć w siłę; Jokić i spółka, Luka i spółka, Houston, Wolves, SAS czy nawet zdrowi GSW, kosmos. Na wschodzie perełek również nie zabraknie: Cavs, Knicks, wrócą Pacers i Celtics, może Detroit, a nawet Phila ma potencjał, pod warunkiem, że zmieni się tam myślenie na górze, tak więc mega fajnie zapowiadają się nam kolejne sezony…
Odnośnie rozgrywającego, w podobnej sytuacji co Dallas, jest Indiana. Oni również potrzebują solidnej jedynki na przeczekanie, aż Tyrese wróci, tak więc ktoś z zestawu Brogdon, Schroder, CP3 także miałby tutaj sens.
To jest ironia losu Luka biedniejszy o kilkadziesiąt milionów a Gafford który błyszczał głównie dzięki Słoweńcowi i właściwie potrafi tylko z nad obręczy kosi 60 baniek. Grubo przepłacony.
Widocznie stopy D. Lively nie rokują dobrze.
Wiadomo Davis preferuje grę na 4.
Brogdon z L.Dortem na biodrze (waga chyba się zgadza)
Nie czytajcie pierwszej połowy artykułu – po co się znowu wkurzać? Ehhh…
Co za banda nieudaczników w zarządzie klubu!
Panie Bartku, czytam ostatnio rzadziej ale i tak lubię wpaść i poczytać do kawki. A Patronite to byłoby złoto bo można ustawić wsparcie na stałe 🙂
„Na dodatek jeszcze ci cholerni Lakers, całkowicie durny i rozpieszczony fan base”
To na zasadzie Polska „A” mądra, Polska „B” niekoniecznie? , lub ironia przytyła i nie jest już tak subtelna i pachnąca? Wejdź kiedyś na SBn a przekonasz się, że większość fanb LAL zna lepiej nowe CBA niż Pelinka z Rambisem/ową i królikiem z zarządu 🙂 Pozdrawiam 🙂
Dobry tekst szacun.